To tylko dziewczynkarz

Nie sposób nie frustrować się, czytając historię seryjnego gwałciciela z Trójmiasta. Niełatwo zrozumieć wyrozumiałość policji, traktującej postępowania dotyczące jednego z najpoważniejszych przestępstw tak jakby chodziło o kradzież batonika. W istocie jednak wydaje się ona być częścią głębszego problemu. Problemu, przez który tego typu tragedie nie tylko będą się wydarzać, ale często nie doczekają się należytego ukarania.

Sprawę znamy z artykułu i jego zapowiedzi – warto zapoznać się z oboma tekstami. Dlaczego człowiek znany organom ścigania mógł tak długo praktykować tak paskudną działalność? Dlaczego trzeba było samobójstwa niewinnej dziewczyny, aby ktokolwiek zwrócił uwagę na kolejny już zgłoszony incydent?

Można mówić o układach, o państwie istniejącym teoretycznie, o porażce gimnazjów – wszystkie te teorie przewijają się w pojawiających się tu i ówdzie komentarzach. To wszystko są proste wyjaśnienia, z których nic jednak nie wynika. Podstawowym problemem wydaje się tutaj pewien rodzaj mentalności, przebijający się również w postawach ukazanych w materiale przedstawicieli policji. Z braku ładniejszej polskiej nazwy, wypada tutaj użyć terminu slut-shaming – przyczyn gwałtu upatruje się nie w postawie gwałciciela, lecz w zachowaniu czy ubiorze ofiary. Jeżeli nawet osoby stosujące tę retorykę podkreślają, że nie zależy im na zdejmowaniu winy ze sprawcy czynu – w istocie stosowana przez nich logika prowadzi do zdjęcia uwagi z osoby, która jest winna zaistnienia czynu. O ile bowiem możemy wyróżnić kilkanaście rodzajów gwałtów, wszystkie łączy jedno – wynikają one z niecnych intencji gwałciciela.

W tej sprawie mamy do czynienia z paroma wątkami, które są mieszane ze szkodą dla rozsądnej dyskusji. Po pierwsze – istnieje problem prostytucji nieletnich osób (głównie dziewczyn). Nie dysponujemy dokładnymi informacjami o okolicznościach każdego z tych przestępstw. Wiemy, że przynajmniej część ofiar weszła w kontakt z gwałcicielem podczas poszukiwania pracy niezwiązanej ze świadczeniem usług seksualnych, ale w jakiś sposób ocierającej się o “usługi towarzyskie”. Nie chcę tutaj oceniać ich wyborów. Przemysł czerpania zysków z kobiecej nagości jest moralnie naganny.

Podstawowym problemem jest jednak postawa osób, które za striptiz czy inne podobne rozrywki płacą. Dla młodej dziewczyny jest to często jedyna szansa na zarobienie w krótkim czasie przyzwoitych pieniędzy. Z oczywistych względów na wejście do tego biznesu bardziej narażone są dziewczyny z uboższych rodzin. Praca ta wiąże się z wieloma upokorzeniami, w tym z większą podatnością na przemoc seksualną – Jackson Katz odwołał się w “Paradoksie Macho” do sytuacji, w której sprawcy gwałtu wybrali swoją ofiarę d l a t e g o, że była striptizerką, co w ich oczach czyniło ją osobą, którą “nie żal” zgwałcić. Zło przemysłu wykorzystującego kobiecą nagość nie polega na samym epatowaniu nią – nie byłoby w nim niczego złego gdyby funkcjonował on, jak w przypadku tzw. chippendalesów, w atmosferze szacunku dla osoby wykonującej tego rodzaju uslugi i gdyby zawsze był to dla takiej osoby świadomy wybór, wynikający z pasji czy z wolnego wyboru, nie z konieczności zarabiania w jakikolwiek sposób (niezwykle trudno jest bowiem z tą branżą, zwłaszcza przy jej powiązaniach z gangsterskim półświatkiem, zerwać).

Można, oczywiście, skupiać się na obwinianiu dziewczyn wybierających tę ścieżkę. Szczególnie łatwo jest to robić osobom, które dostały od życia szansę rozwijania swoich pasji, i nie musiały nawet rozważać takich ścieżek kariery. Zbyt wiele jest jednak miejsc, z których – jak śpiewał Grabaż, “chłopaki zwykle idą do pierdla, dziewczyny na autostrady”. Pewnie, że szukanie pracy w takich miejscach jest problemem. Pewnie, że lepiej by było, gdyby osoby im bliskie w porę je zatrzymały. Podstawowym mechanizmem napędzającym ten biznes są jednak osoby zgłaszające popyt na tego typu usługi. I w tym kontekście należy również rozpatrywać zbrodnie popełniane przez te osoby.

Ze skupiania się na zachowaniu ofiar wynikają też konkretne konsekwencje. Dlaczego jedno z postępowań zostało umorzone ze względu na “wyzywający strój’ i “skłonność do zmyślania’ stwierdzonej u jednej z ofiar? Czy ktoś skupiał się na zachowaniu sprawcy i na jego skłonności do agresji seksualnej? Dlaczego w sprawie samobójstwa wątek gwałtu został niemalże zamieciony pod dywan, bo ofiara została uznana za galeriankę?

Problem prostytuowania się za słynne już dżinsy jest podobny do problemu z przemysłem erotyki – utrzymuje go przy życiu podłość mężczyzn korzystających z usług nieletnich dziewczyn. Poza tym, nawet jeżeli nastolatka uprawia taki styl życia, nie daje to nikomu prawa do przekroczenia stawianych przez nią granic. Tym bardziej przyzwoitego człowieka dosłownie mdli, kiedy czyta wypowiedź mecenasa gwałciciela, mówiącego o tym iż jego klient jest jedynie “dziewczynkarzem”, obficie przy tym korzystając z argumentacji z gatunku slut-shaming.

Ta sprawa nie musiała zakończyć się samobójstwem nastolatki. Ta sprawa nie musiała rozciągać się poza pierwszy stwierdzony incydent, który przy należytych staraniach ze strony służb powinien zakończyć się stanowczym ukaraniem sprawcy. W tej tragedii jak w kalejdoskopie przewijają się wszystkie problemy związane z brakiem rzetelnej edukacji na temat problematyki gwałtu. Niestety, do osób najmniej świadomych istoty tego zjawiska należą policjanci. Ile podobnych tragedii ma miejsce w całym kraju? Ile kobiet nie zgłosiło gwaltu obwiając się, że będą musiały tłumaczyć się z każdego kawałka materiału, jak na sobie miały, z każdej kropli alkoholu i z każdego spojrzenia rzuconego w czyimś kierunku? Ilu mężczyzn, uniesionych – podobnie jak ojciec niewinnej dziewczyny – gniewem siedzi w więzieniu za napaść na prawdziwego lub domniemanego sprawcę gwałtu? Ilu tym tragediom można było zapobiec, gdybyśmy traktowali gwałt tak, jak powinniśmy go traktować – jako jedno z najcięższych przestępstw?

***

autor – Michał Żakowski


2 komentarze

  1. Ten adwokat ma imię i nazwisko. Paweł Giemza. Szkoda, że mieszkam daleko i nie mogę mu osobiście powiedzieć co o nim myślę. Za te słowa powinien dostać zakaz wykonywania zawodu i przydział do zamiatania ulic. Po prostu obrzydliwe. A co do tego zboczeńca i pedofila z artykułu. Osobiście publicznie przeprowadziłbym kastrację jego i wszystkich jego mocodawców i klientów.

  2. Kiedy prof. Jędrzejko epatował się patologią prostytucji, pokazując reklamy różnego rodzaju miejsc oferujących usługi seksualne, ani zająknął się o przyczynach, często wymuszających na dziewczynach takie a nie inne zajęcie. Kompletnie także nie pomyślał o rzeczywistych przyczynach – tego rodzaju usługi funkcjonują, ponieważ jest na nie popyt. Nie tylko ze strony tak zwanego marginesu, przede wszystkim ze strony zwykłych prostych obywateli. Ojców rodzin, kochających mężów. I to jest prawdziwa patologia, nie bezradne kobiety świadczące usługi seksualne.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *