Tak tylko, żeby się pośmiać — Felieton Estery Prugar

Autorka: Estera Prugar

 

Piję kawę, przeglądam Facebooka, z radością obserwując, że zjednoczenie przeciwko temu, co dzieje się w kraju — nie słabnie. Co więcej, coraz to nowe osoby, odważnie wypowiadają się przeciwko aktualnej sytuacji politycznej. W smutnym obrazie naszej rzeczywistości, ten element jest jednym z najbardziej pozytywnych. Uśmiecham się i wtedy widzę jeden z ,,tych” memów:

,,Feministyczna logika: 1. Wszyscy mężczyźni to świnie; 2. Kobiety są równe mężczyznom.” i uroczy komentarz publikującego ,,Ubawiłem się”. A było tak przyjemnie…

Post zdążył zebrać już ,,lajka”. Przez moment zastanawiałam się czy warto, jednak potem

http://www.minorityinterests.co.uk/wp-content/uploads/2014/03/Its-just-a-joke.png
Źródło: http://www.minorityinterests.co.uk

napisałam prośbę o nazwisko feministki, która wygłosiła pierwsze stwierdzenie. Trochę trwało, ale doczekałam się odpowiedzi — cytatu brak, ale jest za to głaszczące po główce ,,nie denerwuj się” oraz ,,mnie to bardziej bawi niż razi”. Faktycznie, trudno powiedzieć, co jest bardziej zabawne: stereotypy, ich bezmyślne podtrzymywanie i rozpowszechnianie, naśmiewanie się z ludzi i idei, o których nie ma się pojęcia, czy publiczne obnoszenie się ze swoją ignorancją… A może to, że nie opublikował tego ,,głupkowaty” nastolatek, ale dorosły mężczyzna? Zaryzykuję i postawię na to ostatnie.

O ile próby tłumaczenia młodzieży szkolnej, że Internet i jego złudna anonimowość nie dają nikomu prawa do bezkarnego obrażania, wyśmiewania i wyszydzania innych, nie są łatwe, i często trafiają na mur, to jakich słów i sposobów użyć, aby tę — wydawałoby się oczywistą prawdę — przetłumaczyć starszym? Jak wymagać od dzieci i nastolatków zrozumienia tego, że nie ma czynów bez konsekwencji, a dyskryminacji bez krzywdy, skoro otaczający ich dorośli ignorują te fakty z niezwykłą nonszalancją i beztroską? Czy naprawdę żyjemy w społeczeństwie, w którym nikt nie widzi nic złego w opluciu lub skopaniu przypadkowo spotkanego człowieka? Czy nie zareagowalibyśmy, gdyby obcy zaczął wyzywać nas w autobusie? Jeśli tak, to jest gorzej niż mogłoby się wydawać; ale jeśli nie, to z jakiego powodu na porządku dziennym jest ,,plucie”, ,,kopanie” i wyzywanie ludzi na portalach społecznościowych?

Zaraz znajdzie się ktoś, kto będzie przekonywał, że to przecież tylko żarty, że trzeba mieć trochę dystansu, że wiadomo, jakie są stereotypy, więc po co zaraz robić aferę. Powraca element humorystyczny — takie tam, dowcipy, których nie rozumieją feministki, kiedy próbują walczyć z mniejszymi i większymi nieprawdami. Na szczęście nie są osamotnione, przecież brakiem poczucia humoru wykazują się także: homoseksualiści, żydzi, uchodźcy, wegetarianie, oraz wiele innych kobiet i mężczyzn, którym nie jest do śmiechu, gdy są obrażani lub stają się synonimami drwin i wyzwisk.

Powszechnie wiadomo, że najtrudniej śmiać się z siebie, ale jakoś nie przypominam sobie żadnego ze znanych mi śmieszków w sytuacji, w której opowiadał dowcip na temat Biblii, Jezusa, ,,prawdziwych mężczyzn”, nacjonalistów, szowinistów. Zamiast nich mamy w języku polskim dział obelg ku czci mniejszości: ,,Ty pedale”, ,,Ty żydzie” – klasyki Internetu i nie tylko. Tak, jakby do ludzi kompletnie nie docierało, że nazwanie kogoś homoseksualistą nie jest obelgą, podobnie jak przypisywanie mu innej narodowości. Oczywiście, zwłaszcza w obecnej sytuacji, wyostrzyły się także żarty na temat kościoła katolickiego i kleru, ale jakoś nie widziałam wpisów ,,Ty katoliku!” , ,,Jesteś, jak ksiądz!”, a nawet,,Ty polityku konserwatywny!”. Przecież zdecydowanie lepiej brzmi wtrącenie ,,Gadasz jak feministka” lub ,,To było zorganizowane przez feministki i żydów z (tutaj wstawiamy nazwę medium)”.

Jakiś czas temu głośna była sprawa samobójstwa nastolatka, który nie wytrzymał nękania. W mediach i na portalach społecznościowych pełno było oburzonych, którzy nie mogli uwierzyć w tę tragedię i przekrzykiwali się szukając winnych. Pojawia się coraz więcej akcji i organizacji walczących z tą plagą nienawiści. Są programy edukacyjne, kampanie społeczne, a nawet aplikacje ułatwiające rejestrację zjawiska hejtu w Internecie. Ale mimo tylu zaangażowanych ludzi, tak wielu starań, nieskończonych dyskusji, tłumaczeń, a także ciężkiej pracy tych, którym zależy na poprawie kondycji tego społeczeństwa — na koniec zawsze znajdzie się ktoś, kto ze szczerym rechotem, ku uciesze gawiedzi, rzuci jakimś żarcikiem – broń Boże nie po to, by bawić się czyimś kosztem. Tak tylko, żeby się pośmiać.

 

Korekta: Anna Hoss


Komentarz

  1. Tacy „wyluzowani” i z „poczuciem humoru” to dupkowie Schroedingera – mówią coś obraźliwego a potem w zależności od reakcji ludzi decydują, czy żartowali, czy nie.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *