TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Kobiety jako dobro wspólne kapitalizmu | Relacja ze spotkania w ramach Akademii Feministycznej

czarowniceSilvia Federici – autorka książki “Kaliban i czarownica” – to przedstawicielka nurtu feminizmu związanego z autonomizmem – ruchem wyrosłym z operaizmu (od wł. operaio – robotnik), nurtu lewicy krytycznego wobec związków zawodowych i partii politycznych, nawołującego do oddolnego zrzeszania robotników w ramach nieformalnych struktur. Znana jest również z zaangażowania w międzynarodową kampanię “Wages for Housework” – której głównym przesłaniem był postulat dostrzeżenia nieodpłatnej pracy domowej kobiet oraz należytego jej wynagrodzenia w formie materialnej.

 

W swojej najbardziej znanej książce (niewydanej dotąd w języku polskim – dostępnej natomiast w wersji angielskiej) podejmuje problem rozwoju kapitalizmu i wpływu przemian społecznych w tzw. epoce przejściowej (pomiędzy “klasycznym” feudalizmem, a wytworzeniem “klasycznego” kapitalizmu) na położenie kobiet. Jak możemy wywnioskować ze średniowiecznych ilustracji, w epoce feudalizmu wśród chłopów podział pracy w polu rozłożony był po równo między mężczyzn i kobiety. Już w epoce kapitalizmu widać było jednak wyraźne rozróżnienie między sferą produkcji – zdominowaną przez mężczyzn – i reprodukcji, na którą składały się nieodpłatne zadania wykonywane przez siedzące cały dzień w domu kobiety. Jak do tego doszło?

 

Federici nie daje na to pytanie komplementarnej odpowiedzi. Pomaga nam jednak odnaleźć tropy które mogą nas przybliżyć do zrozumienia tego procesu. W okresie średniowiecza mieliśmy do czynienia ze wzrostem świadomości klasy chłopskiej – czego wyrazem były chłopskie bunty – których antyfeudalny wymiar najsilniej zaznaczył się w okresie wojny chłopskiej, które objęły szereg państw niemieckich w latach 1524-1526. Silna mobilizacja chłopów zagrażała interesom wyższych klas. Najskuteczniejsza metodą na ich osłabienie było sprowokowanie podziału, który odciągnie uwagę chłopów od konfliktów między interesami poszczególnych stanów. Drogą do tego celu miało być umocnienie podziałów między płciami – do czego prowadziło spopularyzowanie legend o czarownicach i zaangażowanie Inkwizycji w tropienie czarownic oraz ich pokazowe egzekucje.

 

Obraz czarownicy, spopularyzowany choćby w dziele “Młot na czarownice”, odwoływał się do tradycyjnych ludowych strachów. Czarownice posiadły tajemnicze moce, co było możliwe dzięki konszachtom z diabłem. Ich nienawiść do dzieci i niezależność dodatkowo uderzały we wspólnotowe wartości. Bardzo ważnym elementem wizerunku czarownicy było też swobodne podejście do dysponowania swoim ciałem – co miało służyć jako swoisty anty-wzorzec i wezwanie do szczególnego kontrolowania kobiecej seksualności.

 

calibanNie bez powodu polowania na czarownice nasiliły się u schyłku średniowiecza, a ich szczyt przypadł na XVI wiek – dobę rozkwitu kontr-reformacji. Nie bez przyczyny najwięcej procesów o czary miało miejsce na obszarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego – obszaru najsilniej targanego działaniami skierowanymi bądź przeciw katolikom (tam gdzie rządzili protestanci), bądź przeciw protestantom (tam gdzie władze sprawowali katolicy). W dobie społecznych niepokojów, w których warstwy chłopskie znajdowały się na uboczu rozgrywek elit, ważne było zbudowanie konstruktu wspólnego wroga. Polowania na czarownice stanowiły idealne narzędzie odciągnięcia uwagi ludu od jego najbardziej istotnych problemów, wynikających z systemowego ekonomicznego upośledzenia.

 

Jedną z najbardziej istotnych tez Federici jest założenie, iż w okresie przemian modelu ekonomicznego najmocniejszej kontroli poddawana jest sfera kobiecej seksualności. Polowania na czarownice zbiegły się nie tylko z okresem kontr-reformacji, ale również – a w ujęciu Federici: przede wszystkim – z okresem przejściowym między feudalizmem, cechującym się zanikiem poszczególnych jego elementów, a wykształcaniem norm kapitalistycznych. Jak zauważyła jedna z prelegentek, obraz czarownicy pokrywa się z obrazem jaki środowiska antyfeministyczne kreują wobec feministek. Czarownice nienawidziły dzieci i je zabijały – feministki popierają zabijanie nienarodzonych dzieci. Czarownice swobodnie dysponowały swoimi ciałami, dążyły do samodzielności. Jednocześnie, w wyobraźni człowieka epoki kontr-reformacji nie mieściła się wizja kobiety działającej samodzielnie – dlatego czarownice oskarżane były o współżycie z diabłem. Dzisiaj. kiedy wizje piekła nie oddziałują tak silnie na masową wyobraźnię, przeciwnicy feminizmu zaadaptowali zwrot “femi-nazistki” – zestawiając w ten sposób feminizm z jednym z najbardziej zbrodniczych systemów w historii.

Samo polowanie na czarownice nie jest też rozdziałem zamkniętym. Przykładowo, w Ghanie istnieją ośrodki dla kobiet oskarżanych o czary. Mają one służyć ich ochronie przed samosądem lokalnej społeczności. Trafiają do niego z reguły starsze kobiety, za którymi podążają jednak młodsze – powiązane z nimi rodzinnie, rezygnujące z edukacji czy pracy na rzecz opieki nad kobietą oskarżaną o kontakty z nieczystymi mocami. Do jakiego stopnia zjawisko to stanowi element ludowej tradycji, a do jakiego stopnia można go uznać za zjawisko związane z przechodzeniem od gospodarki kolonialnej do nieznanej jeszcze formy relacji gospodarczych?

Przy okazji lektury tez Federici, nasuwa się również nieuchronnie pytanie o polską ustawę antyaborcyjną. Została ona uchwalona w okresie przejścia od gospodarki centralnie sterowanej do gospodarki rynkowej. Kwestie praw reprodukcyjnych kobiet do dziś stanowią wątek mocno obecny w polskiej debacie publicznej. Czy w ocenie tego problemu nie należałoby uwzględnić uwarunkowań ekonomicznych – jednocześnie obalając popularny argument mówiący o tym, że sfera praw reprodukcyjnych i “poważne” sprawy ekonomiczne to zupełnie odrębne dziedziny – i mówienie o pierwszych jest jedynie “tematem zastępczym”? Czy nie powinniśmy problemu transformacji ustrojowej, zagadnień ekonomicznych i tzw.spraw światopoglądowych traktować łącznie?
Z takimi pytaniami, miejmy nadzieję, zmierzymy się w debacie publicznej po publikacji polskiego tłumaczenia książki “Kaliban i czarownica”. Jak pokazało spotkanie w siedzibie Fundacji Feminoteka – jest o czym dyskutować, i niewątpliwie jest to perspektywa odmienna od tego co do tej pory spotykaliśmy w polskim dyskursie publicznym.

Relację napisał Michał Żakowski, student polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje przy projekcie HejtStop, zaangażowany w działalność Stowarzyszenia Projekt: Polska. Wolontariusz Fundacji Feminoteka.

Zapraszamy do obejrzenia filmu nagranego w trakcie spotkania

 banernorweskie_batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent

Ściganie gwałtu. Nowe prawo, stare problemy? Relacja ze spotkania w ramach Akademii Praw Kobiet

nicnieusprawiedliwiadressdNa początku 2014 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu Karnego, w myśl której gwałt ścigany jest z urzędu – a nie, jak wcześniej, na wniosek ofiary.

Poza zmianą trybu ścigania przestępstwa, ustanowione zostały również nowe procedury przyjmowania zawiadomień o gwałcie – jednostka prowadząca postępowanie zobowiązana jest przesłuchać ofiarę w specjalnym pomieszczeniu, a samo przesłuchanie ma być nagrywane. Dzięki temu możliwe jest ograniczenie konieczności ponownego przesłuchiwania ofiary, a zarazem ograniczanie traumy wywołanej koniecznością przywoływania przykrych doświadczeń. Dzięki temu możliwe jest również ograniczenie kontaktu ofiary ze sprawcą czynu. W czasie samego przesłuchania ofiara ma mieć zapewnione wsparcie psychologa, którym – w miarę możliwości – ma być osoba tej samej płci.

Artur Pietryka, adwokat w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Warszawie, związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka przeprowadził – na zlecenie Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania, Małgorzaty Fuszary – badania akt spraw dotyczących gwałtów, w celu weryfikacji wdrażania nowelizacji. W środę, 4 marca 2015 r., przedstawił wyniki swoich badań podczas spotkania z cyklu “Akademia Praw Kobiet” w siedzibie Fundacji Feminoteka.

Mecenas zwrócił uwagę na długi tryb uchwalania samej nowelizacji. Przyjęta przez Sejm (po uzględnieniu poprawek Senatu) w czerwcu 2013 r., została ratyfikowana przez Prezydenta miesiąc później. Proces przyjmowania nowelizacji trwał rok, w tym czasie dyskutowane były trzy projekty nowelizacji. Vacatio legis trwało pół roku. Jak wykazał w swoim raporcie mecenas Pietryka, proces wdrażania tych postanowień w życie jeszcze nie zakończył.

Jednym z głównych problemów jest brak przygotowania policjantów (którym często prokuratury zlecają prowadzenie postępowań) do prowadzenia przesłuchań. Nie wiedzą, jakie informacje należy zdobyć aby uniknąć konieczności powtórzenia przesłuchania. Nie wszystkie prokuratury (a tym bardziej posterunki policji) dysponują również niezbędną infrastrukturą – specjalnymi pomieszczeniami, wykorzystywanymi w przypadku przesłuchania ofiar gwałtów (ale również w innych rodzajach spraw – np. dotyczących przestępczości nieletnich). Policjantom brakuje również wiedzy o zmianach w przepisach – zdarzają się protokoły przesłuchań, do których dołączany jest wniosek ofiary o ściganie przestępstwa. Informacja o wnioskowym trybie ścigania znajduje się również w formularzach Niebieskiej Karty. Wytyczne Prokuratora Generalnego dotyczące ścigania gwałtów, uwzględniające przepisy nowelizacji, wydane zostały dopiero w kwietniu 2014 roku. W przypadku tej nowelizacji niewątpliwie została zaniechana konieczność właściwego przeszkolenia osób odpowiedzialnych za prowadzenie postępowań.

Od momentu wejścia w życie nowelizacji, 25% wniesionych spraw zakończyło się umorzeniem lub odmową wszczęcia postępowania. W badanych sprawach wykazane zostały następujące przyczyny odmowy:

  • wezwana na przesłuchanie (po złożeniu zawiadomienia przez inną osobę), ofiara nie potwierdziła popełnienia czynu przez sprawcę
  • wycofanie zeznań przez ofiarę lub brak dowodów zaistnienia przestępstwa
  • brak znamion czynu zabronionego

W przypadku umorzeń, wskazane zostały następujące przesłanki:

  • brak danych wskazujących na zaistnienie czynu zabronionego
  • ustalenie, że czynu nie popełniono
  • brak znamion czynu zabronionego
  • różnice w zeznaniach osoby składającej zawiadomienie w charakterze poszkodowanej
  • uznanie, że przedmiot zawiadomienia stanowi “wymysł” ofiary

Zdarzają się również naciski na to, aby ofiary przestępstw seksualnych wystosowywały cywilne pozwy o naruszeni nietykalności cielesnej. Tłumaczone jest to “brakiem interesu społecznego” w ściganiu sprawców tego rodzaju przestępstw w ramach przepisów Kodeksu karnego.

Interesujące są dwa rodzaje interpretacji przestępstw seksualnych w sprawach które były umarzane. W jednej sprawie prowadzący postępowanie uznał, że złapanie za pośladek mieści się w ramach “norm kulturowych i zasad współżycia społecznego”. W innej sprawie odniesiono się do wyroku Sądu Najwyższego z 1974 r., uznano, iż nie stanowi podstępu nakłanianie do picia alkoholu dorosłej kobiety, nawet jeżeli celem jest doprowadzenie jej do stosunku płciowego. Sprawy w których ofiara gwałtu znajdowała się pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających częściej kończą się brakiem ukarania sprawcy – przyczynia się do tego brak zainteresowania ze strony ofiary, która skłonna jest do obarczania siebie winą za zaistniałą sytuację. W związku z tym, powoływanie się na tego typu wyroki – dodatkowo zdejmujące ciężar winy ze sprawcy i przenoszące go na ofiarę (która “ma świadomość wpływu alkoholu na organizm”) należy ocenić jako szczególnie naganną praktykę, od której należy odejść.

W ściganiu przestępstwa gwałtu mamy do czynienia z dwoma rodzajami problemów – wynikających z niewłaściwej świadomości prawnej osób prowadzących postępowania oraz wynikających z niewłaściwego przygotowania infrastrukturalnego jednostek prowadzących postępowania dotyczące gwałtów. Warto zapoznać się z przygotowanym przez Artura Pietrykę raportem, w którym szczegółowo został zarysowany obraz sytuacji oraz rekomendacje dotyczące usprawnienia procedur.

 

autor relacji: Michał Żakowski

Student polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje przy projekcie HejtStop, zaangażowany w działalność Stowarzyszenia Projekt: Polska. Wolontariusz Fundacji Feminoteka

loga

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent

„50 twarzy Greya”, czyli o tym jak (nie) wygląda BDSM

grey2

Do polskich kin weszła właśnie ekranizacja powieści „50 twarzy Greya” autorstwa E.L.James. Film zobaczyło już ponad 800 tys. osób, co pobiło rekord oglądalności w pierwszych dniach projekcji (do tej pory pierwszy na liście był „Shrek 3”). Dla wielu osób może on być źródłem wiedzy na temat kobiecej i męskiej seksualności. Ten fakt niepokoi badaczy tematu, którzy zauważają, że „50 twarzy Greya” bardzo zniekształca obraz tego, czym jest BDSM.

„BDSM to rodzaj pewnej seksualności, to znaczy, niektórzy ludzie w ten sposób uprawiają seks, w ten sposób żyją. Nie chodzi o to, że wszyscy mamy takie fantazje, to opiera się na pewnej umowie, zgodzie pewnych osób, na pewnej równości, na pewnym układzie. Natomiast tutaj zostało to zmieszane z tym, że kobiety mają takie fantazje, że tak naprawdę chodzi im o to, żeby zakochał się w nich ten bogaty facet i w pewnym momencie tracą tę kontrolę, jest złapana w tę pułapkę” – skomentowała Marta Konarzewska. Razem z prof. Zbigniewem Lew-Starowiczem rozmawiali o ekranizacji powieści „50 twarzy Greya” w programie „Tak Jest”.

http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/fenomen-piecdziesieciu-twarzy-greya,517255.html

 

Autorka: Bibi Żbikowska

/wolontariat Feminoteki/

Powstaje nas miliard. Przeciwko przemocy wobec kobiet. Relacja z debaty

debata powstaje nas miliard

W przeddzień kolejnej odsłony corocznej akcji One Billion Rising odbyła się w siedzibie Fundacji Feminoteka debata dotycząca problemu przemocy wobec kobiet w Polsce i Norwegii. Pretekstem do dyskusji o sytuacji w Skandynawii było przybycie Inger-Lise Walmsness Larsen, weteranki norweskiego ruchu kobiecego, zaangażowanej od lat 70. we wspieranie kobiet doświadczających przemocy domowej i seksualnej.

Do udziału w spotkaniu zaproszona została również Anna Góral – prezeska Zarządu Stowarzyszenia Inicjatyw Kobiecych, ekspertka Fundacji Aktywizacja, współorganizatorka tegoroczne edycji One Billion Rising w Warszawie. Mężczyzn zaangażowanych w przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet reprezentował Łukasz Wójcicki, twórca grupy Głosy Przeciw Przemocy.

Spotkanie poprowadziła prezeska Fundacji Feminoteka, Joanna Piotrowska.

Joanna Piotrowska rozpoczęła spotkanie od przedstawienia priorytetów w działaniach na rzecz wspierania ofiar przemocy w Polsce. Nie obeszło się, oczywiście, bez nawiązania do Konwencji Stambulskiej, której ratyfikacja – w obliczu obaw wyrażanych przez prezydenta Bronisława Komorowskiego – nie jest jeszcze pewna.

Ważnym wydarzeniem, pokazującym jak szybko rozwija się sieć organizacji antyprzemocowych, jest akcja One Billion Rising – podczas pierwszej edycji, w 2013 roku, wspólny taniec przeciwko przemocy odbywał się w kilkudziesięciu miastach, w 2014 – w ok. 30, w tym roku akcja odbywa się w prawie 50 ośrodkach. Celem na przyszły rok będzie dotarcie do min. 100 miast – będzie to możliwe dzięki wsparciu Funduszy Norweskich, z których realizowany jest projekt sieciowania organizacji kobiecych w całej Polsce.

Anna Góral przedstawiła sytuację kobiet niepełnosprawnych w Polsce. Wygląda ona dramatycznie – 80% kobiet z niepełnosprawnością doświadcza różnych form przemocy. Są one narażone na przemoc 3x bardziej niż kobiety bez niepełnosprawności. Kobiety niepełnosprawne szczególnie mocno dotyka problem pomijania edukacji seksualnej – seksualność osób niepełnosprawnych pozostaje w naszym społeczeństwie tematem tabu, nawet dla rodzin tych osób.

Z tego względu tegoroczna edycja polskiej odsłony One Billion Rising dedykowana jest kobietom z niepełnosprawnościami. Specjalnie dla nich został stworzony specjalny układ. W samej Warszawie w akcji wzięło udział 6 kobiet jeżdżących na wózku. Jest to liczba niewielka – jest to jednak, jak tłumaczyła Anna Góral, element większego problemu. Polskie miasta są nieprzyjazne dla osób z niepełnosprawnościami. Nawet jeżeli warsztaty taneczne odbyły się w lokalu przystosowanym do potrzeb niepełnosprawnych, przedostanie się do nich wymagało od osób jeżdżących na wózku wielkiego poświęcenia. Wszystkie panie które uczestniczyły w warsztatach przybyły tam w towarzystwie kogoś z rodziny – bez wsparcia drugiej osoby nie byłyby w stanie poruszać się po mieście.

Problemem pozostaje również dostosowanie architektoniczne lokali użyczanych przez miasto organizacjom pozarządowym. Jak przyznała Joanna Piotrowska, siedziba Feminoteki nie jest dopasowana do potrzeb osób poruszających się na wózku, a jej zaadaptowanie musiałoby się wiązać ze zbyt kosztowną ingerencją w strukturę lokalu.

Dodatkowym problemem pozostaje niewielka liczba osób wyspecjalizowanych w języku migowym, czy też wyszkolona we współpracy z osobami z niepełnosprawnością umysłową. Brak odpowiedniej kadry również wpływa na dostępność przestrzeni publicznej dla osób niepełnosprawnych.

Łukasz Wójcicki poruszył temat zaangażowania mężczyzn w akcję One Billion Rising, jak również szerzej – w działania antyprzemocowe. Przyznał, że łatwiej jest się zaangażować panom którzy przyszli na akcję z bliską sobie kobietą – matką, siostrą, żoną, dziewczyną, przyjaciółka czy koleżanką. Zaznaczył również, że samo zaangażowanie w tematykę uważaną za kobiecą wywołuje u mężczyzn swoisty “odruch lękowy”. Ciężko jest im zrozumieć, dlaczego powinni angażować się chociażby w przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet.

Powodem tym ma być przede wszystkim uświadomienie sobie faktu, że sprawcami przemocy (zarówno skierowanej wobec kobiet, jak i mężczyzn) są przede wszystkim mężczyźni – a jej źródłem są normy jakich się oczekuje od chłopców i mężczyzn w procesie wychowania i socjalizacji. Bez zaangażowania samych mężczyzn niemożliwe będzie dotarcie do źródła problemu przemocy.

Joanna Piotrowska dodała, odnosząc się do swojego doświadczenia, że podczas zajęć prowadzonych w gimnazjach łatwiej było jej nawiązać kontakt z dziewczynami. Praktycznie niemożliwe było natomiast nawiązanie dialogu z chłopcami, zwłaszcza kiedy przychodziło zmierzyć się z tematem seksistowskich czy homofobicznych stereotypów. Jak oceniła sama Piotrowska, nie wynikało to z “głupoty”, ale ze specyficznego modelu relacji między dojrzewającymi chłopcami, w których okazywanie uczuć okazywane jest jako “niemęskie”, a pozycję ustala się przez pokazywanie siły. Sprawy postrzegane jako “kobiece” są przez gimnazjalistów postrzegane jako “gorsze”. Łatwiejsze byłoby prowadzenie tego rodzaju warsztatów w szkole podstawowej, kiedy dzieci nie mają jeszcze wpojonych seksistowskich wzorców. W sytuacji kiedy edukację możemy zaczynać dopiero na poziomie gimnazjalnym, potrzebne są jednak męskie wzorce, albowiem tylko w ten sposób jesteśmy w stanie dotrzeć do odpowiednio dużej grupy dojrzewających chłopców.

Grupa Głosy Przeciw Przemocy zamierza stworzyć – korzystając z doświadczenia mężczyzn pracujących z młodzieżą – program zajęć dla gimnazjalistów, który zostanie pilotażowo przeprowadzony w wybranych szkołach.

Inger-Lise Larsen nawiązała do sytuacji w Norwegii. Stwierdziła, że mimo rozbudowanego prawa, tworzącego rozwiązania przyjazne dla ofiar przemocy – problemem pozostaje mentalność norweskiego społeczeństwa. Problem przemocy nie jest zauważany, przez co ofiary nie zawsze są świadome swoich praw.

Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej w latach 70. i 80., kiedy problem przemocy był zauważany przy okazji dyskusji nad zmianami w prawie. Obecnie jednak wychowało się całe pokolenie młodych Norwegów i Norweżek przyzwyczajonych do zastanej sytuacji, nie wyobrażających sobie, niezainteresowanych problemami które wydają się być rozwiązane. Wielu młodych ludzi angażuje się np. w przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, nie ma natomiast dużego zainteresowania tematami takimi jak przemoc wobec kobiet. Społeczeństwo dostrzega problem przemocy w rodzinach imigrantów – która jest w Norwegii zjawiskiem relatywnie nowym. Przez skupienie na kulturowych odmiennościach unika jednak istota problemu – zachowania przemocowe wpisane są w każdą kulturę. Z ankiety telefonicznej – przeprowadzonej przede wszystkim wśród rodzin norweskich – wynika, że ⅓ kobiet doświadcza różnych form przemocy. Ich problemy są pomijane w dyskursie publicznym.

Zapytana o podejście polskich polityków – walczących przeciwko ratyfikacji Konwencji Stambulskiej – Inger-Lise Larsen stwierdziła, iż boją się oni mówić o przemocy jeszcze bardziej niż politycy norwescy. Ciężko jest nam wszystkim przyjąć do wiadomości, że przemoc ma charakter powszechny – że wszyscy znamy zarówno sprawców, jak i ofiary. Dlatego chętnie skupiamy się na problemach grup z którymi nie mamy bezpośredniego kontaktu – np. rodzinach imigranckich. Pozwala nam to unikać zadawania pytań o naszą własną rolę i odpowiedzialność za przeciwdziałanie przemocy.

Gościni z Norwegii została również zapytana o to, jakie były reakcje na powstanie pierwszego w Oslo schroniska dla ofiar przemocy. Zaznaczyła, że w latach 70. opinia publiczna była przychylna ruchowi kobiecemu, a schronisko otrzymało ogromne wsparcie.

Aktualnie zgłasza się do niego 200 osób w miesiącu. Około 15 osób zostaje tam na dłużej, reszta może liczyć na wsparcie pracujących w ośrodku psychologów, prawników i innych ekspertów. W 2010 roku powstało pierwsze schronisko dla mężczyzn doświadczających przemocy.

W schronisku działa osobna sekcja dla imigrantów. Trafiają do niej ofiary handlu ludźmi. Kobiety które padły ofiarą tego procederu, podobnie jak kobiety (często z wiejskich obszarów) zajmujące się prostytucją tudzież ofiary przemocy ekonomicznej – potrzebują dużo bardziej kompleksowej, długotrwałej opieki w ośrodku. Od niedawna działa również program pracy z kobietami w więzieniach.

Odniosła się również do tego, w jaki sposób wyleczyć kobietę z syndromu ofiary. Zaznaczyła, że bardzo ważna jest praca w grupach oraz indywidualna, ale przede wszystkim ważne jest nauczenie o mechanizmach dotyczących przemocy – ułatwia to ofierze zrozumienie sytuacji w jakiej się znalazła i poszukiwanie drogi wyjścia.

Padło również pytanie o to, czy i w jaki sposób pracować ze sprawcami przemocy. Joanna Piotrowska stwierdziła, że jest to temat ważny ale należzy go rozpatrywać w oderwaniu od problemu wspierania ofiar przemocy. Sprawcy przemocy często nie widzą w swoim zachowaniu nic złego. Dlatego też – dodał Łukasz Wójcicki – ważne jest zaangażowanie mężczyzn w działania antyprzemocowe. Mężczyznom łatwiej jest obalać stereotypy płciowe funkcjonujące u innych mężczyzn, a stanowiące podstawę większości aktów przemocy wobec kobiet. Inger-Lise Larsen dodała, że z tego samego powodu ważna jest praca z dziećmi w schronisku – bez przepracowania z nimi sytuacji w której się znalazły, grozi im bycie kolejnym pokoleniem sprawców i ofiar przemocy.

Odnosząc się do podnoszonego często przy okazji dyskusji o przemocy wobec kobiet argumentu, którego zwolennicy starają się zrównać skalę problemu przemocy wobec mężczyzn z przemocą wobec kobiet, Inger-Lise Larsen przytoczyła statystyki – 98% sprawców przemocy to mężczyźni. Kobiety doświadczające przemocy są ponadto często obwiniane, pyta się je dlaczego sprowokowały sprawcę do takiego czynu. Z takimi pytaniami nie stykają się mężczyźni doświadczający przemocy.

Stwierdziła również – co mogło być dla osób z Polski lekkim zaskoczeniem – że w norweskich szkołach nie ma programu edukacyjnego poświęconego stereotypom płciowym i przemocy. Wpływa to negatywnie na poziom świadomości kobiet. Powstały materiały edukacyjne, które są wykorzystywane przy – mających charakter fakultatywny – warsztatach. Pod tym względem sytuacja w Norwegii nie różni się od sytuacji w Polsce, być może jedyną różnicą jest nastawienie dyrekcji szkół do realizowania tego rodzaju zajęć.

Tekst: Michał Żakowski

Sudent polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje przy projekcie HejtStop, zaangażowany w działalność Stowarzyszenia Projekt: Polska. Wolontariusz Fundacji Feminoteka

Relacja powstała w ramach programu wolontariackiego Feminoteki

to-nie-twoja-wina_wszystkieloga

superfemka 1 procent

 

 

 

Recenzja spektaklu „Co modna pani wiedzieć powinna” w Klubie Komediowym

Monodrama „Co modna pani wiedzieć powinna” dotyka kwestii tego jak i czy w ogóle współczesna kobieta jest osadzona w swoim ciele.
Przez jakie filtry i wzorce siebie odbiera, kreuje/jest kreowana i czy przypadkiem nie jest tak, że odgradza się od siebie samej toną maseczek, kremów, pianek, masek wyszczuplających, wygładzających, odmładzających? Czy nie odcina się od swoich myśli i od swojej intuicji zalewem płytkich informacji i porad z kolorowych czasopism?

1964739_10205220689212355_183447866_nCzy współczesna kobieta JEST? Czy już tylko WYGLĄDA?

I gdzie w tym wszystkim miejsce na wymarzone życie rodem z amerykańskiego filmu, za którym tęskni bohaterka spektaklu? Bo jak żyć kiedy cała energia kumuluje się we frustracji, że ciągle coś jest nie takie: za grube, za chude, za krzywe, za proste?
Postać świetnie wykreowana na scenie przez Kasię Kołeczek wpada w nieprzerwany ciąg rytuałów, które mają dać upragnione szczęście, a doprowadzają do stanu kiedy ciało kobiety – to wybalsamowane, pachnące, wymuskane i wystrojone ciało – staje się przeszkodą do osiągnięcia stanu zadowolenia z życia. Ten monodramat to bardzo smacznie podana duża dawka dobrego humoru, który tak jak droga maseczka przykrywa zmarszczki powstałe w wyniku refleksji nad tym co naprawdę ważne. Ten spektakl to obraz szalonego poszukiwania tożsamości kobiety współczesnej, która ostatecznie zostaje pogrzebana pod stertą ładnie zapakowanych oczekiwań.

Klub Komediowy
Nowowiejska 1/Warszawa
występuje: Katarzyna Kołeczek
reżyseria: Agata Puszcz
tekst: Joanna Pawluśkiewicz
scenografia: Paulina Czernek
muzyka: Marcin Macuk
https://www.facebook.com/events/750023635066576/

Recenzję napisała wolontariuszka Feminoteki  Magda Wielgołaska.

Autorem zdjęcia jest Adam Bondarowicz.

Relacja ze spotkania wokół „Warszawy w oczach pisarek” | Justyna Łopińska

Warszawa w oczach pisarek15 stycznia 2015 r. w Instytucie Badań Literackich odbyło się spotkanie wokół książki Małgorzaty Büthner-Zawadzkiej „Warszawa w oczach pisarek. Obraz i doświadczenie miasta w polskiej prozie kobiecej 1864-1939”. Autorka skupiła się na tekstach powstałych między upadkiem powstania styczniowego a wybuchem II wojny światowej. Wybrała piętnaście pisarek, których teksty pozwalają spojrzeć na Warszawę z kobiecej perspektywy, różnej od tej, jaką znamy ze słynnych powieści napisanych przez pisarzy mężczyzn.

W spotkaniu oprócz autorki wzięły udział Sylwia Chutnik oraz dr Lena Magnone. Dyskusję moderowała Agnieszka Kozłowska. Panelistki rozpoczęły rozmowę od wprowadzenia w główne tematy książki – obraz miasta wyłaniający się z analizowanych utworów – powieści, reportaży, opowiadań – jak i doświadczenie samych kobiet w konkretnej przestrzeni miejskiej, jaką stanowiła Warszawa w badanym okresie. Zwróciły uwagę na dwa momenty przełomowe – jakimi niewątpliwie były Rewolucja 1905 roku w Królestwie Polskim i związane z nią zamieszki w stolicy oraz rok 1918, kiedy po Pierwszej Wojnie Światowej Polska odzyskała niepodległość.

Wraz z rozwojem miasta postępowała też emancypacja kobiet, wyrażająca się m. in w powszechniejszym dostępie do pracy i edukacji. Jeszcze przed I wojną światową w zmaskulinizowanym mieście Kongresówki kobietom – m.in. ze względu na dużą skalę legalnej prostytucji – nie wolno było samotnie spacerować ulicami. Warszawa XiXw. to miasto mężczyzn. Nieusprawiedliwiona obecność na ulicy mogła mieć dla kobiety nieprzyjemne skutki. Przestrzeń publiczna nie była zatem przestrzenią kobiet. To mężczyźni tworzyli zasady jej organizacji, reglamentując wydzielone obszary kobietom. Stało się to źródłem zjawiska określonego przez panelistki mianem agorafobii publicznej.

To mężczyzn wiązano tradycyjnie z tym, co publiczne i kolektywne , kobiety z tym, co prywatne i domowe. Mieszkania również dzielono na część publiczną i prywatną, tę odwiedzaną od frontu i tę poznawaną od kuchni, w których kobiety i mężczyźni dzielili usankcjonowane latami tradycji funkcje. Z tej perspektywy nawet własny dom jawił się jako klaustrofobiczny, kobiety musiały znać w nim swoje wyznaczone odgórnie miejsce. Jednocześnie chronił i zamykał. Nawet tam kobiety nie czuły się wolne.

Teksty skupiają się na życiu kobiet z różnych środowisk – inteligentek, robotnic, Polek pochodzenia żydowskiego…Bez względu na pochodzenie i status społeczny, kobiety te próbowały odnaleźć się w przestrzeni publicznej, zaadoptować ją do własnych potrzeb, zaznaczyć w niej własną obecność, odzyskać. Przedwojenna Warszawa stanowiła tygiel, patchwork, miasto, które nie pozwalało się określić jednym zdaniem. Prawo do kontrolowania kobiet w przestrzeni publicznej w jakiś sposób kobiety z tych różnych światów jednoczyło, nawet jeśli nie zdawały sobie z tego sprawy.

Ówczesne pisarki podjęły próbę wynegocjowania w męskiej przestrzeni publicznej miejsca dla siebie. Zdawały sobie sprawę z licznych ograniczeń. Pozostawały w sytuacji permanentnego pomiędzy, ani do końca w środku ani na zewnątrz, rozumiały, że przestrzeń publiczna nie jest do końca ich miejscem, ale ich miejscem nie jest też dom. Nigdzie nie czuły się u siebie. Pisarki tamtego okresu to zatem kobiety niezwykle odważne, świadomie przekraczające narzucone im ograniczenia, walczące o należne im pozycje – publicystek, poetek, pisarek, dziennikarek, kobiet samostanowiących o sobie. Zdawały sobie sprawę, iż otaczająca ich rzeczywistość nie jest ustalona na zawsze, dlatego próbowały ją opisać, a w rezultacie zmienić .

Książka Małgorzaty Büthner-Zawadzkiej to projekt mający na celu zachowanie pamięci o kobietach tamtych czasów, tak by teraźniejszość mogła z ich opowieści korzystać i rozumieć samą siebie. Panelistki przywołały kilka tytułów współczesnych powieści, których akcja toczy się w Warszawie. Zadały pytanie, jakim miastem Warszawa jest obecnie, jak widziana jest oczami współczesnych kobiet, jak sprawić, by wreszcie stała się ich miejscem.

Relacja: Justyna Łopińska

 

 

Gender na wsi. Kobiety, władza i stereotypy

Wieś15 października 2014 r. w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk odbyła się konferencja dotycząca sytuacji kobiet na obszarach wiejskich. 

Dr Agnieszka Wrzochalska przedstawiła zarys wiejskiej demografii. Na obszarach wiejskich mieszka 7,6 mln kobiet, czyli 38% kobiecej populacji Polski. Na wsi, podobnie jak w mieście, postępuje proces starzenia się ludności, a także wzrost wykształcenia formalnego.  Dyplomem ukończenia wyższej uczelni legitymuje się 10% osób mieszkających na wsi, z czego kobiety stanowią 2/3.

Kobiety mieszkające na wsi krytycznie oceniają politykę Państwa wobec nich. Niemal 3 na 4 kobiety wiejskie twierdzą, że polityka Państwa nie sprzyja poprawie ich sytuacji. Pytane o to, co musiałoby się zmienić na wsi, żeby chciały na niej zostać wskazują zapewnienie przez Państwo opieki żłobkowej nad małymi dziećmi (29,5%), często też wskazywały na lepszy dostęp do przedszkoli dla starszych dzieci (27%).

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat można zaobserwować znaczący wzrost udziału kobiet na stanowiskach sołtysów – z 0,8% w 1958 roku do 35,5% w 2013 roku. Wzrost ten był szczególnie dynamiczny w ostatnim dziesięcioleciu. Wygląda na to, że mężczyźni ustępują miejsca kobietom – dzieje się tak prawdopodobnie z powodu niewielkiej władzy formalnej sołtysów, braku wymiernych korzyści związanych ze sprawowaniem funkcji oraz z rosnącymi oczekiwaniami społecznymi.

Prof.  Beata Łaciak przedstawiła wizerunki kobiet wiejskich w serialach. Wieś jako miejsce akcji pokazuje się bardzo rzadko, a kobiety wiejskie jeszcze rzadziej. Nierzadko pojawiają się tylko w opowieściach mężczyzn – bohaterów. Jeśli już jednak są na ekranie, to zazwyczaj w stereotypowych rolach. Zdaniem prof. Łaciak najbardziej feministycznym serialem o wsi jest „Ranczo”, np. tylko w nim kobiety zasiadają we władzach lokalnych. W serialach o wsi nie zobaczymy kobiet niewierzących czy niepraktykujących. Scenarzyści tworzący takie seriale to często osoby, których styczność ze wsią była chwilowa i powierzchowna (np. urlop na wsi).

Dr Magdalena Gajewska przedstawiła badania z których wynika, że kobiety wiejskie bardzo nisko oceniają swoje doświadczenia porodowe. Jednym z wielu problemów związanych z prawami reprodukcyjnymi jest utrudniony dostęp do szkół rodzenia (często są zbyt oddalone, by kobiety wiejskie mogły tam dotrzeć).

W imieniu Kół Gospodyń Wiejskich głos zabrała prezeska Bernadetta Niemczyk. Obecnie istnieje 2,5 tys. kół, 3 tys. zespołów ludowych, a w KGW zrzeszonych jest 700 tys. kobiet. Wbrew pozorom KGW to nie tylko taniec i kuchnia ludowa, ale także działania edukacyjne i samopomoc. „Przełamujemy stereotypy na temat kobiety” – podsumowała prezeska Niemczyk.

Zanotowała Anna Dryjańska | Fot. Wprost.pl 

Warszawa, Ambasada Irlandii. Pikieta solidarności ze zgwałconą kobietą, której odmówiono przerwania ciąży

Irlandia pikieta kobiety prawa reprodukcyjne aborcja gwałt

Irlandia pikieta kobiety prawa reprodukcyjne aborcja gwałt

Przed Ambasadą Irlandii protestowano przeciw przemocy wobec ciężarnej kobiety, na której przeprowadzono pod przymusem cesarskie cięcie – pisze Robert Ostrowski z portalu 24godziny.info.

Kobieta zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Będąc w ósmym tygodniu ciąży, rozpoczęła starania o zgodę na jej legalne przerwanie. Lekarze zwodzili ją tak długo, aż zgodnie z irlandzkim prawem ciąża była już zbyt zaawansowana na przeprowadzenie aborcji. Kobieta zapowiedziała podjęcie głodówki. Wówczas urzędnicy lokalnej służby zdrowia uzyskali nakaz sądowy przeprowadzenia na kobiecie cesarskiego cięcia, żeby zagwarantować bezpieczeństwo płodu. Zabieg został przeprowadzony pod przymusem w 25 tygodniu ciąży. Płód przeżył i został umieszczony w inkubatorze.

Pikieta przed Ambasadą Irlandii przy ul. Mysiej 5 w Warszawie rozpoczęła się o godzinie 10-tej rano. Akcję protestacyjną w ciągu kilkunastu godzin zorganizowała Magdalena Nieckarz ze stowarzyszenia Równość i Nowoczesność.

Zdjęcia: Robert Ostrowski (zobacz więcej zdjęć). Przeczytaj wstrząsającą historię zgwałconej kobiety z Irlandii.

Relacja z debaty „Problemy osób w homoseksualnych związkach partnerskich w Polsce”

31. lipca odbyła się  debata  w Sejmie ,,Problemy osób w homoseksualnych związkach partnerskich w Polsce” organizowana przez   Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz Wicemarszałkinię Sejmu Wandę Nowicką.

Relację przygotowała Aleksandra Magryta.

W debacie udział wzięły następujące panelistki i paneliści:
Maria de Abgaro Zachariasiewicz – dr hab., Uniwersytet Śląski
Jakub Pawliczak – dr, Uniwersytet Warszawski
Adam Bodnar – dr, Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Marcin Górski – adw., Tataj Górski Adwokaci
Dorota Pudzianowska – dr, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Debatę moderowała Anna Zawidzka  (dr hab., Uniwersytet Warszawski)

Debata ,,Problemy osób w homoseksualnych związkach partnerskich w Polsce” otworzyła Marszałkini Sejmu Wanda Nowicka, która to przyrównała Polskę do coraz to mniejszej wysepki na mapie świata  w odniesieniu respektujących prawa osób homoseksualnych innych krajów.

paneliści

Pierwszy głos zabrał dr Jakub Pawiliczak. Pawilczak w swojej wypowiedzi próbował zwrócić uwagę na negatywne skutki rozróżnienia związków międzyludzkich na małżeństwa i związki partnerskie. Jako przykłady podał naszych sąsiadów zza Odry i Francję. Oba kraje na mocy orzeczeń sądów zrównują małymi krokami związki partnerskie do instytucji małżeństwa.

Następnie ze swoim referatem wystąpiła dr Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Pudzianowska odniosła się do wyroków i orzeczeń wydawanych przez europejskie instytucje: Trybunał Europejski w Strasburgu i Trybunał Sprawiedliwości Europejskiej. Wg Pudzianowskiej ten drugi organ zasługuje na miano bardziej otwartej i postępowej instytucji w kwestii wydawania wyroków dotyczących osób homoseksualnych. Dodatkowo Pudzianowska zwróciła uwagę na generalnie trudną sytuację osób żyjących w związkach jednopłciowych podając przykład jednej sprawy sądowej, w której to partnerowi po zmarłym partnerze wyrokiem sądu została niewypłacona renta.

Kolejnym panelistą był adwokat Marcin Górski. Górski wskazał na trud osób homoseksualnych w zdobywaniu zaświadczeń o stanie cywilnym. Przy tym odniósł się do sprawy, która dotarła aż do Sądu Najwyższego. Otóż, Polak chcący wejść w związek z Hiszpanem na mocy sądów (Rejonowego i Okręgowego) dostawał odmowy wydania zaświadczenia o stanie cywilnym.

Przedostatni panelista, dr Adam Bodnar,wskazał na szereg innych utrudnień dla osób żyjących w związkach homoseksualnych. Dotyczy to darowizn i spadku (osoby żyjące w związkach jednopłciowych są w znaczeniu prawa dla urzędu skarbowego obce), deklaracji podatkowych  (osoby żyjące w związkach jednopłciowych nie mogą się razem rozliczać).  Ograniczenia dotyczą również zasiłków opiekuńczych, których pary homoseksualne dostać nie mogą na wypadek choroby partnerki/ra.

zacharasiewicz

Na samym końcu głos zabrała dr hab. Maria de Abgaro Zachariasiewicz odnosząc się do kwestii rejestracji związków małżeńskich w Polsce w kontekście międzynarodowym.

Jednym z ciekawszych głosów z sali, był głos prof. M. Płatek, która to zgodnie z swoimi przekonaniami i wiedzą zebrała oklaski w sali poprzez odwołanie się do godności ludzkiej.

Nie zabrakło też oczywiście głosów przeciwnych. W tym przypadku był to jeden głos starszego mężczyzny pracującego w zakładzie poprawczym, który to wyraził swe oburzenie wobec osób homoseksualnych, które to wykorzystują młodsze osoby…

Pomijając ten jednostkowy głos  debata była bardzo merytoryczna i ciekawa.

Interesujące wydaje się to, że moderatorka spotkania Anna Zawidzka nie miała śmiałości w używaniu żeńskiej końcówki dla stanowiska piastowanego przez Wandę Nowicką. Dla Zawidzkiej Wanda Nowicka była i pozostała marszałkiem.

A na zakończenie warto wspomnieć, że Sejm  jaki jest, każdy widzi (czytaj: katolicki z krzyżem na ścianie).

Transmisja z debaty jest dostępna na serwisie Sejmu.

widownia

Lekarska klauzula sumienia jako narzędzie łamania prawa i sumienia kobiet

Za pomocą klauzuli sumienia lekarze łamią prawo i sumienie kobiet
fot. Kurhan / Shutterstock

22 lipca 2014 w Sejmie z inicjatywy marszałkini Wandy Nowickiej odbyło się wysłuchanie obywatelskie zatytułowane „Klauzula sumienia a prawa pacjenta. Obowiązki instytucji publicznych”. W debacie oprócz marszałkini udział wzięli dr hab. Lucjusz Jakubowski (Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi), dr Dorota Pudzianowska (prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka), prof. Zbigniew Szawarski (przewodniczący Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN),  prof. Mirosław Wyrzykowski (Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego). 

Relacja: Anna Dryjańska

Dyskusja wokół praw pacjenta w Polsce ogniskowała się wokół deklaracji watykańskiego sumienia lekarzy i innego personelu medycznego (3 000 osób) oraz sprawy prof. Bogdana Chazana, który złamał prawo uniemożliwiając pacjentce przerwanie ciąży (płód nie miał mózgu) w kierowanym przez siebie szpitalu publicznym.

Marszałkini Wanda Nowicka podkreśliła, że dramat kobiety która była pacjentką prof. Chazana, jest tylko jednym z wielu. Wyjątkowość tej sytuacji polega na tym, że p. Agnieszka i p. Jacek, w odróżnieniu od większości osób które stały się ofiarami łamania prawo przez personel służby zdrowia, zdecydowali się poinformować o tym fakcie opinię publiczną za pośrednictwem mediów. Słowa te potwierdził dr hab. Lucjusz Jakubowski, genetyk, który co roku otrzymuje informacje o kilkunastu równie drastycznych sytuacjach w skali kraju. Marszałkini Wanda Nowicka stwierdziła, że problem pozostawienia kobiet bez świadczeń medycznych gwarantowanych przez NFZ pogłębił się od czasu, gdy w 2008 roku Ewa Kopacz (ówczesna ministra zdrowia z ramienia Platformy Obywatelskiej) zlikwidowała przepis, nakładający na szpital konieczność zatrudnienia podwykonawcy w sytuacji, gdy placówka publiczna nie wykonuje wszystkich zakontraktowanych świadczeń medycznych.

Dr hab. Lucjusz Jakubowski zwrócił uwagę na to, że gdyby Państwo polskie wprowadziło odpowiednie procedury i ich przestrzegało, to nie byłoby sprawy prof. Chazana. Odniósł się też do zbiórki publicznej, zorganizowanej przez jednego z biskupów rzymskokatolickich na rzecz uregulowania kary nałożonej na szpital prof. Chazana – powiedział, że bardziej etycznym postępowaniem hierarchy byłoby zobowiązanie do płacenia 3 tys. zł miesięcznie dożywotniej renty ciężko chorym dzieciom. Dr Jakubowski zwrócił też uwagę na to, że wojewódzcy konsultanci ginekologiczni są reprezentantami administracji publicznej, a tymczasem część z nich podpisała się pod deklaracją, w której odmawiają pacjentkom dostępu do świadczeń gwarantowanych przez NFZ. Tę wypowiedź skomentowała z sali Krystyna Kozłowska, Rzeczniczka Praw Pacjenta, która powiedziała, że decyzja o odwołaniu konsultanta należy do wojewody, który jednak musi wykazać wolę egzekwowania prawa. Rzeczniczka potwierdziła także słowa dr Jakubowskiego o upokarzaniu i łamaniu prawa wobec kobiet przez personel medyczny. Powiedziała, że smutkiem napawa ją fakt, że większość dzwoniących do niej kobiet które potrzebują pomocy jest już tak zastraszonych, że nie chce podać swojego nazwiska (co jest koniecznym warunkiem udzielenia im pomocy).

Następnie głos zabrali prawnicy – prof. Mirosław Wyrzykowski i dr Dorota Pudzianowska. Podkreślili, że kobiety wobec których prawo jest łamane nie mogą – w świetle obecnie obowiązujących przepisów i praktyki urzędniczej – uzyskać bezzwłocznej i skutecznej pomocy Państwa. Prof. Wyrzykowski wyjaśnił, że nie można mylić gwarantowanej Konstytucją RP wartości „wolności sumienia” z narzędziem realizacji tej wartości, jakim jest „klauzula sumienia”. Podkreślił, że jedna wartość konstytucyjna – wolność sumienia personelu medycznego –  nie może być wykorzystywana do łamania innych wartości, czyli wolności sumienia kobiet i ich prawa do uzyskania opieki medycznej. Dr Dorota Pudzianowska zwróciła uwagę na to, że debata publiczna koncentruje się na wrażliwym sumieniu lekarzy, a nie bierze pod uwagę sumienia i praw kobiet. Podkreśliła, że Państwo polskie regularnie przegrywa w Strasburgu nie sprawy o łamanie lekarskiego sumienia, lecz sprawy, w których lekarze łamią sumienie i prawa kobiet – pacjentek.

Jako ostatni z panelistów głos zabrał prof. Zbigniew Szawarski. Omówił kwestię przerwania ciąży z pozycji etycznych. Włączył także wątek osobisty mówiąc o tym, że gdy kilkadziesiąt lat temu jego koleżanki ze studiów podejmowały decyzję o zakończeniu ciąży, to wspierał je swoją pomocą i przyjaźnią. Profesor przypomniał także o swojej pracy opublikowanej w 1978 r. w czasopiśmie naukowym „Etyka” zatytułowanej „Etyka przerywania ciąży”.

Na koniec głos oddano publiczności, a marszałkini Wanda Nowicka zapowiedziała podejmowanie kroków politycznych i prawnych w celu zagwarantowania kobietom w Polsce dostępu do należnych świadczeń informacji medycznej, antykoncepcji i aborcji.

Zrelacjonowała Anna Dryjańska 

 

 

 

 

 

 

Relacja z konferencji „Kobiety i Solidarność. Skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy?”

Konferencja „Kobiety i Solidarność. Skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy?”  – relacjonuje Julita Maciocha.

Mimo że kobiety stanowiły większość w demokratycznej opozycji okresu PRL, są one właściwie nieobecne na listach zasłużonych. Ich rola w budowaniu struktur „Solidarności” jest marginalizowana a fakt, że przewodziły ruchom antysystemowym często przemilczany.

Konferencja, zorganizowana  przez Fundację im. Heinricha Bölla i Zachętę, odbyła się 2.06.2014 w siedzibie Zachęty.  Jest  ona z jednej strony formą przywrócenia głosu kobietom polskiej transformacji, z drugiej strony próbą oceny tego okresu historii Polski z perspektywy kobiet.

Punktem wyjścia do dyskusji był fragment filmu Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego „Solidarność według kobiet”, który jest opowieścią o zapomnianych bohaterkach solidarnościowego przewrotu.

konfa1

 

Wykład wprowadzający, który wygłosiła Agnieszka Graff „Gdzie jesteś polski feminizmie? Pochwała sporów i niejasności” był swego rodzaju prowokacją do krytycznego spojrzenia na transformację i polski feminizm jako spadkobierczynię ruchu demokratycznego. Agnieszka Graff przedstawiła tezę, że mit założycielski polskiego feminizmu, który czerpał z ciągłości między kobietami Solidarności a działaczkami kobiecymi po transformacji się wyczerpał, przestał być nośnikiem zbiorowej tożsamości. Dzisiejszy feminizm się spluralizował, narodziły się nowe nieprzewidywalne sojusze, które wykraczają poza proste opozycje: feminizm – konserwatyzm, feminizm – Kościół. Razem z tą wielością stanowisk, nowe spory i tematy wysunęły się na pierwszy plan, spychając potrzebę zakorzenienia w bohaterskich czynach na dalszy. Według Agnieszki cztery najważniejsze aspekty zdominowały współczesny dyskurs feministyczny: miejsce patriotyzmu w ruchu kobiecym (np. dyskusja dotycząca Manify 2013, podczas której wykorzystano symbole narodowe), stosunek do rynku i transformacji (czy feminizm był akuszerką polskiej transformacji?), stosunek do religii (czy feminizm musi walczyć z Kościołem?) i macierzyństwo. W wykładzie wybrzmiał postulat otwartości na nowe wewnętrzne spory napędzające współczesny ruch kobiecy. Wielość stanowisk wymaga, aby te spory były jawne i aby poddawano je ciągłej refleksji.

konfa2

 

Wykład Agnieszki Graff był zaproszeniem do pierwszego panelu „Skąd przychodzimy? Odzyskiwanie miejsca kobiet w historii”, prowadzonego przez historyczkę Annę Nowakowską-Wierzchoś. Dyskusję rozpoczęła Shana Penn, której artykuły i książki „Sekret Solidarności” i „Podziemie Kobiet” były kluczowe w postrzeganiu roli kobiet w podziemiu, ich działalności opozycyjne i późniejsze wymazywanie z mitu założycielskiego Solidarności. W swoich publikacjach Shana Penn docieka przyczyn marginalnej obecności kobiet w polityce posttransformacyjnej. W panelu wzięła też udział Sylwia Chutnik, pisarka i feministka, która opowiadała o swoich doświadczeniach jako przewodniczka po Warszawie, zastanawiając się nad pytaniem, czym jest upamiętnianie, co dzisiaj znaczy dla nas historia i jak ją przekazywać. Marta Dzido, która podczas pracy nad swoim filmem prowadziła rozmowy z opozycjonistkami, opowiadała o kulisach swojej pracy, zastanawiając się także, jak czas wpłynął na narrację działaczek i ich stosunek do transformacji. Monika Kwiatkowska zaprezentowała projekt herstoryczny „Metropolitanka”, który odkrywa zapomniany fragment historii, oferując zwiedzanie Stoczni Gdańskiej szlakami kobiet na trzech trasach poświęconych działaczkom Solidarności, pracownicom Stoczni i artystkom tworzącym na jej terenie.

konfa3

Po przerwie odbył się drugi panel „Dokąd zmierzamy? Współczesna Polska oczami działaczek”, prowadzony przez Agnieszkę Grzybek. Prelegentki: Danuta Kuroń, działaczka opozycyjna w okresie PRL, która współorganizowała struktury podziemnej „Solidarności” na Lubelszczyźnie, Małgorzata Tarasiewicz, działaczka opozycyjna związana z organizacją „Wolność i Pokój” i koordynatorka Sekcji Kobiet „Solidarności” (1989-1991), Barbara Labuda, działaczka opozycyjna, która współtworzyła struktury podziemnej „Solidarności” na Dolnym Śląsku, posłanka na Sejm (1989-1997) i Ewa Kulik-Bielińska, dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego, rzeczniczka Studenckiego Komitetu Solidarności (1977-1980), członkini Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” regionu Mazowsze, – przedstawiały swoje opozycyjne rodowody i odpowiadały na pytania o kształt współczesnej Polski. W dyskusji wybrzmiewały dokonania ostatnich 25 lat: skok cywilizacyjny, wolność polityczna, istnienie instytucji demokratycznej, jak również głosy krytyczne zwracające uwagę na współczesne problemy: brak dojrzałości obywatelskiej, która ma swój wyraz w niskiej frekwencji wyborczej, brak solidarności międzyludzkiej i chęci wspólnego działania, system edukacyjny, który promuje rywalizację i indywidualizacje, potrzeba otwarcia na społeczeństwo, które musi się zorganizować do rewindykacji swoich dążeń.

konfa4

Ponieważ postulat odzyskiwania miejsca kobiet w narracji historycznej jest wciąż aktualny, tym ważniejsze jest zabieranie głosu przez kobiety polskiej transformacji i rzetelna dyskusja nad ich nieobecnością w narracji dotyczącej walki o demokrację i wolność. Równie ważne jest także zdefiniowanie sposobu kształtowania współczesnej rzeczywistości społeczno-politycznej przez kobiety. Konferencja „Kobiety i Solidarność” jest ważnym głosem w tej debacie.

Julita Maciocha – stażystka Fundacji Feminoteka, absolwentka germanistyki na UW i studentka Gender Studies w Wiedniu.

 

WARSZAWA: Międzynarodowy Dzień Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet

Dziś, 28 maja, jest Międzynarodowy Dzień Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet.  W nawiązaniu do tego dnia dostałyśmy mail wraz ze zdjęciami, które zamieszczamy na naszej stronie.

5

2

3

1

Warszawa, 28 maja 2014 r.

Szanowni Państwo!   Dziś, 28 maja, przypada Międzynarodowy Dzień Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet. Korzystając z tej okazji, chciałybyśmy zwrócić Państwa uwagę na kwestie zdrowia reprodukcyjnego połowy polskiego społeczeństwa.   Aborcja. Co setna kobieta umiera w trakcie jej nielegalnego przeprowadzenia. Tych legalnych wykonuje się w Polsce kilkaset rocznie.   W ciągu swojego życia ciążę przerwała prawie co trzecia dorosła Polka. Jest ich pięć milionów!   Jeśli jedna na sto umiera po zabiegu w podziemiu, można tylko szacować, ile Polek straciło życie od czasu wprowadzenia w 1993 roku ustawy antyaborcyjnej, czyli Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.   Z okazji Międzynarodowego Dnia Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet apelujemy o umożliwienie nam dbania o nie. Każda kobieta powinna mieć dostęp do edukacji seksualnej i antykoncepcji.   Badania CBOS-u nie pozostawiają złudzeń: 757 przypadków przerwania ciąży dokonanych zgodnie z prawem w 2012 roku ma się nijak do realnej częstotliwości przeprowadzania tego zabiegu. Prawo ma służyć społeczeństwu. Komu zatem służy obecna ustawa antyaborcyjna?   Klauzula sumienia, którą zasłaniają się lekarze, jest nagminnie wykorzystywana. W ostatnim czasie bezprawnie nadużywają jej także farmaceuci. Zgodnie z prawem lekarz odmawiający wydania recepty ma obowiązek wskazać innego specjalistę w obrębie tej samej przychodni, który ją wypisze. Podkreślmy: w każdej przychodni musi być taki medyk!   Zakaz aborcji nie prowadzi do zmniejszenia liczby zabiegów. Kobiety zdecydowane na aborcję i tak jej dokonują. W zależności od sytuacji finansowej robią to w sposób bezpieczny za granicą albo w tzw. podziemiu, które stanowi zagrożenie dla ich zdrowia i życia. Polityka państwa powinna zmierzać do zapewnienia warunków sprzyjających świadomemu planowaniu swojej rozrodczości, a nie do odbierania podstawowych praw, takich jak prawo do opieki zdrowotnej i możliwości decydowania o własnym ciele. Obecny stan rzeczy jest niedopuszczalny. Ciało kobiet stało się przedmiotem walki politycznej. Czy wyobrażacie sobie demokrację, w której ustawy decydowałyby o męskim ciele?   Edukacja seksualna jest pierwszym krokiem, który możemy zrobić, aby uczynić nasze dzieci świadomymi własnego ciała. Jeśli nie zagwarantujemy im podstawowej wiedzy na temat seksualności, to nie będą one w stanie świadomie decydować o rodzicielstwie. Edukacja seksualna to tez nauka tolerancji wobec drugiego człowieka, poszanowania jego potrzeb i współodpowiedzialności.   Z okazji Międzynarodowego Dnia Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet zorganizowałyśmy akcję informacyjną w przestrzeni miejskiej Warszawy, której świadectwo mogą Państwo zobaczyć na zdjęciach załączonych w wiadomości. Uprzejmie prosimy o zamieszczenie w Państwa serwisie informacyjnym wiadomości o Międzynarodowym Dniu Działań na Rzecz Zdrowia Kobiet.   Zdrowie kobiet powinno być sprawą całego społeczeństwa!  

Pozdrawiamy  

Feministki

Janion. Transe – Traumy – Transgresje. Tom 1. – recenzuje Natalia Skoczylas

 

janion_okladka_300px

Janion Transe – Traumy – Transgresje.

Tom 1: Niedobre dziecię

Autorki: Maria Janion, Kazimiera Szczuka

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2013

 

recenzuje: Natalia Skoczylas

 

Pierwszy tom książki-wywiadu z Marią Janion, wybitną polską historyczka literatury, prowadzonego przez uczennicę Pani Profesor Kazimierę Szczukę, nosi podtytuł ‘Niedobre dziecię’.

Maria Janion opowiada o swoim dzieciństwie spędzonym u ciotki i wuja, a później w ukochanym Wilnie z mamą i bratem, gdzie zastała ich wojna. O przysiędze zemsty za zbrodnie, których była świadkiem, o traumie chodzenia po ruinach Warszawy, ale także o prowadzonym przez siebie Dzienniku lektur i wczesnych wierszach (fragmenty jednego i drugiego na zdjęciach w środku książki). Po nauce na ‘kompletach’ i maturze w Toruniu, Maria Janion przeprowadza się do Łodzi, gdzie podejmuje studia na kierunku polonistyka i zaprzyjaźnia się z grupą skupioną wokół Stefana Żółkiewskiego.. i dalej nie chciałabym streszczać, gdyż ze wspomnieniami Pani profesor, dociekliwie i czasami uparcie wyciąganymi przez Kazimierę Szczukę warto się zapoznać samemu.

W książce wyraźnie widać, że pytająca i pytana darzą się sympatią i szacunkiem, a przede wszystkim znają się dobrze, dzięki czemu pytania są bardzo konkretne, a odpowiedzi ciekawe i osobiste. Na stronach unosi się aura myśli humanistycznych zwłaszcza, gdy rozmowa wchodzi na tory życia studenckiego i naukowego.

Hasłowe podtytuły poszczególnych wątków i tym samym kolejnych etapów życia lub rozwoju zainteresowań Pani Profesor ułatwiają czytelniczce/kowi odbiór całości; mimo ram czasowych zakreślonych od dzieciństwa Marii Janion do, mniej więcej, Marca’68, pojawiają się nawiązania do lat późniejszych, nawet do teraźniejszych. Głównie są to odniesienia do dzieł Pani Profesor, przemyślenia dotyczące wykształcenia humanistycznego, wpływu literatury na świadomość społeczną – wtedy i dziś, nie bez oderwania od kwestii politycznych.

Druga część rozmowy – ‘Prof. Misia’, będzie miała swoją premierę w sierpniu br.

Wydanie zawiera także wywiad Kazimiery Szczuki i Sławomira Sierakowskiego z Marią Janion, opublikowany wcześniej w książce Uniwersytet zaangażowany. Przewodnik Krytyki Politycznej (Warszawa 2010). Rozmowa traktuje o Marii Janion, jako „nauczycielce”, o pracy ze studentami na seminariach, o tym jak wpływały na nauczanie wydarzenia społeczno-polityczne.

WARSZAWA: Planete+DOC Film Festiwal – Jeszcze dziś można zobaczyć świetny dokument pt: ,,#chicagoGirl. Facebookowa rewolucja”

#chicagoGirl. Facebookowa rewolucja warto obejrzeć z kilku powodów.  Aby się obudzić z odrętwienia wobec krajów przeżywających wojnę domową. Aby  zastanowić się nad własnym zachowaniem obywatelskim. I przede wszystkim, aby zobaczyć bardzo odważną aktywistkę, która poświęca się całkowicie dla słusznej sprawy.

 

chg 1

 

Bohaterką dokumentu jest młoda Syryjka wychowana w Stanach, która to koordynuje rewolucje w Syrii. Jest ona odpowiedzialna za kontakt pomiędzy przeciwnikami reżimu, organizuje im protesty ,  umawia na uczestników . Stanowi ona swego rodzaju centrum zarządzania rewolucją. Jej profil na twitterze obserwuje około 2000 ludzi. Do jej zadań należy też usuwanie kont internetowych znajomych, którzy zostają złapani przez reżim i poddani torturom. A to wszystko dlatego, aby reżim nie natknął się na inne osoby zaangażowane w obalenie władzy.  Chciago girl jest bardzo odważną dziewczyną, która sprzeciwia się rządom Asada i mimo gróźb śmierci decyduje się pojechać do Syrii z walizkami pełnych leków, aby pomóc swoim przyjaciołom.

 

Więcej o filmie można przeczytać tu: http://planetedocff.pl/2014/index.php?page=film&i=2626

#chicagoGirl. Facebookowa rewolucja można obejrzeć dziś, 12 maja o  21:30 w Kinotece.

Gorąco polecam

Aleksandra Magryta

Fundacja Feminoteka

WARSZAWA: Off Road – cudowny dokument na Planete+Doc Film Festiwal

Festiwal filmowy Planete+ Doc Film Festiwal rozpoczął się już ponad 11. raz.  A na nim wiele świetnych filmów, które szczególnie polecamy. Jednym z nich jest właśnie Off Road

 

off road

Off Road  jest cudownym włoskim dokumentem o Beatrice, która jest transseksualna, lecz nie chce być postrzegana przez perspektywę trans. Jest to uroczy film, choć chwilami smutny, to z drugiej strony niesamowicie radosny.

W nienarzucający się sposób reżyserka przedstawia życie Beatrice. Obrazy przedstawione w filmie ukazują związek Beatrice i jej rodziny. Jest to bardzo nietuzinkowe życie pokazane w sposób bardzo dowcipny, co zawdzięczamy pełnej wigoru Beatrice i jej żonie o ironicznym poczuciu humoru.

Beatrice jest fanką samochodów terenowych, prowadzi własny warsztat samochodowy. W pracy nosi brudny uniform, a kończąc pracę ubiera się w swoje ulubione krótkie sukienki i buty na szpilkach. Jest to bardzo odważna i zdeterminowana kobieta, która za miłością swojego życia jest w stanie z miejsca wsiąść w swoje auto i pojechać nawet do… Rumunii.

O motywach tej decyzji i o tym, czy uda jej się sprowadzić ukochaną do Rzymu dowiecie się oglądając ten dokument.

Off Road  można zobaczyć 10 maja o 21:30 w Kinotece i 11 maja również o 21:30 w Kinotece.

Szczegóły projekcji znajdziesz tutaj: http://planetedocff.pl/?page=film&i=2626

Serdecznie polecam

Aleksandra Magryta
Fundacja Feminoteka

 

Okulary Równości 2014 przyznane

okularyrownosci2014Profesorka Monika Płatek, Agnieszka Ziółkowska, pierwsza Polka urodzona dzięki in vitro oraz Jadwiga Król, pełnomocniczka Kongresu Kobiet w Elblągu zostały tegorocznymi laureatkami „Okularów Równości” – nagrody przyznawanej przez Fundację im. Izabeli Jarugi-Nowackiej. SUPER OKULARY RÓWNOŚCI otrzymał prof. Karol Modzelewski. Skierowanie do okulisty dostał wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski za to, że nie odróżnia władzy świeckiej od religijnej.

„Okulary Równości” przyznawane są osobom, organizacjom lub instytucjom w trzech kategoriach: „prawa kobiet i przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć”, „prawa mniejszości i przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek, rasę, pochodzenie etniczne, religię, wiarę lub jej brak, niepełnosprawność albo orientację seksualną” oraz „sprawiedliwość społeczna i zwalczanie ubóstwa”.

Na zdjęciu laureatki, laureat i wszystkie nominowane w tym roku osoby.

Debata polityczna „Kobiety w polityce – dziś i jutro”

Ponad 200 kobiet z całej Polski debatowało w Sejmie, 11 maja, na temat udziału kobiet w polityce oraz nad tym, co zrobić by było ich więcej. Wśród nich znalazły się m.in. Wicemarszałkini Sejmu RP Wanda Nowicka, która zaprosiła panie do Sejmu w ramach inicjatywy Sejm Przyjazny Kobietom, oraz prof. Magdalena Środa, Kazimiera Szczuka, Iwona Piątek, Małgorzata Prokop-Paczkowska, Manuela Gretkowska i posłanka Anna Grodzka.

– Przestało nas już zadowalać samo stwierdzenie, że trzeba działać na rzecz kobiet – mówiła Wicemarszałkini Sejmu RP Wanda Nowicka na debacie politycznej „Kobiety w polityce – wczoraj i dziś”.

Kobiety chcą działać i badania sondażowe potwierdzają, że są wobec nas duże oczekiwania, ale również, że istnieje akceptacja dla udziału kobiet w polityce. 

– Ponieważ nie jesteśmy wystarczająco reprezentowane w istniejących partiach politycznych, można wysunąć wniosek, że gdyby pojawiła się kobieca inicjatywa polityczna, znalazłaby duże poparcie – dodała Nowicka, zaznaczyła jednak, że wszystko musi zweryfikować życie.

Poparła ją prof. Magdalena Środa, która wyraziła opinię, że potrzebna jest wola polityczna i władza, żeby doprowadzić do końca emancypację kobiet. Mężczyźni bez nas nie załatwią naszych spraw – mówiła Kazimiera Szczuka. Natomiast Manuela Gretkowska przypominała, że polityka to siła.

Wiele pań zaznaczało, że ewentualna partia kobiet powinna współpracować z mężczyznami. Potrzebna jest zmiana systemu – mówiły. Zastanawiano się również nad formą ewentualnej inicjatywy kobiet, momentem jej rozpoczęcia i przywództwem. Problemy kobiet to problemy całego społeczeństwa – przypomniała prof. Środa. Wszystkie obecne na sali kobiety zgodziły się, że inicjatywa polityczna kobiet jest potrzebna. Panie wypełniły ankiety, w których uzasadniały co myślą o takim pomyśle. Konsultacje będą kontynuowane.

Źródło: Strona Marszałkini Sejmu Wandy Nowickiej

Barbara Labuda: Osoby starsze nie muszą być na marginesie

akademiafeministyczna1Wykład Barbary Labudy o kobietach, wieku i demokracji zainaugurował Akademię Feministyczną (24.04.2013). Pierwsze z serii spotkań poświęconych kobietom, kulturze i sytuacji społeczno-politycznej przyciągnęło dużą publiczność w różnym wieku i wywołało dyskusję wśród zgromadzonych.

RELACJA KAMILA WĘGRZYNOWICZA

Barbara Labuda rozpoczęła swój wykład mówiąc o męskiej, „koguciej” strukturze władzy opartej na hierarchii i dominacji, w której brakuje empatii i szacunku. Struktura taka, pozbawiona kobiet, nasila negatywne męskie zachowania. Labuda opowiedziała o swoich doświadczeniach z kobiecymi formami organizacji władzy często skupionymi na współpracy i rozwiązywaniu problemów. Zdaniem Labudy powoduje to, że kobietom trudniej się wybić w męskim świecie bez przyjęcia męskich wzorców zachowań.

Męski wzorzec władzy może uniemożliwia systemowe podejście do problemu traktowania osób starszych w społeczeństwie. Dodatkowo kult młodości i odsunięcie osób starszych na dalszy plan powoduje, że większość z nich nie daje sobie rady ze swoją sytuacją, popadając w niedołężność i choroby. Tylko niewielka część wciąż pracuje zawodowo i stara się odnaleźć inne sposoby na życie. Wśród tej grupy dominują kobiety jako osoby aktywne i lepiej radzące sobie ze starością. To właśnie kobiety też, według Barbary Labudy, znajdą rozwiązanie na problem braku dialogu między pokoleniami i wykluczenia.

Teza o męskiej i kobiecej strukturze władzy wywołała dyskusję o zróżnicowaniu płci i sytuacji kobiet, co dało podstawę do dalszej aktywnej rozmowy o podejściu do starzenia się kobiet. Poruszone zostały tematy wymuszania operacji plastycznych, zwolnienia z powodu wieku i łamanie prawa pracy, a także niechęć do zatrudniania kobiet po czterdziestce pomimo wysokich kwalifikacji i doświadczenia. Społeczne skupienie się na wieku i wyglądzie jako podstawowych cechach, według których oceniane są kobiety, pozbawia je szans na rozwój.

Molestowanie seksualne to w Polsce problem systemowy i powszechny

karta– Molestowanie seksualne jest w Polsce problemem społecznym, systemowym i powszechnym – mówiła Anna Wołosik, prezeska stowarzyszenia „W stronę dziewcząt” i autorka książki„Napastowanie seksualne – głupia zabawa czy poważna sprawa” podczas debaty „Nie dla molestowania w szkołach i na uczelniach”, która odbyła się 12 kwietnia w ramach Międzynarodowego Tygodnia Przeciwko Molestowaniu w Przestrzeni Publicznej. Jej organizatorkami były: ruchHollaback! Polska, akcja„Dziewczyny na Politechniki” i fundacja Feminoteka.

Wskazują na to badania przeprowadzone przez stowarzyszenie, a także świadectwa uczniów i uczennic, którzy brali udział w organizowanych przez stowarzyszenie warsztatach. Podkreślała także, że o tym, czym jest napastowanie, molestowanie i dyskryminacja trzeba uczyć od najmłodszych lat.

– Ogromnym problemem, z jakim borykają się ofiary molestowania, jest paraliżujący wstyd, który sprawia, że nie reagują na doznaną przemoc. Z kolei krzywdzące stereotypy dotyczące molestowania seksualnego przerzucające winę i odpowiedzialnością za przemoc na ofiarę, sprawiają, że osoby te nie poszukują pomocy ani nie dochodzą sprawiedliwości – mówiła Joanna Roszak, przedstawicielka Hollaback! Polska.

Dr hab. Jacek Kochanowski, członek Komisji Rektorskiej ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim również podkreślał olbrzymią rolę edukacji w działaniach antydyskryminacyjnych i w przeciwdziałaniu molestowaniu seksualnemu. Wskazywał, że edukacja, jako forma przeciwdziałania zachowaniom dyskryminującym, ale także jako przekazywanie wiedzy o tym, jakie zachowania są dopuszczalne, a jakie nie w warunkach uczelni wyższej jest kluczem do budowania uniwersytetów wolnych od dyskryminacji. Przywoływał jednocześnie doświadczenia z funkcjonowania Komisji Rektorskiej do spraw Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim (jedynej takiej w Polsce), wskazując na ogromną potrzebę budowania współpracy między różnymi podmiotami na uczelniach, w tym między komisją, władzami wydziałów i samorządem studenckim oraz kołami naukowymi. Oceniał także, że za dobrym przykładem Uniwersytetu Warszawskiego powinny niedługo podążyć kolejne polskie uczelnie, powołując u siebie jednostki antydyskryminacyjne.

Karolina Kędziora, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, podkreślała, że przykład Uniwersytetu Warszawskiego, a także powszechność zjawiska molestowania i dyskryminacji pokazuje ogromną potrzebę systemowych działań w tym zakresie. Zwracała uwagę na odpowiedzialność państwa, ustawodawcy, potrzebę zmian prawnych, które chroniłyby studentów przed molestowaniem i dyskryminacją i pozwalały im dochodzić swoich praw. Wskazywała, że prawo pracy uwzględniające zapisy antydyskryminacyjne nie chroni wprost studentów czy uczniów, jako osób nie zatrudnionych, a pobierających naukę. Oceniła także, że zakres niezbędnych zmian wymaga uregulowań, współpracy, nakładu wiedzy merytorycznej, dobrej woli, sił i środków nie tylko ze strony organizacji pozarządowych, ale również państwa i poszczególnych jego agend, samych uczelni i innych zainteresowanych podmiotów.

Bianka Siwińska prowadząca akcję „Dziewczyny na politechniki”, przedstawiając swoją inicjatywę, pokazała dobry przykład udanej współpracy pomiędzy przedstawicielem społecznym, a władzami uczelni wyższych. Podkreśliła, że w ciągu kliku lat, jakie upłynęły od rozpoczęcia akcji odsetek kobiet na uczelniach technicznych zwiększył się o 6%.

– To pierwsze nasze wspólne spotkanie dotyczące problemu molestowania seksualnego w szkołach i na uczelniach, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Potrzebne jest nam wspólne działanie, wymienianie się doświadczeniami, by zacząć edukować, informować i przeciwdziałać temu zjawisku – mówiła Agnieszka Sosińska z Feminoteki, moderująca spotkanie. I zapowiedziała dalszą współpracę organizacji na rzecz przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i dyskryminacji, w tym wyjście z propozycją pakietu konkretnych rozwiązań i procedur dla uczelni wyższych.


Na zdjęciu osoby uczestniczące w debacie. Od lewej: Karolina Kędziora PTPA; Jacek Kochanowski członek Komisji Rektorskiej ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim, Agnieszka Sosińska, fundacja Feminoteka; Anna Wołosik Stowarzyszenie „W stronę dziewcząt”; Joanna Roszak, Hollaback! Polska; Bianka Siwińska, Dziewczyny na politechniki.

Ilustracja pochodzi z materiałów edukacyjnych Stowarzyszenia „W stronę dziewcząt”