„NieObcy”. Książkę recenzuje Katarzyna Szota-Eksner

nieobcyNieObcy. 21 Opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców

Wydawnictwo: Agora SA
recenzja: Katarzyna Szota-Eksner

Pod koniec podstawówki dość burzliwie przechodziłam nastolatkowe konflikty między dziewczynkami.
Zaprzyjaźniałam się oczywiście na śmierć i życie a zmianę obiektu u mojej aktualnej przyjaciółki traktowałam tragicznie czyli jak koniec wszystkich końców świata.

Był taki moment, że zostałam sama, bo przyjaciółki były już zajęte. Pogrążona w nastoletniej rozpaczy poczułam się obca i odtrącona. Wszystkie dziewczyny szeptały sobie coś na ucho i będę z Tobą na zawsze pisały w pamiętnikach a ja zostałam sama.
Na szczęście nigdy już potem nie doświadczyłam tak bolesnego poczucia osamotnienia. Jestem zatem wielką szczęściarą.

Pamiętam za to delikatne poczucie inności wynikającej po prostu z braku, które towarzyszyło mi kiedy byłam dzieckiem podczas licznych wakacyjnych podróży po Europie. Mój tato starannie przygotowywał te wyprawy. Przed każdą siadaliśmy razem żeby wypisać na kartkach odległości do pokonania między miastami. Brno, Wiedeń, Praga. Te miasta z perspektywy późnego popołudnia w mieszkaniu w bloku na gliwickim osiedlu stawały się impulsem do marzeń. Marzeń o przygodzie, która czeka na każdego i każdemu jest dana (tak wtedy myślałam).
Tato był człowiekiem, którego coś gnało do przodu, pakowaliśmy zatem przyczepę campingową z Niewiadowa, babcia robiła dla nas weki, odbieraliśmy paszporty z Biura Paszportowego i ruszaliśmy w kierunku Europy. Tej bardziej kolorowej. Europy pachnącej luksusem i gumą Donald.

Pamiętam pierwszą w życiu puszkę Sprita wypitą pod Akropolem. Dzieloną sprawiedliwie i rodzinnie na trzy, bo bezlitosny przelicznik inżynierskiej pensji mojego taty na dolara skutecznie hamował dalsze zakupy.

Czy czułam wtedy, że jestem z innego (obcego) świata? Nie. Mój tato był człowiekiem odważnym i otwartym. Tą jego otwartość intuicyjnie jako dziecko oceniałam jako coś bardzo wartościowego. Byłam dumna nawet wtedy gdy w dawnej Jugosławii przyciskałam swój nosek do szyby sklepu obuwniczego nie mogąc uwierzyć w to co widzę. Tyle fasonów i jakie kolorowe te buty!

Mam szczęście, że te moje doświadczenia przebiegały łagodnie i bezstresowo (bo co ja tak naprawdę wiem o odrzuceniu, obcości…?)

Dziś trzymam w rękach książkę pod tytułem Nie Obcy, 21 Opowieści, żeby się nie bać.

(Wśród autorów wybitne współczesne polskie nazwiska – Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Sylwia Chutnik, Ignacy Karpowicz, Łukasz Orbitowski, Andrzej Stasiuk, Olga Tokarczuk, Małgorzata Rejmer i wielu innych)

Autorzy z różnych generacji i różnych literackich światów zostali poproszeni o napisanie tekstów, opowiadających o trudnych spotkaniach z obcością. Nikt nie odmówił.
„Obcych potrzebujemy nie mniej niż oni nas, nawet jeśli chwilowo wydaje się, że jest odwrotnie. Bo tylko konfrontując się z nimi, możemy tak naprawdę, do końca, bez złudzeń odkryć samych siebie”.

Podczas wakacyjnej jogi miałam okazję uczestniczyć w warsztatach na temat przeciwdziałania dyskryminacji. Prowadząca rozdała nam wszystkim karteczki, których nie można było pokazywać współuczestnikom. Stanęłyśmy na jednej linii a pytania zadawane przez prowadząca cofały nas albo przesuwały do przodu. Ja wylosowałam rolę córki amerykańskiego ambasadora w Polsce (ach, ten mój życiowy fart!). Szybko wyprzedziłam resztę uczestniczek i znalazłam się na prowadzeniu. Po zadaniu kilkunastu pytań ujawniłyśmy swoje role. Razem ze mną na samym początku była dziewczyna, która wylosowała rolę znanej modelki. Wymieniłyśmy ze sobą zadowolone spojrzenia. Daleko, daleko za nami została kobieta chora na Aids, uciekinierka z Syrii, czterdziestoletnia prostytutka, która z powodów zdrowotnych nie może już pracować.
Proste pytania na które odpowiadałyśmy – czy masz dostęp do opieki zdrowotnej? internetu? czy możesz wyjechać raz na dwa lata na wakacje? kupić sobie nowe ubranie raz na rok? czy możesz wybrać sobie sama partnera życiowego? –
doprowadziły do powstania między nami niewiarygodnej przepaści.

Patrząc na dziewczyny, które zostały z tyłu przyłapałam się na niepokojącej myśli (to był krótki i zawstydzający błysk) my – oni czyli podział a jestem po tej hmm lepszej stronie (uczucie którego zaraz się zawstydziłam ale pozostał niepokój).

Nie znam osobiście wielu Obcych. Czasem spotykam w pyskowickim Lidlu grupę Ukraińców. Robią zakupy, ustalają kto dziś będzie gotował obiad, kupują na wieczór zgrzewkę piwa. Pracują na pobliskiej budowie. Czy „obce” są może kobiety z więzienia w którym od kilku lat uczę jogi? Różnimy się przecież tak bardzo. Czy stoimy po dwóch stronach linii?

Trzymam zatem w rękach wyjątkową książkę. 21 opowieści polskich pisarzy i reporterów, które powstały, żeby się nie bać. Powstały z niezgody na strach.

Jestem kobieta. Joginką. Jestem też Europejką (mam to szczęście, że urodziłam się tutaj, póki co jestem w pozycji uprzywilejowanej).

„My, z wyspy Europa, otoczonej wodą, po której dryfują łódki pełne strachu” (cyt Małgorzata Rejmer, Każdy ma w brzuchu niebo, przez które przelatuje jaskółka)

Nie Obcy. 21 opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców. Polecam z całego serca. Nam wszystkim.


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *