Siła kobiecości tkwi w różnorodności – oto jedna z pierwszych dosadnie przeprowadzonych kampanii odzieżowych, stawiająca znak równości pomiędzy pojęciem „dama”, a wszystkimi kobietami

Siła kobiecości tkwi w różnorodności – oto jedna z pierwszych dosadnie przeprowadzonych kampanii odzieżowych, stawiająca znak równości pomiędzy pojęciem ‚dama’, a wszystkimi kobietami.

Autorka tekstu: Pola Broda

Źródło zdjęć: Cosmopolitan

graham

Mass media oraz pozwalające im sukcesywnie funkcjonować agencje (np. marketingowe, PR-owe) znów okazują się być niezastąpioną potęgą socjalnego rażenia. Nieprzerwanie powielane wzorce osobowe, normy behawioralne oraz standardy estetyki wizualnej, zostają poddane przez marki odzieżowe próbie nowatorskiego zreformowania. Niedawno firma Nike stanęła naprzeciw oczekiwaniom konsumentek, publikując kampanię o uprawiających jogę kobietach, których waga znacznie odróżnia się od tej przyjętej przez obecnie prosperujące na rynku agencje modelek za właściwą. Po gigancie w zakresie mody sportowej przyszedł czas na szwedzką chlubę – H&M, która w ramach kluczowych punktów koncept-planu umieściła także zabieganie o równe traktowanie kobiet.

Kampania nakręcona na potrzeby promowania kolekcji jesień-zima 2016/17 ma za zadanie spełniać właśnie to założenie. W projekcie wzięły udział nie tylko rozpoznawalne postacie świata mody, takie jak: amerykańska modelka i aktorka, osiągająca szczyt popularności w latach 70-tych – Lauren Hutton, wykraczająca poza kulturowe schematy genderowe modelka – Hari Nef, czy Pernille Teisbaek – stylistka, którą cechuje wyzwolony sposób noszenia się i formułowanie własnych reguł gustowności, a także Fatima Pinto –  kobieta trudniąca się na co dzień sportem. Poza przełamaniem nieewoluujących konwencji towarzyskich, marka stawia sobie za zadanie przekonać klientki do swobody i brawury w eksponowaniu bycia sobą, udowadniając, że komputerowo wygenerowane piękno, dotychczas lansowane przez medialne autorytety, nie jest godne aprobowania. Poprzez hasło, którym opatrzona została nowa kolekcja („There are a million ways to be a lady.”) marka zachęca do dobrowolnej interpretacji pojęcia „dama”, a w zasadzie uzmysławia swoim klientkom, że niezależnie od tego ile ważą, w jakim znajdują się przedziale wiekowym, czy są chłopczycami ze zgolonymi włosami ubranymi w garnitur, czy ich ciało pokrywa wyrazista muskulatura, czy zaniechały stosowania depilacji, czy w komunikacji miejskiej wybierają spoczynek w rozkroku zamiast ten niezwykle zdyscyplinowany, charakteryzujący się kontrolowaniem przylegających do siebie nóg, i czy spożywane przez nie posiłki można określić jako zdrowe – wszystkie przedstawicielki płci żeńskiej zasługują na miano damy, a różnokierunkowe osobowości nigdy wcześniej nie były tak jednoznacznie docenione przez – do tej pory – konserwatywne środki masowego przekazu.

Wreszcie nie tylko prywatne jednostki oraz środowiska feministyczne zaczynają dostrzegać niezbędność oraz wartość publicznego ukazywania prawdziwego „ja” w wydaniu kobiecym, a także definiowania poszczególnych zachowań i praktykowanych tendencji wizualnych jako unikatowe piękno, niepodlegające negatywnej ocenie. Na dowód tego inna, mniej znana marka, szyjąca bieliznę – Aerie, zdecydowała się ostatnio, po raz drugi, na wydanie kampanii, którą promuje fotografie pozbawione retuszu. Podjęła także współpracę z modelkami o niejednorodnym typie urody i szerokiej gamie noszonych rozmiarów, dowodząc, że kompleksy na tle wizualnym stopniowo zaczynają się przedawniać. Coraz więcej powstaje również kampanii, w których uczestniczą modelki nazywane „plus size”, do których należy między innymi Ashley Graham, prezentujące wszystkie odsłony piękna.

 

Korekta: Klaudia Głowacz


2 komentarze

  1. To samo dotyczy Mężczyzn i KAŻDEJ JEDNOSTKI.
    jesteśmy przede wszystkim Istnieniami/Istotami, potem Ludźmi, a dopiero potem płciami.

    Więcej cielesności męskiej w sferze publicznej. Nie ma równowagi, harmonii. Za obiekty i ciała ciągle „robią” Kobiety.
    Kobieta to NIE CIAŁO i NIE SEKSUALNOŚĆ. Nie chora koncentracja na powłoce. To iluzja.
    Kobieta Istota. Jak Każda Istota. Warto widzieć całość.
    Kolejny etap w świadomości.
    Działam i czekam na efekty…
    Wiele już widzę. 😉

    1. I jeszcze jedno…
      Ktoś ze zgolonymi włosami w garniturze NIE JEST żadną „chłopczycą” – tylko ZWYCZAJNĄ KOBIETĄ, która chce chodzić w garniturze i mieć krótkie, zgolone włosy. Co to za szufladkowanie „chłopczyca”, „niechłopczyca”.
      Są jakieś „wytyczne” na bycie po prostu kobietą, bez tych chorych określeń?
      Bycie chłopakiem to NIE garnitur i zgolona głowa, a bycie kobietą to NIE długie włosy, sukienki.
      To pozerstwo i odgrywanie chorej roli narzuconej kulturowo, a nie autentyczność.
      Nie ma sensu powielać frazesów i stereotypów i szufladkować Ludzi poprzez nadawanie im chorych „łat”, a widać to nawet w artykule, który niby ma je obalać.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *