TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Wpłać na Fundusz dla kobiet z doświadczeniem gwałtu!

Fundusz dla kobiet z doświadczeniem gwałtu, uruchomiony przez Fundację Feminoteka, pozwala szybko i realnie pomagać kobietom i dziewczynom, które doświadczyły gwałtu. Wsparcie pozwolą pokrzywdzonym wyjść na prostą, nie martwić się o podstawowe sprawy. WSZYSTKIE zebrane na nim środki idą na pomoc pokrzywdzonym.

O FUNDUSZU:

Wsparłyśmy już 35 kobiet i pomagamy dalej. Potrzeby są różne – od opłacenia podstawowych rachunków, przez zakup leków, opłacenie badań, po zorganizowanie wyjazdu w bezpieczne miejsce i wiele innych, które pojawiają się w trakcie trwania sprawy. Często wsparcia potrzebuje też rodzina pokrzywdzonej.

Gwałt i inne formy przemocy seksualnej to jedne z najbardziej traumatycznych doświadczeń. Kobiety, które ich doświadczyły często potrzebują nie tylko pomocy prawniczek/ów, psycholożek/ów czasem długotrwałego, ale i pomocy finansowej umożliwiającej powrót do równowagi, życie bez poczucia niepewności związanej z sytuacją finansową.
To kobiety doświadczające przemocy, ponoszą największe koszty związane ze swoją sytuacją i ujawnieniem gwałtu – jest to np. zmiana telefonu, środowiska, pracy czy szkoły itp.

Wasze wpłaty chcemy przeznaczyć także na organizowanie akcji wspierających, jeśli zajdzie taka potrzeba, w postaci demonstracji, petycji czy innych form. A także na zorganizowanie kampanii edukacyjnej dotyczącej przemocy seksualnej.

Wpłacać można także

  • przez pomagam.pl/funduszfeminoteki
  • zachęcamy do zlecenia stałego przelewu bezpośrednio na konto Feminoteki w ING: 68 1050 1038 1000 0022 9768 3522 z dopiskiem „Fundusz Przeciwprzemocowy”
  • bezpośrednio na konto Feminoteki w ING: 68 1050 1038 1000 0022 9768 3522 z dopiskiem „Fundusz Przeciwprzemocowy”

Linki do artykułów na temat niektórych pokrzywdzonych, którym pomagamy:

Aleksandra z Elbląga o życiu po gwałcie: Słyszałam nieraz: Z tą panią nie współpracujemy, bo to „ta zgwałcona”

Domówka, „niebieski drink”, syn oficera policji i śledztwo w sprawie gwałtu na szczecińskiej licealistce

Gwałcił mnie kuzyn. Potem mąż. Złamała policja, sąd i prokuratura – jestem winna!

Jesteśmy z Tobą! Akcja wsparcia dla zgwałconej nastolatki

Były prezydent Olsztyna oskarżony o gwałt

Zawiadamiamy prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na tle seksualnym przez bohaterów programu „Ameryka Express”

Dzisiaj fundacja Feminoteka wraz z Fundacją przeciwko Kulturze Gwałtu im. Margarete Hodgkinson złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Filipa Chajzera, Tomasza Karolaka oraz Jakuba Urbańskiego.

7 listopada 2018 r. stacja telewizyjna TVN wyemitowała 10. odcinek programu typu „reality show” pt. „Ameryka Express”, który realizowany był w Peru. Występujący w nim wymienieni wyżej mężczyźni, zmuszali przypadkowo napotkane kobiety do pocałunków, zaś p. Filip Chajzer złapał jedną z kobiet za piersi.

Uważamy, że mężczyźni występujący w programie działając przemocą, polegającą na wykorzystaniu swojej przewagi fizycznej, płciowej i rasowej nad pokrzywdzonymi oraz podstępem, polegającym na wykorzystaniu zaskoczenia i dezorientacji pokrzywdzonych dopuścili się napaści na tle seksualnym.

Polskie prawo uznaje takie zachowanie za przestępstwo. Mówi o tym artykuł 197 §§ 1 i 2 Kodeku karnego:

1.  Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Zdaniem Sądu Najwyższegoinną czynnością seksualnąjest takie zachowanie, które nie mieści się w pojęciu obcowania płciowego i związane jest z szeroko rozumianym życiem płciowym człowieka, a polega na kontakcie cielesnym sprawcy z pokrzywdzonym lub przynajmniej na cielesnym i mającym charakter seksualny zaangażowaniu ofiary i obejmuje te sytuacje, w których sprawca (…) nie tylko dotyka narządów płciowych pokrzywdzonego (choćby przez bieliznę lub odzież), lecz podejmuje również inne czynności w zetknięciu z jego ciałem (np. pieszczoty, pocałunki)

Zgodnie z polskim prawem ustawę karną można stosować do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą. Warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą przez polskiego obywatela jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia.

Z naszej analizy wynika, że czyn zarzucany Filipowi Chajzerowi, Tomaszowi Karolakowi oraz Jakubowi Urbańskiemu jest przestępstwem także w Peru.  Zgodnie z art. 176 peruwiańskiego K.k. „kto, bez zamiaru odbycia stosunku seksualnego, o którym mowa w art. 170, przemocą lub poważną groźbą doprowadza osobę do poddania się lub wykonania, samodzielnie lub z udziałem osoby trzeciej, niechcianego dotyku w jej intymne części ciała lub lubieżnych aktów sprzecznych z moralnością, podlega karze pozbawienia wolności na nie mniej niż trzy i nie więcej niż pięć lat (…)”.

Nasze organizacje działają na rzecz bezpieczeństwa kobiet i przeciwdziałają przemocy seksualnej. Zachowanie trzech mężczyzn w popularnym programie nie mogło pozostać bez naszej reakcji. Ponieważ, mimo oburzonych głosów na ich zachowanie, które ukazały się w mediach, żaden z mężczyzn nie udzielił wyjaśnień ani przeprosił, nie zareagował również na stawiane zarzuty w sposób odpowiedzialny i nie lekceważący zdarzenia, zdecydowaliśmy się na zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Joanna Piotrowska, fundacja Feminoteka

Adam Kuczyński, Fundacja przeciwko Kulturze Gwałtu im. Margarete Hodgkinson 

Pełna treść zawiadomienia:

ZAWIADOMIENIE O PODEJRZENIU POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA

Podejrzewamy:

  • Filipa Chajzera, syna Zygmunta, o to, że w 2018 r., nie wcześniej niż w dniu 26 kwietnia 2018 r.[1], lecz nie później niż w dniu 9 czerwca 2018 r.[2], w mieście Lima w Republice Peru, działając przemocą polegającą na wykorzystaniu swojej przewagi fizycznej, płciowej i rasowej nad pokrzywdzonymi oraz podstępem polegającym na wykorzystaniu zaskoczenia i dezorientacji pokrzywdzonych w związku ze swym uczestnictwem w realizacji 10. odcinka programu telewizyjnego typu „reality show” pt. „Ameryka Express”, doprowadził trzy nieznane Zawiadamiającej z tożsamości pełnoletnie kobiety, jak można domniemywać – obywatelki Republiki Peru – do poddania się innej czynności seksualnej, poprzez wymuszenie na nich poddania się pocałunkom w usta oraz w stosunku do jednej z pokrzywdzonych także poprzez chwytanie jej za piersi, to jest o czyn z art. 197 § 2 K.k. w związku z art. 109 K.k., art. 111 § 1 K.k. oraz art. 170 i 176 peruwiańskiego K.k. (Código penal – Decreto Legislativo N°635);
  • Tomasza Karolaka, o to, że w 2018 r., nie wcześniej niż w dniu 26 kwietnia 2018 r., lecz nie później niż w dniu 9 czerwca 2018 r., w mieście Lima w Republice Peru, działając przemocą polegającą na wykorzystaniu swojej przewagi fizycznej, płciowej i rasowej nad pokrzywdzonymi oraz podstępem polegającym na wykorzystaniu zaskoczenia i dezorientacji pokrzywdzonych w związku ze swym uczestnictwem w realizacji 10. odcinka programu telewizyjnego typu „reality show” pt. „Ameryka Express”, doprowadził trzy nieznane Zawiadamiającej z tożsamości pełnoletnie kobiety, jak można domniemywać – obywatelki Republiki Peru – do poddania się innej czynności seksualnej, poprzez chwytanie pokrzywdzonych za kark, przyciąganie do siebie i wymuszenie na nich poddania się pocałunkom w usta, to jest o czyn z art. 197 § 2 K.k. w związku z art. 109 K.k., art. 111 § 1 K.k. oraz art. 170 i 176 peruwiańskiego K.k. (Código penal – Decreto Legislativo N°635);
  • Jakuba Urbańskiego, o to, że w 2018 r., nie wcześniej niż w dniu 26 kwietnia 2018 r., lecz nie później niż w dniu 9 czerwca 2018 r., w mieście Lima w Republice Peru, działając przemocą polegającą na wykorzystaniu swojej przewagi fizycznej, płciowej i rasowej nad pokrzywdzonymi oraz podstępem polegającym na wykorzystaniu zaskoczenia i dezorientacji pokrzywdzonych w związku ze swym uczestnictwem w realizacji 10. odcinka programu telewizyjnego typu „reality show” pt. „Ameryka Express”, doprowadził trzy nieznane Zawiadamiającej z tożsamości pełnoletnie kobiety, jak można domniemywać – obywatelki Republiki Peru – do poddania się innej czynności seksualnej, poprzez wymuszenie na nich poddania się pocałunkom w usta, to jest o czyn z art. 197 § 2 K.k. w związku z art. 109 K.k., art. 111 § 1 K.k. oraz art. 170 i 176 peruwiańskiego K.k. (Código penal – Decreto Legislativo N°635)
  • Wnoszę o powiadomienie mnie o sposobie załatwienia sprawy zgodnie z art. 305 § 4 p.k.

UZASADNIENIE

Stan faktyczny

  1. W dniu 7 listopada 2018 r. stacja telewizyjna TVN wyemitowała 10. odcinek programu typu „reality show” pt. „Ameryka Express”. Program ten, jak wyżej wskazano, był realizowany między innymi na terenie Republiki Peru w okresie pomiędzy 26 kwietnia 2018 r. a 9 czerwca 2018 r.
  2. Zarówno 10., jak i wszystkie pozostałe odcinki tego programu, równolegle z emisją na antenie telewizyjnej zostały umieszczone na stronie internetowej telewizji[3]. W późniejszym czasie link do 10. odcinka został usunięty z powołanej strony internetowej.
  3. W trakcie odcinka 10. programu „Ameryka Express” Filip Chajzer wymusił na trzech pokrzywdzonych poddanie się pocałunkom w usta oraz w stosunku do jednej z pokrzywdzonych chwytał ją za piersi, Tomasz Karolak chwytał trzy pokrzywdzone za kark, przyciągał je do siebie i wymusił na nich poddanie się pocałunkom w usta, zaś Jakub Urbański wymusił na trzech pokrzywdzonych poddanie się pocałunkom w usta.
  4. Przebieg zdarzeń został udokumentowany przez realizatorów przedmiotowego 10. odcinka programu „Ameryka Express”. Dodatkowo program ten został opisany przez dziennikarkę „Wirtualnej Polski” Helenę Łygas w jej artykule „Pupilek polskich cioć pokazuje, jak zmusić nieznajome kobiety do pocałunku. W „Ameryka Express” znowu żenująco[4]oraz późniejszym „Filip Chajzer zarzucił mi kłamstwo. Żeby przekonać się, kto nagina fakty, wystarczy obejrzeć program[5].

Rozważania prawne na gruncie art. 197 § 2 K.k.

  1. Zgodnie z art. 197 §§ 1 i 2 K.k.: „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. 2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”.
  2. Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie nie budzi większych wątpliwości istota tzw. „innych czynności seksualnych”, o których mowa w cytowanym przepisie. Wystarczy wskazać, że: „Inne czynności seksualne (art. 197 § 2 i 3, art. 198, 199 oraz 200 k.k.) to takie zachowania, niemieszczące się w pojęciu obcowania płciowego, które związane są z szeroko rozumianym życiem płciowym człowieka. Zakres zachowań mieszczących się w ramach tego pojęcia powinien być wyznaczany nie tylko przez odwołanie się do wykładni gramatycznej. Należy uwzględniać, podobnie jak przy wykładni innych znamion, ratio legisdanego zakazu, dobra prawne będące przedmiotem jego ochrony oraz miejsce w systematyce kodeksu. Zdaniem Sądu Najwyższego inną czynnością seksualną jest takie zachowanie, które nie mieści się w pojęciu obcowania płciowego i związane jest z szeroko rozumianym życiem płciowym człowieka, a polega na kontakcie cielesnym sprawcy z pokrzywdzonym lub przynajmniej na cielesnym i mającym charakter seksualny zaangażowaniu ofiary (14 – Uchwała z dnia 19 maja 1999 r., I KZP 17/99, OSNKW 1999, nr 7-8, poz. 37) . Po upływie dziewięciu lat, w postanowieniu z dnia 21 maja 2008 r. Sąd Najwyższy ponownie stwierdził, że: „Inna czynność seksualna„, w rozumieniu art. 200 § 1 k.k. (a także w rozumieniu art. 197 § 2 k.k. oraz art. 198 i 199 k.k.), to takie zachowanie, niemieszczące się w pojęciu „obcowania płciowego„, które związane jest z szeroko rozumianym życiem płciowym człowieka, polegające na kontakcie cielesnym sprawcy z pokrzywdzonym lub przynajmniej na cielesnym i mającym charakter seksualny zaangażowaniu ofiary, co obejmuje te sytuacje, w których sprawca, zmierzając do pobudzenia lub zaspokojenia swojego popędu, nie tylko dotyka narządów płciowych pokrzywdzonego (choćby przez bieliznę lub odzież), lecz podejmuje również inne czynności w zetknięciu z jego ciałem (np. pieszczoty, pocałunki).Bez wątpienia w tym zakresie znaczeniowym mieści się także dotykanie piersi ofiary(15 – V KK 139/08, Prok. i Pr. 2008, nr 12, poz. 8.). Poddanie się innej czynności seksualnej obejmuje sytuacje, w których sprawca dotyka na przykład narządów płciowych ofiary (nawet przez bieliznę czy odzież) lub inne zachowania sprawcy, których dopuszcza się w zetknięciu z ciałem ofiary (np. niektóre pieszczoty lub pewne pocałunki), zmierzając najczęściej [a więc nie koniecznie w tym celu – Autor zawiadomienia]do pobudzenia lub zaspokojenia swojego popędu płciowego.[6].
  3. W świetle powyższych rozważań jasnym jest, iż Filip Chajzer, Tomasz Karolak oraz Jakub Urbański dopuścili się czynów stypizowanych w art. 197 § 2 K.k.

Karalność oraz ziszczenie się przesłanek „podwójnej przestępności”

  1. Zgodnie z art. 109 K.k.: „Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą.”.
  2. Nie ulega wątpliwości, iż Filip Chajzer, Tomasz Karolak oraz Jakub Urbański są obywatelami polskimi. Nie ulega także wątpliwości, iż zarzucanych im czynów dopuścili się będąc w mieście Lima, w Republice Peru, a wiec poza granicami Polski.
  3. Zgodnie z art. 111 § 1 K.k.: „Warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia.”.
  4. W celu ustalenia, czy czyn zarzucany Filipowi Chajzerowi, Tomaszowi Karolakowi oraz Jakubowi Urbańskiemu jest przestępstwem także w miejscu jego popełnienia należy pochylić się na jego istotą na gruncie polskiego K.k. Otóż, jak wskazuje się w doktrynie: „(…) wskazać należy, że w przypadku zgwałcenia z art. 197 k.k. na pewno mamy do czynienia z typem podstawowym w art. 197 § 1 k.k. (zwanym niekiedy zgwałceniem w rozumieniu wąskim, ścisłym) oraz z drugim typem podstawowym w art. 197 § 2 k.k. (zwanym niekiedy zgwałceniem w rozumieniu szerokim) (…)”. Tym samym w polskim K.k. istnieją dwa typy podstawowe jednego przestępstwa – przestępstwa zgwałcenia. Tym samym analizując peruwiański k.k. należy poszukiwać tego właśnie przestępstwa.
  5. Zgodnie z art. 170 peruwiańskiego K.k.: „El que con violencia o grave amenaza, obliga a una persona a tener acceso carnal por vía vaginal, anal o bucal o realiza otros actos análogos introduciendo objetos o partes del cuerpo por alguna de las dos primeras vías, seráreprimido con pena privativa de libertad no menor de seis ni mayor de ocho años (…)”, co po przetłumaczeniu na język polski brzmi: „Kto przemocą lub poważną groźbą zmusza osobę do odbycia stosunku waginalnego, analnego lub oralnego lub dopuszcza się innych analogicznych aktów wprowadzając obiekty lub części ciała w jeden z dwóch pierwszych sposobów podlega karze pozbawienia wolności na nie mniej niż sześć i nie więcej niż osiem lat (…)”.
  6. Z kolei zgodnie z art. 176 peruwiańskiego K.k.: „El que sin propósito de tener acceso carnal regulado por el artículo 170°, con violencia o grave amenaza, realiza sobre una persona u obliga a ésta a efectuar sobre símisma o sobre tercero, tocamientos indebidos en sus partes íntimas o actos libidinosos contrarios al pudor, seráreprimido con pena privativa de libertad no menor de tres ni mayor de cinco añ (…).”, co po przetłumaczeniu na język polski brzmi: „Kto, bez zamiaru odbycia stosunku seksualnego, o którym mowa w art. 170, przemocą lub poważną groźbą doprowadza osobę do poddania się lub wykonania, samodzielnie lub z udziałem osoby trzeciej, niechcianego dotyku w jej intymne części ciała lub lubieżnych aktów sprzecznych z moralnością, podlega karze pozbawienia wolności na nie mniej niż trzy i nie więcej niż pięć lat (…).”.
  7. Z powyższego wynika, iż zgwałcenie, w obu typach podstawowych znanych polskiemu K.k., jest przestępstwem także na gruncie peruwiańskiego K.k., to jest „ustawy obowiązującej w miejscu popełnienia czynu” w rozumieniu art. 111 § 1 K.k.
  8. Tym samym należy stwierdzić z całą mocą, iż spełnione są przesłanki odpowiedzialności Filipa Chajzera, Tomasza Karolaka oraz Jakuba Urbańskiego za zarzucane im czyny, których dopuścili się poza granicami Polski.

[1]Tego dnia podano do publicznej wiadomości informację o rozpoczęciu realizacji programu: https://www.telemagazyn.pl/artykuly/azja-express-3-uczestnicy-pojechali-do-ameryki-poludniowej-kto-wystapi-w-ameryka-express-lista-uczestnikow-64436.html

[2]Tego dnia podano do publicznej wiadomości informację o zakończeniu realizacji programu: https://www.msn.com/pl-pl/rozrywka/tv/zako%C5%84czy%C5%82y-si%C4%99-zdj%C4%99cia-do-ameryka-express-i-wszystko-ju%C5%BC-jasne-mamy-zdj%C4%99cia-wszystkich-par/ar-AAynVIa

[3]Zobacz: https://amerykaexpress.tvn.pl/odcinki-online/ameryka-express,3604

[4]Zobacz: https://kobieta.wp.pl/pupilek-polskich-cioc-pokazuje-jak-zmusic-nieznajome-kobiety-do-pocalunku-w-ameryka-express-znowu-zenujaco-6314715390736513a

[5]Zobacz: https://kobieta.wp.pl/filip-chajzer-zarzucil-mi-klamstwo-zeby-przekonac-sie-kto-nagina-fakty-wystarczy-obejrzec-program-6315079769962113a

[6]J. Warylewski „Zgwałcenie – zagadnienia definicyjne” w: L. Mazowiecka (red.) „Zgwałcenie. Definicja, reakcja, wsparcie dla ofiar”, Wolters Kluwer, Warszawa 2017 r., s. 27-28.

 

Tylko „TAK” oznacza zgodę – domagamy się zmiany definicji gwałtu. Podpisz petycję!

8 marca 2022 minie ROK odkąd Klub Lewica złożył projekt zmiany definicji gwałtu. Fundacja Feminoteka w ramach akcji Nazywam się Miliard/One Billion Rising wraz z kilkudziesięcioma grupami z całej Polski od 2019 roku domaga się tej zmiany! Ale projekt utknął w marszałkowskiej zamrażarce. Domagaj się wraz z nami wprowadzenia zmian!


Czas to zmienić!!! Tylko „TAK” oznacza zgodę, seks bez zgody to GWAŁT! To powinno stać się oczywiste także i przede wszystkim dla wymiaru sprawiedliwości.

Petycję można podpisać TU

Organizatorki:
Fundacja Feminoteka
Antyprzemocowa Sieć Kobiet
Akcja Nazywam się Miliard/One Billion Rising Poland

Tegoroczna akcja Nazywam się Miliard/ One Billion Rising Poland pod Honorowym Patronatem RPO

Z wielką radością i dumą informujemy, że tegoroczna akcja Nazywam się Miliard/ One Billion Rising Poland odbywa się pod Honorowym Patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara!

W 2019 roku tematem wiodącym akcji w Polsce jest kwestia zgody na kontakty intymne.

Wszystkie mamy prawo do kontaktów intymnych bez przemocy!

Tylko „tak” oznacza zgodę . Seks bez gody to gwałt. To musi się stać oczywiste!

Dlaczego? Wiele krajów zmieniło swoje prawo dotyczące przemocy seksualnej, uznając że  seks bez wyraźnej zgody jest gwałtem. To bardzo ważne zmiany. W Polsce cały czas to kobieta/ dziewczyna musi udowodnić, że powiedziała wystarczająco głośno i wyraźnie „nie”, aby udowodnić winę gwałciciela. A jeśli spała, albo ktoś jej wrzucił pigułkę gwałtu? Jak mogła to zrobić?

GWAŁT

  • Według danych Komendy Głównej Policji w Polsce w 2017 roku wszczęto 2486 postępowań w sprawach dotyczących zgwałcenia. Tylko w przypadku połowy z nich (1262) uznano, że do gwałtu faktycznie doszło.
  • Badania amerykańskie wskazują, że około 25–30% dorosłych kobiet pada przynajmniej raz w życiu ofiarą gwałtu.
  • Badania polskie pokazują olbrzymią skalę tego zjawiska – szacuje się, że około 11,5% polskich kobiet (czyli około półtora miliona) w wieku 18–70 lat padło ofiarą gwałtu lub próby gwałtu*.
  • Badania przeprowadzone w Polsce przez Fundację Ster pokazały, że ponad 23% kobiet uczestniczących w  badaniu doświadczyło próby gwałtu ze strony mężczyzny, a ponad 22% kobiet zostało zgwałconych przez mężczyzn.
  • Wg European Sourcebook of Crime and Criminal Justice Statistics Tylko 13,2 proc. osób skazanych za zgwałcenie dostaje w Polsce kary długoterminowe, czyli między 5 a 10 lat więzienia, gdzie średnia europejska wynosi 25,4 proc. (w Czechach 32 proc., na Węgrzech – 33,7 proc., w Niemczech – 24,6 proc., a we Francji – 31,9 proc.). Z danych tych wynika, że polskie sądy są statystycznie dwa razy łagodniejsze wobec gwałcicieli niż sądy w innych krajach europejskich.
* B. Gruszczyńska, „Przemoc wobec kobiet w Polsce. Aspekty kryminologiczne”, Warszawa 2007.

Co to takiego „zgoda na seks”?

Jeśli chcesz mieć z kimś kontakty intymne, musisz mieć pewność, że druga strona także tego chce.

Najważniejsze cechy zgody to:

 1. DOBROWOLNOŚĆ Angażowanie się w aktywność seksualną jest decyzją, która powinna być podejmowana bez użycia siły, nacisku, manipulacji lub środków zmieniających świadomość. Nie może też wynikać z relacji władzy.

2. ZMIENNOŚĆ zgodę możesz wycofać w dowolnym momencie, przed lub podczas jakiejkolwiek aktywności seksualnej. Twoje „tak” w każdej chwili możesz zmienić na „nie”.

3. ŚWIADOMOŚĆ wszystkie osoby zaangażowane muszą jasno określić na co wyrażają zgodę. Dotyczy to również zmiany aktywności seksualnej na inną. Jeśli np. umawiasz się na seks z prezerwatywą, a bez wiedzy partnerki jej nie użyjesz – zgoda jest nieważna.

4. ENTUZJAZM jeśli odpowiedź na seks nie brzmi TAK! (wyrażona poprzez język ciała lub słownie), to nie jest zgoda. Również milczenie, brak protestu lub oporu nie oznacza zgody.

5. AKTUALNOŚĆ wyrażenie zgody na jeden akt, nie oznacza, że zgadzasz się na aktywność seksualną w przyszłości; zgoda musi być wyrażona za każdym razem. Długotrwałe relacje romantyczne i / lub seksualne nie oznaczają, że zgoda jest automatyczna.  Zgoda na jeden akt, nie oznacza, że zgadzasz się na aktywność seksualną w przyszłości; zgoda musi być wyrażona za każdym razem. Długotrwałe relacje romantyczne i / lub seksualne nie oznaczają automatycznej zgody. Pójście na randkę czy flirtowanie, nie są jednoznaczne ze zgodą na seks.

To nie jest zgoda:

·        brak protestu lub oporu nie oznacza zgody;

·        milczenie nie oznacza zgody;

·        wcześniejsze relacje romantyczne i / lub seksualne nie oznaczają zgody

Zgody nie może wyrazić osoba, która: 

·        śpi lub jest nieprzytomna,

·        jest pod wpływem środków zmieniających świadomość (narkotyki, alkohol lub leki),

·        nie ma możliwości komunikowania się ze względu na stan psychiczny lub fizyczny.

Ogólna zasada brzmi: w razie wątpliwości zapytaj; jeśli nadal masz wątpliwości – przestań.

Tylko „TAK” oznacza zgodę!

 

Koordynatorką akcji w Polsce jest fundacja Feminoteka we współpracy z Antyprzemocową Siecią Kobiet

Więcej informacji: http://feminoteka.pl/tylko-tak-oznacza-zgode-nazywam-sie-miliard-one-billion-rising-poland-2019

Kontakt: Joanna Piotrowska, prezeska fundacji Feminoteka, [email protected], tel. 697 58 98 76

 

Chcesz przyłączyć się do akcji w 2019? Napisz do [email protected]  (w tytule maila koniecznie wpisz „OBR 2019”).

Wykonanie materiałów graficznych  oraz merytorycznych na tegoroczną  akcję było możliwe dzięki wsparciu instytucjonalnemu Fundacji im. S. Batorego. Dziękujemy! 

Jesteśmy z Tobą! Akcja wsparcia dla zgwałconej nastolatki

Oskarżeni o brutalny gwałt na 18-letniej koleżance Grzegorz G. i Maksymilian M. wrócili do domów po wpłaceniu 25 tys. zł kaucji.

Sąd w Legnicy twierdzi, że na wyrok mogą poczekać w domach. Prokurator i pełnomocniczka poszkodowanej złożyli zażalenie na tę decyzję, jednak została ona przez sąd podtrzymana.

Oskarżony, którego poszkodowana zna od dziecka, mieszka od niej kilka domów dalej. Miasteczko uważa, że oskarżeni to „dobre chłopaki” i broni sprawców.

Nastolatka próbowała się zabić.

Więcej o sprawie przeczytać możesz tu: https://www.google.com/search?q=biedrzychowa&oq=biedrzychowa&aqs=chrome..69i57j69i61j69i60l2j0l2.2470j0j8&sourceid=chrome&ie=UTF-8

31 stycznia o godz. 10.00 w Sądzie w Legnicy odbędzie się kolejna rozprawa dotycząca gwałcicieli.

Będziemy tam i my, by okazać wsparcie i solidarność z pokrzywdzoną!!!!

Przyjedźcie i Wy!!! Takie akcje dodają siły pokrzywdzonej, pokazują, że nie zgadzamy się na usprawiedliwianie gwałcicieli czy krzywdzące stereotypy!

Feminoteka od miesiąca wspiera rodzinę – utworzyłyśmy specjalny Fundusz Przeciwprzemocowy, dzięki tym wpłatom możemy pokryć koszty leczenia, utrzymania, pomocy prawnej i psychologicznej, wyjazd terapeutyczny i wiele innych potrzeb, których nie chcemy ujawniać ze względu na dobro pokrzywdzonej.

Jeśli nie możesz z nami być na miejscu – wesprzyj zbiórkę!
https://pomagam.pl/funduszfeminoteki

Akcja odbędzie się 31.01.2019 o godz. 10.00, Sąd Okręgowy w Legnicy,  ul. Złotoryjska 40

Organizatorka: Fundacja Feminoteka

Tylko „tak” oznacza zgodę! Nazywam się Miliard/ One Billion Rising Poland 2019

 

Wiele krajów zmieniło swoje prawo dotyczące przemocy seksualnej, uznając że  seks bez wyraźnej zgody jest gwałtem. To bardzo ważne zmiany. W Polsce cały czas to kobieta/ dziewczyna musi udowodnić, że powiedziała wystarczająco głośno i wyraźnie „nie”, aby udowodnić winę gwałciciela. A jeśli spała, albo ktoś jej wrzucił pigułkę gwałtu? Jak mogła to zrobić?

Dlatego w 2019 roku tematem wiodącym akcji w Polsce jest kwestia zgody na kontakty intymne.

Wszystkie mamy prawo do kontaktów intymnych bez przemocy!

Tylko „tak” oznacza zgodę . Seks bez gody to gwałt. To musi się stać oczywiste.

#tylkoTak #NieZnaczyNie #NazywamSięMiliard #OneBillionRisingPoland

Akcja w 2019 roku odbywa się pod Honorowym Patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich

Czym jest owa „zgoda” znakomicie wyjaśnia poniższy filmik

Chcesz przyłączyć się do akcji w 2019? Napisz do [email protected]  (w tytule maila koniecznie wpisz „OBR 2019”).

Wykonanie materiałów graficznych  oraz merytorycznych na tegoroczną  akcję było możliwe dzięki wsparciu instytucjonalnemu Fundacji im. S. Batorego. Dziękujemy! 

Pomóż nam wydać książkę „Gwałt w małżeństwie”!

O gwałcie w małżeństwie czy w bliskich relacjach w Polsce mówi się mało albo wręcz wcale. Praktycznie nie ma badań  i analiz tego zjawiska, zwłaszcza z perspektywy feministycznej. Prowadząc pomoc i wsparcie kobietom doświadczającym przemocy wciąż spotykamy się z kobietami, które były lub są przekonane, że seks w małżeństwie to ich obowiązek, że mąż ma prawo do seksu bez względu na to, czy i żona ma na to ochotę. Stąd nasza inicjatywa, by wydać książkę poświęcona temu problemowi.

Zdecydowałyśmy więc wydać  amerykańską publikację

pt. „Gwałt w małżeństwie” autorstwa Diany E. H. Russell.

Książka po raz pierwszy ukazała się w Stanach Zjednoczonych w latach 80., a  drugie, uzupełnione wydanie w 90. Może się wydawać, że od tego czasu wiele się zmieniło i że jesteśmy już w innym miejscu, jeśli chodzi o tę problematykę. Niestety, tak nie jest. Książka z naszego, polskiego punktu widzenia jest jak najbardziej aktualna. Wartość jej polega także na tym, że pokazuje początki walki kobiet o to, by gwałt w małżeński, czy raczej, jak pisze autorka „zgwałcenie żony”, było postrzegane jako przestępstwo i karane. Prezentuje też wyniki pierwszego badania przeprowadzonego w USA na temat tego zjawiska.

Susan Brownmiller, znana feministyczna dziennikarka, autorka wielu znakomitych publikacji poświęconych m.in. gwałtom, prawom kobiet, feminizmowi tak pisała o książce Russell:

„To przełomowy wkład w literaturę na temat przemocy na tle seksualnym i przemocy w rodzinie.”

Inna recenzentka podkreślała:

Russell wykonała wspaniałe badanie, które dostarcza kompleksowych i niezaprzeczalnych ustaleń na temat tematu, o którym nikt wcześniej nawet nie szeptał. . . . Klasyczne dzieło.”.

Mamy nadzieję, że w Polsce publikacja także przyczyni się do, jakże koniecznej, zmiany w postrzeganiu i podejściu do gwałtu w małżeństwie i bliskich relacjach. Będziemy wdzięczne za dołożenie cegiełki do tej zmiany!

Na co potrzebujemy pieniędzy?

Kupiłyśmy prawa autorskie, książka jest przetłumaczona. W tej chwili trwa jej pierwsza redakcja merytoryczna. Ale książka potrzebuje jeszcze:

  • kilku (co najmniej trzech) wnikliwych redakcji (koszt ok. 6.000 zł),
  • wyjaśnienia amerykańskiego kontekstu, (koszt ok. 1000 zł), DOSTAŁYŚMY 1000 zł!!!
  • wprowadzenia do polskiego wydania – będzie zwierała informacje o gwałcie w małżeństwie z polskiej perspektywy (ok. 1000 zł),
  • korekta językowa i techniczna – wiadomo, niezbędna, (ok. 2000 zł)  zapłacone!!!
  • do tego projekt graficzny (2000 zł), skład (2000 zł) i druk (500 egz. to ok. 5.000 zł)

Łącznie potrzebujemy jeszcze

ok. 20.000 zł. 

ok. 17.000 zł (stan na  sierpień 2019)

Premierę książki przewidujemy na wrzesień 2019 roku.

Nie robimy klasycznej zbiórki crowdfundingowej. Wierzymy, że bez specjalnych nagród jesteście w stanie nam pomóc. Jednak, oczywiście, hojnym osobom chcemy podziękować.

Jeśli wpłacisz:

  • 1000 zł – staniesz się współwydawcą/ współwydawczynią publikacji – Twoje imię i nazwisko (oczywiście, jeśli się zgodzisz), zostanie wydrukowane na stronie redakcyjnej publikacji. Poza tym otrzymasz egzemplarz książki i nasz kalendarz.
  • 100 zł i więcej, otrzymasz książkę w prezencie.
  • 50 zł – otrzymasz specjalne podziękowania
  • mniej niż 50 zł – zostaniesz wymieniona/ wymieniony w podziękowaniach na naszej stronie www, jeśli wyrazisz na to zgodę.

Na bieżąco będziemy informować o postępach w zbiórce.

Możesz też wpłacić darowiznę

  • przelewem na nasze konto ING BSK S.A. nr 68 1050 1038 1000 0022 9768 3522
    Koniecznie dopisz „darowizna na wydanie książki”, podaj też swój e-mail, byśmy mogły się z Tobą skontaktować (UWAGA! Taką darowiznę możesz sobie odliczyć od podatku przy rocznym rozliczeniu!).
Jeśli masz jakieś pytania – pisz do Joanny  Piotrowskiej [email protected]

Zachęcamy też gorąco, do regularnego wspierania naszej działalności poprzez ustawienie stałego polecenie zapłaty.

Kwota może być niewielka, a dla nas i dla kobiet, którym pomagamy, ma ogromne znaczenie. Wszystkie wpłacone nam pieniądze przeznaczamy na przeciwprzemocowe działania.

Nr konta  ING BSK S.A. 50 1050 1038 1000 0022 9768 3167

DZIĘKUJEMY!

Zespół Feminoteki

Zdjęcie wykorzystane do zbiórki, otrzymałyśmy nieodpłatnie od Rape Crisis Centre Scotland

Nadia Murad i Denis Mukwege, walczący z przemocą seksualną jako taktyką wojenną, laureatami Pokojowej Nagrody Nobla

Pokojową Nagrodę Nobla otrzymali wspólnie „za wysiłki, aby położyć kres przemocy seksualnej jako taktykę wojenną i konfliktów zbrojnych” na całym świecie.

Nadia Murad, działaczka społeczna, pochodzi z wioski Kaudż koło Sindżaru w północnym Iraku, którą latem 2014 r. zaatakowało tzw. Państwo Islamskie (ISIS). Jest jedną z około 3000 dziewcząt i kobiet jezydek, które padły ofiarą gwałtu i innych nadużyć ze strony żołnierzy. Nadużycia były systematyczne i stanowiły część strategii militarnej. Służyły jako broń w walce z jezydami i innymi mniejszościami religijnymi. Murad ostatecznie uciekła do Niemiec, gdzie towarzyszy jej rodzeństwo. Zajęła się nagłaśnianiem tragedii jezydów. W 2016 roku, w wieku zaledwie 23 lat, została mianowana pierwszym ambasadorem dobrej woli ONZ ds. Godności Osób, które przeżyły handel ludźmi.

Denis Mukwege to kongijski ginekolog, który bezpłatnie pomaga kobietom okaleczonym podczas gwałtów, które są stałą taktyką wojenną w tym pogrążonym w chaosie regionie. Dr Mukwege i jego personel leczyli tysiące pacjentek, które padły ofiarą tych ataków. Wielokrotnie potępiał bezkarność gwałcicieli za masowe gwałty i krytykował kongijski rząd i inne kraje za to, że nie zrobiły wystarczająco dużo, aby powstrzymać stosowanie przemocy seksualnej wobec kobiet jako taktyki i broni wojennej.

Źródło: TimesNow, Gazeta Wyborcza, The Guardian

Christine Blasey Ford, wierzymy Ci

Wczoraj, 27 września 2018, przed komisją sądownictwa Senatu USA odbyło się przesłuchanie kandydata na sędziego Sądu Najwyższego Bretta Kavanaugh oraz profesorki Christine Blasey Ford – kobiety, która ponad 30 lat temu doświadczyła przemocy seksualnej z jego strony i zdecydowała się o tym opowiedzieć. Świadectwo Christine Ford, zarówno jak Anity Hill w 1991 roku, to przełomowy moment w rozmowie na temat przemocy seksualnej.

Uwaga! Tekst zawiera odniesienia do przemocy seksualnej!

Zgromadzenie trwało 9 godzin [kliknij tutaj, by przeczytać relację Guardiana] i rozpoczęło się od oświadczenia Christine Ford, która stwierdziła, że jest przerażona, ale uważa, że ma obywatelski obowiązek, by zabrać głos w tej sytuacji. Powiedziała, że w latach 80’, kiedy oboje z Kavanaugh byli w liceum, podczas imprezy zaatakował ją, próbował rozebrać i zatkał dłonią usta, usiłował zgwałcić. W trakcie czterech godzin przesłuchania, pytań ze strony senatorek i senatorów oraz prokuratorki zatrudnionej przez Partię Republikańską, profesorka opowiedziała szczegółowo o samym zdarzeniu i o tym, jak wielkie miało ono wpływ na jej całe życie. Stwierdziła, że jest przekonana w 100%, że człowiekiem, który ją skrzywdził jest Brett Kavanaugh, bo bardzo dobrze to pamięta. Po czterech godzinach głos zabrał sędzia Kavanaugh, który zaprzeczył zeznaniom Christine Ford.

Przesłuchanie Christine Blasey Ford i Bretta Kavanaugh gorzko, lecz dokładnie odwzorowuje to, co dzieje się na salach sądowych, posterunkach policji na całym świecie. Podczas podanego w amerykański sposób, jako wielkie szoł, przesłuchanie, oglądane i komentowane na żywo, pozwoliło zobaczyć chyba wszystkie stereotypy dotyczące gwałtu lub usiłowania gwałtu, a także słowa, reakcje, z jakimi spotykają się osoby, które decydują się ujawnić doświadczenie przemocy seksualnej. Właśnie tak to zazwyczaj wygląda, tylko mniej osób to widzi i słyszy. Było i obwinianie ofiary, i próby zdyskredytowania jej świadectwa, ponieważ nie zgłosiła sprawy wcześniej, i to, że była na imprezie. Pojawiła się też typowa narracja z drugiej strony – domniemany sprawca to mąż, sędzia, nauczyciel i dobry uczeń, więc „niemożliwe”, by dopuścił się takiego czynu.

W oczy bardzo rzuca się sposób zachowania Ford i Kavanaugh, także pod kątem społecznych oczekiwań, co do zachowania kobiet i mężczyzn. Profesorka jest uprzejma i precyzyjna, a sędzia agresywny i zaczepny. Kavanaugh na przesłuchaniu to uosobienie „toksycznej męskości” oraz przywileju. Wielokrotnie podkreślany jest jego status i osiągnięcia.

Nieustannie w ciągu tych dziewięciu godzin przesłuchania, a także w wielu debatach medialnych, pojawia się pytanie, dlaczego nie zgłosiła tego wcześniej? Czy teraz szuka swojego momentu sławy? Powiedzmy to kolejny (pewnie nie ostatni) raz jasno i wyraźnie:  kobiety, które zgłaszają, że doświadczyły przemocy seksualnej ze strony konkretnej osoby (tzw. „callout”) niczego na tym nie zyskują, a wręcz narażają się na poważne konsekwencje. Negatywne skutki pojawiają się w różnych obszarach: towarzyskim, zawodowym i rodzinnym. Także w tym przypadku i to na ogromną skalę. Prof. Ford otrzymuje groźby, w tym życzenia śmierci i, dla własnego bezpieczeństwa, była zmuszona przenieść się razem z rodziną w inne miejsce. Jest nękana wirtualnie, a jej historia jest przedmiotem publicznych żartów. Obcy ludzie czują się upoważnieni do wydawania okrutnych sądów i dyskredytowania jej wiarygodności.

Przesłuchania w sprawie pokazują też, w jaki sposób media traktują problem przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć. Wystarczy spojrzeć na wpływowe polskie medium – dla TVN24 cała sprawa to „kłopoty nominata Trumpa”.

 

Tekst: Natalia Skoczylas

Obrazek wyróżniający: LINK

Marta Rawłuszko: Siostrom kończy się cierpliwość

Od Feminoteki: 

Tekst Marty Rawłuszko „Siostrom kończy się cierpliwość” jest naszym, feminotecznym zaproszeniem wszystkich chętnych osób do mądrej, merytorycznej debaty na temat przemocy seksualnej w Polsce, problemach, które ujawniły się w trakcie akcji #metoo #jateż, po tekście w Codzienniku Feministycznym „Papierowi feminiści”.

Wiele już w tej kwestii napisano, mamy na czym się oprzeć, by wprowadzić debatę na inne tory – szukania rozwiązań,  które, mamy nadzieję, przyczynią się do zmiany sytuacji kobiet i dziewczyn, które doświadczyły przemocy seksualnej, czy są na nią narażone, biorąc pod uwagę fakt, że wpływ na zmiany prawne mamy w tej chwili niewielkie albo żadne. Być może pozwoli wypracować zasady, mechanizmy, procedury, dzięki którym sprawcy przemocy seksualnej będą ponosili odpowiedzialność za swoje czyny, a kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej będą chronione, bo nasze prawo im tego nie zapewnia.

Zależy nam bardzo na głosach ekspertek/ów, przykładach dobrych praktyk z innych krajów, pomysłach, dyskusji w gronie osób, którym zależy na zmianie tej sytuacji. Chcemy, by polskie #metoo nie zostało zamrożone, nie utknęło w martwym punkcie, lecz stało się przyczynkiem do trwałej zmiany sytuacji kobiet doświadczających przemocy seksualnej.

Zapraszamy do zmierzenia się z odpowiedzią na pytania, które padają w artykułach Marty Rawłuszko i tekście, Elżbiety Korolczuk, z którą Rawłuszko polemizuje, ale też i inne, które, mamy nadzieję, pojawią się podzczas lektury.

  • Czy najlepszą drogą do sprawiedliwości i społecznej zmiany jest wskazywanie konkretnych osób jako sprawców, np. w mediach społecznościowych?
  • Czy istnieją rozwiązania, które sprawią, że głos ofiar zostanie usłyszany, ale one same będą chronione, a dyskusja nakierowana na problemy systemowe, nie na indywidualne historie?
  • A co z sytuacjami, których nie ujmują przepisy, ale są źródłem dyskomfortu lub wręcz cierpienia? Jak działać skutecznie?
  • Czy piętnowanie seksualnych nadużyć nie zostanie wykorzystane, by piętnować wolność seksualną?
  • W ramach amerykańskiego #metoo w sieci zaczął krążyć udostępniony dokument z imionami i nazwiskami mężczyzn z branży medialnej, na których warto uważać. Czy w rzeczywistości, w której żyjemy (powszechność przemocy, bezkarność sprawców, nieefektywne instytucje), nie jest to sensowne narzędzie? Czy takie listy nie powinny powstać w odniesieniu do wszystkich zakładów pracy? Szkół i uniwersytetów? Instytucji kultury? Polskiego parlamentu?
  • Co zrobić, jak sprawić, by kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej mogły dochodzić sprawiedliwości, w sytuacji, gdy instytucje wymiaru sprawiedliwości im tego nie gwarantują i zazwyczaj stoją po stronie sprawcy;
  • Czy publiczne wskazywanie sprawców jest skuteczne i co z zasadą „domniemania niewinności” w takich przypadkach – co to w praktyce oznacza dla kobiet, które przemocy seksualnej doświadczyły?
  • Jak powinniśmy reagować w mediach społecznościowych na ujawniane przypadki przemocy seksualnej, by nie przerzucać winy i odpowiedzialności ze sprawców na ofiary?
  •  Jakie zachowania w odpowiedzi na głosy kobiet mówiące o przemocy seksualnej uznajemy za właściwe.
  • Jak o takich sprawach powinny pisać media – oddawać głoś wszystkim stronom? jakich sformułowań używać? jakie pomocne informacje podawać?
  • Jak zbudować siec wsparcia i pomocy dla kobiet doznających przemocy seksualnej w obecnej sytuacji politycznej?

To, oczywiście, tylko część pytań, które możemy sobie postawić i próbować na nie odpowiedzieć. Wiele pytań w swoim tekście postawiła Elżbieta Korolczuk, wiele inspiracji może dostarczyć także tekst Marty Rawłuszko. Zachęcamy do lektury i pisania tekstów.

Teksty prosimy przysyłać na adres mailowy: [email protected], w tytule prosimy pisać: „debata – polskie #metoo”

Dziękujemy Marcie Rawłuszko, że zgodziła się, by jej tekst został u nas opublikowany i stał się punktem wyjścia do wspólnej dyskusji.

*************************************************************************************************************

Marta Rawłuszko*: Siostrom kończy się cierpliwość

Zacznijmy od podstaw.

Po pierwsze i przede wszystkim, zagrożenie molestowaniem seksualnym, napastowaniem czy gwałtem jest wpisane w cykl życia kobiety. Prawie każda dziewczynka, nastolatka czy dorosła kobieta w ciągu swojego życia doświadczy przemocy seksualnej ze strony jakiegoś mężczyzny.

Uwaga, poniżej znajdują się treści opisujące przemoc seksualną.

Wujek skomentuje rosnący biust, mocniej przyciśnie, sadzając sobie na kolanach. Nauczyciel rzuci: „do czego jest kobieta? kobieta jest do łóżka”. Kilku uczniów zamknie koleżankę w szkolnej toalecie, przytrzyma, podniesienie bluzkę i obmaca piersi. Współpracownik na służbowym wyjeździe wciśnie język w usta. Przełożony będzie gadać o seksie i rechotać się z seksistowskich żartów. Mąż wymusi stosunek, kilkanaście lub kilkadziesiąt razy na przestrzeni lat…

I co dalej?

Kobieta, która doświadczy przemocy seksualnej ze strony mężczyzny, najczęściej będzie go osobiście znała, a sprawca uniknie jakichkolwiek konsekwencji. Skutki przemocy poczuje wyłącznie ona – będzie przeżywać wstyd i lęk, doświadczy obniżonego poczucia własnej wartości, stanów depresyjnych, kłopotów ze snem i koncentracją. Odbije to się na wynikach w nauce i karierze zawodowej. Czasami przyczyni się do przerwania lub całkowitej rezygnacji z pracy. Zdecydowanej większości sprawców nigdy nie spotka żadna kara.

Powszechność przemocy seksualnej wobec kobiet oraz bezkarność mężczyzn, którzy ją stosują, to punkt wyjścia dla rozumienia kampanii #metoo.

Brak zaufania do kobiet, które mówią o przemocy, to punkt drugi. Doświadczenia kobiet, które przetrwały przemoc i ją ujawniły, są nagminnie podważane („bez przesady”, „to była zabawa”), a wiarygodność ich wypowiedzi kwestionowana („ma traumy”, „koloryzuje”, „szuka zemsty”). W zachowaniu lub wyglądzie kobiet szuka się źródła, a zarazem usprawiedliwienia dla przemocy, której sprawcami są mężczyźni („sprowokowałaś”, „zachęcałaś”, „nie protestowałaś”). Tych ostatnich zaś wyjątkowo często się tłumaczy lub broni („nie chciał”, „żartował”, „taki jest”).

Trzecim punktem odniesienia dla #metoo jest prawie całkowicie bezużyteczny wymiar sprawiedliwości. Statystyki nie pozostawiają wątpliwości. W przypadkach przemocy seksualnej postępowania prokuratorskie nad wyraz często są umarzane, a jeśli dochodzi do procesów, to wyroki zapadają niskie, w zawieszeniu lub nie ma ich wcale. Normy i praktyki bagatelizujące przemoc mężczyzn, a zarazem krzywdę kobiet, są integralną częścią kultury stosowania prawa. Nic dziwnego, że większość kobiet, które przeszły przez przemoc, nie widzi żadnego sensu, aby zgłaszać ją na policję lub gdziekolwiek indziej. Państwo stoi po stronie sprawców, którzy często mają też pieniądze i znajomości, by w zgodzie z literą prawa bronić swoich interesów.

Trzy punkty, które wymieniam, to faktograficzne ABC na temat przemocy seksualnej, wyznaczające krańce społecznego pola, w którym żyjemy i w którym rozgrywa się kampania #metoo: oddolne i spontaniczne działanie milionów kobiet na całym świecie, polegające na używaniu w mediach społecznościowych hashtagu #metoo (#jateż) dla dzielenia się swoimi doświadczeniami przemocy seksualnej. #Metoo zostało użyte w postach milionów kobiet i dziewczyn, w ponad 80 krajach na całym świecie, dobitnie wskazując na przerażająco masową skalę przemocy seksualnej i jednocześnie budując szeroką falę wzajemnego zrozumienia i wsparcia między samymi kobietami.

Akcja #metoo jest pod wieloma względami wyjątkowa i niezwykle poruszająca. Po raz pierwszy kobiety na własnych zasadach masowo nazwały swoje doświadczenia. Robiły to, co chciały i w sposób, który uznały za najlepszy. Oczywistym novum, ale też kwestią przełomową, było zaufanie dla ich słów. Ceniona w Polsce amerykańska feministka Ann Snitow napisała: „po pierwsze i ponad wszystko inne: dla feministki takiej jak ja, po czterdziestu pięciu latach aktywizmu, #metoo jest po prostu cudowne: „ufamy kobietom!” (…) co za zmiana. Gdy nam się wierzy, gdy to, co mówimy posuwa rzeczy do przodu. Tak, jest to wspaniałe”.

#Metoo wydarzyło się także w Polsce. Po przeszło pół roku od rozpoczęcia akcji, zaczynamy etap ocen i podsumowań. Na łamach „Gazety Wyborczej” otworzył go tekst Elżbiety Korolczuk „Siostra, mój najgorszy wróg?” [w wydaniu internetowym tekst jest opublikowany pod tytułem „Zaprośmy do rozmowy o #MeToo kobiety, które do tej pory w niej nie uczestniczyły: pracownice supermarketów, rolniczki, emerytki” – przyp. red.], do którego chcę się odnieść.

Korolczuk za zwrotny moment polskiego #metoo uznaje list „Papierowi feminiści”. To tekst pięciu kobiet opublikowany w „Codzienniku Feministycznym”, w którym opisały one przemoc seksualną i fizyczną oraz z imienia i nazwiska wskazały na jej sprawców – znanych publicystów. Według socjolożki, część wątpliwości zgłaszanych wobec przebiegu #metoo w Polsce, ogniskujących się wokół oceny „Papierowych feministów”, była niesprawiedliwie odbierana jako obrona sprawców przemocy lub „zamykanie ust ofiarom”. Kontrowersyjne wątki, o których mowa, dotyczyły przede wszystkim wskazywania sprawców przemocy seksualnej z imienia i nazwiska w mediach społecznościowych i wynikającego z tego ryzyka społecznego potępienia mężczyzn z naruszeniem zasady domniemania niewinności.

Wreszcie, Korolczuk traktuje spory w środowisku feministycznym wokół wymienionych kwestii jako konflikt personalny, który odciąga naszą uwagę i zarazem blokuje o wiele potrzebniejsze działania. Stąd propozycja, aby przenieść dyskusję z internetu na spotkania osobiste: zamiast zajmować się „jednostkowymi zdarzeniami”, powinniśmy wspólnie szukać długofalowych i instytucjonalnych mechanizmów walki z przemocą.

Jeśli chodzi o wskazanie momentu przełomowego w polskim #metoo – pełna zgoda. Gest Sary Czyż, Dominiki Dymińskiej, Patrycji Wieczorkiewicz oraz Agnieszki Ziółkowskiej stanowił przełom przynajmniej z kilku powodów.

Kobiety oskarżyły konkretnych mężczyzn o przemoc i, poza jednym oskarżeniem o gwałt, sprawcy przyznali się do winy: zachowań seksistowskich, poniżających i napastliwych. Przypomnę, że w relacji kobiet chodziło o „obłapianie”, „rzucanie się na koleżanki bez żadnego ostrzeżenia”, „wymuszanie pocałunków”, „macanie ukradkiem”, „rozwalenie ręki”, „przywalenie głową w nos”. Następnie, w efekcie decyzji swoich pracodawców („Gazety Wyborczej” i „Krytyki Politycznej”), sprawcy przemocy zostali odsunięci od dotychczasowych stanowisk – do naruszeń dochodziło w środowisku osób, które współpracowały ze sobą.

Odwaga dziewczyn doprowadziła więc do rzeczy w warunkach polskich całkowicie wyjątkowej – sprawcy przemocy seksualnej ponieśli konsekwencje swoich czynów. To radykalne przesunięcie i precedens, z którym, jak się okazało, nie jest łatwo skonfrontować się ani samym sprawcom, ani ich środowiskom.

List dziewczyn zrobił coś jeszcze. Jestem przekonana, że uratował przed przemocą inne kobiety. Na jednego sprawcę przemocy przypada najczęściej więcej niż jedna ofiara.

Zobaczmy więc to wyraźnie – wystarczyło dwóch „papierowych feministów”, by skrzywdzić przynajmniej osiem kobiet (artykuł „Papierowi feminiści” sygnują cztery nieanonimowe autorki, które współpracowały z kolejnymi czterema kobietami). Ujawnienie przemocy daje szanse na jej zatrzymanie. I nie dlatego, że akcje typu #metoo zmieniają sprawców (raczej w to wątpię). Dzieje się tak, ponieważ inne kobiety dostają ostrzeżenie, a tym samym szansę na zapewnienie samym sobie bezpieczeństwa.

To coś, co kobiety robią do wieków. Od wczesnego dzieciństwa, poprzez każdy etap edukacji i pracy, przekazujemy sobie informacje, pomagamy sobie nawzajem, mówimy, kogo unikać. I chociażby z tej perspektywy – wzmocnienia bezpieczeństwa innych kobiet – myślę o autorkach tekstu „Papierowi feminiści” z podziwem i głęboką wdzięcznością.

Co ciekawe, w ramach amerykańskiego #metoo w sieci zaczął krążyć udostępniony dokument z imionami i nazwiskami mężczyzn z branży medialnej, na których warto uważać. Konkretne historie nadużyć, nieanonimowi sprawcy. Czy w rzeczywistości, w której żyjemy (powszechność przemocy, bezkarność sprawców, nieefektywne instytucje), nie jest to sensowne narzędzie? Czy takie listy nie powinny powstać w odniesieniu do wszystkich zakładów pracy? Szkół i uniwersytetów? Instytucji kultury? Polskiego parlamentu? Listy obleśnych kolesi niepotrafiących utrzymać rąk przy sobie, z której mogłaby skorzystać każda z nas. Czy jeśli szerokie udostępnienie tych informacji mogłoby zmniejszyć liczbę nadużyć wobec kobiet, nie warto tego zrobić? I czy możemy użyć do tego internetu?

W tym miejscu dochodzimy do pytań postawionych przez Korolczuk. Wbrew pozorom nie brzmią one tak prosto. Nie chodzi o to, czy kobiety mogą pisać o przemocy seksualnej w internecie. Tak postawione pytanie jest absurdalne, choć oczywiście nie bez znaczenia jest, że pojawia się akurat w odniesieniu do kobiet i przemocy seksualnej.

Poradźmy sobie więc z nim szybko. Po pierwsze, kobiety mogą robić to, co chcą (brzmi dość oczywiście, ale wciąż oczywistością nie jest). Po drugie, jest XXI wiek, korzystamy z internetu, który przekształca praktyki oraz stosunki społeczne i owszem tak, kobiety też mogą z niego korzystać!

Sedno sporu jest gdzie indziej. Moim zdaniem chodzi o to, czy kobiety powinny mówić o przemocy seksualnej w internecie, jeśli w efekcie sprawcy tej przemocy poniosą konsekwencje swoich działań. Ważne jest, że chodzi o implikacje, które nie są przewidziane prawem, a w rozumieniu samych sprawców (oraz części opinii publicznej) mogą okazać się niewspółmierne lub niesprawiedliwe. Mówiąc inaczej, dyskusja na temat, jak zatrzymać przemoc seksualną wobec kobiet, doszła do momentu, w którym pytamy, czy kobiety powinny karać mężczyzn za przemoc, której się dopuścili, w sposób, nad którym mężczyźni nie będą mieć kontroli. To moim zdaniem sedno tej rozmowy. Centralną sprawą jest przesunięcie władzy z rąk mężczyzn w ręce kobiet, które może dokonać się przez media społecznościowe.

Moja odpowiedź w odniesieniu do tego punktu jest jedna.

Przemoc mężczyzn wobec kobiet i bezkarność sprawców trwają o wiele za długo. Wobec bezradności systemowej jedyną sensowną kontrą jest indywidualna i zbiorowa sprawczość kobiet. Gdy dochodzi do przemocy bezwzględnym priorytetem jest zaś jej zatrzymanie. Jeśli droga do tego momentu wiedzie przez naznaczenie sprawców w internecie, a konkretne kobiety są gotowe zdecydować się na taki krok, to mają do tego pełne i oczywiste prawo. To prawo do decydowania o sobie i samoobrony.

I jeszcze jedno. Najskuteczniejszym rozwiązaniem problemu przemocy jest powstrzymanie się od jej stosowania. Jeśli więc strach przed karą – w subiektywnym odczuciu dotkliwą, bolesną i, na skutek wykorzystania mediów społecznościowych, nieprzewidywalną – powstrzyma jakiegokolwiek mężczyznę od przemocy, jestem na „tak”. Jestem za zmianą, której częścią jest obawa mężczyzn przed konsekwencjami przemocowych działań (sic!) – również przed społecznym ostracyzmem i zwykłą ludzką niechęcią.

Czy oczekuję zbyt wiele? Moim zdaniem nie. Czy więc mamy szanse na taki obrót spraw?

#Metoo było dla mnie momentem nadziei, w którym pomyślałam, że zmiana jest możliwa. Niestety nie trwało to długo. I tu dochodzimy do drugiego kluczowego pytania – jakie zachowania w odpowiedzi na głosy kobiet mówiące o przemocy seksualnej uznajemy za właściwe.

W przypadku „Papierowych feministów” naprzeciwko realnych i nieanonimowych kobiet, które ujawniły przemoc, stanęli komentatorzy i komentatorki, z często niebagatelnym kapitałem i rozpoznawalnością medialną, podsuwający kolejne wątpliwości i znaki zapytania.

Czy nie lepiej było pójść na policję, poprosić dziennikarza o śledztwo, skoordynować tej akcji z kimś innym? Czy nie słuszniej bardziej ważyć słowa, opublikować to w innym medium, napisać o tym, a nie o tamtym? Czy nie można tego było zrobić bardziej „profesjonalnie”? Czy nie warto było przeprowadzić tego tak jak w Szwecji? Albo w Hollywood?

Podnoszenie tego typu pytań w ciągu zaledwie kilkunastu czy kilkudziesięciu godzin po tak dramatycznym wyznaniu kobiet to według mnie patriarchat w czystej postaci. Formułowanie pytań retorycznych, jak również rad i rekomendacji, to odsunięcie się od kobiet i ich publiczne pouczanie z poziomu eksperckiego fotela. To zajęcie pozycji chłodnego dystansu i intelektualnej wyższości. Pozycji, która, jak pokazało #metoo, połączyła „narodowych”, liberalnych i lewicowych publicystów. W Polsce mężczyznom o skrajnie różnych politycznych sympatiach równie łatwo naucza się o tym, jak kobiety „powinny” informować o własnych doświadczeniach.

Na podawaniu w wątpliwość decyzji autorek „Papierowych feministów” o tym, jak mówić o własnym doświadczeniu oraz samych doświadczeń, się nie skończyło.

Kilka dni po publikacji „Papierowych feministów” kilkadziesiąt osób tzw. ludzi kultury, w tym m.in. osób ze środowisk, do których należeli sprawcy, postanowiło stanąć w obronie „podstawowych wartości demokratycznego społeczeństwa”. Autorzy i autorki listu poczuli się w obowiązku pouczyć o fundamentalnej zasadzie „domniemania niewinności” oraz konstytucyjnym „prawie do obrony”. Zamiast krzywdy kobiet i ich sprawczego głosu, na pierwszy plan wysunięto części składowe systemu, który w żaden sposób nie chroni kobiet przed przemocą seksualną. I sugerując, że ujawnienie przemocy w internecie odbiera oskarżonym „prawo do sprawiedliwego procesu”, zaczęto robić coś wyjątkowo szkodliwego – odwracać pozycję ofiar i sprawców, tworząc obraz, w którym wszyscy są ofiarami tej samej sytuacji. Elity z kapitałem i pomysłem, by zdefiniować „standardy proceduralne i etyczne”, wysłały jasny sygnał nie tylko do autorek „Papierowych feministów”, ale do kobiet w ogóle.

W tym miejscu całkowicie różnię się od oceny Korolczuk. Zgadzam się bowiem z poglądem, że jeśli jedyną reakcją intelektualnego salonu, w którym miała miejsce przemoc, napastowanie seksualne i poniżanie kobiet, jest list otwarty w obronie liberalnej demokracji lub rozważania o feministycznych debatach zza oceanu i sprzed dekad, to jest to nie tylko erudycyjna ściema, ucieczka od konfrontacji z tematem, ale przede wszystkim przesłanianie cierpienia konkretnych kobiet.

I nie jest to kwestia personalna czy osobista „wymiana ciosów”. To dotknięcie sprawy fundamentalnej i stricte merytorycznej. To pytanie o to, pod jakimi warunkami kobiety ujawniające przemoc seksualną mogą liczyć na empatię i troskę, zwłaszcza ze strony tych, którzy nadają ton publicznej debacie.

Wartości mają sens tylko w działaniu. Zaufanie do kobiet, które mówią o przemocy, to nie sprawa subiektywnego wyboru, lecz kwestia polityczna. Trzymając stronę kobiet, stajemy po stronie tych, którym społeczeństwo odmawia bezpieczeństwa, a zarazem wiarygodności. Kiedy więc pięć dziewczyn, które przetrwały przemoc, zabiera głos, jedynie słuszną postawą z perspektywy walki z przemocą jest solidarność, wynikająca z adekwatnego rozpoznania układu społecznych sił i systemu nierówności, w którym żyjemy.

Zaufanie do kobiet to też postulat czysto praktyczny. Oczywistych pomysłów, które formułuje Korolczuk, nie da się bowiem zrealizować, podważając słowa kobiet. Nie zbudujemy długofalowych strategii przeciwdziałających przemocy, reagując na głosy kobiet ich pouczaniem i recenzowaniem.

I na koniec jeszcze jedno. Debacie #metoo towarzyszy całkowita bezradność mężczyzn, w tym również tych przynależących do lewicowych i liberalnych środowisk. Chcę to krótko zaznaczyć – specjaliści od nierówności społecznych i odmiany słowa „kapitał” przez wszystkie przypadki, odnotowując wagę praw kobiet jako narzędzia w „zwycięstwie nad PiS-em”, po ujawnieniu sprawcy przemocy we własnych środowiskach nie zrobili z tym faktem NIC. To kubeł zimnej wody. Lewicowy i liberalny salonik nie był w stanie zająć się własną hipokryzją. „Papierowi feminiści” mają swoich indolentnych kumpli – bezsilnych i bezczynnych wobec przemocy seksualnej, której dopuszczają się koledzy. To zła wiadomość.

Jedyna nadzieja w kobietach. I w tym, że nasza cierpliwość zdaje się właśnie kończyć. Walka z przemocą trwa. A my możemy zrobić z #metoo wszystko, na co się zdecydujemy.

Tekst pochodzi z profilu autorki na Facebooku i został opublikowany za jej zgodą.

Dr Marta Rawłuszko – socjolożka, badaczka społeczna, feministka, współzałożycielka Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA), lesbijka, autorka rozdziału o kobietach nieheteroseksualnych w najnowszym raporcie Kampanii Przeciw Homofobii, założycielka Funduszu Feministycznego. Pochodzi z Bydgoszczy.

Szwecja zatwierdziła nowe prawo uznające seks bez zgody za gwałt

Szwedzki parlament głosował za zaostrzeniem przepisów krajowych dotyczących przestępstw seksualnych.

Szwecja przyjęła nową ustawę stwierdzającą, że seks bez wyraźnej zgody jest gwałtem. Zgoda musi być wyrażona słownie lub poprzez nie budzące wątpliwości zachowanie. Jeśli seks  nie jest w pełni dobrowolny, zostanie uznany za przestępstwo, bez względu na to, czy użyto przemocy, czy groźby. Bierność ofiary nie będzie uznawane za zgodę. Prawo będzie obowiązywało od 1 lipca.

Prokuratorzy nie będą już musieli w celu ustalenia czy do gwałtu doszło udowadniać, że użyto przemocy ani tego, że ofiara znajdowała się w trudnej sytuacji. Zgodnie z wcześniejszymi przepisami prokuratorzy musieli udowodnić, że sprawca użył  przemocy lub groźby  lub że wykorzystano jej bezradność (np. gdy była pod wpływem alkoholu), by móc zasądzić wyrok skazujący za gwałt.

„Jeśli osoba chce zaangażować się w czynności seksualne z osobą, która pozostaje nieaktywna lub daje niejednoznaczne sygnały, będzie musiała dowiedzieć się, czy druga strona jest chętna”.

„To tylko jeden krok z wielu, aby osiągnąć cel, w którym seksualność każdego człowieka jest w pełni szanowana” – powiedziała Maria Arnholm, członkini Partii Liberalnej podczas parlamentarnej debaty.

Parlament wezwał także rząd do przedstawienia rozwiązań dotyczących zwiększenia wyroków za gwałt i wyjaśnienia dlaczego stosunkowo wysoki odsetek zgłaszanych przypadków gwałtu nie prowadzi do zwiększenia liczby wyroków skazujących.

W 2015 r. zaledwie 22 procent wszystkich przestępstw seksualnych (w tym zarówno tych poważniejszych, jak i stosunkowo mniej poważnych) prowadzonych  przez policję lub wymiar sprawiedliwości zakończyło się skazaniem sprawcy lub innym rodzajem kary. Wraz z nowym ustawodawstwem, zatwierdzonym w szwedzkim parlamencie 257 głosami przeciwko 38, Szwecja dołącza do innych krajów europejskich, takich jak Wielka Brytania i Niemcy, gdzie seks bez zgody uważa się za gwałt.

Źródło: BBC, The Local

 

Islandia zmienia prawo dotyczące gwałtów: musi być wyraźna zgoda na seks

Pod koniec marca parlament Islandii uchwalił ustawę, która przenosi ciężar dowodu winy z osoby zgwałconej, która do tej pory musiała udowodnić, że nie wyraziła zgody na seks, na oskarżonego, który teraz musi udowodnić, że otrzymał wyraźną zgodę na stosunek seksualny.

Zgodnie z nowym prawem zgoda jest uznawana za ważną, gdy jest wyrażona z własnej woli. Nie zostanie uznana, jeśli wyrażona została pod wpływem groźby, przemocy lub innym bezprawnym przymusem. „Przemoc” oznacza tutaj także pozbawienie niezależności, gdy osoba jest uwięziona, podanie narkotyków lub innych środków zmieniających świadomość.

Za gwałt zostanie uznany także stosunek seksualny lub inna forma aktywności seksualnej z osóbami z zaburzeniami psychicznymi lub innej niepełnosprawności intelektualnej lub fakt, że z innych powodów osoba nie była w stanie wyrazić zgody lub zrozumieć jego znaczenia.

Co ciekawe parlament uchwalił tę ustawę niemal jednomyślnie (przy jednym głosie wstrzymującym się), chociaż inicjatorem zmiany prawa był Jón Steindór Valdimarsson – poseł opozycyjnej partii Reform, która ma zaledwie czterech przedstawicieli w parlamencie.  „Mam nadzieję, że pomoże to w zapobieganiu kontaktom seksualnym bez zgody.  Wierzę, że ta zmiana będzie miała znaczący wpływ i jest ważnym krokiem w kierunku ograniczenia przemocy seksualnej wobec kobiet” – powiedział poseł.

To kolejny kraj, który wprowadza zmiany w prawie, by lepiej chronić osoby doznające przemocy seksualnej. Niedawno pisałyśmy o zmianach w prawie szwedzkim. W ubiegłym roku także Irlandia wprowadziła definicję „zgody” do prawa karnego (napiszemy o tym wkrótce).

Działania te są zgodne z inicjatywą Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który zaproponował ujednolicenie definicji gwałtu we wszystkich krajach UE. Zaproponowana przez EIGE definicja także wprowadza terminy „zgody”(pisałyśmy o tym w tekście „Jedną wspólną definicję m.in. gwałtu proponuje Europejski Instytut ds. Równości Płci”.

Coraz więcej krajów podejmuje działania, mające na celu lepszą ochronę ofiar przemocy seksualnej, a także działania zapobiegające temu zjawisku – Wielka Brytania wzywa do podjęcia „pilnych działań”, mających na celu lepszą ochronę ofiar molestowania seksualnego w miejscu pracy, zaś Francja wprowadza mandaty za molestowanie seksualne w miejscach publicznych i ruszyła z kampanią edukacyjną przeciwko molestowaniu seksualnemu w transporcie publicznym.

Wielka Brytania: Ofiary molestowania seksualnego w miejscu pracy potrzebują lepszej ochrony

Komisja ds. Równości i Praw Człowieka – krajowy organ ds. Równości w Wielkiej Brytanii- wezwała wszystkie ministerstwa do podjęcia „pilnych działań”, mających na celu lepszą ochronę ofiar molestowania seksualnego w miejscu pracy.

W opracowanym właśnie raporcie stwierdzono, że pracodawcy powinni być prawnie zobowiązani do zapobiegania nękaniu lub wiktymizacji po stwierdzeniu, że problem został „rozwiązany”. W raporcie podkreśla się, że Komisja ​​dowiedziała się o  „naprawdę szokujących” przykładach nękania.

Rebecca Hilsenrath, dyrektorka generalna komisji, powiedziała, że ​​pracodawcy nie podejmują spójnych i skutecznych działań. – „Kultura przyzwolenia ucisza jednostki, a molestowanie seksualne jest normalizowane. Potrzebujemy pilnych działań, aby zmienić to niekorzystne dla pracownic i pracowników zjawisko, które powoduje, że to osoby zgłaszające nękanie ponoszą konsekwencje – ryzykując utratę pracy i zdrowia. To pracodawcy powinni mieć obowiązek zapobiegania i rozwiązywania problemu molestowania seksualnego.”

„Nie może tak być, że miliony ludzi idą do pracy obawiając się, co może się w niej wydarzyć zanim wrócą do domu.” – czytamy w raporcie.

Komisja stwierdziła również, że pracodawcy nie powinni mieć możliwości zasłaniania się klauzulami tajności, gdy dochodzi do molestowania seksualnego.

Neil Carberry z Konfederacji Przemysłu Brytyjskiego (CBI) powiedział, że przedsiębiorstwa przyjęłyby z zadowoleniem takie zmiany w przepisach, dające pewność, że osoby poszkodowane nie zostaną uciszone.  Dodał, że jeśli pracownicy nie są wystarczająco chronieni przed molestowaniem seksualnym także ze strony klientów, może być konieczne wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń prawnych, aby zapewnić wszystkim poczucie bezpieczeństwa i szacunku w pracy.

Jednak wciąż zbyt wielu pracodawców wciąż ignoruje lub nawet ucisza ofiary nękania. Carole Easton, szefowa organizacji Young Women’s Trust, pwoeidziała: „Znamy olbrzymią liczbę zeznań, które pokazują, jak powszechny jest ten problem, ale jak dotąd nie widzieliśmy zbyt wielu działań, które by to zmieniały”.

Źródło: BBC Business

Opracowała: Joanna Piotrowska

„Monologi waginy” wracają po 20 latach

monologiwaginyPamiętam jak pod koniec, zdaje się, lat 90. działaczki feministyczne, moje koleżanki, nie czekając na polskie wydanie książki, tłumaczyły na własną rękę fragmenty „Monologów waginy”, by potem odczytywać je na rozmaitych spotkaniach i konferencjach. Zanim książka wyszła, w naszym środowisku była już kultowa. A gdy już się pojawiła, stała się obowiązkową pozycją na feministycznych półkach. 

Poradnia K właśnie wznawia „Monologi waginy” Eve Ensler – kultowy zbiór bezpruderyjnych i szczerych tekstów o seksualności i traumatycznych przejściach kobiet. To głos w obronie kobiet, przeciwko przemocy we wszelkich postaciach; takie  przesłanie potrzebne jest w Polsce akurat teraz, kiedy ich prawa są zagrożone i trzeba o tym głośno mówić – czytamy  w materiale informacyjnym wydawnictwa.

Nie sposób się nie zgodzić.

„Monologi waginy”, najpierw jako monodram, odniosły ogromny sukces na Broadwayu i zostały określone przez „New York Times” „prawdopodobnie najważniejszym zaangażowanym politycznie tekstem teatralnym ostatniej dekady”. Książka została przyjęta  równie entuzjastycznie i przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków. Po raz pierwszy ukazała się w Polsce w 2003 roku. Obecne jubileuszowe wydanie na dwudziestolecie poszerzone jest o sześć nowych historii.

Sama autorka wciąż niezłomnie działa na rzecz kobiet, starając się na różne sposoby nagłośnić kwestie przemocy wobec kobiet, a zwłaszcza przemocy seksualnej. Sukces „Monologów” stał się początkiem globalnego ruchu V-Day przeciwko przemocy wobec kobiet, a potem z tego ruchu wyrosła kolejna inicjatywa Eve Ensler ogólnoświatowa – akcja One Billion Rising (w Polsce Nazywam się Miliard).

Po fali gwałtów w USA w 2011 roku Eve Ensler napisała:
Mam dość mówienia o gwałcie pięknymi słówkami. To trwało zbyt długo; byłyśmy zbyt wyrozumiałe. To nasza kolej, by GWAŁTOWNIE domagać się uwagi, w każdej szkole, w parku, w radiu, w telewizji, domu, biurze, fabryce, obozie dla uchodźców, bazie wojskowej, szatni, nocnym klubie, alejce, sali sądowej, ONZ. Ludzie muszą – raz na zawsze – zdać sobie sprawę z tego, jak to jest, gdy twoje ciało przestaje być twoje, gdy twój świat rozpada się jak domek z kart, a psychika zostaje rozdarta na strzępy. Musimy połączyć się we wspólnym buncie i pasji, by zmienić sposób myślenia o gwałcie… 
Żyjemy na planecie, na której w ciągu swojego życia około miliarda kobiet padnie lub padło ofiarą gwałtu. MILIARD KOBIET! I zapowiedziała akcję „Powstanie Ofiar Gwałtu – ONE BILLION RISING” na Walentynki 2013 roku.

To protest przeciwko przemocy w formie tańca. Co roku w Walentynki, 14 lutego, cały świat tańczy i protestuje przeciwko różnym formom przemocy wobec kobiet, nagłaśnia problem i domaga się zmian. Od samego początku także w Polsce.

„Każdego roku w Stanach zgwałconych zostaje pięćset tysięcy kobiet. Sto milionów kobiet na całym świecie obrzezano. Lista zdaje się nie mieć końca. Wypowiadam na głos słowo wagina, bo chcę, żeby te okropieństwa się skończyły. A wiem, że nie skończą się, dopóki w pełni nie przyjmiemy do wiadomości, że nadal się zdarzają. A jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest pozwolić kobietom mówić – bez strachu, bez obawy przed karą czy zemstą” – Eve Ensler (fragmenty książki)

Mam nadzieję, że „Monologi waginy” wydane po raz kolejny po 20 latach dadzą, tak jak wcześniejszym pokoleniom feministek, impuls do działań i dodadzą odwagi, by mówić – bez strachu i przyczynią się do radykalnej zmiany sytuacji kobiet.

Książka do kupienia TU

Tekst: Joanna Piotrowska

 

Odpowiedź na „Głosy Rozsądku”

Jak tylko pojawił się list „Strategia Milczenia” [TUTAJ TREŚĆ LISTU], pojawiła się kolejna fala obrony „Papierowego Feministy” (tu wstaw jakie chcesz imię i nazwisko, każda z nas zna ich od groma). Na pierwszym froncie, ku mojemu już niewielkiemu zdziwieniu, stają zasłużone feministki, wieloletnie działaczki, ekspertki przez szerokie grono nazywane „Głosami Rozsądku”. Bronią samopoczucia sprawcy przemocy, domniemania niewinności i jeszcze jakichś tam rzeczy, które przykro wymieniać.

Saro, Dominiko, Patrycjo, Agnieszko i wszystkie osoby, które zdecydowały się opowiedzieć o przemocy, której doświadczyły dziękuję Wam za Waszą odwagę. Wspieram Was w waszej walce, waszych decyzjach i jest mi ogromnie przykro, że nie od wszystkich otrzymujecie to wsparcie. Nie wiem, co przeżywacie, ale Wasze uczucia są ważne, wartościowe, powinny być słyszane i stawiane na pierwszym miejscu.

Czy spodziewałam się, że będę musiała tłumaczyć osobom, które były dla mnie autorytetkami, dlaczego nie można jednocześnie stać po stronie sprawcy i osoby przez niego skrzywdzonej? Nie.
Czy spodziewałam się, że prawniczki porzucą logiczne argumenty na rzecz retorycznych pytań mglisto związanych ze sprawą? Nie.

Stało się, najwyraźniej przyszła nasza kolej, żeby powtarzać, w kółko, jeśli trzeba, stare prawdy.

Dlatego:

Argument „Nie skupiajmy się na jednej osobie, skoro tam gdzieś jest dużo innych, które robią to samo”
Stara prawda: Chcesz zmienić świat, zacznij od swojego podwórka. Oczywiście, że pragniemy ogromnej systemowej i społecznej zmiany, która sprawi, że osoby doświadczające przemocy w końcu będą mogły domagać się sprawiedliwości bez strachu przed społecznym ostracyzmem. Do tej „ogromnej” zmiany prowadzi szereg małych zmian, takich jak, przykładowo, porzucenie współpracy z osobami stosującymi przemoc.

Pytanie: Czy sprawca powinien dostać depresji?
Stara prawda: Sprawca powinien ponieść konsekwencje, które będą adekwatne do popełnionego czynu i na tyle dotkliwe, że inne osoby będą bały się popełnić ten sam czyn.
Nikomu nie życzę depresji. Również w tym przypadku depresja u osoby stosującej przemoc nie jest moim celem (ani mam nadzieje nikogo kto podpisał ten czy poprzednie listy).

Pytanie: Jak długo sprawca ma zostać wykluczony z życia społecznego?
Stara prawda: Do wyjaśnienia sprawy. Domniemanie niewinności to termin prawniczy, który nie jest jednoznaczny z zachowaniem przywilejów społecznych.

Pytanie: Jaką samokrytykę powinien złożyć sprawca?
Stara prawda: Na początek mile widziana jakakolwiek samokrytyka, zamiast publicznego atakowania ofiar, później adekwatna do udowodnionych czynów. Czekamy.

[Pytanie o samobiczowanie uznam za retoryczne i zbędne]

Pytanie: Czego wymaga się od redakcji?
Odpowiedź: Wyjaśnień i odpowiedzi na zadawane przez osoby zainteresowane pytania. Jeśli z pełną wiedzą zatrudniają sprawcę przemocy, publikują jego głos, podtrzymują jego przywileje, to czekamy na przyznanie się do tej decyzji, a nie zamiatanie sprawy (która się toczy) pod dywan.

Tłumaczmy, dziewczyny i chłopaki, odpowiadajmy na te same pytania, które dla nas pozbawione są logiki. Darujmy sobie personalne ataki i tłumaczmy, wyjaśniajmy, opisujmy, rozkładajmy na czynniki pierwsze.  Tylko tak doczekamy się tej „ogromnej” zmiany.

Julia Maciocha
pracownica fundacji Feminoteka, prezeska Parady Równości

fot. Małgorzata Romanowska (PSTRO Fotografia)

28954238_984322068392855_7116004681734213571_o

WARSZAWA: Missoula – nas też to dotyczy. Rozmowa

missoulaWydawnictwo Czarne, Stowarzyszenie Kongres Kobiet oraz Fundacja Feminoteka serdecznie zapraszają na spotkanie inspirowane książką Jona Krakauera „Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim” (tłum. Stanisław Tekieli). 

Spotkanie odbędzie się 6 marca w księgarni wydawnictwa Czarne, przy ul. Marszałkowskiej 43 lok.1 (na pierwszym piętrze) o godzinie 18.00.

Gościniami spotkania będą Ewa Woydyłło-Osiatyńska, psycholożka i psychoterapeutka, autorka m.in. książek „Buty szczęścia”, „Podnieś głowę”, „Zaproszenie do życia”, oraz Joanna Piotrowska, działaczka feministyczna, prezeska Fundacji Feminoteka. Moderatorką spotkania będzie Beata Prokopczuk-Daab z Wydawnictwa Czarne.

***

Badacze zjawiska gwałtów i przemocy seksualnej szacują, że ponad osiemdziesiąt procent ofiar tego rodzaju przestępstw nie zgłasza ich organom ścigania. Co sprawia, że tak mało osób decyduje się na kontakt z policją? Czy wpływ na to mają uwarunkowania kulturowe, niedoskonałe procedury prawne, społeczna relatywizacja przeżyć ofiary, a może po trosze każdy z tych czynników?

Jon Krakauer w swoim reportażu skupił się na szczegółowym opisie kilku spraw dotyczących tzw. gwałtów towarzyskich na amerykańskim kampusie uniwersyteckim w Missouli. My zastanowimy się, jak traktowane są ofiary przestępstw seksualnych przez system prawny w Polsce, w jaki sposób są odbierane przez otoczenie, o ile zdecydują się na zgłoszenie przestępstwa? Na czyje wsparcie mogą liczyć? Czy niedawne akcje publicznego potępienia sprawców przemocy seksualnej sprawią, że więcej osób przerwie milczenie? Czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na wysłuchanie ofiar, czy potrafimy stworzyć im prawną, kulturową i psychologiczną przestrzeń do tego, by mogły głośno i bez obaw wyznać #metoo?
Zapraszamy do dyskusji. 

JOANNA PIOTROWSKA – pedagożka, założycielka Feminoteki. Prezeska zarządu fundacji. Trenerka samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewcząt WenDo, trenerka i ekspertka antydyskryminacyjna, równościowa i antyprzemocowa. Absolwentka Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Studium Poradnictwa i Interwencji Kryzysowej (ścieżka specjalizacyjna: pomoc psychologiczna dla krzywdzonych dzieci), organizowanego przez Instytut Psychologii Zdrowia. Członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet.

EWA WOYDYŁŁO-OSIATYŃSKA – psycholożka i terapeutka uzależnień. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie w Poznaniu oraz podyplomowe studium dziennikarskie na UW. Wykształcenie psychologiczne zdobyła w Antioch University w Los Angeles, doktorat z psychologii – na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Autorka licznych książek. Spopularyzowała w Polsce leczenie oparte na modelu Minnesota, bazującym na filozofii Anonimowych Alkoholików. Otrzymała wiele odznaczeń za osiągnięcia w dziedzinie terapii i profilaktyki uzależnień (medal św. Jerzego przyznany przez „Tygodnik Powszechny”, odznaczenie Ministra Sprawiedliwości – za pracę z uzależnionymi w więzieniach, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski nadany przez Prezydenta RP). Członkini rady Programowej Kongresu Kobiet.

Procedura policji postępowania z osobą, która doświadczyła przemocy seksualnej

proceduraW 2015 roku temu policja przyjęła Procedurę postępowania z osobą, która doświadczyła przemocy seksualnej. Ponieważ do fundacji Feminoteka wciąż zgłaszają się kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej i nie zostały właściwie i z odpowiednią troską potraktowane przez policję, zamieszczamy te procedury i namawiamy do ich upowszechniania.

Procedura, opracowana przez zespół ekspertek i ekspertów fundacji Feminoteka we współpracy z Biurem Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania,  poddana  została procesowi szczegółowych konsultacji z udziałem przedstawicieli administracji publicznej, w tym również Policji i Prokuratury Generalnej, oraz ekspertów reprezentujących sektor społeczny. Przyjęta została w lipcu 2015 roku.

Procedury mają charakter instruktażowy w zakresie czynności podejmowanych  z udziałem osób pokrzywdzonych przestępstwem na tle seksualnym. Mają one na celu poprawę jakości działań, realizowanych przez funkcjonariuszy Policji. Ale przede wszystkim mają chronić osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej przed niewłaściwym i krzywdzącym postępowaniem, dostarcza wiedzy i informacji, jak powinni ją wspierać osoby pracujące w policji.

Warto, by procedury były znane także społeczeństwu, aby wiedzieć, jakich praw ma przestrzegać policja, jeśli osoba pokrzywdzona zgłosi się do niej, czego się domagać, a na jakie zachowania nie wyrażać zgody.

Procedura do pobrania TUTAJ

LIST POPARCIA dla kobiet, które ujawniły przypadki molestowania seksualnego

po stronie kobietW związku z toczącą się w mediach i mediach społecznościowych dyskusją związaną z ujawnieniem przez kobiety przypadków molestowania seksualnego w tekście „Papierowi feminiści” w Codzienniku Feministycznym, wyrażamy solidarność i wsparcie dla kobiet, które miały odwagę publicznie opisać swoje osobiste i bolesne doświadczenia.

Jako organizacja od lat zajmująca się przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet i dziewcząt, na co dzień spotykamy się z sytuacjami, kiedy kobiety wciąż boją się i wstydzą mówić o przemocy, jaka ich spotkała i to wciąż one, mimo niechętnemu czy wręcz wrogo do nich nastawionego systemu, podważania ich wiarygodności, latami dochodzą swoich praw.

Jest to często bolesna i trudna droga. Nie pomaga im w tym ani nastawienie społeczeństwa czy  mediów, ani przedstawicielek i przedstawicieli instytucji pomocowych, ani także wymiaru sprawiedliwości i innych, którzy często winę i odpowiedzialność za przemoc przerzucają na kobietę, która tej przemocy doświadczyła.

W Polsce między innymi z tego właśnie powodu większość kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej nigdzie tego faktu nie zgłaszają, nikomu o tym nie mówią, bojąc się, że jeśli to zrobią, natychmiast uruchomi się mechanizm, znakomicie znany specjalistkom i specjalistom zajmujących się przemocą ze względu na płeć. Mechanizm polegający na podważeniu wiarygodności osób, które doznały przemocy i wybielania sprawców. Ma on wiele wymiarów – od nawoływania do bezstronności, zaprzestania zaszczuwania sprawców i rujnowania ich kariery, przez odwoływanie się do zasady „domniemanej niewinności” po mniej lub bardziej nienawistne komentarze skierowane do kobiet, które zdecydowały się przemoc ujawnić.

Dlatego doskonale znając te mechanizmy, a jednocześnie wiedząc, że obaj oskarżeni przyznali się do większości zarzucanych im zachowań, napisałyśmy ten list.

Od 12 lat stoimy po stronie kobiet, zwłaszcza tych, które doświadczyły przemocy. I nic tego nie zmieni. Teraz także trzymamy ich stronę.

Zespół fundacji Feminoteka

Fotorelacja z warsztatów dla migrantek i uchodźczyń Draw the line!

Już po pierwszych warsztatach dla migrantek i uchodźczyń Draw the Line/ Wyznacz granicę! Wzięło w niej udział 8 kobiet różnej narodowości. Rozmawiałyśmy o stereotypach przyczyniających się do dyskryminacji i o tym, jak można bezpiecznie bronić swojego zdania i swoich granic. To pierwszy z cyklu warsztat, podczas których zajmujemy się problemem przemocy seksualnej i molestowania. 

Poniżej prezentujemy fotorelację autorstwa Pameli Zapata.
DSC_0483 (2) DSC_0510 (2) DSC_0539 (2) DSC_0560 (2)DSC_0561 (2) DSC_0566 (2) DSC_0608 (2) DSC_0686 (2) DSC_0713 (2) DSC_0744 (2) DSC_0762 (2)

7 marca w TVN Style rusza mizoginistyczny program „Mistrzowie podrywu”

Autorka: Jaśmina Karabuła-Stysiak

Korekta: Natalia Skoczylas

materiay prasowe TVN StyleJak można dowiedzieć się ze strony stacji [1], program ma rzekomo na celu pomoc „w trudnej sztuce uwodzenia” – mężczyznom, którzy „kompletnie nie radzą sobie z kobietami, a bardzo chcieliby to zmienić”. Człowiekiem, który ma tej pomocy udzielać, jest Marcin Szabelski, przedstawiający siebie jako „specjalistę od relacji damsko-męskich” [2]. Pan Szabelski nie wywodzi się ze środowiska psychologicznego, nie ma uznanych naukowo kompetencji do udzielania tego typu „porad”. Leży mu na sercu los samotnych mężczyzn – jednak ostatnim, co go interesuje, jest dobro kobiet, które w swoich „wykładach” sprowadza do ról niczego nieświadomych, bezbronnych i pozbawionych własnej woli obiektów seksualnych.

Audycja utrwala negatywne stereotypy na temat kobiet, usprawiedliwia przemoc seksualną (natarczywe zachowania o charakterze seksualnym) i wpisuje się w kulturę gwałtu.

W Internecie można odnaleźć apel skierowany do Joanny Tylman, dyrektorki programowej TVN Style.
Możesz go podpisać tutaj:
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-kulturze-gwaltu-w-mediach-nie-dla-mistrzow-podrywu-w-tvn-style-1

[1] http://www.tvnstyle.pl/programy/mistrzowie-podrywu,13989.html
[2] https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=VShduqVWLOA&app=desktop

DLACZEGO TO JEST WAŻNE?

Marcin Szabelski za pośrednictwem swoich filmików, umieszczanych w serwisie YouTube[1], dokładnie tłumaczy mężczyznom, jak manipulować kobietami, „przemycając(…) swoje seksualne zamiary wobec niej tak(…), żeby ona nie chciała stawić oporu twojej seksualnej intencji”. Dowiadujemy się dzięki temu, że w relacji między kobietą a mężczyzną istotne jest jedynie sukcesywne dążenie mężczyzny do zainicjowania stosunku seksualnego poprzez manipulowanie kobietą, bez względu jednak na to, czy ona sama tak naprawdę tego chce, czy nie.
Jak sam twierdzi, „sposobem budowania seksualnego napięcia(…) jest domniemanie(…), że to ona jest na ciebie napalona i chce cię zgwałcić”. Metodą ku temu ma być „oskarżenie dziewczyny, że ona się do ciebie dobiera”. Szabelski radzi swoim widzom, by podczas zwykłej rozmowy na randce czy w klubie, jawnie wskazali kobiecie swoje krocze, zmuszając ją do spojrzenia w tym kierunku, po czym powiedzieli „(…)Mam cię. Patrzysz na mojego penisa.(…)Muszę na ciebie uważać, jesteś seksualnym potworem” i dali jej do zrozumienia, że to ona stanowi dla nich zagrożenie, stające im na przeszkodzie do bezpiecznego powrotu do domu. Wszystko to ma być prowadzone w niby żartobliwym tonie; mężczyzna dowiaduje się, że „kobieta ma się tłumaczyć”, a on „w zabawny sposób odwraca role”. Potem Szabelski radzi, by jego podopieczny sugestywnie zaproponował kobiecie romantyczną randkę i trzymanie się za ręce, po czym dodał, że „mogą też bzyknąć się w WC”. Oburzenie kobiety nawet autorowi wydaje się oczywistą reakcją – wtedy to mężczyzna ma obrócić wszystko w żart i dodać, śmiejąc się, że przecież oczywiście „on by JESZCZE tak nie mógł, ona jest teraz dla niego aseksualna, a on potrzebuje komfortu i zaufania” (w domyśle – standardowych potrzeb kobiety). To podobno ma ją szczerze rozbawić, ale ma być jedynie środkiem do celu takiego, że: „I ona nie może ci w tym momencie powiedzieć… dalej cię blokować, jakby, seksualnie”. Szablewski wszystko to kwituje słowami: „Pierwszą częścią tej rozmowy wprowadziłeś wątki seksualne jej do głowy, ale zaraz potem je zabrałeś tak, żeby ona nie mogła werbalnie postawić swojego sprzeciwu. Te myśli seksualne gdzieś rezonują w jej głowie, ale ona nie może ci powiedzieć <<nie, nie, nie>>, bo ty już sam powiedziałeś <<nie, nie, nie, seks z tobą jest NA RAZIE nie do przyjęcia dla mnie>>”. Wszystko to oczywiście uważa za pewną konwencję i niewinną zabawę.

Od czasu nagłośnienia sprawy Marcin Szabelski modyfikuje udostępniane wcześniej treści, by miały łagodniejszą wymowę.

Trochę danych:
Na rządowej stronie poświęconej prawom ofiar przemocy seksualnej[2] możemy przeczytać:

„W marcu 2014 r. Agencja Praw Podstawowych, niezależna agencja Unii Europejskiej powołana do istnienia w 2007 r. opublikowała raport „Przemoc wobec kobiet: badanie przeprowadzone w skali UE”. (…)
Zbiorcze wyniki badań pokazały m.in.:

– 33% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej po ukończeniu 15 roku życia – w skali UE odsetek ten odpowiada 62 milionom kobiet;
– 22% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony partnera;
– 5% wszystkich kobiet, które wzięły udział w badaniu, zostało zgwałconych – w skali UE odsetek ten odpowiada 9 milionom kobiet;
– 55% kobiet doświadczyło którejś z form molestowania seksualnego. W przypadku 32% wszystkich ofiar molestowania sprawcą był przełożony, kolega lub klient;
– 75 % kobiet zajmujących najwyższe stanowiska w kadrze menadżerskiej będąc w pracy doświadczyło zachowań stanowiących molestowanie seksualne;
– 33% kobiet doświadczyło w dzieciństwie przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony osoby dorosłej. 12% kobiet w dzieciństwie doświadczyło przemocy seksualnej, przy czym połowa z nich – ze strony nieznanych mężczyzn. Najczęstszą formą przemocy było w tych przypadkach obnażanie narządów płciowych przez osobę dorosłą lub dotykanie narządów płciowych bądź piersi dziecka.

Jak podaje raport Światowej Organizacji Pracy, badania przeprowadzane w poszczególnych krajach pokazują, że od 40 do 90% kobiet doświadcza w ciągu swojego życia molestowania seksualnego w miejscu pracy.

Na Wiki[3]:
„Statystyki pokazują, że zgwałcenia są zjawiskiem powszechnym w wielu społeczeństwach, np. w USA 14-25% kobiet zostało zgwałconych przynajmniej raz.(…)

Mężczyźni częściej zmuszają kobiety do pocałunków, a według ankiety przeprowadzonej w USA na grupie około dwustu studentów płci męskiej 40% przyznało się do rozpinania przemocą jakiejś części damskiej garderoby, a 13% przyznało się do wymuszenia siłą stosunku seksualnego. KOBIETY CZĘŚCIEJ ULEGAJĄ MĘŻCZYZNOM, KTÓRZY NAMAWIAJĄ I WYMUSZAJĄ STOSUNEK SEKSUALNY, w jednej z ankiet przyznało się do tego 44% kobiet.
Od 64% do 96% wszystkich popełnionych przez mężczyzn zgwałceń nie zostaje zgłoszona, między 6% a 14,9% mężczyzn dopuściło się zgwałcenia lub usiłowania zgwałcenia.(…)

Kultura gwałtu objawia się także poprzez powszechność przekonań trywializujących znaczenie i zasięg przemocy seksualnej, obwiniających ofiary lub poprzez seksualne uprzedmiotawianie kobiet.(…) Większość Amerykanów, w tym także kobiety, jest przekonana o tym, że kobiety lubią być namawiane do seksu. Wielu ludzi jest przekonanych, że gdy kobieta mówi „nie”, myśli „tak”, że wszystkie kobiety lubią silnych i natarczywych mężczyzn oraz że gwałciciele są doprowadzani do szaleństwa przez pożądanie seksualne, że kobiety w głębi serca pragną być zgwałcone oraz że kobiety nie mogą zajść w ciążę w wyniku zgwałcenia. Każde z tych przekonań podważa krzywdę, jaka wynika z seksualnej napaści, przenosząc część winy na samą ofiarę. W ten sposób przyczyniają się do tworzenia klimatu pobłażliwości dla sprawców i braku współczucia dla ofiar.”

A w Polsce?

W ciągu ostatnich miesięcy Polki dowiedziały się, że nie mają prawa podejmować decyzji dotyczących ich ciał, zdrowia i planowania rodziny. Polski rząd stara się o wypowiedzenie konwencji, mającej na celu pomagać w ochronie ofiar przemocy domowej, którymi są przede wszystkim kobiety i dzieci. Zostanie wycofana ze sprzedaży bez recepty kobieca antykoncepcja awaryjna, której skuteczność zależy od tego, jak szybko zostanie przyjęta. Minister zdrowia kłamie, że tabletki te (w cenie od 100zł za jedną) są łykane przez nastolatki jak dropsy i, że są wyjątkowo niebezpieczne dla zdrowia kobiet i dlatego należy ograniczyć do nich dostęp. Jednocześnie środki wzmagającego sprawność seksualną i libido dla mężczyzn, których zażywanie powinno być bezwzględnie konsultowanie z lekarzem, są dostępne bez żadnych recept i nikt nawet nie zastanawia się nad wprowadzeniem jakichkolwiek ograniczeń.
Dowiedziałyśmy się, że coraz więcej lekarzy zasłania się religijnym „sumieniem”, uniemożliwiającym im zadbanie o zdrowie kobiet – przede wszystkim o dostęp do legalnej antykoncepcji i aborcji, które w cywilizowanych krajach Unii Europejskiej są normą i standardem. Że rząd podjął decyzję o nieprzyznaniu środków finansowych Niebieskiej Linii – organizacji, która od 2009 roku za pośrednictwem telefonicznym i mailowym prowadziła bezpłatne porady prawne i psychologiczne dla ofiar przestępstw, w tym osób dotkniętych przemocą seksualną – w samym roku 2016 organizacja udzieliła porad 4000 osób. Przedstawiciele władzy nie ustają w próbach niemoralnego przekupywania kobiet jednorazowymi opłatami za donoszenie ciąż, zagrażających zdrowiu i życiu zarówno dziecka, jak i matki.

Wciąż słyszymy od przedstawicieli władzy, że domaganie się przez nas przestrzegania naszych fundamentalnych praw jest fanaberią, „bawieniem się”; że jesteśmy zepsute i niemoralne. A teraz, w przeddzień Święta Kobiet, TVN Style zamierza zacząć emitować program prowadzony przez osobę, która promuje wykorzystywanie seksualne kobiet, szczucie ich penisami w spodniach obcych mężczyzn i odwracanie ról gwałciciela i ofiary!

Część kobiet zasugerowała, by sprawę wyśmiać lub zignorować, argumentując to słowami, że „żadna dorosła i rozsądna dziewczyna nie da się na to nabrać!”. Ale musimy pamiętać o tym, że nie wszystkie kobiety są asertywne, wykształcone i świadome zagrożeń, czyhających na nie ze strony osób, które nie szanują ich podmiotowości. Mają one prawo być chronione przed szkodliwym wpływem rozprzestrzeniania tego typu treści. Taki program może potencjalnie trafić do każdego – również do młodych chłopaków, których zachowania, inspirowane takim przekazem, mogą potem skrzywdzić niedoświadczone i nieświadome jeszcze młode dziewczyny.

[1] https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=VShduqVWLOA&app=desktop
[2] https://przemoc.gov.pl/przemoc-seksualna/statystyki-i-badania
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_gwałtu