Deborah Feldman „Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów” | Recenzja książki

unUnorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

Autorka: Deborah Feldman

Tłumaczenie: Kamila Slawinski

Wydawnictwo: Poradnia K, 2017

Autorka recenzji: Małgorzata Żurowska

 

W swojej debiutanckiej książce „Unorthodox”, Deborah Feldman wspomina dzieciństwo i dorastanie w chasydzkiej społeczności w Williamsburgu, jednej z dzielnic Nowego Jorku. Podtytuł książki „Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów” zdradza punkt końcowy do którego dąży biograficzna narracja autorki. Książka jest świadectwem dojrzewania do podjęcia trudnej decyzji o odrzuceniu wpojonych tradycji i pamiętnikiem gromadzącym sytuacje, w których wartości i wierzenia najbliższej społeczności ścierały się z przekonaniami autorki, jej wizją życia i niezaspokojoną potrzebą wolności.

Mimo dojrzewania na Brooklynie w latach 90., świat w którym żyje Deborah jest ograniczony przez wierzenia jej wspólnoty. Deborah uczęszcza do religijnej szkoły, gdzie już od wczesnych lat przejawia skłonności do buntu i chęć podążania własnymi ścieżkami. Jeden z najbardziej przyciągających „zakazanych owoców” w jej życiu stanowią książki. Mówienie i czytanie po angielsku nie było mile widziane, a jej dziadek chował przed nią nawet hebrajskie książki tłumacząc, że to „tylko dla mężczyzn, a miejsce dziewczynek jest w kuchni.”

Deborah z ekscytacją opisuje próby zdobycia książek, ukrywanie się z nimi i tajne wyprawy do biblioteki. To właśnie literatura okaże się jedną z głównych dróg, które odciągną Feldman od jej społeczności – książki stanowią jej okno na świecki świat, w nich odnajdzie inspiracje i siłę do zmiany swojego życia.

Autorka zagłębia się w tematy płciowości i seksualności. Kompletne tabu jakim otaczany jest seks, skutkują kompletnym brakiem fundamentalnej wiedzy, z którym Deborah musi się zmierzyć podczas nocy poślubnej swego aranżowanego małżeństwa. Feldman szczerze opisuje swoje problemy w związku i trudności z rolą młodej matki.

Jak nietrudno się domyślić, „Unorthodox” jako książka mocno krytykująca określoną grupę religijną, wywołała niemałe kontrowersje. Autorkę oskarża się o fabrykację niektórych części swojej historii i podkoloryzowanie przedstawianych wydarzeń. Podczas gdy dociekanie stuprocentowej prawdy jest dla większości czytelników nieosiągalne, pozycja ta nie musi być traktowana jako wnikliwy reportaż na temat zwyczajów i praktyk amerykańskich chasydów. Tytuł w oryginale („Unorthodox. The Scandalous Rejection of My Hasidic Roots”) podkreśla „skandaliczność” decyzji jaką podjęła autorka. Mimo takiej emfazy większości historii przytaczanych przez autorkę nie można nazwać niewiarygodnie szokującymi. Przeżycia, które opisuje mogłyby dotyczyć niejednej grupy czy kultury, szczególnie grup religijnych. Z opowieści wyłania się obraz, w pewnym stopniu uniwersalny, ograniczającej wizji roli kobiety kultywowanej przez niejedną wspólnotę religijną czy świecką. Upolitycznienie kobiecych ciał, ubioru, włosów. Ograniczanie i kontrola życia prywatnego, w którym małżeństwo nadal pozostaje ekonomiczno-polityczną transakcją. Brak edukacji seksualnej, która skutkuje problemami w związku i ogromnymi wątpliwościami na temat siebie i własnego ciała. Tabu jakim otacza się menstruacje. Te obrazy, reakcje i ograniczenia dla wielu z nas mogą okazać się łatwo rozpoznawalne.


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *