Dlaczego mężczyznom tak trudno zobaczyć mizoginię

#YesAllWomen

Mężczyźni są zaskoczeni przez #YesAllWomen (#TakWszystkieKobiety), gdyż nie dostrzegają kobiecych doświadczeń.

Tekst: Amanda Hess

W zeszłym miesiącu  matka Elliota Rodgera zaalarmowała policję o materiałach wideo opublikowanych przez jej syna na You Tube, wyrażających  niechęć wobec kobiet, które nie uprawiają z nim seksu. Artykułował zazdrość wobec mężczyzn, którzy z tymi kobietami seks uprawiają i zapowiadał, że zaradzi tej „niesprawiedliwości” poprzez pokaz własnej „siły i mocy”. Policjanci przyjechali do mieszkania Rodgera, ale opuścili miejsce interwencji z przekonaniem, że chłopak był „bardzo uprzejmym, miłym i wspaniałym człowiekiem”. Potem, w piątkową noc, Rodger zabił sześcioro ludzi i siebie, zostawiając manifest,  w którym wyłożył swą zajadłą nienawiść wobec kobiet w bardziej dosadnych słowach, a szeryf hrabstwa nazwał go „szaleńcem”.

Kolejne niemiłe przebudzenie nastąpiło w mediach społecznościowych, gdy wiadomość o ataku Rodgera rozeszła się po całym świecie. Kobiety zaczęły dzielić się na Twitterze swoimi codziennymi doświadczeniami dotyczącymi mężczyzn (oznaczając swoje wpisy tagiem #YesAllWomen), którzy zredukowali je do podbojów seksualnych i wygrażali im za odmowę podporządkowania. Część mężczyzn włączyło się w debatę i wyrażało swoje zaskoczenie opowieściami mnożącymi się szybciej niż byli w stanie czytać. Jak niektórzy mężczyźni mogą uchodzić publicznie za uprzejmych, miłych, a nawet „wspaniałych”, gdy niedostrzegalnie dla innych mężczyzn, wspierają seksizm? I jak to zjawisko może być tak oczywiste dla tak wielu kobiet, a kompletnie niewidoczne dla większości znanych im mężczyzn? Niektóre uczestniczki debaty #YesAllWomen sugerowały, że mężczyźni po prostu nie zwracają uwagi na mizoginię. Inne twierdziły, że mężczyźni celowo ją ignorują. Ten wybuch męskiego zszokowania może mieć aspekt performatywny – mężczyzna wyrażający brak świadomości seksizmu pośrednio zrzuca z siebie odpowiedzialność za jego podtrzymywanie.

Ale jest jeszcze inna, nawet bardziej groźna, bo ukryta, przeszkoda, która powstrzymuje męskich świadków przed zwalczaniem przemocy wobec kobiet. Dla  mężczyzn mizoginia jest przezroczysta, niewidoczna i to nie tylko dlatego, że większość mężczyzn jest nieświadoma problemu lub nieczuła na jego konsekwencje. Mężczyźni, którzy uprzedmiotawiają i grożą kobietom, często ukrywają swoje działania przed innymi mężczyznami, pilnując, by dopuszczać się molestowania wtedy, kiedy innych mężczyzn nie ma w pobliżu.

W noc po morderstwach, uczestniczyłam w ogrodowym przyjęciu w Nowym Jorku i rozmawiałam z przyjaciółką. Między nami stanął pijany mężczyzna. „Myślałem sobie dokładnie to samo”, powiedział. Ponieważ dyskutowałyśmy o nierównościach płac między dziennikarzami i dziennikarkami, powiedziałyśmy mu, że to mało prawdopodobne, ale uprzejmie znosiłyśmy jego obecność, gdy przejął naszą konwersację. Nalegał, by mnie objąć i gadał zbyt długo o obsesji, jaką ma na punkcie włosów koleżanki. Uciekłam do środka, a przyjaciółka dołączyła do mnie kilka minut później. Mężczyzna poprosił ją o jej numer telefonu, koleżanka odmówiła informując go, że jest zamężna, a tak w ogóle to jej mąż jest na tym przyjęciu. „Dlaczego to powiedziałam? Przecież nie byłabym nim zainteresowana, nawet gdybym nie miała męża”, powiedziała mi. „Twój stan cywilny to zdaje się szósty z najpoważniejszych powodów, dla których nie byłaś nim zainteresowana”, odpowiedziałam. Zgodziłyśmy się z tym, że powiedziała to, ponieważ agresywni mężczyźni wolą wycofać się z terenu innego mężczyzny niż zaakceptować autonomiczną odmowę kobiety.

Na tydzień przed morderstwami, gdy biegałam w Palm Springs w Kalifornii, miałam podobne doświadczenia. Był wczesny, weekendowy ranek, a ulice, które poprzedniego wieczora były pełne pieszych, teraz świeciły pustkami. Gdy zatrzymałam się przed sklepem, by się rozciągnąć, mężczyzna siedzący na przystanku autobusowym po drugiej stronie ulicy, zaczął wykrzykiwać wulgarne komentarze na temat mojego ciała. Facet się zamknął kiedy w drzwiach sklepu pojawił się mój chłopak.

Oto formy męskiej agresji widoczne tylko dla kobiet. Ale nawet gdy mężczyźni są przeciwni molestowaniu i rozumieją jego zasady, nie zawsze są w stanie dostrzec subtelność jego mechanizmów. Cztery lata przed morderstwami wybrałam się z przyjacielem do baru w Waszyngtonie. Do młodej kobiety, która też siedziała przy barze, dosiadł się starszy mężczyzna. Był agresywny, napruty i siedział zbyt blisko, ale ona uśmiechała się uprzejmie, słuchając jego bełkotu i,  sącząc drinka, śmiała się cicho z jego żartów. „Dlaczego ona mu schlebia?” zapytał mnie przyjaciel. „Ty nigdy byś tego nie zrobiła”. Byłam zbyt zawstydzona, by odpowiedzieć: „Bo ten facet wygląda groźnie” i „Robię to cały czas”.

Kobiety, które miały takie doświadczenie wiedzą, że próba udobruchania tych mężczyzn jest racjonalną decyzją, formą samoobrony, by ochronić się przed gniewem agresora. Ale dla mężczyzn przyglądających się takim sytuacjom, to często wygląda na ciepłą akceptację, a to z kolei w oczach opinii publicznej pomaga zrzucić winę ze sprawcy molestowania na ofiarę, której nie udało się zareagować  z męską brawurą, tak łatwo rozpoznawalną dla mężczyzn. Dwa tygodnie przed morderstwami Louis C.K. – który w swoich wypowiedziach  zawsze zauważał powszechność przemocy mężczyzn wobec kobiet – pokazał jak to działa. Przedstawił to w epizodzie Louie, gdzie wspomina jak obserwował mężczyznę i kobietę na randce. „On chce ją pocałować, a ona robi tę niesamowitą rzecz, której kobiety jakoś się uczą – obejmuje go bardzo serdecznie. Mężczyźni myślą, że to wyraz uczucia, ale tak naprawdę to manewr bokserski”. Kobiety „są lepsze w odmawianiu niż my”, mówi C.K. „Mają umiejętność takiego odmawiania mężczyznom, by ci nie chcieli ich potem zabić”.

Gdy Elliot Rodger wreszcie nie wytrzymał, pojechał do siedziby siostrzeństwa w Santa Barbara. To była częścią jego planu – chodziło o to, by dać „kobiecej rasie jedną, ostatnią szansę na zapewnienie mi rozkoszy, na którą zasługuję” i zabił dwie kobiety przebywające w środku. Zanim zaatakował  siedzibę siostrzeństwa, zadźgał trzech mężczyzn w swoim mieszkaniu; gdy opuścił budynek siostrzeństwa, zabił kolejnego mężczyznę, który wchodził do pobliskiego sklepu. W sumie ranił jeszcze 13 osób. Rodger nienawidził wszystkich kobiet, które nie zapewniły mu seksu, ale czuł także niechęć wobec mężczyzn, którzy, jego zdaniem, stali na drodze jego podbojów, choć ci byli tego nieświadomi. (Wielu mężczyzn zostaje zamordowanych z z rąk byłych chłopaków, mężów i członków rodziny kobiet, które są im bliskie.) Niektórzy mężczyźni używają bilansu zabitych, by twierdzić, że morderstwa popełnione przez Rodgera nie były motywowane mizoginią, ale to nic innego niż kolejny dowód na to, jak mizoginia działa w społeczeństwie, które przeczy nienawiści do kobiet, póki nie zostanie ona wyrażona w najbardziej oczywistych formach.

Amanda Hess, Why It’s so Hard for Men to See Misogyny, Slate.com, 27.05.2014; tłumaczenie: Anna Dryjańska; grafika: www.cchsvoice.org

 


5 komentarzy

  1. Niektórzy używają bilansu zabójstw, inni zaś twierdzą, że mizoginia nie była jego motywacją do tej zbrodni, bo przeczytali cały manifest Rodgera, a nie kilka pasujących do własnej interpretacji wyrywków. Życzę zdjęcia klapek z oczu.

  2. Jesli ktoś zabija nie w obronie własnego lub cudzego życia, jest szalony. Czytając wypociny Rodgera widać, że był rasistą i seksualnym frustratem. Miał obsesję na punkcie tego, że w wieku 22 lat, był prawiczkiem i nie mógł uprawiać seksu z blondynkami. I myślę, że takich wariatów jest coraz więcej, a motywuje ich do morderstwa kultura masowa, wspierająca promiskuityzm i ocenianie kobiet wyłącznie po wyglądzie.

  3. “ponieważ agresywni mężczyźni wolą wycofać się z terenu innego mężczyzny niż zaakceptować autonomiczną odmowę kobiety.” – 100% zgody z tym stwierdzeniem, popartym nieraz autopsją. Ale czyż to nie jest dopiero frustrujące?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *