TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 19:00

Szukaj
Close this search box.

16.12 ŁÓDŹ: Przemoc w polskiej szkole. Społeczno-kulturowe podstawy wykluczenia

Zespół Gender w Podręcznikach Projekt Badawczy , Fundacja Feminoteka, EduKABE Fundacja Kreatywnych Rozwiązań oraz Łódzki Kongres Kobiet zapraszają na DEBATĘ EKSPERTEK NA TEMAT

„Przemoc w polskiej szkole. Społeczno-kulturowe podstawy wykluczenia”.
16 grudnia, w godzinach 15.30-18.30, na Wydziale Socjologiczno-Ekonomicznym Uniwersytetu Łódzkiego, przy ul. Rewolucji 41/43, w budynku T, sala T006.

Udział w debacie jako panelistki potwierdziły nam m.in.:
* Prof. UŁ. dr hab. Jolanta Grotowska-Leder – kierowniczka Katedry Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej w Instytucie Socjologii, Prodziekan Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ. Członek Komitetu Nauk Demograficznych PAN.
* Prof. UŁ. dr hab. Elżbieta Michałowska – Katedra Socjologii Miasta i Wsi, Instytut Socjologii UŁ.
* Dr hab. Grażyna Mikołajczyk-Lerman – Katedra Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej, Instytut Socjologii, Wydział Ekonomiczno–Socjologiczny, Uniwersytet Łódzki.
* Dr Iza Desperak – Katedra Socjologii Polityki i Moralności UŁ.
* Dr Emilia Paprzycka – Zakład Socjologii Struktur i Działań Społecznych w Katedrze Socjologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
* Magda Grabowska – Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej.

Przewidziany jest również czas na wspólną dyskusję, podczas której każda osoba może zabrać głos.
WSTĘP WOLNY !!!

CYKL DEBAT I WARSZTATÓW DLA NAUCZYCIELEK I NAUCZYCIELI ORAZ PROFESJONALISTEK I PROFESJONALISTÓW NA TEMAT STEREOTYPÓW organizowany jest przez Interdyscyplinarne Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z Fundacją Feminoteka oraz grupą Głosy Przeciwko Przemocy w ramach projektu „Kobiety i mężczyźni, chłopcy i dziewczęta RAZEM przeciw stereotypom płciowym” programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

banernorweskie_batory

 

11.12 SZCZECIN: Przemoc w polskiej szkole. Społeczno-kulturowe podstawy wykluczenia

Fundacja Feminoteka, Interdyscyplinarne Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Szczecinie oraz interdyscyplinarna grupa badawcza „Gender w podręcznikach” i grupa „Głosy Przeciwko Przemocy” – partnerzy projektu ,,Kobiety i mężczyźni, chłopcy i dziewczęta RAZEM przeciw stereotypom płciowym”

zapraszają do udziału w debacie na temat:

PRZEMOC W POLSKIEJ SZKOLE.
SPOŁECZNO-KULTUROWE PODSTAWY WYKLUCZENIA

 11 grudnia 2015 (piątek) , godz. 15.30-19.00, Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Szczecinie, ul. Gen. Sowińskiego 68, sala konferencyjna

Przyczynkiem do spotkania jest zaprezentowanie wyników badań i raportu „Gender w podręcznikach” pod red. I. Chmury-Rutkowskiej, M. Dudy, M. Mazurek, A. Sołtysiak-Łuczak. Raport wieńczy dwa lata badań interdyscyplinarnego zespołu „Gender w Podręcznikach” nad polskimi podręcznikami szkolnymi i podstawami programowymi. Uczestnicy i uczestniczki debaty przyjrzą się temu, jak kwestie biedy, płci, wieku, niepełnosprawności oraz pochodzenia etnicznego i społecznego, pomijane lub przedstawiane w stereotypowy sposób w podręcznikach wpływają na uprzedzenia i przemoc wśród uczniów i uczennic. Dyskusja dotyczyć będzie przemocy symbolicznej oraz interpersonalnej w polskich szkołach.

Debata rozpocznie się 20 minutowymi prelekcjami zaproszonych ekspertów/ek i specjalistek/ów. Następnie otwarta zostanie dyskusja na temat szkolnej przemocy motywowanej ww. czynnikami.

ZAPROSZENI GOŚCIE:

Prof. dr hab. Maria Czerepaniak-Walczak – ekspertka z zespołu Gender w Podręcznikach,
Temat prelekcji: Niewidzialna? Nieuświadamiana? O magicznej i naiwnej świadomości uczestników interakcji wychowawczych.
Dr Anita Kucharska-Dziedzic – prezeska Lubuskiego Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet BABA,
Temat prelekcji: Przemoc motywowana stereotypami związanymi z płcią i ekonomią.
Dr Maciej Duda – ekspert z zespołu Gender w Podręcznikach,
Temat prelekcji: Prezentacja wyników raportu „Gender w podręcznikach”.
Piotr Lachowicz – Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Szczecinie,
Temat prelekcji: Między polityką a przekonaniami ‒ edukacja a przeciwdziałanie przemocy w środowisku szkolnym.
Izabela Pawlak – dyrektorka Wydziału Nadzoru Pedagogicznego, Kuratorium Oświaty w Szczecinie

CYKL DEBAT I WARSZTATÓW DLA NAUCZYCIELEK I NAUCZYCIELI ORAZ PROFESJONALISTEK I PROFESJONALISTÓW NA TEMAT STEREOTYPÓW organizowany jest przez Interdyscyplinarne Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z Fundacją Feminoteka oraz grupą Głosy Przeciwko Przemocy w ramach projektu „Kobiety i mężczyźni, chłopcy i dziewczęta RAZEM przeciw stereotypom płciowym” programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

banernorweskie_batory

Nicole Meisner: Feministka, profil mat-fiz

Nicole MeisnerFeministka, profil mat-fiz

Tekst: Nicole Meisner

Praktycznie od początku swojej „kariery” szkolnej moim ulubionym przedmiotem była matematyka, która z czasem stała się moją pasją, kiedy więc nadszedł czas wyboru szkoły średniej zdecydowałam się na wybór klasy o profilu matematyczno-fizycznym, w liceum, które uznawane jest za „kopalnię ścisłowców”. Dla kogoś w moim wieku sam fakt konieczności wyboru jest ciężki, bo gdzieś z tyłu głowy odzywa się dzwonek, który swoim uporczywym brzęczeniem zdaje się mówić „to kolejny krok w stronę dorosłości”.  Niby wszystko pięknie, szkoła i profil wybrane, niemal  stuprocentowa pewność, że się dostanę i pomyślałam wtedy, że to koniec stresu związanego z tym tematem.

Błąd.

Spotkanie w rodzinnym gronie. Po wyczerpaniu standardowych tematów w końcu uwaga została skierowana na mnie i padło pytanie „a gdzie Ty, dziecko, zamierzasz dalej się uczyć?”. Odpowiedziałam tylko nazwą owego przybytku, a zgromadzona familia wyglądała na skonsternowaną. „Przecież to szkoła dla umysłów ścisłych, tam chyba nie ma żadnego humana? Na biol-chem idziesz?”.  Nie bardzo wiedziałam jak zareagować, bo niby, o co im chodzi? Nie wszyscy wiedzieli, że biorę udział w konkursach matematycznych i zajmuję jakieś tam miejsca, ale czy to znaczy, że skoro jestem dziewczyną to w liceum mogę iść tylko na profil humanistyczny? Podzieliłam się, więc informacją, że wybrałam właśnie klasę o rozszerzeniu matematyczno-fizycznym, a nie jakąś inną.  Na to obecni przy stole panowie zgodnie wybuchli gromkim śmiechem, panie spoglądały na siebie ze zdziwieniem, moje oczy natomiast zapewne przybrały rozmiar pięciozłotówek.
„Ty poważnie?” – Jak najbardziej. Nie spodziewałam się takich litanii i zbioru „dobrych” porad. „Kochana, Ty sobie życie zmarnujesz, zmień to, póki można.”/ „Baba i matematyka, hehehe, kto to widział?”/ „Ale czy Ty jesteś pewna? To takie… męskie.”/ „Żartów sobie nie rób, mat-fiz to nie jest miejsce dla dziewczyny, pełno chłopaków tam będzie.”. Wszystko to miało chyba znaczyć „jesteś za głupia, nie nadajesz się na taki profil, nauki ścisłe nie są dla kobiet”. Nie posłuchałam.

Owszem, pełno chłopaków jest, w tym jednym szanowna rada wszystkowiedzących się nie pomyliła. Moja klasa liczy sobie 23 facetów i 9 dziewczyn.  Obecnie jestem w połowie drogi do matury, którą będę zdawać z na rozszerzeniu z matematyki, fizyki i angielskiego i jestem z tego dumna.  Wbrew dziwnym spojrzeniom, chichotom i docinkom ze strony rodziny, znajomych czy znajomych moich rodziców postanowiłam podążać za swoimi marzeniami. W przyszłości chciałabym studiować matematykę teoretyczną, kiedy podzieliłam się tą informacją przeżyłam swoiste deja vu – lawina ironicznych komentarzy znów na mnie spadła, jednak nauczona doświadczeniem nie zwracam na to uwagi, tylko robię swoje.

„Konserwy” przestały dowcipkować, kiedy kolejny rok z rzędu znalazłam się w czołówce najlepszych matematyków w kraju. Wcześniej nie czułam potrzeby machania swoimi dyplomami przed czyimś nosem, ale tym razem zrobiłam wyjątek. Oniemiałe spojrzenia wszystkich „mędrców” dały mi więcej satysfakcji niż zdobyte tytuły.

Szach-mat.

 

Nicole Meisner – samozwańczy matematyk, filozof i kaznodzieja kościoła ludzi myślących, na co dzień uczennica jednego z rybnickich liceów.  W czasie wolnym mól książkowy i hiperaktywna bloggerka.

Rawłuszko: Nikt nie odwołał słów Giertycha

Nie było ministry, która by powiedziała, że równe traktowanie każdego to zasada konstytucyjna, która odnosi się też do oświaty.

Wywiad z Martą Rawłuszko pochodzi ze strony  Krytyki Politycznej

Jaś Kapela: W raporcie Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji formalnej w Polsce nauczyciele mówią, że w ich szkołach nie ma zjawiska dyskryminacji. Z drugiej strony tłumaczą, że elementy edukacji antydyskryminacyjnej są częścią nauczanych przez nich przedmiotów. Skoro dyskryminacji nie ma, a są elementy edukacji antydyskryminacyjnej, to może nie ma problemu?

Marta Rawłuszko, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej: Ten raport pokazuje kilka rzeczy. Jeśli chodzi o nauczycieli i nauczycielki, to ich pierwszą reakcją często było zaprzeczenie, czyli wersja: dyskryminacja nas nie dotyczy. W dalszej rozmowie okazywało się jednak, że każdy potrafi przytoczyć zdarzenia z życia szkoły czy tematy poruszane z uczniami i uczennicami, które wprost odnoszą się do uprzedzeń, nierównego traktowania. Nauczyciele mówią o dyskryminacji niekoniecznie językiem podobnym do organizacji pozarządowych, ale problem na pewno istnieje i jest widoczny dla osób, które pracują w szkołach. Padały przykłady związane z niepełnosprawnością, biedą czy pochodzeniem etnicznym. Wskazywano, że trudnym tematem jest rozmowa z uczniami i uczennicami o homofobii.

Gotowość do powiedzenia, z czym jest problem, faktycznie jednak jest dość nikła. Mieliśmy sporo kłopotów w ogóle z zebraniem nauczycieli do tych wywiadów, choć zaproszenia były kierowane z dużym wyprzedzeniem, potwierdzane wielokrotnie telefoniczne, z udziałem w badaniu wiązała się odpłatność. Część szkół w ogóle odmówiła udziału w badaniu. Ich niechęć interpretowaliśmy jako strach przed ujawnieniem niekompetencji. Mogłoby się okazać, że mimo iż szkoła ma jakieś obowiązki, de facto oni czy one o nich nie wiedzą i ich nie realizują. Podobnie jest zresztą z poziomem centralnym. Jak się zapyta MEN o dyskryminację w szkołach, to się dostaje odpowiedź: nauczyciele przeciwdziałają dyskryminacji, bo tak jest zapisane w podstawie programowej, nasze podręczniki są wolne od stereotypów, ponieważ sprawdzają je eksperci, którzy muszą to sprawdzać i tak dalej. Ale tak naprawdę, jeśli spojrzeć na cały system kształcenia nauczycieli, to widać, że są zostawieni sami sobie. Nikt nie wspiera ich w tym, żeby mogli zrozumieć zjawisko dyskryminacji i nauczyć się reagować na nie w sposób, który zapewniałby im komfort, ale przede wszystkim chronił prawa dziewczynek i chłopców.

Czyli na problem odpowiadają jedynie organizacje pozarządowe?

Decydenci zajmujący się polityką oświatową nie uważają, że szkoła to miejsce, które ma dawać wiedzę o tym, czym jest dyskryminacja, i umiejętności, jak jej przeciwdziałać. Nie zauważają też, że to jest pewien połączony zbiór zagadnień. Są więc bardzo różne działania, ale wyrywkowe. Mamy elementy nauczania o Holokauście albo działania związane z wielokulturowością, ale brakuje jednej ramy, która mówi: do szkoły w Polsce chodzą różni uczniowie i uczennice i wszystkim należy się prawo do równego traktowania, ochrona przed przemocą i prześladowaniem. Badanie Wielka nieobecna pokazało też, że szkoła dyskryminacją zajmuje się na zasadzie interwencji, prowadzonej wtedy, kiedy komuś wyda się za stosowne reagować. Trudno jednak mówić o regularnej, uporządkowanej edukacji na ten temat czy wypracowanych przez szkoły sposobach reagowania.

Nauczycielom języka polskiego wydaje się, że o równym traktowaniu mówi się na historii, historycy myślą, że to jest temat lekcji WOS, nauczyciele WOS widzą to natomiast na języku polskim.

Jeżeli coś się dzieje, to są to pojedyncze działania. Z jednej strony mamy nauczycieli i nauczycielki, którzy robią coś z własnej woli, zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, poczuciem obowiązku i misji; realizują działania antydyskryminacyjne, na przykład z pomocą Amnesty International, w ramach szkolnych klubów praw człowieka. Z drugiej strony mamy organizacje pozarządowe, które identyfikują ten problem i proponują warsztaty, zajęcia czy różne materiały, na przykład scenariusze lekcji. Jednak ciągle jest tak, że to raczej organizacja pozarządowa prosi szkołę o kontakt. Rzadko bywa na odwrót, że to szkoła zgłasza się po wiedzę czy wsparcie.

Czyli tam, gdzie brak prężnie działających NGO-sów czy bardziej zaangażowanych nauczycieli, działań antydyskryminacyjnych po prostu nie ma?

Tak. Do tego organizacje pozarządowe często działają pod warunkiem, że uzyskają finansowanie. A w Polsce z finansowaniem działań antydyskryminacyjnych nigdy nie było zbyt dobrze. Jeśli nie ma środków, to NGO-sy tego nie robią albo robią to nieodpłatnie, co uniemożliwia dotarcie do mniejszych miejscowości lub zrobienie tego na większą skalę, tak aby systemowo próbować rozwiązywać problem.

Ale Unia wymaga od nas prowadzenia polityki antydyskryminacyjnej, wprowadzania gender mainstreamingu i tak dalej. Idą na to pieniądze. Ktoś to więc musi robić.

Tak, są pieniądze, ale to nie takie proste. Zasada gender mainstreamingu w projektach europejskich przełożyła się w pewnym momencie na działania szkoleniowe związane z równością, tyle że skierowane do osób dorosłych. Były to szkolenia na temat równości płci, najczęściej w kontekście rynku pracy czy realizacji projektów. Rzadko kiedy przekładało się to na edukację równościową w szkołach; możliwe, że duża część tych szkoleń w ogóle nie odnosiła zasady równości do edukacji i oświaty. Z poradnika Równościowe przedszkole skorzystało kilkanaście, może kilkadziesiąt placówek w skali całego kraju. To promil potrzeb, zważywszy że zgodnie z rozporządzeniem MEN z lipca zeszłego roku każde przedszkole i każda szkoła powinny prowadzić działania antydyskryminacyjne. Potencjalnie jest to bardzo dobry zapis. Problem polega na tym, że szkoły nie wiedzą, jak to robić. Nauczyciele są sfrustrowani, bo obarcza się ich czymś, co jest dla nich z sufitu, bo często w ogóle nie widzą tego problemu, a jak widzą, to nie wiedzą, jak się z nim zmierzyć. To dla nich wymóg do spełnienia, dołożony bez potrzebnego wsparcia systemowego.

Ministerstwo nie przygotowało dla nich żadnych wskazówek, oficjalnych materiałów?

Ośrodek Rozwoju Edukacji opracował publikację. Jest skierowana do wizytatorów kontrolujących placówki i zawiera bardzo ogólny rozdział o przeciwdziałaniu dyskryminacji. To zdecydowanie za mało w obecnej sytuacji. Poza tym w publikacji zabrakło odwołania do bardziej praktycznych opracowań. ORE ma do dyspozycji takie publikacje jak Kompas. Edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą czy Kompasik. Edukacja na rzecz praw człowieka w pracy z dziećmi. Kompas został wydany jeszcze przed tym, jak ministrem edukacji był Roman Giertych. Były osoby wyszkolone do tego. Publiczna oświata zapomina o swoim doświadczeniu, w ogóle z niego nie korzysta. A to są świetne publikacje! Można by przynajmniej powiedzieć nauczycielom: weźcie je, czytajcie i tym się inspirujcie.

Przed Giertychem odbywały się szkolenia równościowe w szkołach?

Odbywały się szkolenia równościowe dla nauczycieli i nauczycielek.

I nikt tego nie przywrócił? Żyjemy ciągle z dziedzictwem LPR-u?

Tak. Nie było żadnego odwołania słów Giertycha, które zwolnił Mirosława Sielatyckiego, dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, zarzucając mu wydanie Kompasu – publikacji mówiącej o prawach człowieka, w tym prawach osób homoseksualnych.

Nie znalazł się lider na stanowisku ministra, który by powiedział, że bierze za to odpowiedzialność i że ma inną wizję szkoły – zapewniającą równą ochronę przed przemocą i dającą dzieciom wiedzę, co mają zrobić, gdy same doświadczają dyskryminacji albo widzą, że dotyka ona ich koleżanek i kolegów.

Nie było ministra czy ministry, która by powiedziała, że to dla niej ważne, że równe traktowanie każdego bez względu na jakąkolwiek przesłankę to zasada konstytucyjna, która odnosi się też do oświaty. Działania są wyrywkowe, a nie systemowe.

Jak taka systemowa edukacja antydyskryminacyjna mogłaby wyglądać?

Zajęcia z edukacji antydyskryminacyjnej dla osób, które pracują w szkołach. Nie tylko dla nauczycieli i nauczycielek, ale również dla osób zarządzających. Na początku chociaż dla tych, którzy chcą, żeby mogli się szkolić w ramach regularnej oferty Ośrodka Rozwoju Edukacji i regionalnych ośrodków doskonalenia. Uporządkowanie standardu kształcenia nauczycieli. Obecnie to kilkadziesiąt godzin, nie ma w ogóle szans, żeby poruszyć temat dyskryminacji. Wyeliminowanie dyskryminacyjnych treści z podręczników, szersze uwzględnienie treści dotyczących nierówności i przeciwdziałania dyskryminacji.

Ale zacząć trzeba od uznania, że to jest ważne. MEN cały czas twierdzi, że nie ma problemu. Dopiero przyznanie, że jest problem, może sprawić, że klocki ułożą się w spójną całość i nie zatrzymamy się na rzeczach fasadowych, działaniach pozornych.

Gdy nie mając ram programowych i wykształconych kadr, bierzemy się za problem dyskryminacji, może z tego wyniknąć jeszcze większe zamieszanie. Pewien urząd miasta zorganizował szkolenia genderowe, na których ponoć tłumaczono, że płeć to coś, co można dowolnie zmieniać, jak komuś przyjdzie ochota.

Są szkolenia równościowe prowadzone przez nieprzygotowane osoby, które korzystają z rynku i możliwości zarobkowania. Nie chciałbym jednak dyskredytować szkoleń w całości. Działań edukacyjnych nie wymyśliła Unia Europejska; były prowadzone o wiele wcześniej przez osoby zaangażowane w środowiska feministyczne, w ruch prawnoczłowieczy, ruchy emancypacyjne, LGBT. Współcześnie UE nadała temu pewne ograniczone ramy i finansowanie. Ale w związku z tym, że pojawiało się finansowanie, pojawił się też rynek takich usług, który nie podlega żadnej kontroli merytorycznej. Jeśli przy zamówieniach publicznych decyduje najniższa cena, to szkolenia może prowadzić prawie każdy, byle tanio.

Nie ma żadnych standardów?

Staramy się je wprowadzać. Opublikowaliśmy Edukację antydyskryminacyjną i jej standardy jakościowe, gdzie mówimy, jakie wymogi powinna spełniać osoba, która prowadzi tego typu zajęcia. Ale to znowu działanie organizacji pozarządowej. Jesteśmy zbyt słabym partnerem, aby narzucić tego rodzaju standardy administracji publicznej czy biznesowi.

Marta Rawłuszko – socjolożka, członkini Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej

Jest to fragment wywiadu, który ukaże się w Gender. Przewodniku Krytyku Politycznej.