„Dwadzieścia minut” vs dwadzieścia lat Brocka Turnera

„Dwadzieścia minut” vs dwadzieścia lat Brocka Turnera

Tekst:  Agnieszka Kozakoszczak

W ciągu kilku ostatnich tygodni w mediach społecznościowych i w internetowych portalach  informacyjnych pojawiło się wiele artykułów dotyczących Brocka Turnera, studenta Uniwersytetu Stanforda, który zgwałcił młodą kobietę  (jej imię i nazwisko z uzasadnionych powodów nie pojawia się w mediach). Zdarzenie to miało miejsce na terenie kampusu. Oburzenie wielu osób wzbudził nie tylko sam gwałt, ale także to, co wydarzyło się później:

  •  poruszająca przemowa kobiety, wygłoszona na sali sądowej i opublikowana przez wiele mediów (przemowa dostępna w języku angielskim m.in. tutaj, w języku polskim m.in. tutaj);
  • bardzo niski wymiar kary dla sprawcy gwałtu zasądzony przez sędziego Aarona Persky’ego (sześć miesięcy, z których tylko trzy Brock Turner ma spędzić w więzieniu),
  • argumentowanie na rzecz niskiego wyroku (przez Brocka Turnera i jego ojca), a następnie uzasadnienie niskiego wymiaru kary przez sędziego – Aarona Persky’ego m.in. brakiem wcześniejszych konfliktów z prawem oraz osiągnięciami sportowymi gwałciciela (dającymi nadzieję na udział w igrzyskach olimpijskich w przyszłości);
  • brak uznania winy i przyjęcia odpowiedzialności przez Brocka Turnera za czyn, którego się dopuścił; w przytaczanych w mediach wypowiedziach tłumaczy on, że jego błąd  polegał na wypiciu alkoholu i działaniu pod jego wpływem; nie odnosi się do faktu, że zgwałcił inną osobę i nie przeprasza za to (informacje w języku angielskim dostępne m.in. tutaj).
  • skupienie uwagi sprawcy gwałtu, jego ojca, a także wymiaru sprawiedliwości (sędziego) na krzywdzie i cierpieniu, jakich doznał sprawca – Brock Turner, przy jednoczesnym pomijaniu cierpienia, jakiego  doznała kobieta,  którą skrzywdził oraz wpływu gwałtu na jej życie.

Wiele przekazów medialnych dotyczących zgwałcenia, którego dopuścił się Brock Turner, procesu sądowego w tej sprawie oraz następstw tego zdarzenia, ma wydźwięk jednoznacznie krytyczny zarówno wobec zachowania sprawcy jak i argumentacji jego ojca, a także decyzji sędziego. Jednocześnie język stosowany w tych przekazach, szczególnie w odniesieniu do Brocka Turnera i studentki, która doświadczyła gwałtu, wzmacnia postrzeganie Brocka Turnera jako „ofiary sytuacji” (procesu sądowego) oraz buduje jego wizerunek jako kogoś, komu „powinęła się noga”, a nie kogoś, kto w okrutny sposób skrzywdził inną osobę i jednocześnie złamał prawo. Sformułowania używane w przekazach medialnych, umacniają sposób postrzegania kobiety, która doświadczyła gwałtu jako biernej i  w mniejszym stopniu zasługującej na ochronę, na jaką (według Brocka Turnera, jego ojca oraz sędziego Aarona Persky’ego) zasługuje Brock Turner. Analiza języka używanego w mediach do opisu Brocka Turnera, kobiety, którą skrzywdził, sytuacji gwałtu oraz jej następstw prawnych, odsłania nierównowagę sił, krzywdę i niesprawiedliwość, na jakich opiera się i które często niepostrzeżenie wzmacnia narracja stosowana do opisu tych wydarzeń. Ta nierównowaga sił, krzywda i niesprawiedliwość wobec pokrzywdzonej kobiety, wywołały również silną i zdecydowaną reakcję wielu osób (relacja w języku angielskim dostępna m.in tutaj) i instytucji (relacja w języku angielskim dostępna m.in tutaj).

W wielu artykułach oraz w informacjach publikowanych w mediach społecznościowych, imię i nazwisko Brocka Turnera poprzedzone jest sformułowaniem „former Stanford swimmer” („były członek reprezentacji pływackiej Uniwersytetu Stanforda”), nadającym mu wydźwięk chlubnego przydomka (jak „Kazimierz Wielki” albo „Jerzy V Wspaniały”). W odniesieniu do kobiety używane jest najczęściej określenie „unconscious” („nieprzytomna”), a często w tym samym zdaniu pojawia się także sformułowanie „behind a dumpster” („za śmietnikiem”). Taki sposób opisu sytuacji, za którą całkowitą odpowiedzialność ponosi Brock Turnera, tworzy fałszywe i niesprawiedliwe wyobrażenie o statusie społecznym i godności osób, które brały w niej udział: podkreśla prestiż Brocka Turnera oraz umniejsza pozycję  kobiety, którą zgwałcił.

W internetowych przekazach medialnych wysoki status społeczny i prestiż Brocka Turnera jest akcentowany zarówno poprzez przywołanie nazwy uczelni (Uniwersytetu Stanforda) jak i poprzez informację o jego członkostwie w uniwersyteckiej reprezentacji pływackiej. Jednocześnie  w odniesieniu do kobiety, którą zgwałcił,  nie jest akcentowana afiliacja uniwersytecka, chociaż, oprócz płci, bycie studentką i przebywanie w takiej roli na terenie kampusu było kluczową okolicznością (lecz oczywiście nie przyczyną) gwałtu, którego dopuścił się Brock Turner. On nie jest opisywany jako „pijany gwałciciel za śmietnikiem”, chociaż zgwałcenie (pod wpływem alkoholu – co jest kwestią trzeciorzędną) jest jego najistotniejszą charakterystyką mającą znacznie w tej sytuacji. Wielokrotnie przytaczane sformułowanie „za śmietnikiem” tworzy negatywne pole semantyczne i wydaje się bardziej wpływać na wizerunek kobiety i podważać jej godność, niż gwałciciela (chociaż dla stwierdzenia niedopuszczalności i karygodności zachowania, jakiego dopuścił się Brock Turner nie ma oczywiście znaczenia, czy miało ono miejsce za śmietnikiem, czy w czystej pościeli).

W wielu przekazach medialnych kobieta (w odniesieniu do której po pewnym czasie zaczęto używać imienia i nazwiska „Emily Doe”) nie jest opisywana jako osoba potencjalnie aktywna i decyzyjna, która została pozbawiona możliwości wyrażenia swojej woli i która nie wyraziła(by) zgody na kontakt fizyczny, lecz jako osoba nieprzytomna. Jednocześnie Brock Turner nie jest opisywany jako ktoś, kto dokonał aktu agresji, drastycznie naruszając granice fizyczne, psychiczne i emocjonalne drugiej osoby. Nie jest też podkreślane, że nie zapytał jej o zgodę na kontakt fizyczny (w tym seksualny), chociaż był to jego obowiązek. De facto jego obowiązkiem było, widząc, w jakim stanie jest kobieta, w ogóle nie dopuścić do jakiegokolwiek kontaktu o charakterze seksualnym, gdyż nie mogła ona wyrazić na to świadomej zgody.

Szokująco niski wymiaru kary zasądzonej dla Brocka Turnera przez sędziego Aarona Persky’ego uzasadniany jest brakiem wiedzy prawnej sędziego (lub braku umiejętności jej właściwego zastosowania), seksizmem oraz ignorancją wobec konsekwencji gwałtu dla kobiety, którą skrzywdził Brock Turner. W mediach pojawiają się także sugestie, że znaczenie mógł mieć również fakt, iż że sędzia Aaron Persky sam jest absolwentem Uniwersytetu Stanforda i byłym kapitanem drużyny sportowej na tej uczelni. Być może uzasadnienie skandalicznie niskiego wyroku wyraża jego przekonanie, że popełnienie przestępstwa zgwałcenia nie powinno uniemożliwić absolwentowi Uniwersytetu Stanforda łączącemu karierę sportową i akademicką, osiągnięcia w przyszłości sukcesu zawodowego i wysokiej pozycji społecznej.

W wielu artykułach cytowana jest wypowiedź ojca Brocka Turnera, który argumentował, że jego syn nie powinien trafić do więzienia za „dwadzieścia minut działania” („20 minutes of action”); (relacja w języku angielskim dostępna m.in tutaj)

Przeciwstawienie domniemanego krótkiego czasu wyrządzania krzywdy (i popełniania przestępstwa), potencjalnie dużemu wymiarowi kary więzienia, ma na celu umniejszenie znaczenia gwałtu a także odwrócenie uwagi wszystkich osób od ciężaru konsekwencji, jakich doświadcza kobieta. W miejsce empatii wobec osoby skrzywdzonej ma wzbudzić empatię wobec osoby, która wyrządziła krzywdę.

Należy jednak pamiętać, że było to „dwadzieścia minut” poprzedzone dwudziestoma latami, w trakcie których Brock Turner nabrał fałszywego i dramatycznego w skutkach przekonania, iż gwałt nie polega na nadużyciu swojej pozycji, przewagi i siły oraz nie jest przede wszystkim aktem przemocy, lecz jest wynikiem spożycia zbyt dużej ilości alkoholu. Było to „dwadzieścia minut” poprzedzone dwudziestoma latami, w trakcie których Brock Turner nie nauczył się, na czym polega szacunek wobec dziewcząt. W efekcie  nie zrozumiał charakteru i konsekwencji swojego czynu, a zamiast podjąć próbę zadośćuczynienia osobie, którą skrzywdził, podjął próbę przeniesienia na nią ciężaru odpowiedzialności za przemoc, której się dopuścił.

Na podstawie przytaczanych w mediach wypowiedzi Brocka Turnera można przypuszczać, że wciąż nie pojmuje on znaczenia i konsekwencji tego, co zrobił. Właśnie dlatego nie powinien znajdować się na wolności. Uważając, że jego błąd polegał na wypiciu alkoholu oraz podkreślając drastyczne konsekwencje aktu przemocy, której się dopuścił, przede wszystkim w odniesieniu do swojego cierpienia psychicznego i swojej sytuacji osobistej, naukowej, sportowej i zawodowej (a nie cierpienia i sytuacji osoby, którą skrzywdził) Brock Turner pokazuje, że nie ma podstaw, aby przypuszczać, że w przyszłości nie będzie stwarzać zagrożenia dla kobiet i dziewcząt oraz że jest gotowy, aby samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie i powstrzymać się od stosowania przemocy seksualnej.

Osobista odpowiedzialność Brocka Turnera jest bezdyskusyjna. Nie można  jednak pominąć szerszego kontekstu społecznego, w którym chłopcy i mężczyźni mają przyzwolenie na stosowanie przemocy i przekraczanie granic fizycznych i psychicznych, zarówno w relacjach pomiędzy sobą, jak i w relacjach z kobietami i dziewczynkami. Normy społeczne w ten sposób kształtujące chłopców i mężczyzn oraz przyzwolenie na tego typu zachowania o różnym charakterze i stopniu natężenia nazywane są „kulturą gwałtu”. Więcej o charakterystyce i przejawach „kultury gwałtu” można przeczytać m.in. tutaj  (w języku angielskim) oraz w książce autorstwa Zofii Nawrockiej pt. „Gwałt. Głos kobiet wobec społecznego tabu”, wyd.: Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, 2013 (w języku polskim). Książka jest dostępna w księgarni internetowej Feminoteki

***

Z inicjatywy Michele Landis Dauber, profesorki na Wydziale Prawa Uniwersytetu Stanforda, toczy się kampania mająca na celu odwołanie sędziego Aarona Persky’ego, który wymierzył Brockowi Turnerowi karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności (z czego w więzieniu ma on spędzić tylko trzy miesiące). Jest to kara niższa, niż przewidziana w prawie, nieuwzględniająca w żaden sposób bezpieczeństwa innych kobiet, które mogą zostać potencjalnie skrzywdzone przez Brocka Tunera. Nie uwzględnia ona również cierpienia kobiety, która została skrzywdzona, a następnie zmuszona do uczestnictwa w rozprawie sądowej, zamiast otrzymać wsparcie, szacunek i spokój oraz poparcie ze strony „wymiaru sprawiedliwości” a także próbę zadośćuczynienia – ze strony sprawcy przestępstwa, którego doświadczyła.

USA Swimming w oficjalnym oświadczeniu ogłosiło, że Brok Turner nie może ponownie zostać jego członkiem, co skutkuje m.in. zamknięciem możliwości udziału w igrzyskach olimpijskich w przyszłości (informacja w języku angielskim).

Agnieszka Kozakoszczak – z wykształcenia polonistka. Zajmuje się tematyką równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji. Członkini Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej. Pracuje w Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej.


Komentarz

  1. Taak…. Jakże mi znana argumentacja i in plus dla sprawcy przemocy… przy jednoczesnym zamiataniu pod dywan sytuacji ofiary przemocy….

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *