„Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham” – recenzja

 5krq         Źródło obrazu: cojestgrane.pl

  „Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham” w reżyserii Pawła Łozińskiego opowiada o dwóch kobietach: matce i córce, które spotykają się w gabinecie psychoterapeuty Bogdana de Barbaro by naprawić relacje między nimi. Odtwórczynie głównych ról: Ewa Szymczyk i Hanna Maciąg nie są aktorkami, nie są też prawdziwą matką i córką, ale czerpią ze swoich osobistych doświadczeń i wydobywają z siebie prawdziwe emocje, które potrafią wzruszyć widza.

            Hanna decyduje się na wizytę u psychoterapeuty, ponieważ, jak sama mówi, czuje „gulę” w gardle na myśl, że ma spotkać się z matką, uważa ją za osobę zbyt zaborczą. Z drugiej strony Ewa czuje się odrzucana przez córkę, ma do niej pretensje, że nie pojawiła się na Wigilii. Szukając źródła tych trudnych relacji początkowo cofamy się do dzieciństwa Hanny – rodzice rozwiedli się, gdy była bardzo malutka. Dziewczyna pamięta jak siedziała u babci przy oknie i wypatrywała ojca, który się nie zjawiał. Pamięta też tony prezentów ukrytych w szafie i wydzielanych. We wspomnieniach pojawia się również matka wiecznie podirytowana i wprowadzająca w domu nerwową atmosferę. Z drugiej strony w pamięci Ewy zachowały się zupełnie inne obrazy: jak potrzebowała jechać do lekarza, a jej były mąż kazał jej zadzwonić po pogotowie, jak z dnia na dzień musiała zająć się sama wszystkim: domem, dziećmi, utrzymaniem, jak jej było ciężko i jaka była dumna, że dała sobie sama radę. Była to ważna rozmowa dla obu kobiet, w trakcie rozwodu Hania była za mała by cokolwiek zrozumieć, zwłaszcza problemy matki. Jeszcze kilka lat po odejściu ojca miała nadzieję, że on wróci. Gdy Hania dorosła wyprowadziła się z domu i już nie było okazji by porozmawiać z matką szczerze o ojcu.

            Jak się jednak okazało to nie to zaważyło na relacjach obu kobiet, a relacje Ewy z jej rodzicami i dzieciństwo Ewy pełne samotności. Samotności, którą odczuwała i po rozwodzie, a z którą nie potrafiła sobie inaczej poradzić jak szukając towarzystwa w córce, która już dorosła i powinna zacząć samodzielne życie.

            Film naładowany jest negatywnymi emocjami: smutkiem, żalem, złością, niezrozumieniem. Emocje te bardzo przemawiają do widza, który za sprawą filmu zdobywa się na pewne autorefleksje i to jest niewątpliwie największy plus tego filmu. Bardzo możliwe, że widzowie po obejrzeniu jak wygląda psychoterapia (i, że do psychologa nie chodzą „świry”), sami zdecydują się podjąć kroki by uporządkować swoje życie. Napięcie wytworzone w filmie rozładowywane jest pewną dozą humoru, dzięki której łatwiej przyswoić sobie opowiadaną historię.

            Być może nie do wszystkich „Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham” trafi (80 minut nieprzerwanego dialogu wymaga dużego skupienia), ale zdecydowanie jest to film, który warto zobaczyć. A na pewno powinny się na niego wybrać osoby, których sytuacja życiowa przypomina historię Ewy lub Hanny – być może sama projekcja będzie miała wymiar terapeutyczny.

Autor: Maria Plucińska


Komentarz

  1. Ten film to arcydźielo !
    Wielkosc tego filmu nalezy zawdzie-
    czac jego aktorom ; kobietom, ktore
    nie probuja ” grac. „roli a jedynie sa soba otwierajac szeroko swoje wne-
    trza przed setkami nas widzow.
    Tylko ten, kto przezyl to samo moze
    utozsamic sie z Ewa w kazdym mo-
    mencie. Jej lzy sa moimi lzami a lzy
    Hanny lzami mojej corki.
    Wartosc terapeutyczna filmu jest ogromna. Jedynie rozmowa z doswiadczonym terapeuta moze
    zlagodzic cierpienie .Osoba dotknieta
    ma mozliwosc spojrzenia na zaistniala sytuacje z perspektywy drugiej osoby
    ì ma szanse dojscia do sedna proble-
    mu.
    Ciekawa jestem w jakim stopniu ta terapia pomogla p.Ewie.
    Mnie osobiscie spotkalo to samo
    wiele lat temu i to przezycie pozosta-
    wilo nizatarte slady w mojej psychice
    Sadze , ze z p. Ewa swietnie bysmy sie
    rozumialy.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *