Feministyczny kiermasz ciast zakończył się groźbami gwałtu i śmierci

Źródło: The Guardian

Autorka:  Madeline Price – wiceprezeska Biura ds. Płci Kulturowej i Seksualności na Uniwersytecie Queensland

 

Wszystko zaczęło się od tego, że studenci płci męskiej musieli zapłacić jednego dolara australijskiego za ciastko… A skończyło na smutnej świadomości, jak bardzo w dalszym ciągu potrzebujemy feminizmu w XXI wieku.

3
 „Założenie było takie, żeby każde ciasto kosztowało ułamek dolara australijskiego odpowiedni do tego, co zarobiłaby kupująca w porównaniu do mężczyzny”. Zdjęcie: Food and Drink/REX

Gdyby ktoś mi powiedział tydzień temu, że zwyczajny kiermasz ciast, mający zwiększać świadomość studentów co do różnicy płac między mężczyznami i kobietami w Australii, wywoła tak wielkie oburzenie i zakończy się groźbami morderstwa organizatorek; że będzie opisywany w mediach w całej Australii, w Stanach i w Wielkiej Brytanii,
i że stanie się kiermaszem ciast o największym zasięgu w historii kampusu, powiedziałabym, że chyba zwariowali. Nikogo nie obchodzi kiermasz ciast.

Najwyraźniej byłabym w błędzie.

Ów niesławny Kiermasz Nierówności Płac miał być wydarzeniem towarzyszącym serii dyskusji panelowych, warsztatów oraz targów, które odbyły się w ramach obchodów Tygodnia Feministycznego na kampusie Uniwersytetu Queensland. Wcześniej organizowaliśmy już kiermasze ciast, tym razem jednak chcieliśmy dodatkowo nadać wydarzeniu walor edukacyjny. Uczyć studentów o nierówności płac za pomocą cukrowych specjałów ― czemu nie?

Założenie było takie, żeby każde ciastko kosztowało kupującą taki odsetek jednego dolara australijskiego, jaki statystycznie zarobiłaby w porównaniu do mężczyzny (lub, jeśli kupujący określał się jako mężczyzna, żeby zapłacił całego dolara). Na przykład: kobieta rasy innej niż biała, zatrudniona legalnie, zapłaciłaby za ciastko 55 centów.

Robiono to już wcześniej na kampusach uniwersyteckich, podobne akcje organizowały kolektywy kobiece na całym świecie: w Stanach biali studenci płacili więcej, niż czarni, w Wielkiej Brytanii studenci w zależności od rasy lub płci otrzymywali taki kawałek ciastka, jaki procent standardowej pensji zapłacono by im w rzeczywistości. To nie był nowy pomysł.

Jednak ten konkretny kiermasz ciast stał się początkiem czegoś, czego w żaden sposób nie można było przewidzieć: uruchomił spiralę nienawiści, wiodącą w najgłębsze mroki nierówności płci, to jest w świat cyberprzemocy oraz doświadczeń poniżania, z którymi kobiety muszą zmagać się na codzień.

Zasięg wydarzenia w efekcie znacznie wybiegł poza dyskusję o nierówności płac w Australii. Atak cybernienawiści
w związku z Kiermaszem Nierówności Płac wydobył z cienia setki innych problemów związanych z nierównością płci: od przemocy seksualnej i gróźb, mających zastraszać kobiety, po refleksję nad tym, jak bardzo wciąż potrzebujemy feminizmu w XXI wieku. Ten kiermasz ciast spełnił, a nawet przekroczył, swoje pierwotne zadanie.

Studenci, którzy wcześniej sprzeciwiali się idei feminizmu przychodzili na nasz kiermasz ciast, wyjaśniając,
że „nie wierzyli, że feminizm nadal jest potrzebny, dopóki nie przeczytali hejterskich komentarzy na fejsbuku”.

chile 1
Post na fejsbuku nawołujący do przemocy wobec kobiet: „Kobiety godne są tych samych praw… ych i lewych sierpowych”. Zdjęcie: Facebook

 

Tego typu komentarze (których autorami byli, jak zwykle, „internetowi wojownicy”, czyli tacy, którzy kochają ukrywać się za ekranem i atakować ludzi aktywnie zmieniających świat) zawierały groźby przemocy wobec uczestników i wobec organizatorek kiermaszu ciast. Wśród postów mogliśmy przeczytać np.:

  • „Cieszę się, że robicie takie wydarzenie. Teraz nie będę musiał przekopywać się przez bandy pasztetów w klubie, bo wszystkie brzydule poszły na tydzień feministyczny”
  • „Zabić wszystkie kobiety”
  • „Wlałbym dziewusze, która na kiermaszu ciast puściłaby do mnie oko”
  • „Samice to pieprzone gówno, powinny być zabijane jako dzieci”.
  • „Chcę zgwałcić te feministyczne kurwy razem z ich pieprzonymi wyrobami cukierniczymi”

Te komentarze umieszczone zostały na stronie publicznego wydarzenia, w postach na temat Tygodnia Feministycznego. Były także przesyłane na adresy e-mailowe organizatorek, ich osobiste konta fejsbukowe a także,
w jednym z przypadków, pozostawione jako wiadomość na poczcie głosowej jednej z nich. Hejterskimi wiadomościami zasypano także członkinie Kolektywu Kobiet działającego przy Uniwersytecie Queensland
(UQ Union Women’s Collective) oraz pracowników uczelni, którzy wyrazili poparcie dla wydarzenia.

Nieszkodliwy kiermasz ciast wywołał falę jadu, gróźb i uwłaczających komentarzy w internecie ze strony ludzi, którzy poczuli się zagrożeni w obliczu dyskusji o równości i feminizmie; dyskusji, którą ― teraz stało się to oczywiste ― musimy prowadzić w przestrzeni publicznej.

Co do internetowych wojowników ― wiadomo, nigdy nie materializują się oni w osobistym starciu. Sam kiermasz ciast okazał się więc wydarzeniem przepełnionym pozytywną energią oraz miejscem dyskusji o nierówności płac,
o zachowaniach on-line oraz, przede wszystkim, o globalnym zasięgu nierówności płci. Rozmowy te odbywały się
w atmosferze wzajemnego wsparcia i entuzjazmu.

Mimo, iż tym razem internetowi wojownicy pozostali ukryci za monitorami, zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia kobiet, uciszanie kobiecych głosów w przestrzeni publicznej oraz nierówność płac na całym świecie pozostają bardzo realnymi problemami, które wpływają na życie kobiet i innych wykluczonych grup społecznych na całym świecie, każdego dnia. Hejterskie komentarze jeszcze dobitniej wydobyły tego typu problemy na światło dzienne.

Cała sprawa zaczęła się od kwestii banalnej: grupa studentów nie chciała zapłacić jednego dolara za ciastko.
I choć kiermasz ciast już się zakończył, debata o prawdziwej równości dopiero się rozpoczyna.

 

Tłumaczenie: Ola Gocławska

 

Korekta: Klaudia Głowacz


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *