Konwencja o zwalczaniu przemocy wobec kobiet najwcześniej w lutym

frej_przemocWbrew deklaracjom polityków PO na tym posiedzeniu Sejmu najprawdopodobniej nie będzie głosowania nad ratyfikacją konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet.

W grudniu szef klubu PO Rafał Grupiński mówił “Wyborczej”, że Sejm zajmie się ratyfikacją tej konwencji w styczniu. Jednak w porządku obrad rozpoczynającego się posiedzenia nie ma tego punktu. A to jedyne posiedzenie zaplanowane na styczeń, bo posłowie mają później ferie zimowe.

Grupiński mówi, że zanim posłowie będą głosować nad ratyfikacją konwencji, muszą ją zaopiniować sejmowe komisje – spraw zagranicznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka. Jednak na tym posiedzeniu Sejmu takie posiedzenie nie jest planowane.

Na wniosek PiS komisje zamówiły opinie prawne na temat konwencji. PiS i Sprawiedliwa Polska są przeciw jej ratyfikacji, twierdzą, że jest niezgodna z konstytucją oraz że zagraża tzw. tradycyjnej rodzinie. Prawicy nie podoba się zastosowana w konwencji definicja płci kulturowej “gender”, a w ratyfikacji dokumentu widzi “promowanie feminizmu i homoseksualizmu”. Jednak według powołanych przez Sejm ekspertów konwencja jest zgodna z konstytucją.

Szef komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewcz (PO) mówi, że posiedzenie połączonych komisji w sprawie konwencji może się odbyć w lutym. – Nie chodzi o to, by zwoływać posiedzenie komisji szybko, tylko o to, by było ono skuteczne. Musimy najpierw przeprowadzić rozmowy polityczne, żeby znowu nie było problemów z zaopiniowaniem dokumentu – podkreśla Tyszkiewicz.

Punkt dotyczący konwencji mógłby wprowadzić do porządku obrad marszałek Radosław Sikorski, który sam opowiada się za jej ratyfikacją. Ale nie wiadomo, czy będzie forsował ratyfikację dokumentu jeszcze na tym posiedzeniu. Dziś sprawa ma być omawiana na Konwencie Seniorów.

Za szybką ratyfikacją jest premier Ewa Kopacz. Jednak politycy z kierownictwa klubu PO przekonują, że nie ma się co spieszyć, bo trzeba przygotować w Sejmie grunt pod głosowanie, by konwencja nie przepadła. Ratyfikacji dokumentu sprzeciwia się nie tylko zjednoczona prawica, ale także część konserwatystów z PO.

– Musi się odbyć posiedzenie klubu, na którym zostanie omówiona sprawa konwencji, tak by żaden z posłów nie mówił, że nie wiedział, co to jest gender albo jak ma głosować – podkreśla przewodniczący Grupiński. Dodaje, że ważny będzie każdy głos, bo przeciw konwencji jest także większość klubu PSL.

Szef klubu ludowców Jan Bury przyznaje, że nie będzie w PSL dyscypliny, a to oznacza, że prawie cały klub – poza kilkoma wyjątkami – zagłosuje przeciwko ratyfikacji. Przed wyborami samorządowymi ludowcy prosili ówczesną marszałek Sejmu Ewę Kopacz, by zdjęła konwencję z porządku obrad, bo nie chcieli zrażać konserwatywnego elektoratu i drażnić Kościoła katolickiego, który mógłby poprzeć PiS – głównego rywala PSL na wsi.

Episkopat napisał w oświadczeniu, że konwencja “zbudowana jest na ideologicznych i niezgodnych z prawdą założeniach, których w żaden sposób nie można zaakceptować”. “Nie ma potrzeby wprowadzania rozwiązań opartych na redefinicji takich pojęć, jak np. płeć, rodzina czy małżeństwo” – podkreślali hierarchowie.

Z grudniowego sondażu zleconego przez Instytut Spraw Publicznych wynika, że tylko 13 proc. Polaków jest przeciwnych ratyfikacji konwencji. Za jest 53,5 proc. respondentów, a jedna trzecia nie ma na ten temat zdania. Aż 61 proc. badanych uważa, że pomoc ofiarom przemocy w małżeństwach i związkach nieformalnych w Polsce jest niewystarczająca.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Komentarz graficzny: Marta Frej


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *