• Polski
  • Українська
  • Wesprzyj nas
    bezpieczne wyjście

    888 88 33 88 Telefon przeciwprzemocowy pn.-pt. 11:00-19:00

    888 88 33 88
    Telefon przeciwprzemocowy
    bezpieczne wyjście
    27 marca, 2026

    O kobiecie, która zmieniła historię walki o prawa pokrzywdzonych

    Cheryl Ann Araujo jako pierwsza kobieta w historii pozwała nie tylko swoich gwałcicieli, ale też świadków zdarzenia, których uważała za współwinnych. Była pokrzywdzoną w pierwszym procesie o zbiorowy gwałt w USA, który był transmitowany na żywo w telewizji. W przeciwieństwie do Gisèle Pelicot, ona nie miała jednak w tej sprawie nic do powiedzenia.

    Cheryl urodziła się 28 marca 1961 roku. Mieszkała w robotniczej dzielnicy New Bedford: portowego miasteczka w USA, gdzie 60% społeczności stanowili mieszkańcy portugalskiego pochodzenia. W 1983 roku Araujo zostawiła dwie córki z partnerem i wyszła wieczorem do Big Dan’s Tavern – pobliskiego baru, by kupić papierosy. Usiadła, by porozmawiać z zaprzyjaźnioną kelnerką; wcześniej tego dnia wyprawiała trzecie urodziny starszego dziecka. Gdy jej znajoma wyszła z lokalu, Cheryl została jeszcze, aby dopić swojego drinka. Kiedy wstawała od stolika, jeden z gości baru chwycił ją od tyłu, uniemożliwiając jej wyjście i rozebrał przy użyciu siły. Przez następne dwie godziny co najmniej czterej mężczyźni gwałcili ją na stole bilardowym. Inni dopingowali im i uniemożliwili barmanowi wezwanie policji. Jeden ze świadków zbrodni przyznał później na sali sądowej, że krzyczał: „Dawaj! Dawaj!” („Go for it!”).

    Gdy wreszcie udało jej się uciec z budynku, wybiegła na ulicę mając na sobie tylko różowy sweter. W 2009 roku Dan O’Neill opowiadał: „Siedziałem [w jadącym samochodzie] oparty o okno, kiedy mój brat zobaczył tę dziewczynę wybiegającą z baru prosto na ulicę. Zaczął krzyczeć: »Naga dziewczyna na ulicy! Naga dziewczyna na ulicy!« Pomyślałem sobie: ta, jasne. Ale ona tam rzeczywiście była, stała naprzeciwko ciężarówki jak sarna w świetle reflektorów.” Część napastników goniła ją, ale wycofali się na widok mężczyzn z zatrzymującego się samochodu, którzy następnie wezwali policję. Niektórzy z uczestników zdarzenia nadal byli w barze, kiedy patrol zjawił się tam razem z Cheryl.

    Po upublicznieniu informacji o zbrodni, w New Bedford odbyły się demonstracje i protesty przeciwko przemocy seksualnej. Tożsamość pokrzywdzonej nie była wtedy znana, a opinia publiczna była w większości po jej stronie. Powszechne było oburzenie na zachowanie świadków, których uważano za współwinnych. Mieszkańcy portugalskiej dzielnicy podkreślali, jak wstyd jest im za to, że sprawcami są członkowie ich diaspory. „Koniec wieku niewinności” – grzmiały nagłówki pierwszych stron gazet.

    Gdy adwokat Cheryl, Scott Charnas, dopytywał ją, czy na pewno czuje się na siłach, aby doprowadzić sprawę do końca, odpowiedziała, że robi to dla swoich córek, dla których pragnie lepszego świata. Prawnik wspomina w dokumencie „Trial by Media” (dostępnym w streamingu) jak przeczuwał, że nie będzie miał z prowadzenia tej sprawy korzyści finansowych, ale postanowił podjąć się jej ze względu na to, że sam był ojcem córki.

    Media informując o sprawie każdorazowo podkreślały, że oskarżeni mężczyźni są Portugalczykami. To podkręcało ksenofobiczne nastroje „prawdziwych” Amerykanów. Dzwonili do radia, domagając się „załadowania ich wszystkich na łódź i odesłania tam, skąd pochodzą”. „Nie wnoszą nic od siebie do tego kraju” – grzmieli słuchacze i słuchaczki. Nie różniło się to niczym od treści komentarzy, które pisane są dziś, gdy tylko sprawca przestępstwa okaże się być nietutejszy i niedostatecznie biały. Magazyn Hustler opublikował pocztówkę z nagą kobietą na stole bilardowym, podpisaną: „Pozdrowienia z New Bedford, Massachusetts: portugalskiej stolicy gwałtu zbiorowego w Ameryce”. Nagonka na całą społeczność spowodowała backlash. Mieszkańcy, przeciwko którym kierowane były wyzwiska i obelgi, za winnych swojej sytuacji uznali nie gwałcicieli, ale Cheryl Araujo. Zebrali 20 tysięcy dolarów na kaucję dla czterech z osadzonych w areszcie mężczyzn.

    Przed rozpoczęciem procesu media zwróciły się do sędziego, Williama Younga, z prośbą o możliwość prowadzenia transmisji na żywo. – To miał być najlepszy przykład praktykowania demokracji bezpośredniej w Ameryce. Uznałem, że przyniesie to korzyść społeczeństwu – tłumaczył swoją zgodę w „Trial by Media”.

    Przez miesiąc CNN nadawało z sali sądowej, nawet przez trzy godziny dziennie. Dla telewidzów był to po prostu wciągający serial. Słuchali dokładnych opisów napaści oraz popisów victim-blamingu. Obecny na sali operator kamery nie miał pozwolenia na nagrywanie twarzy pokrzywdzonej, jednak kiedy nadszedł czas składania przez nią zeznań, cały kraj usłyszał, jak się nazywa, kiedy się urodziła i gdzie mieszka.

    Pozbawiona anonimowości musiała udowodnić, że jest niewinna. Wzięto ją w krzyżowy ogień pytań: Dlaczego wyszła z domu? Dlaczego była sama w barze? Dlaczego piła alkohol? Może sama się prosiła? Skoro mieszkasz z mężczyzną, to dlaczego biegasz po ulicach i dajesz się gwałcić? –  zapytał jeden z obrońców.

    Podczas procesu, na demonstracjach przed sądem, słychać było okrzyki: „Przede wszystkim, nie powinna była wychodzić z domu!”. W tłumie padło stwierdzenie, że Araujo należy powiesić. Do lokalnego radia zadzwonił ktoś, kto na antenie powiedział że „już po niej” („she’s a dead meat”). Mieszkanka New Bedford w wypowiedzi dla prasy uznała, że „[Cheryl Araujo] także powinna zostać ukarana. Jeśli ją zgwałcili, to znaczy że ich sprowokowała. Przykro mi to mówić, ale uważam, że to przez nią.” W mediach, sądzie i wśród opinii publicznej jak refren powtarzano, że kobieta sama się prosiła.

    Wszystko to działo się w sytuacji, gdy sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonych. John Cordeiro, Victor Raposo, Daniel Silva i Joseph Vieira zostali skazani za gwałt w 1984 roku. Jose Medeiros i Virgilio Medeiros, którym postawiono zarzuty pomocnictwa w gwałcie przez niepodjęcie interwencji, nie zostali ukarani.16 tysięcy osób podpisało petycję o złagodzenie wyroków, a ulicami przeszedł marsz solidarności ze skazanymi, liczący od 7 do 10 tysięcy uczestników. Gdyby inna pokrzywdzona przemocą seksualną osoba w tym czasie wahała się, czy zgłosić swój przypadek służbom, właśnie otrzymała jasną informację, że zamiast wsparcia i sprawiedliwości otrzyma nagonkę i wyzwiska.

    Groźby śmierci i wyzwiska kierowano nie tylko do rodziny Araujo, ale też do braci O’Neill: pasażerów ciężarówki, którzy wezwali policję do spotkanej na drodze półnagiej kobiety, a następnie zeznawali w sądzie.

    Cheryl wraz z dziećmi i siostrą wyprowadziła się z rodzinnego miasta. W Miami rozpoczęła kurs przygotowujący do pracy sekretarki. Od czasów procesu zmagała się z uzależnieniem od alkoholu, miała za sobą pobyt w ośrodku odwykowym. W grudniu 1986 roku, prowadząc pod wpływem alkoholu, spowodowała wypadek samochodowy w którym zginęła. Miała 25 lat.

     

    Dodatkowe źródła

    • Analiza lokalnej prasy i wpływu mediów na zmianę podejścia wobec pokrzywdzonej: „New Bedford’s Infamous 1983 Rape Case: Defending the Portuguese-American Community”, Mia Michael;
    • Serial „Trial by media”, odcinek „Big Dan’s”;
    • Luźnym nawiązaniem do tej historii jest film „The Accused”. Aktorka Kelly McGillis opowiadała przy okazji działań promocyjnych o tym, że na jej decyzję o wzięciu roli zadecydowało jej własne doświadczenie gwałtu;
    • Książka The Accuser: The True Story of the Big Dan’s Gang Rape Victim

    Zobacz inne aktualności

    Bądź z nami na
    bieżąco!

    Zapisz się do newslettera!

    Fundacja Feminoteka
    03-982 Warszawa
    ul. Konrada Guderskiego 3/96

    695 223 184
    [email protected]

    Bądź w kontakcie! Zapisz się na newsletter

    Chcesz nasze materiały? Zamów paczkę

    KRS 0000242885
    NIP: 521-33-699-15
    REGON: 140308264

    ING BSK S.A.
    68 1050 1038 1000 0022 9768 3522

     

    © Copyright 2023 Fundacja Feminoteka | Powered by tdy.pl