“Moje życie w drodze” – recenzja autobiografii Glorii Steinem

Moje życie w drodze

Autorka: Gloria Steinem

Poradnia K

recenzuje: Karolina Pudełko

 

„Moje życie w drodze” to zdecydowanie książka nieprzeciętna, bo tematyka podróży zdaje się być z nią na wielu płaszczyznach nierozerwalnie powiązana.

Biografia Steinem sama w sobie wydaje się być swego rodzaju drogą czy podróżą. Już po przeczytaniu kilku stron przenieść się można w zupełnie inny świat i, co ciekawe, pomimo odmiennych lat, miejsca, ludzi, problemy poruszane w książce Steinem wydają się być aż nadto aktualne. Pozostając w tej metaforyce cała idea przekazana na tych niespełna pięciuset stronach może być też odbierana jako drogowskaz, który wskazuje nam, kolejnym pokoleniom, jak walczyć o prawa tych, którym są one odbierane. Znamiennym wydaje się być, że ukazała się ona niedawno, kiedy tej walki tak bardzo potrzebujemy, być może bardziej, niż kiedykolwiek indziej. To, co dzieje się w naszym kraju, niepokojąco mocno przypomina historie opisane w książce Steinem, a tak naprawdę czasami zakrawa o jeszcze tragiczniejsze porównania, jak na przykład to do serialu „Opowieści Podręcznej”. To, co możemy wyczytać nie tylko w wierszach, ale i między nimi to wskazówki – w którą stronę podążać, by nawet kiedy się zgubimy na chwilę, szybko umieć się odnaleźć. To jak podane na tacy współrzędne geograficzne Nadziei – na to, że może być inaczej, że może być lepiej. Teraz, kiedy tak wielu z nas właśnie tej nadziei potrzebuje, podwójnie warto sięgnąć po tę książkę, która potrafi podbudować na duchu. Nieistotne zdają się być różnice kulturowe w doświadczeniu prawdziwego wsparcia, siostrzeństwa, wspólnej walce o lepsze jutro.

„Moje życie w drodze” jest podróżą na wielu płaszczyznach – przede wszystkim razem z Glorią przenosimy się na osi jej życia, odwiedzając rozmaite miejsca i ludzi, którzy wpłynęli nie tylko na nią samą, ale pośrednio także na bieg historii. Czytając coraz to nowe rozdziały nie da się odeprzeć wrażenia, że rzeczywistość nie byłaby taka sama gdyby nie Steinem. Gloria wydaje się być osobą, która mówi w imieniu nie tylko kobiet, ale także innych dyskryminowanych grup. Ważnym aspektem wydaje się być to, że starała się ona nie mówić w imieniu innych, ale dawać im się wypowiadać samodzielnie. Wiedziała, czego wielu osobom brakuje w obecnych czasach, że nie jesteśmy w stanie mówić za innych nie mając ich doświadczeń, historii, przeżyć, uczuć. Wydobywała jakże ważny głos z tych, którzy dotąd nie byli słyszani, próbowała otworzyć uszy tym, którzy nie chcieli słuchać. To pozycja, która poszerza świadomość – o świecie, ale i o sobie – zachęca do stawiania pytań i poszukiwania na nie własnych odpowiedzi.

Obecnie jeszcze większą popularność Glorii przypisać można serialowi Mrs America, który porwał rzesze widzów. W dużym skrócie to historia (a może raczej – herstoria?) ruchu, którego celem było wprowadzenie Equal Rights Amendment – poprawki do amerykańskiej konstytucji gwarantującej kobietom równe prawa. W serialu poznajemy postaci różnych kobiet stojących po obydwu stronach barykady (w tym Glorię) broniące swoich racji. To obraz trudnych zmagań, poświęceń, ale i radości i satysfakcji, którą może dać tylko batalia o równość, która de facto każdego dnia dzieje się i na „naszym podwórku”. „Moje życie w drodze” to opis wędrówki Glorii po różnych miejscach, w których przyświecał jej jeden cel – poszanowanie prawa każdego człowieka do bycia równym. Niezależnie od płci, kraju pochodzenia, doświadczenia niepełnosprawności… Wymieniać można by długo. Książka ta, co dla niektórych być może jest rozczarowaniem, nie jest twardym manifestem. Zdaje się być płynącą opowieścią, która rozpala w sercu czytelnika nadzieję, nawet, jeśli jej płomyk już lekko się przytlił.

„Moje życie w drodze” wydaje się być przekazem uniwersalnym, trafiającym do większości – książką, w której każdy znajdzie fragment czy cytat dla siebie – taki, który go wzmocni. To obraz tego, jak wiele zostało zrobione, a ile jeszcze do zrobienia pozostało. Sama postać Glorii, ale i inne historie czy postacie ukazane w „Moim życiu w drodze” zdają się dawać siłę do tego, by pomimo zmęczenia, pomimo licznych zakrętów na drodze, pomimo nieprzychylności nadal wizualizować sobie cel podróży i z upartością do niego dążyć. Ta książka to także inspiracją do tego, by wciąż poszukiwać własnej drogi – nie tylko tej w aktywizmie, ale po prostu, w życiu. Steinem pokazuje, że niezależnie od popularności naszych wyborów najważniejszym jest, by czuć się z nimi dobrze. Otwiera przed czytelnikami drzwi akceptacji, które zbyt długo były zamknięte. Warto pamiętać, że w różnym czasie, w różnych zakątkach ziemi te drzwi nadal są przymykane, niech zatem „Moje życie w drodze” staje się inspiracją do tego, co w takiej sytuacji można zrobić – dla siebie, ale też dla innych


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *