Kampania ignorancji przeciw Konwencji antyprzemocowej

SejmKonwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została skierowana do dalszych prac przez komisje sprawiedliwości i spraw zagranicznych. I to by było tyle, jeśli chodzi o dobre wiadomości związane z pracami nad ratyfikacją dokumentu.

Poziom poselskiej dyskusji nad Konwencją był żenujący, a asekuranckie oświadczenie rządu, że Konwencja będzie stosowana zgodnie z Konstytucją (a przecież nie można inaczej!), nie ma precedensu – pisze w subiektywnej relacji z posiedzenia komisji Anna Dryjańska.

Posłowie i posłanki PiS tradycyjnie skierowali ostrze krytyki w stronę artykułu 12 Konwencji, wieszcząc różne klęski które spadną na Polskę, gdy kobiety i mężczyźni będą wolni od stereotypów płciowych. Artykuł 12 pkt 1. brzmi:

Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.

Tymczasem ostrze pis-owskiej krytyki jest bardzo tępe, bo podobnie brzmiące zapisy znajdują się w Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), którą Polska ratyfikowała – uwaga – 18 lipca 1980 roku. Podczas obrad mówiła o tym prof. Małgorzata Fuszara, Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania. Artykuł 5 pkt. a. brzmi:

Państwa Strony podejmą wszelkie stosowne kroki w celu: zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety.

Po 34 latach obowiązywania Konwencji CEDAW Polska nadal istnieje, nie ma więc podstaw do tego by sądzić, że Konwencja antyprzemocowa doprowadzi nasze państwo do upadku.

Wrzawa, którą podnoszą krytycy Konwencji jest więc zupełnie bezcelowa i wynika albo z ignorancji, albo ze złej woli (lub połączenia jednego z drugim). Jest to jednak zrozumiałe – przed nami sezon kampanii wyborczych (wybory samorządowe, prezydenckie, parlamentarne), więc konserwatywni posłowie tym gorliwiej reprezentują stanowisko Episkopatu. A to stanowisko to zdecydowane “nie” biskupów wobec Konwencji antyprzemocowej (choć oczywiście hierarchowie odżegnują się od popierania przemocy, po prostu chcieliby zakonserwować stereotypy płciowe, które tę przemoc napędzają).

Przeciwko Konwencji, ale i przeciwko przemocy, wypowiedział się podczas obrad zatroskany poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Ten sam, który jako szef prokuratury w Krośnie umorzył śledztwo w sprawie księdza-pedofila z Tylawy, nazywając jego przemoc seksualną wobec dziewczynek bioenergoterapią. Dopiero gdy sprawą zajęła się inna prokuratura, ksiądz – broniony między innymi przez arcybiskupa Józefa Michalika – został skazany za czyny pedofilne. Sprzeciw Piotrowicza wobec Konwencji ma więc osobliwy wydźwięk.

Swoje obiekcje wobec Konwencji antyprzemocowej zgłosił także poseł Bartosz Kownacki, adwokat, który między jednym a drugim wykładem w kościele publicznie wyraził satysfakcję z aktu wandalizmu: spalenia – jak nazwał to pan poseł – “pedalskiej tęczy”. Według Kownackiego Konwencja to ideologia grupki sfrustrowanych kobiet, bo przecież jest tak super, że żadna Konwencja nie jest nam potrzebna. Fakty co prawda nieco przeczą optymizmowi pana posła, ale tym gorzej dla faktów .

Posłanka Marzena Wróbel wyraziła swoje ogólne oburzenie wszystkim związanym z Konwencją, podkreśliła że w jej rodzinie od zawsze panowało równouprawnienie i – próbując obrazić obecną na sali posłankę Annę Grodzką – oświadczyła, że ona (Wróbel) jest kobietą od urodzenia.

Posłanka Małgorzata Sadurska wyraziła opinię, że Konwencja antyprzemocowa dyskryminuje mężczyzn, bo jej zapisy poświęcają szczególnie dużo miejsca kobietom. Głosy posłanek i posłów którzy tłumaczyli jej, że to dlatego, iż to kobiety częściej są ofiarami przemocy (zwłaszcza seksualnej), a Konwencja i tak chroni wszystkich – bez względu na wiek i płeć – były wołaniem na puszczy.

Wreszcie, po 3 godzinach bredni przyprawiających o ból głowy, Konwencja została skierowana do dalszych prac stosunkiem głosów 20 do 6. Posłowie i posłanki poparli jednak rządowe oświadczenie o tym, że Konwencja będzie stosowana zgodnie z Konstytucją. Każde prawo musi być stosowane zgodnie z Konstytucją, jest to – jak mawiał klasyk – oczywista oczywistość, nie trzeba składać w tej sprawie żadnych oświadczeń. Rząd jednak, poparty większością głosów uczestników obrad, postanowił to przeforsować.

Platforma chce dać kobietom (i innym ofiarom przemocy) Konwencję, a biskupom oświadczenie. Łącząc rządowe oświadczenie z faktem, że – jak pisze Ewa Siedlecka – zadanie interpretacji zapisów Konwencji należy do Ministerstwa Sprawiedliwości (które premier Tusk konsekwentnie obsadza fundamentalistami katolickimi, m.in. świeckim zakonnikiem Królikowskim, poprzednio ministrem Gowinem, a teraz ministrem Biernackim), można postawić tezę, że Platforma szykuje zgniły kompromis konwencyjny. W końcu przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet jest w Polsce niezwykle kontrowersyjną sprawą.

******

12 powodów
DLACZEGO POLSKA POWINNA JAK NAJSZYBCIEJ RATYFIKOWAĆ KONWENCJĘ RADY EUROPY O ZWALCZANIU I ZAPOBIEGANIU
PRZEMOCY WOBEC KOBIET I PRZEMOCY DOMOWEJ

(treść ulotki Feminoteki, Kongresu Kobiet, Konsoli, Amnesty International i Kampanii Przeciw Homofobii)

1. Bo gdy dziewczyna zgłosi gwałt na randce, to usłyszy „A po coś tam lazła? Porządnych dziewczyn nikt nie gwałci”.

2. Konwencja jasno i wyraźnie mówi o tym, że przemoc ma płeć, ponieważ grupą najbardziej narażoną na przemoc są kobiety i dziewczęta i trzeba w szczególny sposób zająć się tą grupą.

3. Bo wciąż uczy się dziewczyny, jak mają uniknąć gwałtu, a nie chłopców, by nie gwałcili.

4. Bo wciąż powiela się stereotypy (robi to także policja, pomoc społeczna, wymiar sprawiedliwości, społeczeństwo), że przemoc i gwałt jest winą kobiety (jej “za krótkiej sukienki”, spożywanego alkoholu, bycia w “niewłaściwym” miejscu itp.), a nie gwałciciela.

5. Bo kościelni hierarchowie uważają, że to dzieci same pchają im się do łóżka!

6. Bo w Polsce NIGDY nie było ogólnokrajowej kampanii przeciwko gwałtom i innym rodzajom przemocy seksualnej wobec kobiet.

7. Bo kobiety są bite i molestowane nawet w partiach politycznych.

8. Bo 80% sprawców przemocy dostaje wyroki w zawieszeniu, co de facto sprawia, że są bezkarni.

9. Bo samorządy dostały dodatkowe obowiązki w ramach ustawy antyprzemocowej, ale żadnych na to funduszy.

10. Bo nie ma w Polsce ogólnokrajowego, całodobowego telefonu dla ofiar przemocy.

11. Bo od 2005 roku nie było ani jednej ogólnopolskiej kampanii na temat przemocy wobec kobiet – grupy, która najczęściej doświadcza przemocy.

12. Bo Konwencja zobowiązuje Państwo do ochrony ofiar, a nie sprawców!

 


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *