TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Estera Prugar | XVI Manifia – wiele jest różnic, ale jeszcze więcej w nas solidarności w walce o wspólną sprawę

uwielbiamPierwszy tekst, który napisałam dla Feminoteki i jako feministka, nosił tytuł „Jestem feministką i jestem  tego dumna!”. Dzisiaj, po ponad pół roku, miałam okazję przeczytać komentarze pod nim. Zaczęło się od tego, że może dlatego mój obraz feministki nie pasuje do tego, który kreują media, ponieważ jest wśród nas zbyt wiele skrajności. Kilka dni temu wzięłam udział w XVI Manifie – tak, wiele jest różnic, ale jeszcze więcej w nas solidarności w walce o wspólną sprawę.

Może wstyd się przyznać, ale to była moja pierwsza Manifa. Nieistotne dlaczego tak się składało. To, co dla mnie jest ważne, to ludzie i sytuacje, które zobaczyłam. Widziałam kobiety w każdym wieku – w pewnym momencie zauważyłam starszą panią idącą w stronę platformy i pomyślałam, że będzie awantura. Chwilę później ta sama kobieta niosła jeden z  manifowych transparentów. Widziałam ojców, którzy na baranach nieśli swoje córeczki. Widziałam osoby niepełnosprawne. Była tam młodzież i mężczyźni w każdym wieku. Byli wszyscy i razem maszerowali po to, aby każda kobieta, bez względu na wiek, pochodzenie, orientację czy sprawność mogła mieć równe prawa.

Haseł była cała masa. Chyba każdemu trudno byłoby się z nimi nie zgodzić, bo dotyczyły absolutnie, zdawałoby się, oczywistych i codziennych spraw. Dla przykładu:  wychowała mnie samotna (cudowna) matka, która nie dostała takie wsparcia finansowego, psychicznego czy emocjonalnego, jakie powinna. Wielu moich znajomych zna tę sytuację aż za dobrze. Mimo to, dostałam od mojej mamy bardzo dużo, więcej niż mogłabym marzyć. Chociaż ojciec nigdy się do tego nie przyłożył. Moja najlepsza przyjaciółka jest lesbijką i już nie raz myślałam o tym, jak podziwiam ją za to, że zdaje się nie zauważać spojrzeń wymierzonych w nią i w jej dziewczynę, kiedy się całują. We mnie w tych momentach rodzi się poczucie buntu i niesprawiedliwości. Pracowałam w kilku miejscach, na różnych stanowiskach, i miałam nieszczęście poznać znaczenie słowa „mobbing”. Choć podobno i tak w wydaniu „lajtowym”.  Wybrałam taki, a nie inny kierunek kariery i nic nie denerwuje mnie tak, jak wsadzenie mnie do szufladki „małych blondynek” i podważanie moich kompetencji czy osiągnięć ze względy na płeć. A już zupełnie rozbraja mnie fakt, że są osoby przekonane o tym, że mogą swobodnie decydować o mnie, moim ciele i moim życiu – choćby w kwestiach aborcji czy in vitro. To wszystko jest tylko kroplą w morzu codziennego funkcjonowania niezliczonej ilości kobiet. 8. marca zobaczyła kobiety, które zmagają się z tym wszystkim, ale też mnóstwem innych, gorszych i trudniejszych rzeczy, których nawet nie potrafię sobie wyobrazić.

Kilka tygodni temu na egzaminie zdecydowałam się napisać esej na temat: „Jak będąc mężczyzną, być kobietą”. Po napisaniu, rozmawiałam o tym z wieloma osobami, z których każda  miała inny punkt widzenia jeśli chodzi o interpretacje tego pytania. W pewnym momencie zaczęłam się nawet bać, że faktycznie źle do tego podeszłam. Wiele opcji, klika wersji rozwinięć, mnóstwo rzeczy, które podważały moją pracę. Ocenę dostałam już dawno i niepotrzebnie się martwiłam, ale co istotne, nawet gdyby tak nie było, po tej ostatniej niedzieli, sama dla siebie potwierdziłam słuszność swojej konkluzji, która brzmiała mniej więcej tak: zamiast zastanawiać się nad tym, jak będąc mężczyzną, być kobietą, pomyślmy o tym, jak być człowiekiem. Bo właśnie to zobaczyłam na XVI Manifie „Wszystkie jesteśmy u siebie” – ludzi, którzy chcą, żebyśmy wszyscy byli traktowani w tak samo – jak ludzie.

 

Estera Prugar

Studentka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych, autorka bloga muzycznego Elvis Got Me Hooked; współpracuje z magazynem muzycznym „PRESTO. Prosto o muzyce klasycznej”. Feminizmu miała szczęście uczyć w domu od dziecka.

Udostępnij

Ostatnie wpisy