Feminizm to postawa, którą można przyjąć niezależna od płci – wywiad z Renatą Kin

O tym, co feministycznego dzieje się w Poznaniu, o ruchu LGBTQ i awanturze o gender. Z Renatą Kin aktywistką poznańską rozmawia Karolina Domeracka, wolontariuszka Feminoteki.

 

11082734_10203838457141731_1907740178_n

Karolina: Jakbyś dokonała małej retrospekcji, to jakie różnice dostrzegasz w pierwszym Marszu Równości i w tym z 2014 roku?

Renata: Pamiętajmy o tym, że pierwszy Marsz Równości w Poznaniu przeszedł zaledwie 200 metrów, kiedy zatrzymała go policja i kontrmanifestacja. Drugi Marsz Równości w 2005 roku został zakazany przez ówcześnie zasiadającego na stanowisku Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego. To był moment, kiedy przez Polskę przetoczyła się fala protestów środowisk LGBTQ. Tu widzę zasadniczą różnicę – w zmianie klimatu społecznego i politycznego wokół marszu. Niestety, postulaty właściwie się nie zmieniają. Wciąż walczymy o to samo – solidarność społeczną, tolerancję, związki partnerskie, o adopcji dzieci nawet nie marząc, idziemy przeciw faszyzmowi, dyskryminacji przestrzennej osób z niepełnosprawnością oraz wiele więcej.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o Dniach Równości i Tolerancji?

To wspaniała inicjatywa działaczek poznańskich na rzecz przeciwdziałania szeroko rozumianej dyskryminacji, która wraz z Marszem organizowana była od 2004 roku z okazji Międzynarodowego Dnia Równości i Tolerancji. Dni założyła Martyna, Gaja, Sandra i wiele więcej wspaniałych osób, które prężnie działały w Poznaniu. Poruszyły tym do działania naszą poznańską społeczność LGBTQ, ale nie tylko. Dni z założenia były miejscem wydarzeń dla osób, których dotykają różne formy dyskryminacji, nie tylko ze względu na orientację seksualną. Coroczne warsztaty, debaty, projekcje filmów i imprezy towarzyszące już wpisały się w krajobraz Poznania. Myślę jednak, że pewnego dnia zostaną one zastąpione nowymi inicjatywami, co jest dobre, bo świadczy o dynamice ruchu społecznego.

Myślisz, ze w Polsce możliwa jest tolerancja, czy jednak Polak zawsze musi mieć wroga?

Oczywiście, że jest możliwa. Chciałabym tylko zaznaczyć, że nie uważam tolerancji za stan, który może się dokonać. Kto jest pod płaszczem tolerancji, to się nieustannie zmienia. Nie można raz osiągnąć stanu powszechnej tolerancji i spocząć na laurach. Szybko okaże się, że przed ludźmi otwierają się kolejne pola nietolerancji i praca zaczyna się od nowa. Teraz mamy wielką debatę o gender. A jutro?

Praktycznie pod każdym z newsów o Marszach pojawiają się ‘hejty’. W wielu krajach wprowadza się prawo pozwalające walczyć z tym zjawiskiem. Myślisz, ze któregoś dnia i my do tego dojdziemy?

Tak, długa jednak droga przed nami. Mam nadzieję, że wraz ze zmianą pokoleniową przyjdą również zmiany dotyczące sytuacji prawnej. Młodzi ludzie, których to dotyczy, mogliby zacząć stawiać państwu pewna wymagania. Chociaż przeżywamy aktualnie w Polsce wiosnę nastrojów konserwatywnych i radykalno-narodowych, również wśród młodzieży, mam jednak (może zbyt optymistyczne) poczucie, że pozytywne zmiany prawne również nastąpią.

Jaki kraj według Ciebie jest najbardziej tolerancyjny? 

Myślę, że nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. W każdym kraju granice tolerancji przesuwają się zależnie od kontekstu kulturowego, czasu historycznego i społeczności, o której myślimy. Dodatkowym aspektem jest różnica między tolerancją jako pewną atmosferą społeczną, a tolerancją, która wyrażana jest w legislacji danego państwa. Spójrzmy na Węgry, gdzie klimat społeczny nie jest tolerancyjny dla np. homoseksualistek/ów przy jednoczesnym uznaniu prawnym związków partnerskich. Oczywiście im bardziej prawo danego kraju strzeże wolności swoich obywatelek/li, tym sytuacja powinna być lepsza.

1463149_607535245970940_808496037_n

Jak rozumiesz samo pojęcie feminizmu?

W dwojaki sposób. Z jednej strony jako postawę życiową, która nie pozwala na dyskryminację ze względu na płeć. Niekoniecznie łączę jednak feminizm z walką o prawa osób LGBTQ. Chociaż często tak jest, to sam przykład początków ruchu feministycznego w Polsce po transformacji ustrojowej pokazuje, że nie musi tak być. Lesbijki nie były w nim wówczas mile widziane. Uważam też, że postawa feministyczna wymaga pewnego zaangażowania w zmianę. Niekoniecznie chodzi mi od razu o aktywizm. Bardziej o brak bierności i jasne postawienie swojego zdania w sytuacjach trudnych dla kobiet. Z drugiej strony, feminizm widzę jako zbiór idei, teorii, dorobek intelektualny i polityczny kobiet, które walczyły o równouprawnienie płci oraz zdemontowanie patriarchalnych struktur społecznych i kulturowych.

Czy bycie feministką w Polsce jest łatwe?

Nie jest łatwe. Po prostu na co dzień przechodzi się nieustanne małe i większe frustracje. Ale ogrom wsparcia, jaki otrzymuje od innych dziewczyn, kobiet, partnerek/ów, jak i rosnąca w siłę i rozwijająca się w Polsce społeczność kobiet zaangażowanych publicznie, dają dużego kopa energii. Pamiętajmy też, że przecież działamy na rzecz naszego lepszego jutra, więc nie ma co narzekać.

Czy mężczyzna może być feministą?

Oczywiście, że tak. Feminizm to postawa, którą można przyjąć niezależna od płci.

Awantura o gender, co o tym sądzisz?

A mogę jednym słowem? Nieunikniona.

Co Cie najbardziej ‘wkurza’ w dzisiejszej Polsce?

Awantura o gender. Tak naprawdę chciałabym, żebyśmy byli już po tej debacie społecznej, którą Niemcy czy Anglia przeszli 25 – 30 lat temu. Chociaż przynajmniej, żeby jej jakość się poprawiała. Rozumiem, że wraz z feministycznymi i równościowymi zmianami, niektórym ludziom świat wali się na głowę, ale poziom rozmowy bywa zatrważający. Przede wszystkim mam poczucie, że cała debata kręci się wokół światopoglądów, a nie konkretnych rozwiązań, badań, danych, problemów. Wkurza mnie to, że jeszcze sporo czasu zajmie nam porozumienie się.

A z czego jesteś dumna, co Cię cieszy?

Z Marszu Równości, z Parady, z MANIF, z wszystkich fajnych inicjatyw, tych większych i tych mniejszych, których działaczki i działacze walczą o zamiany na lepsze. Kawał niekończącej się roboty. Ale to właśnie dzięki nim mogę teraz być wyoutowaną lesbijką, no oczywiście ma to w Polsce znaczenie, ale i tak mogę czuć się względnie bezpieczna z moją partnerką. To jest powód do dumy i radości.

Renata Kin – absolwentka MISHiS w Poznaniu i Gender Studies w Warszawie. W 2011 związała się z Dniami Równości i Tolerancji w Poznaniu, organizowała i wspierała Marsze Równości. Otwarcie dyskutuje o seksualności i prawach osób LGBTQ. Angażuje się naukowo i ma nadzieję, że przyczyni się do większej otwartości swojego uniwersytetu na tematykę queer, LGBTQ studies czy w ogóle studiów nad seksualnością.

Karolina Domeracka – absolwentka politologii i marketingu politycznego na WSNHiD w Poznaniu. Manager marketingu, ale przede wszystkim mama niespełna rocznego maluszka. W wolnym czasie biega i…. koniec wolnego czasu

logo batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent


Komentarz

  1. „Różowy miot”
    Jest pewna kategoria szaleńców i samobójców. To lewacy oraz ich awangarda: aktywiści LGBTQ i geje, genderowi inżynierowie i inżynierki oraz lesbijki i feministki. Dla nich nie jest istotne, czy jakiś cel jest rozsądny czy szalony, czy przyniesie korzyści społeczeństwu, czy też cierpienia i zagładę. Bo najważniejszym kryterium jest dla nich „wolność”, „prawa człowieka” i „sprawiedliwość społeczna”, pojmowane zreszta wybiórczo.
    Oni nie myślą bowiem w kategoriach interesu społecznego, ale w interesie wymienionych „wartości” (i własnych korzyści). Dla realizacji tej ideologii gotowi są sprzedać Ojczyznę przodków i przeszłość, historię, tradycję, wiarę, ziemię, język, zasoby materialne, fabryki i zakłady. Także dumę narodową, godność, patriotyzm
    …Gotowi są zrzec się praw Polaków do rządzenia Polską na rzecz Brukseli. Gotowi byliby pewnie na likwidację granic państwa (poniekąd sprzedali Polskę w ręce obcego kapitału). Gotowi są ubogacić społeczeństwo i całą Europę poprzez sprowadzenie milionów imigrantów. Gotowi są udowodnić, że płeć biologiczna nie ma najmniejszego znaczenia, a nawet-że nie istnieje. Gotowi są do zniszczenia i sprowadzenia małżeństwa kobiety i mężczyzny do roli drugorzędnej, eksponując doniosłe znaczenie związków homoseksualnych dla społeczeństwa. Wszystko w imię utopijnej „równości”.

    Ci ludzie oraz ich dzieci za kilka lub kilkanaście lat będą w awangardzie tych, którzy będą walczyć o legalizację pedofilii, kazirodztwa, wielożeństwa, poliamorii, zoofilii i innych urozmaiceń. Na razie jeszcze nie mają odwagi, bo grunt jeszcze niepewny. Bo skoro kryterium jest wolność a nie –dobro społeczeństwa i przetrwanie gatunku, jeśli nie ma granic, to przecież każda „orientacja seksualna” jest tak samo wartościowa, a płeć jest stereotypem. Nie ma powodów, aby osobnik kochający swojego psa nie mógł z nim żyć tak, jak wszystkie małżeństwa. Nie ma powodów abym nie mógł zmienić płci kilkakrotnie w ciągu swojego życia, skoro płeć to tylko wytwór kultury i stereotypów.
    Ale to nic nowego. Przecież opisane wyżej właściwości doskonale pasują do systemu komunistycznego. Ta upragniona, wymarzona świetlana przyszłość, „równość”, sprawiedliwość społeczna, wyrównanie krzywd społecznych, „wszyscy mamy takie same żołądki” i wszyscy jesteśmy równi, …
    Przypomina mi to samobójcze działania partii komunistycznych w ZSRR, Polsce i innych krajach Demo-Ludu. Dla wykazania wyższości idei Socjalizmu nad Kapitalizmem gotowi byli na największe absurdy. To było zresztą przyczyną ich końca. Tak zarżnęli gospodarkę, że całe imperium upadło.
    Nazwałem ich „różowym miotem” jako że są to potomkowie lewicy i lewicowego myślenia i maja ideologicznie dużo wspólnego z lewicą z czasów rządów Komuny w Polsce.
    Od choroby „różowego miotu” nie są wolne ani PO ani PiS, ani Nowoczesna.Ani Polska, ani Europa ani Ameryka. Niestety. Na „różowy miot” nie ma żadnego DDT. Jedynym wyjsciem jest przygotowanie się na wielki krach lub kataklizm, który zmiecie wszystko skutecznie. Jest nadzieja, że niektórzy z nas przeżyją i wyciągną wnioski, odbudowując ten piękny, jak by nie patrzeć, Świat.
    Bój to jest nasz ostatni…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *