“Seksuolożki” Marta Szarejko | recenzja

Seksuolożki
Marta Szarejko

Znak Horyzont 2019

recenzuje Karolina Pudełko

W zasadzie z dnia na dzień seks staje się coraz bardziej tematem tabu. Ze wszystkim, co aktualnie się dzieje, coraz mniej spontanicznie mówi się o kwestiach z nim związanych, a otwartość w tym temacie spada coraz częściej na koniec rankingu określeń z nim wiązanych. Seksualność jako taka w naszej kulturze nie jest tematem, na który większość osób wypowiada się bez chociażby lekkiego zarumienienia. Wszak „Przyzwoitość” to ogromna cnota. Nie ma skutku bez przyczyny – jeszcze niedawno w większości domów rzadko mówiło się o seksie, a nawet jeśli, to raczej mocno zawężając temat na przykład do aspektów fizjologicznych. Nierzadkie były (i niestety nadal są) także  krzywdzące uprzedzenia i stereotypy związane z rozmawianiem o tej sferze życia – że wpłynie negatywnie na rozwój osoby, że nie wypada o tym mówić, że „kobietom nie przystoi”… Wiele osób ma wiele pytań, ale boi się je zadawać. Komu? Co sobie ludzie pomyślą? Czy coś jest ze mną nie tak, jeśli chcę pytać o seks? Podsycane obecnymi nastrojami i działaniami wątpliwości wpędzają w kozi róg niewiedzy i bezradności. Na szczęście nie jest jednak tak źle, jak mogłoby się wydawać – coraz więcej kobiet jest świadomych swoich praw, wie, że ma prawo wiedzieć i po to prawo sięga. Często nie bez obaw, ale kobiety naszych czasów postanawiają zadbać o siebie także w tak ważnej dla każdej osoby sferze, jaką jest seksualność. I trochę o tym mówi, a w zasadzie pisze Marta Szarejko w swojej książce „Seksuolożki. Sekrety Gabinetów”.

W czternastu rozmowach z kobietami zajmującymi się seksualnością – psycholożkami, psychoterapeutkami, seksuolożkami, prawniczkami, edukatorkami seksualnymi i wykonującymi podobne profesje, dziennikarka pokazuje, że seks, pomimo że bezsprzecznie nadal pozostaje tematem tabu, może być (i jest!) wnoszony na spotkania ze specjalistkami, które wyszkolone w wielu dziedzinach – bo seksualność to przecież splot psyche, soma i polis – starają się pomóc na różne sposoby.  Uczą przede wszystkim akceptacji siebie takimi, jakimi jesteśmy i radzenia sobie z tym, co trudne czy niejasne. Edukują, wspierają, pomagają w eksploracji. Książka porusza rozmaite tematy, o których wielu osób trudno jest mówić otwarcie, takich jak trauma związana z gwałtem, ból towarzyszący aktom seksualnym, zdrada, brak przyjemności seksualnej. Rozmawiano także o wstydzie nastolatek, pogardzie do własnego ciała, seksualności kobiet w ciąży czy seksualności kobiet niepełnosprawnych. Poruszono tematy związane z krzywdą doznawaną przez kobiety w związkach i te dotyczące transpłciowości. Część rozdziałów jest trudnym obrazem tego, z czym boryka się na co dzień  wiele z nas w odniesieniu do różnych relacji czy sytuacji, część zaś podkreśla ducha pozytywnej seksualności, tak ważnego do podtrzymywania. Sam zbiór wywiadów to dawka wiedzy potrzebnej każdej kobiecie – choć być może nie o samą wiedzę tu chodzi, ale o przekaz, że wszystko, co odczuwamy, jest w porządku i warto o tym porozmawiać. Że nie ma tematów związanych z seksualnością, które lepiej zostawić dla siebie, bo wstyd o nich mówić. Że są ludzie w tym kraju, którzy są gotowi pomóc w każdej sytuacji, nawet w tej, która wydaje się bez wyjścia. Być może każda osoba czytająca tę książkę weźmie dla siebie coś innego ze względu na sytuację, w jakiej aktualnie się znajduje. Najważniejsze jest chyba to, by wzięła do siebie informację, że seksualność jest jej częścią, którą warto się zaopiekować, dbając o swój dobrostan.

Sama książka jest przejrzysta i łatwa do czytania, choć i w niej nie obyło się bez wpadek. Wszak to taki mały manifest feministyczny kobiet – mówi o kobietach, które pomagają innym kobietom w trudnych chwilach, a mieszanina męskich i żeńskich końcówek profesji trochę tę kobiecość zaciera – w jednym rozdziale czytamy wywiad z psychoterapeutką, w drugiej już z psychoterapeutą. To także te feminatywy (lub ich brak) są tu ważne! Trudno jest także przejść obojętnie obok stwierdzeń takich jak „zmiana płci”, które mogą być krzywdzące dla osób czytających rozmowy. Pomimo kilku wpadek sam przekaz wydaje się być jasny i klarowny i ważnym wydaje się, by każda Polka go usłyszała. Seksualność jest w porządku i wiele problemów da się rozwiązać, jeśli tylko nie jest się z nimi samemu. To, że w swoim odczuciu nie wpasowuje się w jakieś kanony, to nie koniec świata – każda z nas jest inna i to w nas jest interesujące, dobre, piękne. To książka o seksualności, ale jednocześnie o nauce życia samej ze sobą. To na wielu stronach także smutny obraz współczesnej rzeczywistości – stygmatyzacji, ostracyzmu, wytykania palcami i obwiniania, ale jednocześnie podkreślenia tego, że są ludzie, którzy, bez oceniania chcą wspierać i po prostu być obok. „Seksuolożki” to mieszanina smutku i nadziei, że są szanse, by było lepiej, które jednocześnie z tak wielu stron są podkopywane. To między słowami także lekcja, by wspierać siebie nawzajem – niezależnie od wszystkiego.


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *