TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Zrosty. Fotografia jest rodzajem notatki. Z Martą Przybyło rozmawia Agnieszka Małgowska

Zrosty to intymny esej o relacjach, pamięci i macierzyństwie złożony ze zdjęć i rysunków z różnych lat z archiwum autorki. To rodzaj wizualnego pamiętnika, w którym chronologia jest zaburzona, a obrazy składają się w wanitatywną, melancholijną opowieść kreśloną z kobiecej perspektywy.

Agnieszka Małgowska: Miałam okazję przyglądać się ostatniemu etapowi powstawania Zrostów. Bardzo mnie cieszy, że powstają takie zapisy intymnego kobiecego doświadczenia, które nie ginie w czeluściach zacisza domowego. Przetwarzane na dzieło mogą trafić w ręce innych kobiet i miejmy nadzieję, nie tylko. Jak się narodził pomysł Zrostów?

Marta Przybyło: Chciałam zrobić książkę, która opowie o trudnym czasie, w jakim się znalazłam i pomoże mi go trochę przepracować. W ciągu niedługiego okresu zostałam mamą, rozstałam się z wieloletnim partnerem, wyprowadziłam z rocznym dzieckiem z domu, wróciłam do pracy. Chodziłam na terapię, dużo myśląc o motywach swoich działań i swoich potrzebach, ale też szybko zauważyłam, że drugą terapię przechodzę w domu z synkiem. Często doznawałam nagłych olśnień, zatrzymywałam się na różnych rzeczach, na używanych bezmyślnie wyrażeniach czy zwrotach, które pod pozorem oczywistości kryją w sobie przemocowe dno. Przyłapywałam się – i nadal to robię – na nagłych przypływach gniewu, kiedy mały zaznaczał swoją niezależność, naruszając mój sztywny plan. Zastanawiałam się jak różne społeczne i psychologiczne czynniki związane z wychowaniem splatają się ze sobą w jednostkowej historii. Myślałam też o tym jak emocje, związane z trudnymi zdarzeniami w życiu, zapisują się w ciele.

AM: Te zapisane w ciele emocje to tytułowe zrosty?

MP: Tak. Ten wątek wybrzmiewa najbardziej w tekście do książki, który jest rodzajem wiersza, gdzie piszę  między innymi o powięziach, w których zapisują się tego rodzaju napięcia i które wpływają na życie, choć ich nie widzimy. Ale też od początku, wraz z pomysłem na tytuł, przyszedł pomysł na formę – chciałam zrobić układankę ze zdjęć z różnych okresów, obrazów, które nie mają pozornie ze sobą nic wspólnego, połączyć zdjęcia kolorowe i czarno-białe. Do zdjęć dołożyłam też rysunki, takie szybkie, autoterapeutyczne, które zaczęłam robić bawiąc się kredkami synka. Wszystko to zrosło się w tę książkę.

AM: Rzeczywiście forma i treść robi wrażenia zrostu różnorodnych elementów. Wśród nich wyłania się kilka typowych motywów dla domowego życia: góry prania, oczka rosołowe, podłoga. U Ciebie zamienia się to w poetyckie znaki graficzne.

MP: [śmiech] Tak, pranie to moja zmora, skąd się tyle tego bierze! Lubię robić zbliżenia przedmiotów, ciekawie wygląda sfotografowane pranie, a jak coś zupełnie innego, jak suche kwiaty… Na znaczenia czy przesunięcia wpływa też umiejscowienie zdjęć względem siebie. Dzięki temu część z tych fotografii nabiera niekiedy bardziej abstrakcyjnego charakteru. Myślę, że sąsiedztwo rysunków również na to wpływa, że chce się patrzeć w inny sposób.  

W zasadzie większość tych zdjęć powstała w przestrzeni domowej, część w kuchni, gdzie dużo się dzieje: faktury, kolory, spotkania dziwnych przedmiotów, katastrofy, kwiaty, niedomyte gary… Tak sobie teraz myślę, że może przez to, że jestem bałaganiarą, moje otoczenie zawsze ma w sobie ten rodzaj zaskakującej czasem przypadkowości. Sama się dziwię, dlaczego niektóre przedmioty spotykają się w jednym miejscu. Teraz, jak jeszcze dołożyć do tego ruchu przedmiotów drugą osobę sprawczą ,mojego syna, to robi się jeszcze ciekawiej.

AM: W pamiętniku obrazami opowiadasz o sobie i swoim synu, ale zadbałaś o to, by nie naruszyć prywatności swojego dziecka. To wyjątkowe w czasach social mediów, w których dzieci pokazywane są jak maskotki.

MP: Starałam się nie pokazywać twarzy mojego  syna,i innych osób, które pojawiają się na zdjęciach. Do pewnego stopnia był to świadomy gest, choć nie było w tym też jakiegoś szczególnego powstrzymywania się, w pewnym sensie nie wydawało mi się to też potrzebne. Jedynie moja twarz pojawia się w książce.

AM: Kiedy powstawały zdjęcia do tego pamiętnika wizualnego?

MP: Wykorzystuję w książce zdjęcia ze swojego archiwum z kilku ostatnich lat. Większość zrobiłam w ciągu ostatnich 5-7 lat, choć jest jedno zdjęcie, które może mieć z 15 lat, a najświeższe kilka miesięcy. Co śmieszne, te dwa ostatnie spotykają się na jednej rozkładówce

AM: Dziś każda_y fotografuje. Nic dziwnego, w telefonach mamy czasem niezłe aparaty. Można więc pomyśleć, że te zdjęcia to konsekwencja współczesnej fotomanii. Ale Ty zajmujesz się fotografią zawodowo, współprowadzisz Fundację Archeologia Fotografii (FAF), masz szerszą perspektywę. To musiało wpłynąć na tę publikację. 

MP: Wpływa na kilku poziomach. Najpierw na poziomie organizacyjnym. Fotografuję z różną intensywnością od czasów nastoletnich, uczyłam się też w Warszawskiej Szkole Fotografii. Odkąd skończyłam studia pracuję minimum 40 godzin tygodniowo, więc w efekcie robię zdjęcia przede wszystkim w trybie weekendowo-wakacyjnym, jestem niedzielną fotografką. 

AM: Naprawdę?

MP: Tak. Fotografuję głównie swoje najbliższe otoczenie. Lubię zdjęcia, które nie są niczym szczególnym czy wyjątkowym, a rodzajem notatek z życia w jego banalnych odsłonach, zwykłych czynnościach, przedmiotach, sytuacjach. Lubię robić zdjęcia miejsc, rzeczy, ludzi, którzy są mi bliscy. Fotografuję raczej intuicyjnie, nie mając pewności czy coś mi się kiedyś przyda, czy do czegoś mnie doprowadzi. Doszłam ostatnio do wniosku, że zdjęcia robione w tym trybie mają swoją wartość i swój urok. Są trochę jak inne rzeczy, które robimy, kiedy nie wiadomo, jaki wątek się wyczerpie, a jaki będzie dominujący, co się uda, a co nie, która przyjaźń przetrwa, a z kim będziemy tylko przez chwilę. Jest też w tym dużo przypadku, odbicia tego, co mnie aktualnie pochłania czy ekscytuje. Choć moja tematyka i tryb fotografowania wynika nie tylko z moich upodobań, ale też z braku czasu i pieniędzy, a także skromnego sprzętu.

Lubię też włóczyć  się z aparatem po mieście i innych miejscach, dużo mniej lubię fotografię studyjną czy stricte aranżowane sytuacje, choć wiadomo, że każda fotografia jest na swój sposób aranżowana, chociażby na poziomie decyzji autora_ki.

AM: Mówisz o naturalnym obcowania z fotografią, ale oko, umiejętność selekcji wyrobiła Ci wieloletnia praca z fotografią. Powiedz coś o tym.

MP: Bez wątpienia wykorzystuję też doświadczenie z mojej pracy zawodowej, gdzie oglądam tysiące zdjęć z ogromnych archiwów fotografek i fotografów w FAFie. Grzebanie w dużej liczbie obrazów, układanie historii i dopowiadanie sobie rzeczy, których nie widać, to jest bardzo ciekawe zajęcie. Uczy dystansu i pokory, odsłania właśnie różne ślepe ścieżki i zaułki w dorobku artystów, kompulsywne czy banalne obrazy, którym nie możemy odpuścić, fotografie usługowe, zlecenia, mieszaninę obrazów z różnych bajek spotykających się w archiwum czy czasem na jednej kliszy. Myślę, że dzięki tej pracy udało mi się z większym dystansem spojrzeć też na własne zdjęcia, które nie muszą być doskonałe techniczne, ani szczególnie oryginalne, bym mogła je ułożyć w jakąś ważną dla mnie historię.

AM: Czym więc dla Ciebie jest fotografia?

MP: Trudno odpowiedzieć na to pytanie w kilku słowach. Chyba dla mnie fotografia jest po prostu rodzajem notatki, takiej, która czasem pokazuje więcej, niż chcę czy zupełnie coś innego niż miałam w planach, coś, co się zupełnie wymyka, niekiedy przybliża, a czasem oddala.

Osobnym tematem jest dla mnie materialność fotografii – nie potrafię od niej uciec, od myślenia o fotografii jako o czymś materialnym – powstającym w efekcie procesów fizycznych i chemicznych, pewnie dlatego nie mogę się uwolnić od fotografowania na kliszach. 

AM: Choć na określenie Zrostów używasz określenia pamiętnik wizualny, można by go potraktować jak rodzaj albumu rodzinnego, ale zdjęcia w środku już tak nie wyglądają. 

MP: To ciekawe, że tak to widzisz. Szczerze mówiąc nie czuję, żeby te zdjęcia były niekonwencjonalne, ale to też może konsekwencja zawodowej choroby. Oglądam dużo zdjęć i część zabiegów, jakie stosuję, znam z innych realizacji. 

AM: Te fotografie są nietypowe, w porównaniu z tymi, które sama mam w albumach rodzinnych.

MP: Rozumiem. Od albumu książka faktycznie odstaje. Po pierwsze w selekcji do książki dopuściłam zdjęcia niedoskonałe technicznie, na przykład takie, które są nieostre lub niedoświetlone. Po drugie jest to układanka ze zdjęć nachodzących często na siebie, konsekwencją tej strategii jest to, że zdjęcia rzadko są wyeksponowane w sposób klasyczny. Trochę ich używam, żeby o czymś opowiedzieć, a nie dla eksponowania ich samych.W albumie ze zdjęciami innego artysty_tki, zwłaszcza fotografii historycznej, zapewne nie posunęłabym się tak daleko, a tutaj czułam, że mogę sobie na to pozwolić, bo to w końcu moje zdjęcia.

Jak oglądam wybór zdjęć to widzę, że robię dużo zbliżeń, patrzę często pod nogi, zawieszam się na detalach – nitkach, fakturach, cieniach. A ostatnio, przeglądając książkę już wydrukowaną, zauważyłam, że oprócz dosłownie kilku zdjęć, większość to kadry robione z góry. Nie było to moim celem, żeby tak to zrobić, ale jednak tak się stało. Nie wiem jeszcze, jak to zinterpretować.

AM: Lubię, gdy dzieło pracuje samo. Ciągle nas zaskakuje. Ty z resztą – jak mówiłaś – łapiesz coś aparatem, gromadzisz ujęcia i wyciągasz po jakimś czasie, układasz, wtedy wyłania się sens i obraz. 

MP: Tak było na wielu etapach pracy, na przykład z okładką. Znalazłam w swoim domu książkę poświęconą architekturze, międzywojenną, niemiecką, zniszczoną, bez okładki i z wyrwaną częścią stron. Nie pamiętam, jak weszłam w jej posiadanie, ale możliwe, że z racji zniszczenia był to jakiś odrzut z czasów, kiedy pracowałam w antykwariacie. Książka nie miała okładki tylko marmurkowe wyklejki. Wydały mi się ciekawe ze względu na swój drobny wzór i kolorystykę – połączenie czerwieni i granatu przechodzącego w zieleń. Budziły moje skojarzenia z naczyniami krwionośnymi czy wnętrzem ciała. Pasowały też do czerwonych rysunków ze środka. Dodatkowo wydało mi się interesujące odwrócenie ich standardowego umieszczenia, to co zazwyczaj w środku, miało trafić na wierzch. To w połączeniu z otwartym grzbietem i czerwonym obszyciem jest dla mnie istotne, współgra z wymową książki. Miałam ochotę jednak umieścić jeszcze na niej zdjęcie. Długo szukałam takiego, które nie powtarzałoby się w środku, a pasowałoby do całości książki.

AM: Żywe tworzenie, brak rygorów estetycznych i technicznych jest procesem performatywnym, przypomina też pracę psychoterapeutyczną. Moim zdaniem to charakteryzuje kobiecy sposób archiwizowania. A dla Ciebie co oznacza kobieca perspektywa?

MP: Na pewno Zrosty opowiadają o moim kobiecym doświadczeniu. Nie tylko dlatego, że poruszają kwestie macierzyństwa, ale też nie powstałyby gdybym przez lata nie miotała się i nie czuła zamknięta w narzuconej, stereotypowej, patriarchalnej wizji kobiecości. Musiałam wyjść z toksycznego otoczenia, by się z tego częściowo wyzwolić, ale ten proces na pewno nie jest jeszcze zakończony.

To trochę książka o tym, o usychaniu, o łapaniu w trybie przeciążenia obowiązkami – jak to się dzieje w życiu kobiet zorganizowanym według patriarchalnych norm – momentów na swoją twórczość, nawet jeśli jest to zrobienie zdjęcia niedomytego garnka czy odpruwającej się nitki z rękawa. Stąd może szybkość czy nonszalancja w kwestiach technicznych. Nie chcę się tym przejmować, praca twórcza jest dla mnie teraz niezbędnym elementem psychicznej higieny i to jest najważniejsze.

AM: Powiedziałaś, że to książka o usychaniu i rzeczywiście sporo w niej zwiędłych i suchych roślin. Skąd te motywy wanitatywne?

MP: Doświadczenie macierzyństwa to dla mnie dość złożona mieszanka różnych skrajnych uczuć i emocji. Czasem euforia i szczęście trudne do opisania, innym razem potworny strach, a strach przed śmiercią czy chorobą dziecka jest najgorszy. Obserwujesz, jak ten cały proces życia się zaczyna, jesteś jego częścią, Twoje ciało oddaje też część swojej witalności dla drugiego ciała. Z jednej strony jakieś kontinuum, z drugiej świadomość końca. 

AM: Zrosty to nie tylko książka, to także wystawa w LOKO na Smolnej – klubokawiarni w Warszawie, która inauguruje publikację.

MP: Książka jest bardziej intymną formą i jako taka bardziej mi odpowiada. Ale równie interesujące jest, czy ten zestaw sprawdzi się jako wystawa, którą chociażby kilka osób może oglądać jednocześnie. To też będzie zabawa ze zmianą formatów, które są bardziej ujednolicone w książce, dopasowane do rozmiaru kartek, a na wystawie muszą być bardziej urozmaicone, opowieść musi być przearanżowana i dostosowana do miejsca. Podoba mi się bardzo piwnica w LOKO, jest przytulna, ze ścianami z cegły pomalowanej na biało. Jakoś nie widzę tych zdjęć w świetlistej, jasnej galerii. 

W aranżacji zdjęć na wystawę pomaga mi bardzo Anna Hornik, moja przyjaciółka z Fundacji, fotografka i kuratorka, z którą zresztą chwilę temu założyłyśmy kolektyw dziewczyński Syreny i glonojady, żeby się wspierać w dalszej pracy twórczej. Chciałam skorzystać z okazji, żeby jej podziękować.

AM: Rozumiem, że ta kobieca perspektywa sprawia, że zdecydowałaś się, żeby zysk z zakupu Twojego pamiętnika wizualnego przekazać na Fundusz Przeciwprzemocowy Feminoteki. 

MP:  Kobietom, pozostającym często bez wsparcia rodziny czy przyjaciół,  bardzo trudno bez pomocy z zewnątrz wyrwać się z przemocowej relacji. Myślę w pierwszym rzędzie o przemocy w rodzinie, ale przecież do tego dochodzą inne akty przemocy, także poza nią, jak przemoc seksualna i bardzo potrzebna jest pomoc kobietom w uporaniu się z koszmarem gwałtu i wiktymizacją. Działania Fundacji Feminoteka na tym polu są niezwykle cenne.

Nawet w najtrudniejszych momentach swojego życia zawsze miałam wsparcie w bliskich i w miarę stabilną sytuację finansową, co niestety nie zawsze ma miejsce, gdy słyszymy historie kobiet. To maleńka cegiełka, bo wydawnictwo ma niski nakład. Ale chciałabym przekuć moją kobiecą opowieść na konkretne działania na rzecz innych kobiet. 

AM: Girl Power! Dziękuję za książkę, za podzielenie się Twoją herstorią i pieniędzmi.

MP: A ja dziękuję za tę rozmowę, jak również kilka wcześniejszych, podczas których wsparłaś mnie i zainspirowałaś do dalszej pracy nad tekstem do książki.

AM: Cieszę się, że z ukrycia wyszło tyle wrażliwości i artystycznego wyczucia. Do zobaczenia na wystawie 24 listopada w Loko.

——————-

Marta Przybyło
projektantka książek, kuratorka wystaw, fotografka. Związana od lat z Fundacją Archeologia Fotografii, gdzie zaprojektowała wiele książek prezentujących twórczość autorek_ów opracowywanych przez FAF. Pracowała też nad innymi publikacjami, spośród których najbardziej lubi Emulsję, poświęconą materialności fotografii. Zrosty to pierwsza książka, którą zaprojektowała dla siebie.

Agnieszka Małgowska (1/2 Damskiego Tandemu Twórczego)
lesbijka / feministka / artaktywistka / reżyserka / trenerka teatralna / Współtwórczyni projektów: Kobieta Nieheteronormatywna (cykl debat) / A Kultura LGBTQ+ nie poczeka (projekt archiwistyczny / O’LESS Festiwal (2012-2014) / DKF Kino lesbijskie z nutą poliamoryczną / Portret lesbijek we wnętrzu (czytanie dramatów) / Orlando.Pułapka? Sen (spektakl) Fotel w skarpetkach (spektakl), 33 Sztuka (spektakl), Czarodziejski flet (spektakl), Gertruda Stein & Alice B. Toklas & Wiele Wiele Kobiet (nanoopera) /L.Poetki (film dokumentalny)/ Sistrum. Przestrzeń Kultury Lesbijskiej* (stowarzyszenie).

 

„Znalezione w archiwach. Wizerunki kobiet” – specjalna sekcja podczas 15. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity

Dziś (11 maja) rusza 15. Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity, największy festiwal filmów dokumentalnych w Polsce. Na spotkania z widownią przyjedzie ponad 70 twórców i twórzyń. W programie polskie premiery głośnych polskich filmów i aż dwa nowe konkursy – filmów VR – VRSAWA i „Odcienie wolności”!

Dziś także odbędzie się wielki koncert z okazji 100-lecia praw wyborczych kobiet. 

15. Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity odbędzie się w dniach 11-20 maja w Warszawie i Wrocławiuw Gdyni 16-25 maja, w Lublinie 14–21 maja. Lokalna edycja festiwalu będzie miała miejsce także w Bydgoszczy, która odbędzie się 19–26 majaNa stronie: www.docsag.pl i w kasach kin są dostępne bilety na festiwalowe pokazy.

Co warto zobaczyć?

Na przykład  opowieści o artystycznym i intymnym życiu światowej sławy twórczyń.

Sophie Fiennes w „Grace Jones” („Grace Jones: Bloodlight and Bami”) przedstawia portret tytułowej ikony popkultury lat 70. i 80., piosenkarki, aktorki, modelki, symbolu oryginalnego stylu, wyrafinowanego smaku oraz Nowego Jorku.

„Westwood: punkówa, ikona, aktywistka” („Westwood: Punk, Icon, Activist”) Lorny Tucker przybliża inną fascynującą postać: angielską projektantkę mody, która od 40 lat na nowo definiuje brytyjską modę i jest odpowiedzialna za stworzenie wielu głośnych stylizacji naszych czasów – damę Vivienne Westwood we własnej osobie.

„MATANGI/MAYA/M.I.A.” („MATANGI/MAYA/M.I.A.”, reż. Steve Loveridge) to zbudowany z archiwalnych zdjęć unikalny, intymny portret naczelnej buntowniczki branży muzycznej: M.I.A. Film ukazuje, w jaki sposób wykorzystuje ona muzykę pop jako narzędzie polityczne i dlaczego tak bardzo zależy jej na byciu polityczną i społeczną outsiderką. 

„Silvana” („Silvana”) Miki Gustafson, Olivii Kastebring i Christiny Tsiobanelis to obraz kolejnej rapującej na barykadach, magnetyzującej gwiazdy świata muzyki i silnej kobiety.

W powstającym kilka lat filmie „Lubow – miłość po rosyjsku” („Lyubov – Love In Russian”) Swietłana Aleksijewicz, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, zadaje pytanie o to, co znaczy miłość.

Podczas festiwalu zostanie pokazanych niemal 150 filmów. Szczególnie polecamy sekcję Znalezione w archiwach. Wizerunki kobiet , gdzie będzie można zobaczyć 5 filmów:

  1. „Kochać innego”
    Love Other: The Story of Claude Cahun and Marcel Moore

    reż.Barbara Hammer/USA/2006/55 min

    Barbara Hammer posługując się archiwalnymi materiałami dokumentującymi życie i twórczość Claude Cahun i Marcel Moore, ożywia ich postaci w swoim hybrydycznym filmie dokumentalnym. Lesbijki i przyrodnie siostry, artystki zajmujące się performancem, autoportretem, tworzeniem wizerunków oddających doświadczenia tożsamości nieheteronormatywnej i płci kulturowej, nawiązujące do surrealizmu i modernizmu. Pracowały razem od lat 20. XX w. i spędziły razem całe życie. Claude Cahun i Marcel Moore były zaangażowane w opór wobec III Rzeszy okupującej wyspę Jersey podczas II wojny światowej. Za działalność informacyjną skierowaną do niemieckich żołnierzy, mającą odwieść ich od udziału w działaniach wojennych, zostały schwytane i skazane na śmierć. Film znajduje się w kolekcji MoMA – Museum of Modern Art w Nowym Jorku.Wielokrotnie nagradzana reżyserka Barbara Hammer napełnia film „Love Other” energią, wykorzystując zdjęcia, materiały archiwalne, „znaleziony scenariusz Cahun” oraz wyjątkowe wywiady z mieszkańcami wyspy Jersey, którzy znali obie kobiety. Found footage jako technika pracy twórczej, opierająca się na ponownym wykorzystaniu archiwalnych materiałów filmowych w autorskim projekcie, była centralnym elementem filmów Barbary Hammer przez niemal trzy dekady. „Kochaj innego” jest nie tylko wyjątkową historią Claude Cahun i Marcel Moore, ale pozwala przybliżyć się do zrozumienia wyjątkowego procesu pracy twórczej Hammer i zakresu jej inspiracji. Więcej

  2. „Wielka ucieczka” 
    The Great Flight

    reż./Hiszpania, Chile/2014/70 min.

    „Z dziewczyny, która kochała nad wszystko muzykę, sztukę, sport, intelektualne życie, nie zostało nic” – pisała Clara Pueyo Jornet, aktywna członkini Partii Komunistycznej, bohaterka filmu Caroliny Astudillo Muñoz w liście datowanym na 1941 rok – jednym z wielu obszernie cytowanych w filmie Caroliny Astudillo Muñoz. Reżyserka obrazuje wczesny okres dyktatury Franco. Film jest opowieścią o kobiecie, która zdecydowała się poświęcić całe swoje życie działalności w Partii Komunistycznej i pracy społecznej. Ale zaledwie w wieku 27 lat w wyniku wydarzeń, które były konsekwencją wojny, na usta cisnął się jej słowa: „Czy mogę to wybaczyć społeczeństwu?” Więcej

    3. „Dla jeszcze jednej godziny z tobą”
    For One More Hour with You
    reż. Alina Marazzi /Włochy, Szwajcaria /2002/56 min

Alina Marazzi w dokumentalnym, biograficznym filmie konstruuje opowieść o swojej matce – Liseli, która odebrała sobie życie, gdy reżyserka miała siedem lat. Marazzi wykorzystuje materiał domowych, rodzinnych filmów, przedstawiając matkę w różnych okresach jej życia. Film otwierają słowa skierowane do dorosłej córki napisane przez Liseli w liście. Film to skonstruowana z emocjonalnym zaangażowaniem historia kobiety, zmagającej się z depresją, próbującej sprostać oczekiwaniom społecznym realizacji przez nią roli „idealnej” matki i żony. Alina Marazzi wykorzystuje prywatne zapiski matki, za pomocą których buduje jej niezwykle bliski, osobisty portret. Więcej

4. „Malarskie portrety”
Picturesque Epochs
reż.Péter Forgács /Węgry/2017/135 min

Péter Forgács, znany na całym świecie reżyser filmowy i artysta medialny, w swoim najnowszym filmie przedstawia portret Márii Gánóczy (ur.1927), węgierskiej malarki i miłośniczki filmu. W jej rodzinie kobiety od wieków były malarkami. Poznajemy jej niezwykłą historię rodzinną, sięgając w przeszłość aż do historii prababki artystki. Integralną częścią filmu są komentarze historyka i krytyka sztuki Géza Perneczky’ego, który prowadzi widza przez wieki historii Węgier i zmieniające się nurty malarstwa. Film to monumentalna saga, która łączy ze sobą sztukę, film, jak również życie prywatne i publiczne wielu generacji i epok środowiska artystycznego. Więcej

5. „Dowody w procesie ciał”
Evidentiary Bodies
reż.Barbara Hammer/Stany Zjednoczone/2017/10 min

Widzowie najnowszego autobiograficznego, eksperymentalnego filmu Barbary Hammer zostają zanurzeni w świat zmagania się z chorobą. Jako materiał dowodowy w procesie zbliżania się ku śmierci – zostały wykorzystane w filmie medyczne, rentgenowskie klisze. Zapętlony, wieczny ciąg zapisanych obrazów na kliszy kontrastuje z kruchością ciała kobiety, zanurzonego w tańcu ku śmierci.

Film jest zaproszeniem do uruchomienia empatii, identyfikacji z wrażliwym ciałem. Odczucia wspólnoty związanej ze strukturą ewolucji, biologicznego DNA. Hammer apeluje o zaangażowanie, współodczuwanie oparte na przedstawionych dowodach. Ciało przedstawione na ekranie jest zarazem naszym ciałem. Więcej

 Polecamy także:

Artystka z Instagrama
The Girl of 672k
reż. Mirjam Marks/Holandia/2016/18 min

15-letnia Annegien z Utrechtu w Holandii kreatywność wykorzystuje w social mediach takich jak Instagram. W pomysłowy sposób przerabia zdjęcia i wrzuca je do sieci. Jej zdjęcia na koncie Instagram Fetching_tigers docierają do ponad 900 tysięcy obserwujących. Film w doskonały sposób pokazuje, jak można wykorzystać w twórczy sposób nowe media i o tym, jak sukces Annegien wpływa na nią samą.

The Poetess

reż. Stefanie Brockhaus, Andreas Wolff/Niecy/2017/90 min

Bronią Hissy Hilal, domorosłej poetki, są słowa. Kobieta decyduje się wziąć udział w telewizyjnym show „Million’s Poet”, nadawanym w Abu Dhabi, największym konkursie poetyckim w świecie arabskim, zdominowanym przez mężczyzn. W swojej poezji Hilal krytykuje patriarchat i ekstremizmy. Nie widzimy przy tym jej twarzy, nie ma paszportu, nie może prowadzić samochodu, każda jej aktywność wymaga zgody męża. Jak zdobyła wiedzę i odwagę, aby zaryzykować swoje życie i wkroczyć na scenę? Oto jej historia.

Queerama
Queerama
reż. Daisy Asquith/Wielka Brytania/2017/70 min

Film – stworzony  z materiałów archiwalnych, znajdujących się w zbiorach Brytyjskiego Instytutu Filmowego. W 1919 roku w filmie „Different From the Others” pokazano pierwszy nieheteroseksualny związek. Ten film z kolei przedstawia, jak przez stulecie ewoluowały lęki i nadzieje społeczności LGBTQI w Wielkiej Brytanii. W nieznanych kronikach filmowych, filmach amatorskich po filmy fabularne uwidacznia się szeroki wachlarz stylów życia, różnorodnych relacji, pragnień i świadectw homoseksualnych mężczyzn i kobiet.

Hatsune Miku. Świat należy do mnie
The World is mine
reż.Ann Oren/Izrael/2017/68 min

Hatsune Miku to najbardziej znana wirtualna piosenkarka na świecie. Choć nie istnieje naprawdę, sprzedaje płyty w milionach egzemplarzy, zrzesza ogromny fandom w Japonii, a na Zachodzie koncertuje też jako support Lady Gagi. Stworzona przez Vocaloid na bazie technologii syntezy śpiewu, pozwala każdemu użytkownikowi komponować własne melodie i pisać słowa. Jako postać anime, wykreowana przez japońskiego rysownika Kei Garou, ma długie niebieskie włosy, 158 cm wzrostu, charakterystyczne kostiumy, ale realnego ciała użyczają jej setki cosplayerów. Przebieranie się w popularne postaci popkultury to w Japonii coś więcej niż zabawa uczestników konwentu fantastyki. Co dla nich znaczy być jak Hatsune Miku?

Queercore: punkowa rewolucja
Queercore: How to Punk a revolution
reż. Yony Leyser/Niemcy/2017/83 min

Queerowa scena punk objawiła się światu w połowie lat 80. XX wieku. Pornograficzne ziny, subwersywne filmy i prowokacyjne koncerty sugerowały, jakoby w Toronto istniała już dobrze ugruntowana społeczność.

Tak naprawdę queer punk – określane mianem „queercore” – stworzyła dwójka Kanadyjczyków, Bruce LaBruce i G. B. Jones. Jednak w przedinternetowej erze nikt nie mógł tego zweryfikować. Ich wpływ na muzykę punk, kino oraz sztukę jest dziś nie do przecenienia. A odwaga i zuchwałość politycznych i kontrkulturowych działań miały kluczowe znaczenie dla ukształtowania praw LGBT w postaci, jaką obecnie znamy w zachodnich społeczeństwach.

Odzyskać głos
Speak Up
reż.Amanda Gay/Francja/2017/122 min

Podczas gdy kobiety na całym świecie jednoczą się w walce przeciw molestowaniu seksualnemu pod sztandarem #metoo, w ramach samego nurtu feministycznego szerzą się podziały. „Feminizmy (…) nie dążą do zniesienia patriarchatu czy innych systemów dominacji. Ich celem jest podniesienie białych kobiet z klasy średniej i wyższej do statusu białych mężczyzn, co wzmacnia podziały rasowe i społeczne. Ich feministyczne wyzwolenie ma charakter imperialny, zachodni i kolonialny” – pisze Fania Nöel, aktywistka francuskiej grupy afrofeministek Mwasi i jedna z bohaterek filmu. „Nie zostaniemy uciszone, nie zostaniemy wymazane i to my odpowiadamy za to, jak zostaniemy przedstawione” – wtóruje jej Amandine Gay, reżyserka i aktorka, która w swoim dokumentalnym debiucie skupia się właśnie na temacie afrofeminizmu. Przed kamerą stawia 24 czarnoskóre bohaterki opowiadające o doświadczeniach, które nie śniły się białej kobiecie.

Kobieta w niewoli
A Woman Captured
reż. Bernadett Tuza-Ritter/Węgry, Niemcy/2017 /89 min

Formalnie rzecz biorąc, niewolnictwo już od dawna nie istnieje w żadnym państwie świata. Jest ono nielegalne w świetle obowiązujących przepisów prawa, niemniej w praktyce zjawisko nadal występuje w różnych formach w wielu z nich. Na świecie zmusza się do pracy ponad 45 mln osób. Jedną z nich jest 52-letnia Marish. Kobieta pracuje po 12 godzin w fabryce i mieszka u rodziny, która zabiera jej całe wynagrodzenie oraz zmusza do prac domowych, poniża i bije. Kobieta nie może nigdzie wychodzić sama, żywi się resztkami ze stołu rodziny, sypia na kanapie.

Przerwane dzieciństwo
Primas
reż. Laura Bari/Canada, Argentina/2017/95 min

Rocío w wieku 10 lat została potrącona przez samochód, następnie zgwałcona, polana benzyną, podpalona i pozostawiona na pewną śmierć. Cudem przeżyła. Lekarz, do którego trafiła, nie wiedział, czy nie lepiej byłoby, gdyby dziewczynka zmarła. Dziś przyznaje, że się mylił. Rocío jest piękną dziewczyną, utalentowaną akrobatką powietrzną i początkująca performerką. Tamto tragiczne doświadczenie – pomimo śladów na ciele i psychice – nie zdeterminowało jej życia. Dziewczyna jest wsparciem dla kuzynki, która była wykorzystywana seksualnie przez ojca.

Dziś obydwie ze łzami w oczach, ale i odważnie komunikują swoje historie, szukają nowych form, by wyrazić doświadczenie przemocy, a przede wszystkim dają świadectwo innym, jak ogromna jest wola przeżycia. Sztuka – łącząc różne media – staje się dla nich źródłem nowych narracji, w których dziewczyny stają się głównymi bohaterkami, mającymi pełną kontrolę nad swoim życiem.

Sun Ladies to doborowa grupa kobiet, które uciekły z niewoli bojowników ISIS w Iraku. Dzięki doświadczeniu VR poznajemy Sun Ladies, które stają do walki zbrojnej w obronie swoich najbliższych i swojej godności.
Silvana

reż. Mika Gustafson, Olivia Kastebring, Christina Tsiobanelis/Szwecja/2017/95 min

Raperka, lesbijka, córka pary imigrantów Syryjczyka i Litwinki, biała Arabka wyśpiewuje swoje protest songi przeciw odrażającej Szwecji, karząc neonazistom „pocałować się w swą swastykę”. Jest współczesną Szwedką i nawołuje do tworzenia nowych tradycji, bo – jak śpiewa – „to my jesteśmy twórcami naszych czasów”.

Z idolki społeczności LGBT zaczyna wyrastać na głos całego szwedzkiego pokolenia, gromadząc tłumy na koncertach. W pewnym momencie presja sławy ją przerasta, i po roku w błyskach fleszy jej kariera zostaje zawieszona. Wtedy Silvana poznaje Beatrice Eli, wschodzącą gwiazdę feministycznego popu, w której zakochuje się i pod wpływem której łagodnieje.

Singielki
Singled Out
reż. Ariadna Relea, Mariona Guiu/Hiszpania, Turcja/2017/80 min

Reżyserki filmu wyruszają w drogę, by przyjrzeć się współczesnym singielkom. W ciągu czterech lat śledzą ich losy, wpisując w kontekst różnorodnych systemów, ale też próbując umocować je w ponadnarodowych przemianach społecznych. Indywidualne cechy, oczekiwania, demografia, wykształcenie, emancypacja, feminizm, opresyjność państwa, wiek, kryzys męskości – te i inne czynniki dekonstruują koncepcję wielkiej romantycznej miłości na całe życie. Ale czy ktoś jeszcze wierzy w księcia na białym koniu?

Można kochać ziemniaki
Love is Potatoes
reż. Aliona van der Horst/Holandia/2017/90 min

Pewnego dnia holenderska reżyserka Aliona van der Horst otrzymała w spadku jedną szóstą małego drewnianego domu na rosyjskiej wsi pod Moskwą, gdzie dorastała jej matka. Życie wręczyło jej kartę do gry, w którą została zmuszona zagrać. Horst postanowiła odbyć podróż w przeszłość, do dzieciństwa swojej rosyjskiej matki i jej pięciu sióstr, które zmagały się ze strachem, głodem i wojną w stalinowskiej Rosji. Te doświadczenia pozostawiły blizny na ich duszy, oddziałując na całą rodzinę. Film jest przejmującym, poetyckim obrazem losów rodziny reżyserki z postacią Czechowa w tle.

Frida Kahlo & Diego Rivera. Polski kontekst – recenzja wystawy

20180118_122525 Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst

Wystawa dzieł Fridy Kahlo i Diego Rivery z kolekcji Jacquesa i Natashy Gelmanów, a także prac z kolekcji prywatnych i muzeów w Meksyku, Niemczech i Polsce.

 

Frida Kahlo to jedna z najsłynniejszych artystek na świecie, ikona Meksyku. Jej najdroższy obraz sprzedany został za 8 milionów dolarów, a film, w którym rolę Fridy zagrała Salma Hayek stał się światowym hitem. Kahlo pozostawiła po sobie ponad 200 prac. W większości są to niewielkie obrazy przedstawiające artystkę w kolorowych strojach ludowych z regionu Oaxaca. Jeden z tych obrazów trafił w 1939 roku na wystawę malarstwa w paryskim Luwrze, było to zarazem wielkie wyróżnienie zarówno dla niej jak, i dla meksykańskiej sztuki. Frida była bowiem pierwszą artystką z Meksyku prezentującą swoje malarstwo w paryskiej galerii. Kariera  dzieł artystki na dobre rozpoczęła się dopiero po jej śmierci, dziś wystawy jej malarstwa można zobaczyć w największych galeriach sztuki na świecie, m.in. w londyńskiej Tate czy nowojorskim Musem of Modern Art.

W Poznaniu czynna jest wystawa „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst”, która przybliża nam tą niezwykle fascynującą postać. Dotychczas wystawę odwiedziło ponad 100 tys. osób.

O wypadku Fridy wiedzą wszyscy, którzy pamiętają film. Trafiła z rozlicznymi złamaniami na długie miesiące do szpitala – co diametralnie zmieniło jej życie. Dotąd planująca karierę medyczną postanowiła poświęcić się malarstwu. Miała na to dużo czasu leżąc w szpitalu. Tak  zaczęła się jej kariera malarki – samouka. Liczne urazy, złamania, a także przebita macica na zawsze przekreśliły szanse Fridy na zostanie matką, skazały ją na niewysłowione cierpienie do końca życia. Ból ten, a także ten, powodowany trudnym związkiem z Riverą (m.in. licznymi zdradami męża,) widać wyraźnie w pracach artystki. Jej twórczość to samotność, nadzieje, oczekiwania, cierpienie.

Frid20180118_122324a Kahlo znana jest przede wszystkim ze swoich licznych autoportretów, na których widoczne są „ból i pasja″ wyrażone w intensywnej, jaskrawej meksykańskiej kolorystyce. Na wystawie można zobaczyć ikoniczne prace Fridy Kahlo, takie jak: „Autoportret z naszyjnikiem”, „Portret Diego Rivery” i „Autoportret MCMXLI” oraz słynne fotograficzne wizerunki artystki, wykonane m.in. przez Nickolasa Muraya w latach 30. i 40. W specjalnie zbudowanej przestrzeni kinowej wyświetlane są filmy dokumentalne, opowiadające o twórczości i życiu Fridy Kahlo oraz jej męża.

Malarstwo Fridy jest silne dzięki biologiczności właśnie, którą nie każdy twórca w sobie zawiera, a która potrafi świadomym widzem wstrząsnąć i wprawić w oniemienie. Jej obrazy krzyczą, wrzeszczą i rozpaczają. Ich realizm i brutalność zawsze jest czysty i prawdziwy, nigdy oszukany. Obrazy Fridy krzyczą i płaczą z bólu oraz rozpaczy nad tym, co ból potrafi odebrać, okradając człowieka z wpisanego weń człowieczeństwa, ale bohaterka tych obrazów jest delikatna, krucha i przez swój ból pokonana.

Na wystawie są sale prezentujące twórczość obojga. Fascynujące to przeżycie spędzić chwilę w towarzystwie dzieł stworzonych przez legendarnych artystów. Są też zdjęcia prezentujące Fridę emanującą dumną, zdobną w  kwieciste meksykańskie suknie, kwiaty i charyzmę kobiecością, – mimo nękających ją przecież chorób i bólu.  Jest siostrzeństwo i silna kobieca przyjaźń: Frida w otoczeniu bliskich jej kobiet, ale i nierzadkie momenty cierpienia, także i  u Diega po śmierci partnerki – te ostatnie uchwycone w całej swe intymności przez zaprzyjaźnioną z obojgiem Bernice Kolko (jej zdjęciom poświęcona oddzielną salę).

Sam Diego był pracoholikiem, jego obrazy zawsze były efektem długich procesów myślowych i intelektualnych, wystudiowane i skonstruowane. Wszystko na nich jest ważne i pełne symboli. Rivera to spełniony artysta, 14 lat studiował i zgłębiał arkana sztuki. Jego murale pokryły kilka tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Od swojej żony, Fridy, był starszy o 21 lat. Sympatyzował tak jak i Frida z komunistami, podziwiał Lwa Trockiego (który przez jakiś czas ukrywał się w ich domu).

Poznańska wystawa to 28 obrazów i rysunków autorstwa Kahlo oraz 10 prac Rivery ze zbiorów Natashy Gelman. W pierwszej sali widzowie mogą obejrzeć jeden z niewielu filmów, na których udało się uwiecznić oboje – Fridę i Riverę. Artyści na nagraniu witają Lwa Trockiego, który zbiegł do Meksyku i schronił się w ich domu.

W następnej sali widz dostaje główną część wystawy – wybór prac Rivery i Kahlo. Całość uzupełniają zdjęcia artystki wykonane przez Nickolasa Muraya w latach 30. i 40. Obok wisi fotografia Bernarda Silbersteina. Widać na niej, jak Frida maluje obraz, a za jej plecami stoi i śledzi jej ruchy Rivera. To zadziwiające oglądać, jak powstawał „Autoportret jako Tehuanka (Diego w moich myślach)”, który wisi tuż obok. Po drugiej stronie sali uwagę przykuwa autoportret „Frida z małpami”. Na środku sali wisi wielki obraz Rivery przedstawiający twórczynię pokazywanej kolekcji, Natashę Gelman. Khalo była zazdrosna o Riverę i sama także postanowiła namalować kolekcjonerkę. Efekt jest dość zabawny, o czym warto przekonać się samej.

Polski kontekst? O20180118_122344dnaleźć można go w zachodniej części Zamku. To zdjęcia Bernice Kolko, fotografki pochodzenia polskiego, która była przyjaciółką Fridy w ostatnich trzech latach życia artystki. Uwieczniła malarkę w sytuacjach niepozowanych, w naturalnym otoczeniu. Wstrząsające są zwłaszcza fotografie z 1954 r., kiedy Frida już nie jest tą pełną energii kobietą, którą widać na filmie z początku wystawy. Wyraźnie zmęczona chorobą, leży na szpitalnym łóżku. Na kolejnych widzimy Diego Riverę, niesie na barku trumnę z artystką w dniu jej pogrzebu.

Osobną salę poświęcono również pochodzącej z Polski Fanny Rabel. Malarka urodzona w Lublinie, której rodzice wyemigrowali w 1928 roku do Paryża. W 1940 studiująca wówczas w Szkole Malarstwa i Rzeźby La Esmeralda w Meksyku Rabel poznała Fridę, a ta stała się jej nauczycielką i mentorką. Rabel podkreślała w wywiadach, ze to Frida „otworzyła jej oczy” na tematykę kobiet, w swojej sztuce często poruszała tematy bardzo osobiste, związane z ciałem, takie jak menstruacja, poronienie czy aborcja. Na wystawie pokazano 37 jej prac.  Należała  ona do czwórki najbliższych uczniów Kahlo („Los Fridos”, była jedyna kobieta w tej grupie), a także współpracowała z Diego przy realizacji jego wielkoformatowych murali. Jej prace, przedstawiające codzienne życie Meksyku w latach 40-tych i 50.-tych dokumentują otoczenie, w jakim żyła i tworzyła Frida Kahlo.

Na wystawie w ZAMKU poznajemy także historię „Wystawy Sztuki Meksykańskiej” w Polsce w 1955 roku. Znalazły się wówczas na niej prace kluczowych XX-wiecznych artystów Meksyku, w tym obraz Fridy zatytułowany „La Mesa Herida” („Zraniony stół”) – największy obraz namalowany przez artystkę i ostatni raz widziany właśnie wtedy w Polsce.

Frida była, i nadal jest ogromną inspiracją nie tylko dla samych twórców i artystów, ale i kobiet z całego świata. Jej życie inspiruje wiele współczesnych kobiet, które starają się żyć bez ograniczeń i z poczuciem wolności – mimo ograniczających ich zewsząd reguł i schematów. Fascynowała i robi to nadal,  za przełamywanie konwenansów, ignorowanie obowiązujących norm społecznych, stworzenie własnego, oryginalnego stylu, ale przede wszystkim za jej prace, w których nie bała się poruszać tematyki aborcji, fizjologii, przemocy, erotyzmu, kobiecości, miłości fizycznej, gender. Jej obrazy, często szokujące, ukazywały ból, samotność i trudne życie kobiet. Zafascynowana tradycjami i sztuką Indian południowoamerykańskich, stworzyła swój własny, niepowtarzalny styl. Długie, szerokie spódnice maskowały defekty jej figury, kolorowa biżuteria i kwiaty we włosach przykuwały uwagę i odwracały uwagę od niedoskonałości. Dzięki wielobarwnym, oryginalnym strojom Frida stworzyła samą siebie – kobietę, malarkę, a nie tylko żonę Diego Rivery.

 

Iza Pazoła

 

 

 

LESBIJSKA INSPIRA| Beata Sosnowska. Superprocenta.

Publikując Manifest Lesbijskiej Inspiry, zaprosiłyśmy kobiety nieheteronormatywne, aby wypowiadały się w sprawach dla nich ważnych.

Zaprosiłyśmy do dialogu. I oto pierwszy głos. Od razu niekonwencjonalnie. To głos niewerbalny. Autorką jest Beata Sosnowska, która ożywiła swoją bohaterkę Superprocentę, by odnieść się do tematu niewidoczności lesbijek* w Polsce.

Beata Sosnowska Procenta

Beata Sosnowska Procenta (2)

Beata Sosnowska Procenta (3)

Beata Sosnowska – artystka multimedialna, poetka, rysowniczka komiksowa, realizatorka filmów eksperymentalnych, graficzka. Autorka multimedialnego tomiku „W cieniu szumiących wind”, który powstawał w latach 2002-2007 przy współudziale 30 trójmiejskich artystów i realizatorów multimedialnych. Projekt był prezentowany w całości lub we fragmentach na następujących imprezach: Festiwal Polskiej Sztuki Wideo „Retransmisja” (Gdańsk 2004), Sopot Film Festiwal (Sopot 2005), Festiwal Sztuki Internetowej „Wyobraźnia ekranu” (Toruń 2005), Międzynarodowe Biennale Sztuki Multimedialnej WRO (Wrocław 2005), Euro Shorts Films (Warszawa 2006), podczas ogólnopolskiej konferencji naukowej „Terapia i Twórczość” organizowanej przez Nadbałtyckie Centrum Kultury (Gdańsk 2006), w CSW Łaźnia na festiwalu “In Out II” (Gdańsk 2007), w TVP Kultura (Warszawa 2008), na „Transvisualiach” Międzynarodowym Festiwalu Form Multimedialnych (Gdynia 2009) oraz na Manifestacjach Poetyckich w nowej siedzibie Krytyki Politycznej (Warszawa 2009). Jedna z realizacji „Ból trzeba przeboleć” zaistniała jako performens. W performensie wzięli udział trójmiejscy tancerze – Magdalena Jędra i Filip Szatarski. Kontynuacją projektu jest strona internetowa www.windyproject.pl

W latach 2005-2007 autorka i współrealizatorka filmów dokumentalnych i eksperymentalnych: „2137” (Festiwal Kina Offowego „Wydmy” 2005, TVP 2 program „Po godzinach” 2006, panel „Pokolenie JP II”, HA!Art 2006), „Koniec patriarchatu” (festiwal „The One Minutes” 2006), „…raz jeszcze” (festiwal filmów offowych Lemoniada,2007), „Modelarnia story” (Modelarnia 2007). Jest też autorką komiksów o tematyce lesbijskiej oraz społecznej. Jako członkini dziewczyńskiego kolektywu komiksowego Dream Team (www.comicdreamteam.com) wzięła udział w wystawach i w warsztatach prowadzonych i organizowanych przez kolektyw. Publikowała swoje ilustracje m.in. w Przekroju, Gazecie Wyborczej, Trzech Kolorach, Furii, Zielone Miasto. Współpracuje z organizacjami pozarządowymi i feministycznymi.

PORTFOLIO. Beata Sosnowska 

————————————————–

LESBIJSKA INSPIRA
To niezależna inicjatywa, której e-przestrzeni udziela siostrzana Feminoteka
.
I.  Manifest
1.  Manifest. Instant. 
2.  Rozmowa I. Od lesbijskiej konspiry do lesbijskiej inspiry
3.  Rozmowa II. Minął rok. To, o czym mówiłyśmy w prywatnych rozmowach, stało się częścią debaty publicznej

II. Rozmowy wokół manifestu
1.  Mamy wewnętrzną potrzebę wolności. Rozmowa z Małgorzatą Myślak i Magdaleną Sota.
2.  Coming out – nie chcę i nie muszę. Rozmowa z Anonimową Lesbijką
3   Z miłości i gniewu rodzi się odwaga. Rozmowa z Angeliną Caligo

4.  Moja droga do siebie samej. Rozmowa z Marią Kowalską
5.  Potrzebne są niehetero bohaterki. Rozmowa z Anną Bartosiewicz

6.  Chcemy więcej! Rozmowa z Anną i Zandrą Ra Ninus.
7.  
Lesbijki, pora na prokreację! Rozmowa z Anną Adamczyk.
8.  Kto ma prawo do słowa “lesbijka”? Rozmowa z Magdaleną Próchnik|

9.   Czasem miałam wrażenie, że jestem jedyną lesbijką w Lublinie. Rozmowa z Małgorzatą Szatkowską
10. Trzeba stawiać opór. Rozmowa z Magdaleną Tchórz
11.  Dziewczyna i dziewczyna – normalna rodzina. Rozmowa z Zuch Dziewuchami
12.  Niepytana nie mówiłam, że jestem lesbijką. Rozmowa ocenzurowana
13.  Co ty tutaj robisz? O poczuciu wyobcowania i przynależenia. Rozmowa z Nicole G.
14.  Mam na imię Kasia i to jest moja tożsamość. Rozmowa z Katarzyną Gauzą
15.  Tęczowe aktywistki na Ukrainie są wyłącznie feministkami. Rozmowa z Katją Semchuk
16.  Oryginalnie nieheteroseksualna. Rozmowa z Agnieszką Marcinkiewicz
17.  Sama zrobię dla siebie miejsce. Rozmawa z Klaudią Lewandowską
18.  Dziś określam siebie jako osobę panseksualną. Rozmowa z Alex Knapik
19.  Perspektywa lesbian studies. Rozmowa z dr Martą Olasik
20. Mogę tylko powiedzieć: przykro mi bardzo, jestem wyjątkowa. Rozmowa z Voyk
21.  Tożsamość jest zawsze politycznaRozmowa z Elżbietą Korolczuk
22. Jesteśmy nie do ruszenia. Rozmowa z matką i córką. MB & Shailla
23. Wchodzę w krótkie erotyczne relacje poliamoryczne. Rozmowa z Retni

24. Aktywizm jest moim uzależnieniem. O niepełnosprawnościach, nieheteronormatywności i feminizmieRozmowa z Anetą Bilnicką
25. Wolę nie zostawiać niedomówień. Rozmowa z Adą Smętek
26. Do tej pory myślałam, że LGBTQ to nie ja. Rozmowa z Anonimową Lesbijką

27. Ciągle zajmujemy się sobą i żądamy od innych akceptacji. Rozmowa z Anną Marią Szymkowiak
.
III. Głos z zagranicy
1Węgry. Brakowało nam środowiska kobiet niehetero – stworzyłyśmy je. Rozmowa z Anną Szlávi

.
IV. Męskoosobowo
1. To co polityczne jest wspólne. Rozmowa z Tomaszem Gromadką

2. Przyszło nowe pokolenie kobiet nieheteronormatywnych. Rozmowa z Marcinem Szczepkowskim

V. EL*C. Wieden 2017
1.  Magdalena WielgołaskaOdzyskiwanie lesbijskiej tożsamości – wreszcie pomyślmy o sobie, Siostry.
2. Monika Rak. Siła filmu dokumentalnego, czyli lesbijki do kamer!
3. Magdalena Świder. Wokół tożsamości.
4
Agnieszka Małgowska. Peformansy, czyli witamy w Lesbolandii. 
5.  Joanna Semeniuk. Jeśli nie zrozumiemy naszej przeszłości, nie zrozumiemy siebie.
6.  Agnieszka Frankowska. PL, czyli Polskie Lesbijki w Wiedniu.

VI. EL*C. Kijów 2019.
1.  Monika Rak. L*Geniusza na Ukrainie.
2. Magdalena Wielgołaska. Lesbianizacja przestrzeni.

BONUS
Komiks. Superprocenta. Graficzny komentarz Beaty Sosnowskiej

———————————————–

„RE_WOLTA” – recenzja spektaklu | matronat Feminoteki

re_wolta_plakat„RE_WOLTA”  to nietuzinkowy spektakl, który mogliśmy 1 i 2 lutego zobaczyć w Teatrze Ósmego Dnia w Poznaniu. To studium o przemocy seksualnej wobec kobiet będące kompozycją wyrazistych obrazów video, emocji i tematów.

Stereotypy. Kształtowane są przez społeczeństwo i nikt się z nimi nie rodzi, za tworzenie stereotypów odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, ale i otoczenie. Które formy języka i wyrazu pozwalają uniknąć krzywdzących stereotypów na temat przemocy seksualnej wobec kobiet? Odpowiedź na to pytanie przynosi nam przedstawienie. W kilku odsłonach poznajemy stereotypy najczęściej widoczne w życiu codziennym.

Stereotypy dotyczące płci. W pierwszej odsłonie poznajemy kobiety: słabe, skromne, emocjonalne, sentymentalne, cierpliwe – pierwszej odsłonie ubrane w białe suknie, mężczyzna w czerń. Przeciwstawiany jest im obraz mężczyzny silnego, pewnego siebie, racjonalnego zaradnego a jednocześnie wybuchowego. Wizja niczym z sztuk Grotowskiego. „RE_WOLTA”,  bowiem w bezpośredni sposób nawiązuje do technik awangardowego Teatrum Laboratorium.  System Grotowskiego zostaje zestawiony z elementami tańca „butoh”. Sam taniec butoh narodził się na przełomie 50 i 60 lat XX wieku w Japonii. Jego nazwa złożona jest z dwóch ideogramów: „bu”- oznacza taniec, „toh”- krok.  Jest tańcem buntu i sprzeciwu wobec wyuczonej doskonałości ruchu. Próbą odnalezienia własnej, oryginalnej twórczości na parkiecie. Wprawienia się w ruch, a nie wykonywania go. W tym tańcu coś umiera i rodzi się ponownie, każda nowa poza jest czymś wyjątkowym, unikalnym, nie do odtworzenia. Może właśnie to jest powodem wyjątkowości butoh i dlatego też wykorzystano go w przedstawieniu. Wszystko, co zbędne i zakłócałoby wyrazisty przekaz sztuki zostało usunięte. Pozostaje kontakt aktor – widz.

Odsłona druga – stereotypy na temat seksualności. Kobieca uzależniona jest od męskiej, dzięki niej w ogóle jest w stanie zaistnieć. Męskie zainteresowanie ją uaktywnia. Kobieta,  jest więc bierna, podległa, przyjmuje, nie jest seksualna, chce być pożądana. Mężczyzna jest aktywnym,  dominuje i inicjuje. Kobieca bierność objawia się brakiem swego zdania, a opór należy złamać a nie szanować.

W kolejnej odsłonie pokazano utwierdzanie stereotypów i normalizację przemocy. Ona to przedmiot, uległość, jest własnością. On podmiotem, dominantem i posiadaczem. Brutalne  zdobywanie potulnej oddanej najlepiej świadczy o jakości stosunku seksualnego. Przemoc jest kwintesencją przyjemności seksualnej.

Stereotypy na temat przemocy seksualnej to kolejna część sztuki. Kobieta cierpi, jest zastraszona, upokorzona. Mężczyzna odczuwa z tego powodu dumę i przyjemność. Ma społeczne przyzwolenie na tego typu zachowania. Ze statystyk: około 90% sprawców przemocy seksualnej to mężczyźni, przemoc ta ma charakter płciowy i to nieprawda, że jest to zjawisko marginalne.[1] Co piąta Polka została zgwałcona, co trzecia kobieta brała udział w aktywności seksualnej, której nie chciała.

W kolejnej odsłonie pojawia się  stereotyp odpowiedzialności za przemoc seksualną.  Kobieta jest sama sobie winna, przecież się prosiła, nie broniła się. Mężczyzna został sprowokowany, jest niewinny, nic się przecież nie stało. Żadna krótka spódniczka, uśmiech czy flirt nie stanowią usprawiedliwienia dla przemocy seksualnej…

Co możemy zrobić i jak okazać seksualny szacunek? „RE_WOLTA”   jest swoistego rodzajem protestem przeciw bagatelizowaniu przemocy wobec kobiet. Bardzo sugestywnym obrazem w wykonaniu Karoliny Pawełskiej, Barbary Prądzyńskiej, Moniki Wińczyk i Kajetana Hajkowicza . Jest mozaiką złożoną z obrazów pociągającą za sobą silne emocje i skłaniającą do reflekcji. Jednak jednym z kluczy do skutecznego przeciwdziałania molestowaniom jest zmiana naszych głęboko zakorzenionych przekonań utrwalonych w procesie socjalizacji przez stereotypy. Warto podkreślić, że przedstawienie ma specjalną oprawę muzyczną Earth Universal, będącego wspólnym projektem Jeffa Gburka i Huberta Wińczyka. Twórczość tego duetu jest o tyle ciekawa, że w największym stopniu opiera się na elektronicznych i organicznych sygnałach będących dźwiękowymi reprezentacjami rozmaitych form życia istniejącego na naszej planecie. Buto i ruch sceniczny to Katarzyna Pastuszak, opiekę artystyczną nad spektaklem sprawuje poznańska aktorka i reżyserka Małgorzata Walas-Antoniello.

RE_VOLTA  to projekt Stowarzyszenia Nastawnia , który bada temat przemocy seksualnej wobec kobiet. W ramach projektu odbyły się wykłady otwarte oraz powstał  wyżej opisany spektakl teatralny. Niezgoda na nierówność, na ból i cierpienie jest punktem, w którym musi zacząć się zmiana. Potrzebujemy innej perspektywy, by zapewnić bezpieczeństwo tym, które są krzywdzone i wskazać tych, którzy są za przemoc odpowiedzialni. Bez tego RE_WOLTA jest niemożliwa.

Autorka recenzji: Izabela Pazoła

Zdjęcia ze spektaklu, ze strony  Moc w przemoc

[1] https://www.mpips.gov.pl/gfx/mpips/userfiles/_public/1-2010_%20Raport-ogolnopolski_K-M_01-03-11.pdf

Warszawa | wystawa Diany Grabowskiej – Poniżej Pasa | matronat Feminoteki

1pDiana Grabowska, Poniżej Pasa

Galeria Promocyjna, Rynek Starego Miasta 2, Warszawa

sobota: 14.01, godzina 12-16

 

Projekt Diany Grabowskiej dotyczy problemu dyskryminacji ze względu na płeć. Jest to akcja społeczna (happening), w której biorą udział osoby chcące podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z tym problemem. Zarówno kobiety jak i mężczyźni. Uczestnicy udostępniają swoje majtki, na których wspólnie wykonujemy wybrane hasła w formie ornamentu, przykłady: „Ładna A mądra…”, „To jest Madzia. Madzia sprząta za darmo”, „Musisz sobie znaleźć bogatego męża”, „Z ambitnymi kobietami są zawsze problemy”, „Za dużo pieniędzy jak na dziewczynę”.

Dla chętnych do aktywnego udziału w warsztatach: należy zabrać ze sobą majtki oraz wymyślić temat ornamentu. Warsztaty będą dokumentowane zdjęciami (anonimowymi), które zawisną na ścianach galerii.

„Poniżej pasa” w Galerii Promocyjnej odbywa się w ramach wystawy „Changing room” (trwa do 29.01)  więcej informacji o wystawie: https://www.facebook.com/events/201199337009550/
zapisy: [email protected]

Fb:https://www.facebook.com/events/366593823711492/?notif_t=plan_user_associated&notif_id=1484051508284623

10p

 

Diana Grabowska

Studiowała na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawiew latach 2009–2015.Stypendia: półroczne artystyczne m.st. Warszawy (2012); Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia(2013); Rektora ASP w Warszawie dla najlepszych studentów za osiągnięcia artystyczne (2014). Dziedziny działalności artystycznej: rzeźba, rysunek, wideo. Współpraca z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie przy projekcie indywidualnym (2012) i warsztatach(2014). Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla najlepszych studentów(2015), Nagroda Coming Out Najlepsze Dyplomy ASP (2015), Nagroda Entry (2015).

9p 8p 7p 6p 5p 4p 2p 3p

S.O.S nr 22

podkoewalesnaSztuka S.O.S nr 22 przygotowana przez Podkowiańską Nieformalną Grupę Teatralną MIĘDZY SŁOWAMI powstała na podstawie opowiadań i wierszy Małgorzaty Łaskarzewskiej, poświęconych dwudziestu dwu przypadkom przemocy wymierzonej w człowieka.

Premiera sztuki odbędzie się 22 października, w sobotę, o godzinie 18.oo w sali widowiskowej CKiIO, ul Świerkowa 1, Podkowa Leśna ( w bezpośrednim sąsiedztwie stacji kolejki WKD Podkowa Leśna Główna).

Przedstawienie opowiada o traumatycznych wydarzeniach kobiety i mężczyzny, uwikłanych w toksyczną relację. Ona kocha go, a on ją. Ich miłość jest niedopasowana. Własna. Żyją po swojemu. Hermetycznie. Cechą sztuki jest jej niezwykła intymność. Prosty przekaz, krążący wokół łóżka, stołu, kuchni, lampy i telewizora. Świat wkracza tylko symbolicznie, poprzez wiatr, ogród i dźwięki dobywające się zza ściany. Anonimowym bohaterem jest zestaw perkusyjny, który podbija atmosferę zdarzeń, jak chór.

Celem spektaklu jest poruszenie emocji widzów i uświadomienie, że przemoc domowa to nie tylko jawna przemoc fizyczna, ale to również, zdecydowanie częściej występująca, a często nieuświadomiona, przemoc psychiczna, polegająca na silnej potrzebie dominacji, na tłamszeniu i lekceważenie potrzeb, zainteresowań i uczuć człowieka żyjącego z nami lub obok nas. Zadaniem spektaklu jest uczulić widzów na zjawisko wszechobecne a  chętnie niedostrzegane. Przedstawienie ma też zachęcić widzów do autorefleksji i zadanie sobie pytania, czy może i nas dotyka przemoc psychiczna, a może sami, bezwiednie, stosujemy przemoc psychiczną w stosunku do innych ? Warto zadać  to pytanie, a na pewno trzeba o tym głośno mówić i temu też celowi służy scenariusz „SOS 22”.

Podkowiańska Nieformalna Grupa Teatralna MIĘDZY SŁOWAMI powstała z inicjatywy mieszkańców w wieku 60+ w celu realizacji potrzeb  kulturalnych, edukacyjnych i integracyjnych. W zależności od realizowanego scenariusza, do obsady zapraszani są uczestnicy młodsi, w tym młodzież uzdolniona muzycznie. Grupa zrealizowała dotychczas siedem premier wg własnych, autorskich scenariuszy lub własnych adaptacji literatury pięknej.  Założeniem programowym grupy jest prezentacja utworów zarówno polskich, jak i obcych, wybitnych lecz mało spopularyzowanych, czy też nieco zapomnianych. Grupa

Na realizację przedsięwzięcia grupa nie otrzymała dofinansowania. W przeszłości – nie mając dofinansowania –  po prostu odstępowaliśmy od realizacji zaplanowanego projektu. Jednak temat, który poruszony jest w scenariuszu  S.O.S nr 22 – przemoc domowa – nie pozwalają inicjatorkom/inicjatorom odłożyć tego materiału   do szuflady. Próby trwają.

Gorąco zachęcamy do wsparcia zbiórki dowolną kwotą: https://zrzutka.pl/uh9eas

Fundacja Feminoteka objęła projekt matronatem

Pierwsza afgańska artystka uliczna, która przenosi feminizm i hidżaby w przestrzeń miasta

Autorka: Priscilla Frank

Źródło tekstu i zdjęć: The Hufftington Post

 

Shamsia Hassani to królowa street artu na którą czekaliśmy!

 

Kobieta w fioletowym hidżabie siedzi i gra na pianinie, podczas gdy po jej policzkach toczą się łzy. Jej samotna melodia rozbrzmiewa pośród niebieskich wieżowców wyrastającymi znad morza samochodów. Pełna sprzeczności bohaterka nosi się dumnie –  jest silna, ale i słaba, wdzięczna, odizolowana, smutna. Co więcej, nikogo nie woła, siedzi jakby była pogodzona ze swoimi uczuciami. Wyraża siebie w sposób kreatywny, wolny i spokojny.

1

 Mural, o którym mowa, został wykonany przez Shamsię Hassani uważaną za pierwszą prominentną artystkę uliczną w Afganistanie. Hassani urodziła się w 1988 roku w Teheranie, ale na czas studiów licencjackich i magisterskich w obszarze sztuk wizualnych przeniosła się do Kabulu. Obecnie, nadal mieszka w stolicy przemieniając miejskie mury w kolorowe płótna i rozpowszechniając na nich przesłanie o pokoju i nadziei.  Poprzez swoją sztukę, Hassani chce pokazać inny Afganistan – niezwiązany z wojną i przemocą, ale z pięknem i sztuką. „Chcę zakryć wszystkie złe wojenne wspomnienia kolorami!” – powiedziała w wywiadzie dla Street Art Bio.

 

Jakby, tego było mało, w swoich pracach subtelnie podważa dominujące normy płciowe. „Zmieniam swoje obrazy, aby ukazać siłę kobiet i ich radość.” – wyjaśniła w rozmowie z Art Radar Journal. „W mojej sztuce jest dużo ruchu. Chcę posłać sygnał, że kobiety powróciły do ​​społeczeństwa w nowej, silniejszej formie. To nie jest kobieta, która zostaje w domu. To nowa kobieta. Kobieta, która jest pełna energii, która chce zacząć od nowa. Widać, że dzięki swoim muralom chcę zmienić obraz kobiet. Maluję je większymi. Chcę, aby ludzie popatrzyli na nie inaczej niż teraz. „2

 

Bohaterki z prac artystki noszą niekiedy burkę lub hidżab, które wzięte na modernistyczną modłę stają się polem do zabawy formą, kształtem i kolorem. Co najważniejsze, obrazy obalają dominujące zachodnie stereotypy pokazując, że można być wolnym w obrębie tradycji. „Na świecie istnieje wiele osób, które uważają, że burka stanowi problem. Myślą, że jeśli kobiety je zdejmą, to nie będą miały już żadnych problemów. Ale to nie jest prawda. Czuję, że w Afganistanie istnieje wiele innych kobiecych spraw do załatwienia np. brak dostępu do edukacji. To jest większy problem niż noszenie burki”. Hassani tworzy nowy mural raz na dwa lub trzy miesiące. Podczas, gdy w Stanach Zjednoczonych i w Europie graffiti traktowane jest jako przestępstwo, w Afganistanie zostało uznane za sztukę. Hassani wykłada je na Uniwersytecie w Kabulu, gdzie większość studentów stanowią ludzie w jej wieku. Galerie sztuki są rzadkością w regionie, za to pustych ścian jest pod dostatkiem, co sprawia, że street art stanowi idealne narzędzie na ukazanie sztuki szerszej publiczności.  W swojej działalności artystka napotka na różne trudności i często jest zmuszona do konfrontacji ze stereotypem o miejscu kobiety w domu. Z powodu tych seksistowskich przekonań malarka opracowała metodę pracy zwaną „graffiti marzeń”. Prace wykonuje w studiu a nie na ulicach używając do tego celu cyfrowych obrazów miejskich przestrzeni i malując na nich barwne pejzaże. Hassani przebywa obecnie na artystycznej rezydencji w Hammer Museum w Los Angeles. Poniżej można zapoznać się z opisami jej trzech serii graffiti: „Secret”, „Birds of No Nation” oraz „Once Upon a Time „.

Secret 

„Serię zaczęłam od namalowania kobiecych sylwetek w burkach używając do tego prostych linii i ostrych krawędzi, które nadają wrażenie siły. Chciałam ukazać tajemnicę spod burki – realną osobę, która pod nią istnieje. Moim celem było usunięcie ograniczeń. Gitara symbolizuje kobiece zdolność do wypowiadania się i wyrażania siebie. Jest dużo koloru czerwonego, ponieważ ten kolor stosuje się w Afganistanie do przyciągnięcia czyjejś uwagi.”3

Birds of No Nation 

„Ptaki stale migrują w poszukiwaniu pożywienia i schronienia, nie mają obywatelstwa, odnajdują ukojenie w dowolnym bezpiecznym miejscu. Widzę to także u Afgańczyków – przemieszczają się z kraju do kraju w poszukiwaniu spokoju i bezpieczeństwa. Wydaje się, że nie mają oni narodowości, tak jak te ptaki. W tej serii, moja bohaterka znajduje się w nowej przestrzeni, jest w nowej dzielnicy, czuje się wysiedlona, nie pasuje tu i nic do niej nie należy.”

Once Upon a Time 

„Tytuł nawiązuje do tradycyjnego sposobu opowiadania historii. Moja opowieść skupia się na kobiecie żyjącej w przeszłości i teraźniejszości naraz. Ta kobieta próbowała się uwolnić od nieszczęśliwej sytuacji. Teraz siedzi ponad tym wszystkim, patrząc na wszystko z zewnątrz. Miasto jest czarno-białe, bo w taki sposób widzimy przeszłość. Ona jest natomiast w kolorowa, bo znajduje się w teraźniejszości. ”

 

 

Tłumaczenie i opracowanie: Karolina Ufa

Korekta: Klaudia Głowacz

 

Kobiecość? Próba Re-definicji. Dyskusja i wernisaż fotografii Izy Moczarnej-Pasiek

Iza Moczarna-Pasiek

Serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy „Kobiecość? Próba Re-definicji”, który odbędzie się w siedzibie fundacji Feminoteka 10 czerwca o godz. 18:00. Będziemy gościć autorkę prac, Izę Moczarną-Pasiek

Będzie okazja podyskutować o kobiecości, czym jest, jak jest postrzegana i identyfikowana. Z Izą Moczarną-Pasiek będzie rozmawiać Joanna Piotrowska, prezeska Feminoteki, oraz wszystkie chętne osoby.

„Kobiecość? Próba Re-definicji” to wystawa, w której próbuję zmierzyć się ze współczesną definicją kobiecości.
Z jednej strony wzorzec kobiecości nie jest niczym nowym – istnieje i zmienia się od wieków, jest nieodłączną częścią każdej kultury. O tym, jaka powinna być kobieta oraz czym kobiecość jest, od tysięcy lat mówią nam religie, tradycje, zwyczaje i mody. Z drugiej jednak strony wzorzec ten ulega dziś niepokojącej metamorfozie. W świecie globalnej wioski upowszechnia się ujednolicony, wyidealizowany do granic (technicznych) możliwości wizerunek kobiety.

Ten specyficzny, „photoshopowy” wzorzec prezentuje kobiecość jako idealne piękno, wieczną młodość oraz nigdy niekończącą się szczęśliwość. Komputerowo przetworzone, wygładzone do ostatniej zmarszczki, absolutnie doskonałe i absolutnie nieprawdziwe „kobiety” stają się modelem, do którego miliony kobiet na świecie usiłują dopasować siebie i swoje życie. Ponieważ jednak życie jest, jakie jest, i trudno je zmanipulować – strategia ta jest z góry skazana na niepowodzenie. Jej ofiarami są kobiety w każdym wieku, które starają się, za wszelką cenę, dorównać ideałowi, którego osiągnąć po prostu nie sposób. Jest to dla nich źródłem wielu bolesnych doświadczeń, frustracji, a często chorób.

„Kobiecość? Próba Re-definicji” nie pokazuje niczego rewolucyjnego. Pragnie jedynie odczarować trochę ów wzorzec. Wzbogacić go o elementy realnego życia oraz pokazać, że kobiecość jest piękna zawsze, gdy jest prawdziwa. A przybierać może ona różne formy – od szczupłej blondynki z obiema piersiami do grubej szatynki tylko z jedną. Kobiecość jest taka, jakie są kobiety. A kobiety są prawdziwe. I dla każdej z nich kobiecość znaczy co innego. Wystawa składa się z ośmiu portretów kobiet, których wizerunki nie zostały udoskonalone w żaden sposób. Każda z nich prezentuje, w formie werbalnej i fotograficznej, swoją opowieść o tym, czym kobiecość jest. Opowieści te są różnorodne. Dokładnie tak samo, jak różnorodna, a w tej różnorodności piękna, jest sama kobiecość.
Iza Moczarna-Pasiek

IZA MOCZARNA-PASIEK – artystka, fotografka, feministka. W swoich projektach walczy ze stereotypowym postrzeganiem kobiecości. Ukazuje obszary kobiecości ukryte za zasłoną tabu zbudowanego przez religię i kulturę polskiego społeczeństwa. Jest autorką pierwszego w Polsce Kalendarza Amazonek 2005, w którym kobiety po mastektomii pozują do aktów, projektu Cięcie w którym modelkami są łyse kobiety, Hardej Wenus-szkice gdzie przed obiektywem rozbierają się duże kobiety oraz wielu innych.

Musical Grupy Artystycznej ENOSIS PaT w Lęborku „Szepty serc”

Fundacja Feminoteka serdecznie zaprasza na musical Grupy Artystycznej PaT Lębork „Szepty serc”.

GDZIE: Zespół Szkół Mechaniczno-Informatycznych w Lęborku

KIEDY: 04.06 (17.00), 05.06 (18.00), 06.06 – 10.06 (19.00)

 

Zwiastun musicalu dostępny tutaj

plakat-2

 

„Szepty serc”

Grupa Artystyczna ENOSIS PaT Lębork ma zaszczyt zaprosić na wzruszający musical „Szepty serc” realizowany w ramach projektu profilaktycznego „Wartością możemy być dla siebie”. To niezwykłe przedstawienie przygotowywane przez cały rok pod okiem specjalistów z zakresu choreografii, aktorstwa, wokalu, aranżacji muzycznej i techniki scenicznej jest ostatnim elementem projektu, objętego patronatem: Ministra Edukacji Narodowej, Rzecznika Praw Dziecka, Marszałka Województwa Pomorskiego, Starosty Powiatu Lęborskiego, Burmistrza Miasta Lęborka oraz Impresariatu Programu Profilaktyka a Ty. Bezpośrednio nad musicalem matronat objęła Fundacja La Strada oraz Fundacja Feminoteka a patronatu udzieliło Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”. Musical, na który zapraszamy, to owoc pracy prawie 60 młodych ludzi, uczniów lęborskich szkół oraz studentów Instytutu Muzyki Akademii Pomorskiej w Słupsku. Autorski scenariusz i teksty piosenek, muzyka grana na żywo, napisana specjalnie do spektaklu, magia światła i dźwięku przeniosą widzów w niezwykły świat teatru, stworzony specjalnie na tę okazję.

Scena to miejsce głębokich przeżyć i doznań. Wierząc głęboko w profilaktykę rówieśniczą, młodzież przygotowująca spektakl pragnie głośno powiedzieć widzom, jakie skutki może nieść za sobą mowa nienawiści. Spektakl jest bardzo trudny, dotyka ciemnych stron natury człowieka, słowo w nim wypowiadane ma ogromną siłę. Mowa nienawiści – tak niestety powszechna i widoczna wśród nas – jest w tym spektaklu na wyciągnięcie dłoni. Boli i rani, nie daje wytchnienia, zmusza do myślenia. Bardzo ciężko przejść obojętnie obok losów bohaterów tego przedstawienia. Pozostają w naszych sercach. Pragniemy bowiem – jako młodzi ludzie – powiedzieć głośno, że wypowiadane przez ludzi słowa to potężna broń, która może zarówno niszczyć, jak i budować. Naszym marzeniem jest, aby każdy wychodząc ze spektaklu, nigdy już słowem nie zranił drugiego człowieka.

Zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej grupy www.patlebork.pl, na której można znaleźć relacje z przygotowań, a także zwiastun musicalu. Ze względu na bardzo trudną tematykę spektaklu jest on przeznaczony dla widzów od 15 roku życia.

Warszawskie Targi Książki. Promocja albumu komiksowego „Prace i Robótki”

Warszawskie Targi Książki. Promocja albumu komiksowego „Prace i Robótki”

22 maja 2016, na Targach Książki w Warszawie będzie mieć miejsce premiera nowego albumu kolektywu Dream Team.

13199354_1230080990359128_381452765_o

Dream Team to dziewczyński kolektyw rysunkowo-komiksowy. Grupa artystek, działających na różnych polach sztuki. Łączy je idea, aby stworzyć projekt, który przeformułuje dotychczasową koncepcję komiksu. Skład Dream Teamu jest dynamiczny, grupa jest w ciągłej transformacji, w swoim składzie ma stałe uczestniczki, jak też Gościówy, z którymi współpracuje w ramach różnych projektów. Trwająca od 2012 roku działalność kolektywu skupia się m.in. na prowadzeniu warsztatów komiksowych edukacyjnych, ekologicznych, oraz na rzecz mniejszości wykluczonych ze względu na orientację seksualną i pozycję społeczną. Dream Team zaprezentował kilkanaście wystaw na terenie Polski. W swoim dorobku mam także publikacje, w tym album  „Tak, super” w całości drukowany metodą seriografii, ręcznie zszywany, którego wydawcą jest V9.

Na tegorocznych Warszawskich Targach Książki będzie miał premierę kolejny album Dream Teamu wydany przez Centralę  –  „Prace i robótki”. Album stanowi luźną i indywidualnie poprowadzoną narrację każdej z rysowniczek. Jest zbiorem historii związanych z doświadczeniami z pracą zarobkową. Są to opowieści dziewczyn i narysowane zostały przez dziewczyny. Oprócz członkiń Dream Teamu: Agnieszki Gójskiej, Beaty Sosnowskiej, Natalii Kulki i An Fau, w albumie udział wzięły Marta Bystroń i Edyta Bystroń, rysowniczki niezależnej sceny komiksowej.

Spotkanie z autorkami i prezentacja albumu odbędzie się w niedzielę 22 maja o godzinie 12.00 na Targach Książki w Warszawie, Stadion Narodowy, poprowadzi je Sylwia Chutnik.

www.comicdreamteam.com

https://www.facebook.com/comicdreamteam/?ref=hl

kontakt: [email protected]

 

INTRO DO ALBUMU „PRACE I ROBÓTKI”

Praca to szaleństwo. Dla niektórych „szczęściarzy” nawet  ¾  doby z ich życia. Opowiadając sobie historie i słuchając innych, które były mniej lub bardziej związane z pracą, z jej szukaniem, czy porzucaniem, wymyśliłyśmy ten album.  Spisałyśmy opowieści  i wybrałyśmy te, które były bliskie naszemu doświadczeniu. Narysowane przez członkinie Dream Team i Gościówy historie, nawiązując do pracy opowiadają o nich, jak odczuwają życie definiowane pracą. Album jest wielogłosem w formie i w treści, zaś historie opowiedziane za pomocą rysunkowych epizodów tworzą pathworkową rzeczywistość, taką, jaka ona nam się jawi.

Groza, śmiech i łzy – jeśli tego doświadczycie podczas lektury „Prac i robótek”, to znaczy, że wasza praca czytelnicza została wykonana! Premii nie będzie…

 

Fotografka pokazuje, co miały na sobie studentki, gdy zostały zgwałcone

Fotografka pokazuje, co miały na sobie studentki, gdy zostały zgwałcone

Autorka: Priscilla Frank

Źródło tekstu i zdjęć: Huffington Post

Fotografka Katherine Cambareri swoimi pracami  chce zwrócić uwagę na to, z jaką łatwością ludzie potrafią obwiniać osoby pokrzywdzone przestępstwem. Na te obraźliwe pytania, które stały się tak zwyczajne, że aż przezroczyste.

5720e6471900002d0056c5b2

Gdy kobieta doświadcza przemocy seksualnej jej samostanowienie, jej ciało, jej autonomia zostają naruszone. Jednak w dalszym ciągu, raz za razem, wszyscy, którzy powinni być tego świadomi, przyjaciele, rodzina, władze uczelni, reagują na ten ohydny czyn łączący przemoc fizyczną i psychiczną w znany sposób, pytając: „A co miałaś na sobie?”

W swoim projekcie dyplomowym na Arcadia University, fotografka Katherine Cambareri zdecydowała się stawić czoła łatwości, z jaką ludzie potrafią obwiniać osoby pokrzywdzone przestępstwem. „Latem przeczytałam książkę „Missoula” Jona Krakauera, która naprawdę mnie wkurzyła tym, jak niesprawiedliwie są prowadzone sprawy związane z przemocą seksualną” – tłumaczy artystka. „Ta książka otworzyła mi oczy na obwinianie ofiar, na pytania, które są im zadawane, na przykład czy piły alkohol lub co miały na sobie podczas zdarzenia.

5720e6462200002900254aa8

Takie pytania służą bardziej ochronie sprawcy niż poszkodowanej” – kontynuuje. „Uważam, że to idiotyczne, że osoby, które doświadczyły napaści, są obwiniane zanim w ogóle zdołają przedstawić swoja wersję zdarzeń. Chciałam zrobić coś, by udowodnić, jak niepotrzebne są te wszystkie pytania”.

By stworzyć swój cykl zdjęć Cambareri za pośrednictwem Facebooka odnalazła osoby, które przeżyły napaść seksualną i zwróciła się do nich z prośbą, by odważnie podzieliły się informacjami o sytuacjach, w których doświadczyły agresji seksualnej. Na prośbę odpowiedziały jedynie kobiety – studentki koledżu, zawężając w ten sposób zakres projektu. Następnie Cambareri poprosiła kobiety o możliwość zrobienia zdjęć ubraniom, które miały na sobie podczas zdarzenia przemocy seksualnej.

5720e646160000e40031cd4e

Na liście sfotografowanych ubrań znalazły się na przykład: biały T-shirt z dekoltem w V, szare spodnie dresowe, białe conversy czy kwiecista koszulka na ramiączkach. Nieco upiornie umieszczone na czarnym tle, lekko pogniecione ciuchy, cicho krzyczą o niesprawiedliwości będącej doświadczeniem około 23% studentek na amerykańskich uniwersytetach, którą nie tylko muszą to znosić, ale czasami są też z niej rozliczane.

„Społeczeństwo zakłada, że osoby pokrzywdzone w czasie napaści o charakterze seksualnym miały na sobie wyzywające ubrania” – mówi fotografka. Jednak jej zdjęcia pokazują, że to nie tylko błędne założenie, ale krzywdzące lekceważenie faktu, że winnym jest zawsze sprawca a nigdy ofiara czynu.

5720e6461900002d0056c5b0

W całym procesie tworzenia projektu, autorka najbardziej obawiała się, czy nie prosi o zbyt wiele, powracając do bolesnych doświadczeń kobiet. Ale okazało się, że projekt spotkał się z pozytywnym oddźwiękiem,  a osoby, które zgodziły się ją bezinteresownie wesprzeć, uczyniły projekt bezcennym.

„Czuję jakby z każdą z osób, które wzięły udział w projekcie, łączyła mnie wyjątkowa więź, ponieważ aby to zrobić, musiały zaufać mi i ujawnić, że doświadczyły przemocy seksualnej” tłumaczyła Cambareri w wywiadzie dla Break the Cycle. „Zaufały mi, że wykorzystam ich ubrania w dobry sposób. Każda kobieta, która wzięła udział była w jakimś stopniu moją znajomą, co pokazuje ogromną skalę zjawiska. To sprawiło, że uświadomiłam sobie, jak wiele jeszcze musimy zrobić w obszarze prewencji, by przestać kierować się stereotypami i wspierać krzywdzące przekonania na temat przemocy seksualnej“.

5720e6471900002d0056c5b1

Cambareri ma nadzieję kontynuować swój projekt po ukończeniu studiów i stara się włączyć do niego również mężczyzn. Póki co, pragnie, by jej praca była widoczna, przyswojona i zrozumiana, nawet jeśli to trudne.

„Naprawdę chciałabym, by ludzie czuli się niekomfortowo patrząc na te zdjęcia” – dodaje. „Chcę, by pomyśleli chwilę o obwinianiu ofiar oraz o tym, że pytanie, Co miałaś na sobie? nie jest uzasadnione, bo osoby pokrzywdzone nie proszą, by ktoś je skrzywdził. Przemoc seksualna ma miejsce, gdy jedna osoba decyduje się napaść na drugą i jest to jedyny powód.”

„Mam nadzieję, że oglądający będą w stanie zamienić się miejscami i wyobrazić sobie samych siebie w ubraniach, które sfotografowałam” podsumowuje fotografka. „To ważne, by ludzie zdobyli się na spojrzenie z innej perspektywy i skończyli ze stereotypami.”

5720e646160000e40031cd515720e646160000e40031cd505720e646160000e40031cd4f5720e6472200003600254aaa5720e6472200002900254aa9

 

Tłumaczenie: Natalia Skoczylas

 

Warszawa 29 stycznia − 26 marca 2016 | Wystawa indywidualna Ludmiły Popiel

00-Ludmiła-Popiel_fot-Jerzy-FedorowiczLudmiła Popiel

 

29 stycznia − 26 marca 2016

Kurator: Łukasz Mojsak

 

Otwarcie wystawy: 29 stycznia 2016 r. (piątek) / 17.00−20.00

Wystawa trwa do 26 marca 2016 r. / śr.−sob. 12.00−18.00

Fundacja Arton, ul. Miedziana 11, 00-835 Warszawa

 

Indywidualna wystawa prac Ludmiły Popiel (1929–1988) w Fundacji Arton poświęcona jest bogatej i różnorodnej twórczości artystki związanej z powojenną awangardą i nurtem sztuki pojęciowej, współtwórczyni legendarnych plenerów w Osiekach.   

 

Pokaz przybliży działalność Ludmiły Popiel w oparciu o abstrakcyjne obrazy i rysunki, projekty konceptualne i dokumentację fotograficzną oraz teksty teoretyczne jej autorstwa. Twórczość Ludmiły Popiel, której działania w latach 60. i 70. stanowią istotny wkład w rozwój sztuki konceptualnej, jest wciąż szerzej nieznana i niewystarczająco zbadana. Artystka wraz z Jerzym Fedorowiczem współtworzyła słynne plenerowe spotkania artystów, naukowców i teoretyków sztuki w Osiekach, gdzie zaistniały niezwykłe warunki dla realizacji nowatorskich form aktywności artystycznej. Prowadzone w Osiekach działania eksplorowały nieznane terytoria artystyczne, anektowały przestrzeń publiczną i otwierały dyskusję na temat nowych definicji sztuki.

 

Wystawa, której otwarcie odbędzie się 29 stycznia 2016 r., to jednocześnie początek szeroko zakrojonych badań Fundacji Arton nad archiwum twórczości Ludmiły Popiel i Jerzego Fedorowicza.

 

Partner wystawy: Muzeum w Koszalinie

Polskie przebłyski i płomienie feministyczne 2015

Choć wokół wiele przygnębiających doniesień medialnych, nie poddawajmy się beznadziei i w ferworze walki nie zapominajmy, o tym co się dzieje dobrego i rozwijającego. A także pięknego.

A przez cały 2015 rok zdarzyło się wiele.

Oto subiektywny przegląd feministycznych wydarzeń mijającego roku.

 

1. Tabletka ellaOne dostępna bez recepty

Tak, tak, przyszłość „tabletki po” stoi pod znakiem zapytania, ale póki co można kupić ją w aptece nie przejmując się receptami i00045O1LL3O5NVHQ-C116-F4 pośpiesznym umawianiem konsultacji ginekologicznych. EllaOne jest dostępna bez recepty teoretycznie od początku 2015 roku, praktycznie początkowo ciężko było ją nabyć ze względu na „wyczerpanie zapasów w hurtowniach” lub „nieprecyzyjne przepisy”, jednak z czasem sytuacja się ustabilizowała. W każdej z sześciu aptek w okolicy, w której mieszkam lek jest na stanie i można go zakupić bez żadnego problemu i klauzul sumienia, co uważam za pozytywny znak. Tabletka kosztuje ok. 100 – 130 zł, czyli sporo, choć porównywalnie z cenami w innych krajach europejskich (np. Francja 20 – 30 euro).

 

2. Pierwszy hostel dla osób LGBT

Jest oczywiste, ze kwestia praw kobiet jest szeroko powiązana z kwestią praw mniejszości seksualnych. Tym bardziej cieszy fakt, że powstał pierwszy w Polsce hostel dla osób LGBT – stworzyły go organizacje pozarządowe Stowarzyszenie Lambda Warszawa oraz Fundacja Trans-Fuzja. Schronienie jest przeznaczone dla osób nieheteronormatywnych, zagrożonych przemocą lub doświadczających przemocy ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową i z tego powodu przymuszonych do opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Lokalizacja hostelu jest tajna, aby móc skorzystać z pomocy należy przejść ustaloną procedurę zgodnie z instrukcją na stronie internetowej Lambdy. Projekt jest realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z funduszy EOG.

 

 3. Ratyfikacja Konwencji Antyprzemocowej

Po długiej walce i działaniach środowiska feministycznego Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o ratyfikacji Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wokół tej Konwencji, zwanej „antyprzemocową”, narosło tyle konfliktów i baśni, że stała się chyba jedynym tego rodzaju aktem prawnym, który zna każda Polka i każdy Polak. Oczywiście, w ogromnej części dyskusja służyła instrumentalnemu traktowaniu obywatelek/li i populizmowi, jednak szczęśliwie została w końcu implementowana do polskiego systemu prawa. Wpłynęło to między innymi na rozszerzenie definicji przemocy na przemoc ekonomiczną oraz umożliwieniem policji podejmowania interwencji jeszcze przed decyzją sądu.

 

4. Dron aborcyjny w Słubicach

27 czerwca z Frankfurtu nad Odrą do Słubic przyleciał dron z tabletkami wczesnoporonnymi. Akcja została przeprowadzona przez organizację Women on Waves, aby pokazać jak w tyle jesteśmy za innymi krajami europejskimi, których władze bardziej respektują prawa reprodukcyjne kobiet i zamanifestować niezgodę na tzw. „kompromis aborcyjny”. Wydarzenie zwróciło też uwagę, że w ogóle istnieją rozwiązania i można szukać pomocy i ją uzyskać. Moje ciało, moja sprawa!

 

00047XMBUKAQWD27-C317-F3

 

 5. Wystawa „Gender w Sztuce” w krakowskim MOCAKu

Po „Zbrodni w Sztuce” w 2014 roku, w krakowskim Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK od 15 maja do 27 września br. można było podziwiać wystawę „Gender w sztuce”. Miała ona charakter międzynarodowy, zaprezentowano prace 40 artystów/ek. Na ekspozycję składały się obrazy, zdjęcia, okładki czasopism, zabawy słowem, etiudy filmowe – niezwykła różnorodność perspektyw i wrażliwości. Ze strony MOCAKu: „Dążymy do tego, aby płeć przestała być produktem ideologicznym, a stała się indywidualną decyzją człowieka, najbliższą jego poczuciu identyfikacji.”

 

6. „Teoria King Konga” Virginie Despentes wydana w języku polskim

teoria king konga„Chcę zdobyć więcej, niż obiecano mi na starcie.” zadeklarowała Virginie Despentes w mocnym, kobiecym manifeście, jakim jest „Teoria King Konga” wydana przez nią w 2006 roku. Francuska pisarka operuje językiem bezkompromisowym, bezczelnym i jest to wspaniałe, tak bardzo nieprzystające do naszej polskiej pruderyjności. Despentes energicznie kompiluje własne doświadczenia, gwałt, prostytucję, przemyślenia na temat niedokończonej feministycznej rewolucji, zachowań kobiet i mężczyzn, porównanie sytuacji społecznych i ekonomicznych. Polska wersja książki została wydana przez Feminotekę przy wsparciu darczyńców/czyń i cieszy się niesłabnącym powodzeniem.

 

7. Najwyższy w historii odsetek kobiet w polskim Parlamencie

Co się dzieje w Sejmie każda/y widzi. Trzeba jednak przyznać, że jest pewną zmianą zaistnienie przywódczyń, co było widocznie spotach wyborczych, debatach i innych wydarzeniach związanych z kampanią wyborczą. Kobiety występowały w spotach jako osoby kompetentne, specjalistki i ekspertki. Mandat do Sejmu zdobyło 125 polityczek, co stanowi 27% wszystkich posłów i posłanek, najwyższy do tej pory odsetek wybranych kobiet. Posłanki reprezentują następujące ugrupowania polityczne: Prawo i Sprawiedliwość – 54, Platforma Obywatelska – 50, Nowoczesna – 12, Kukiz’15 – 6, Polskie Stronnictwo Ludowe – 3.

 

8. Joanna Jędrzejczyk pierwszą mistrzynią z Polski w UFC

Polska zawodniczka jest szześciokrotną Mistrzynią świata, czterokrotną Mistrzynią Europy oraz pięciokrotną mistrzynią Polski w muay tai. Jest także pierwszą Polką (spośród Polek i Polaków) w największej i najbardziej prestiżowej organizacji MMA na świecie – UFC. W marcu 2015 roku uzyskała mistrzostwo tej organizacji w wadze słomkowej pokonując Carlę Esparzę. Jak widać, nie ma czegoś takiego jak męskie czy kobiece sporty i to nie dżentelmeni torują nam drogę do osiągnięć na świecie. Brawo!

 

9. Spektakl „Gwałt. Głosy” w Teatrze Powszechnym1781070_10153142591551331_3442077600343038807_o

7, 8 i 9 grudnia w Teatrze Powszechnym miała miejsce magia. Warszawska publiczność przez trzy dni nagradzała owacjami na stojąco spektakl o przemocy seksualnej wobec kobiet. Przedstawienie w reżyserii Agnieszki Błońskiej było artystycznym wyrazem i przedłużeniem projektu Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER, w którym badano skalę zjawiska przemocy seksualnej w Polsce i jej przejawy. Spośród 13 występujących kobiet, 3 stanowiły profesjonalne aktorki, które wspierały na scenie 10 działaczek / osób, które doświadczyły przemocy seksualnej. Scenariusz stanowił kompilację tekstu Sylwii Chutnik oraz tekstów aktorek powstałych w czasie prób. To pierwszy taki spektakl w Polsce, na granicy teatru społecznego i performance’u.

 

10. Premiera książki „Stryjeńska. Diabli nadali” pióra Angeliki Kuźniak

Całkiem niedawno, pod koniec roku miała miejsce oczekiwana premiera z dziedziny literatury. Wydawnictwo Czarne wydało książkę „Stryjeńska. Diabli nadali” pióra Angeliki Kuźniak, która niezwykle umiejętnie wprowadza czytelnika/czkę w świat barwnej postaci jaka była Zofia Stryjeńska. Wyrazisty język, talent, wyjątkowość, ciągłe udręki finansowe i rewelacje towarzyskie i rodzinne – to wszystko zostało ujęte w biografii malarki. „Bogini słowiańska” pozostaje jedną z najciekawszych postaci Dwudziestolecia Międzywojennego, przypominania o takich wspaniałych osobowościach nam trzeba. „Życie jest krótkie, co będę łbem trykać w mur.”

 

Tekst: Natalia Skoczylas

19.12 Feministyczny Kiermasz Rękodzieła w Feminotece!

12168346_1518118378498677_2042649546_oFundacja Feminoteka w sobotę 19 grudnia, w godzinach 12.00 – 17.00 organizuje Kiermasz Rękodzieła. Odbędzie się w naszej siedzibie w Warszawie, ul. Mokotowska 29A.

Zapraszamy artystki i rzemieślniczki, projektantki i twórczynie szeroko rozumianego rzemiosła artystycznego i użytkowego, ze szczególnym uwzględnieniem wrażliwego podejścia do zrównoważonego rozwoju (ekologia, różnorodność, recykling i upcykling).

Ze względu na ograniczoną przestrzeń wystawienniczą, zależy nam na kiermaszu o charakterze feministycznym.

Koszt udziału w kiermaszu – 20 zł. Liczba miejsc – 20.

Termin składania zgłoszeń- do 06.12.2014 r. Osoby zainteresowane wystawieniem swoich wyrobów prosimy o kontakt mailowy: [email protected]

Promujmy swoje wyroby!

Wspierajmy sztukę i rękodzieło kobiet!

 

XX Konfrontacje Teatralne w Lublinie

W dniach od siódmego do osiemnastego października w Lublinie nastał czas sztuki, magii i kultury na najwyższym poziomie. Na ten krótki moment Centrum Kultury stało się dla mnie najważniejszym miejscem artystycznym w Polsce.

unnamedJuż od środy publiczność mogła podziwiać najpierw filmy, a później też najlepsze występy. Cały czas można było oglądać wystawy:  „A Question of Decency / Kwestia Przyzwoitości” – nowojorska scena queer oraz instalację w przestrzeni miejskiej Magdaleny i Ludomira Franczak – „Oddychająca góra”. Oficjalne otwarcie, które nastąpiło 9 października, zaczęło się mocnym akcentem w postaci spektaklu SkaGeN „BigMouth”, filmu „Grobowiec świetlików” w reżyserii I. Takahata oraz instalacji Wojtka Blecharza „Transcryptum”. Już po takim otwarciu wiedziałam, że warto było przyjechać na Konfrontacje. Festiwal odwiedziły grupy takie jak  andcompany & Co. oraz performerki ze Stanów Zjednoczonych  Holly Hughes, Lois Weaver i Peggy Shaw.

Konfrontacje Teatralne zupełnie zmieniają podejście do teatru oraz sztuki. Sprawnie przekraczają tematy tabu, sprawiając, że człowiekowi robi się niewygodnie w swoich schematach myślenia. Nie boją się podejmować każdego tematu i robią to w zupełnie nowej jakości, nieznanej dotychczas szerszej publiczności. Wzbudzają zachwyt, strach oraz refleksję nad dotychczasowym życiem i pojmowaniem pewnych spraw. Ukazują też kondycje artystów i sztuki zepchniętej trochę na bok przez technologię. Każdy fragment, każda rzecz na Festiwalu była godna uwagi i nie dało się przejść koło niej obojętnie. Polecam to wydarzenie każdemu, kto chce wiedzieć co dzieje się na scenie świata. Trudno opisać wszystkie odczucia i emocje przeżywane na widowniach. Czasem ukratkowe łzy, a czasem śmiech ukazywały prawdziwą naturę zjawisk. Z niecierpliwością czekam na kolejną edycję i życzę Festiwalowi jeszcze kolejnych, tak wspaniałych edycji.

***

autorka tekstu – Justyna Chruściel, wolontariuszka Feminoteki

 

Akademia Azjatycka – kobiety i feminizm w Azji

Pięć Smaków to nie tylko filmy. Od początku istnienia festiwalu, ważne jest dla nas również tworzenie właściwego do nich kontekstu społecznego i kulturowego, pomagającego lepiej zrozumieć Daleki Wschód i ludzi tam żyjących. Temu służy Akademia Azjatycka – cykl spotkań i wykładów edukacyjnych, poszerzający tematykę pokazywanych na festiwalu dzieł.

3Tegoroczna sekcja poświęcona kinu japońskich reżyserek stanie się pretekstem do dyskusji o obecności i roli kobiet – profesjonalistek we współczesnej kulturze i mediach krajów Azji. Tematem spotkań będą między innymi lokalne oblicza feminizmu oraz miejsce kobiet w przemyśle filmowym.

W ramach Akademii odbędą się również spotkania poświęcone kinu gatunkowemu – stylowym filmom bohatera tegorocznej retrospektywy, Johna Woo i fenomenowi japońskich filmów o potworach. Program uzupełnią dwa wydarzenia dotyczące kwestii społecznych. Specjalny kambodżański wieczór w Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie okazją do porozmawiania o współczesnej kulturze Kambodży i radzeniu sobie młodego pokolenia z traumą przeszłości. Zapraszamy też na organizowaną w ramach programu Stół Powszechny debatę poświęconą postrzeganiu imigrantów w Polsce.

unnamed2Wykłady i spotkania odbędą się w Muzeum Azji i Pacyfiku, ul. Solec 24, w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ul. Emilli Plater 51 oraz w Stole Powszechnym, ul. Jana Zamoyskiego 20.

W ramach Akademii odbędą się również spotkania poświęcone kinu gatunkowemu – stylowym filmom bohatera tegorocznej retrospektywy, Johna Woo i fenomenowi japońskich filmów o potworach. Program uzupełnią dwa wydarzenia dotyczące kwestii społecznych. Specjalny kambodżański wieczór w Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie okazją do porozmawiania o współczesnej kulturze Kambodży i radzeniu sobie młodego pokolenia z traumą przeszłości. Zapraszamy też na organizowaną w ramach programu Stół Powszechny debatę poświęconą postrzeganiu imigrantów w Polsce.

Parterem Akademii Azajtyckiej jest Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.
Organizator: Fundacja Sztuki Arteria

 

XX Konfrontacje Teatralne – Klauzula przyzwoitości

20-konfro-newsletter

W 1990 roku National Endowment for the Arts (NEA) – amerykańska agencja rządowa założona w roku 1965 w celu wspierania sztuki i kultury – odmówiła czwórce artystów wypłacenia przyznanych wcześniej grantów pod pretekstem, że ich projekty propagują nieprzyzwoite treści. Podstawą tej decyzji była przyjęta przez Kongres „klauzula przyzwoitości” zobowiązująca NEA do brania pod uwagę nie tylko względy artystyczne, lecz także obyczajowe. Za „nieprzyzwoite” w tym wypadku uznano to, co feministyczne i queerowe. Holly Hughes, Karen Finley, John Fleck i Tim Miller nie otrzymali dofinansowania na projekty, które wcześniej zostały pozytywnie ocenione przez ekspertów NEA. Artyści odwołali się od tej decyzji i wygrali proces w sądzie okręgowym, ale Sąd Najwyższy utrzymał klauzulę przyzwoitości w mocy. Sytuacja z 1990 roku miała dalekie konsekwencje dla amerykańskiej sztuki: od tego czasu, pod naciskiem Kongresu, NEA zrezygnowała z przyznawania dotacji indywidualnym twórcom.

 

Holly-Hughes

Holly Hughes, jedna z bohaterek sprawy “Czwórki z NEA”, będzie w Lublinie gościem Konfrontacji. Nowojorska performerka, profesor Uniwersytetu w Michigan, ikona amerykańskiego ruchu feministycznego i queerowego, pokaże performans “Clit Notes”, który powstał w odpowiedzi na wydarzenia wokół NEA.

Holly Hughes wspólnie z Lois Weaver i Peggy Shaw zakładała w latach 80. legendarną Women’s One World (WOW) Café, kooperatywę artystek w nowojorskiej East Village, stała się jednym z centrów sztuki awangardowej – to w WOW Café debiutowały najważniejsze twórczynie teatru eksperymentalnego, kobiecego undergroundu i queerowego performansu.

What Tammy Need To Know... (3)

 

 

 

Lois Weaver i Peggy Shaw z kolei tworzą wybitny kolektyw Split Britches – legendarną, najbardziej znaną na świecie lesbijską grupę teatralną, która zasłynęła m.in. “Belle Reprieve”: spektaklem opartym na “Tramwaju zwanym pożądaniem” Tennessee Williamsa, przepisanym na relacje między kobietami. W Lublinie pokażą dwa solowe spektakle.

Dołączy do nich Penny Arcade, jedna z gwiazd Andy’ego Warhola, znakomita performerka i aktywistka, która do prezentowanego w Lublinie spektaklu zaangażuje lubelskich wykonawców.

 
1. BDFW Penny flag

Po raz pierwszy pokażemy w Polsce nie znaną tutaj nowojorską awangardę teatru i performansu. Emancypacyjna walka podjęta przez Holly Hughes, Split Britches czy Penny Arcade na zawsze zmieniła kształt współczesnej sztuki, a także stworzyła warunki i możliwości dla takich twórców, jak doskonale przyjęta w zeszłym roku Martha Graham Cracker. Podejmiemy rozmowę z najważniejszymi postaciami queerowego i feministycznego performansu amerykańskiego nt obecnej społecznej, politycznej, ale również ekonomicznej sytuacji sztuki. Dotkniemy awangardy, by zrozumieć współczesność.

 

 

Bo przecież cenzura nie zniknęła wraz z 1989 rokiem – to mit. Znamy ją dzisiaj bardzo dobrze. Klauzula przyzwoitości działa wszędzie, zmienia się tylko poczucie tego, co jest przyzwoite a co nie jest. Nasze ciała, pragnienia, pomysły, wiek, płeć kulturowa, rasa i wolność są nieustannie poddawane presji kościołów, instytucji albo polityków.

Toczące się obecnie w Polsce wojny kulturowe wokół polityki, praw kobiet, problematyki gender, nierówności ekonomicznych, społecznej solidarności, religii, wojny i płci są najlepszym tego dowodem. Prezentacja nowojorskiej awangardy jest także bezpośrednim nawiązaniem do tożsamości Konfrontacji – festiwalu wywodzącego się z teatru alternatywnego, awangardowego, politycznego.

Kuratorka projektu: dr Joanna Krakowska, absolwentka filologii angielskiej Uniwersytetu Warszawskiego, adiunkt w Instytucie Sztuki PAN, zastępczyni redaktora naczelnego miesięcznika „Dialog”, historyk teatru współczesnego, eseistka, felietonistka, tłumaczka, redaktorka. Jest współautorką zbioru esejów Soc i sex. Diagnozy teatralne i nieteatralne (2009), nagrodzonego w konkursie Fundacji Kultury, oraz redaktorką książek Teatr drugiego obiegu (2000), Aktor teoretyczny (2002), Teatr. Rekonstrukcje (2004). Autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Nike książki Mikołajska. Teatr i PRL (2011), stypendystka Fulbrighta w Nowym Jorku w roku akademickim 2013-2014.
20-konfro-newsletter

XX Konfrontacje Teatralne – wydarzenia

20. Konfrontacje | 9-18 października 2015

20-konfro-newsletter

Program 20. edycji festiwalu zbudowany jest wokół trzech nurtów tematycznych, które przeplatają się ze sobą w rozmaity, nieraz zaskakujący sposób:

1. Polityczność sztuki. Także tej cenzurowanej. Pokażemy twórców wyraziście politycznych, krytycznych, zmuszających do myślenia i otwierających nowe konteksty, a jednocześnie odsłonimy społeczny i ekonomiczny kontekst ich pracy.

2. Sztuki performatywne. Ponownie zaprosimy lubelską publiczność na spektakle, które w fascynujący, zaskakujący sposób poszerzają formułę teatru, proponują nowy sposób myślenia o języku teatralnym, kwestionując tym samym model dramatycznego teatru repertuarowego jako jedynego możliwego.

3. Niezależność. Konfrontacje powstały 20 lat temu jako festiwal teatru niezależnego, awangardowego, poszukującego. Czym jest dzisiaj niezależność? Niezależność od kogo, czego? Wobec czego chcemy tworzyć dziś alternatywę?

Wydarzenia festiwalu:

POSTER_The-Blind-Poet-WEB

 

 

 

 

Needcompany
Polska premiera gwiazd światowego teatru: “Blind Poet”, pokazanego po raz pierwszy w tym roku w maju w Kaaitheater w Brukseli. Jedna z najważniejszych grup teatralnych na świecie, zespół ikoniczny dla myślenia o współczesnych sztukach performatywnych, w Lublinie wystąpi po raz pierwszy.

 

800x600

 
Xavier Le Roy
Jeden z najwybitniejszych współczesnych choreografów na świecie, którego widzowie lubelscy doskonale pamiętają z entuzjastycznie przyjętego spektaklu “Low Pieces”, powróci na Konfrontacje ze swoim najnowszym spektaklem: “Untitled”.

andcompany&Co: BLACK BISMARCK, Urauffuehrung am 27.09.2013 im HAU 2, Hebbel am Ufer Berlin, Von und mit: Dela Dabulamanzi, Simone Dede Ayivi, Alexander Karschnia, Nicola Nord, Gorges Ocloo, Joachim Robbrecht, Sascha Sulimma. Dramaturgie: Alexander Karschnia Buehne: Jan Brokof&Co. Licht:ÊGregor Knueppel&Co. Video: Kathrin Krottenthaler Regieassistenz:ÊMascha Euchner-Martinez Buehnenbildassistenz: Julia Harttung Technische Leitung: Marc Zeuske Company Management: Katja Sonnemann auf dem Bild v.l.: Nicola Nord, Sascha Sulimma, Gorges Ocloo, Joachim Robbrecht Eine Produktion von andcompany&Co. in Koproduktion mit HAU Hebbel am Ufer (Berlin), deSingel Antwerpen, FFT Duesseldorf, Ringlokschuppen Muelheim und dem Theater im Pumpenhaus Muenster. Gefoerdert aus Mitteln des Hauptstadtkulturfonds, durch den Regierenden Buergermeister von Berlin Ð Senatskanzlei Ð Kulturelle Angelegenheiten und die Kunststiftung NRW. © MuTphoto/ Barbara Braun
© MuTphoto/ Barbara Braun

Andcompany
Jedna z najważniejszych niezależnych grup teatralnych w Niemczech zaprezentuje wielokrotnie nagradzany, znakomity spektakl “Black Bismarck”, kwestionujący silną pozycję Otto von Bismarcka jako autorytetu we współczesnych Niemczech, oraz wykład performatywny “Sounds Like War”.

 

BIEL6920
Wojtek Blecharz
Muzycznym wydarzeniem festiwalu będzie otwarcie lubelskiej edycji projektu “Transcryptum” Wojtka Blecharza, której pierwsza wersja miała premierę w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie. Blecharz, jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów, przygotuje w piwnicach Centrum Kultury performatywną instalację muzyczną.

Wojtek Ziemilski
Jego najnowszy spektakl, “Pigmalion”, przygotowany został w koprodukcji Komuny Warszawa oraz Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Przedstawienie to już zostało uznane za jedno z najbardziej intrygujących wydarzeń ostatniego sezonu w polskim teatrze młodego pokolenia.

Teatr Provisorium
Janusz Opryński, inicjator i jeden z założycieli festiwalu oraz jego dyrektor, pracuje nad najnowszym spektaklem “Punkt zero”, opartym m.in. o “Łaskawe” Jonathana Littela oraz “Życie i los” Wassilija Grossmana. Widzowie Konfrontacji zostaną zaproszeni do udziału w próbie czytanej spektaklu.

Maria Kwiecień
Tegoroczna premiera Konfrontacji. Znakomita reżyserka młodego pokolenia, Maria Kwiecień, zrealizuje pierwszą inscenizację jednego z najlepszych tekstów Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. „Burmistrz”, powstały podczas warsztatów „Żydzi lubelscy”, organizowanych przez Laboratorium Dramatu i Konfrontacje w 2007 roku, nie był jeszcze nigdy realizowany na scenie.

Paweł Passini
W doskonale przyjętej zarówno przez krytyków, jak i publiczność “Kryjówce” Paweł Passini znalazł nieoczywisty sposób, by opowiedzieć o doświadczeniu Zagłady. Fizyczne, niemal cielesne doświadczenie procesu ukrywania się otwiera nowe perspektywy rozmowy o Holocauście w polskim teatrze.

Teatr Ósmego Dnia
Jeden z najważniejszych polskich teatrów alternatywnych pojawi się w Lublinie wraz z dwoma projektami, które powstały podczas zeszłorocznego Festiwalu Okupacyjnego „Ósemek”.
Jednym z nich jest spektakl Ewy Wójciak i Adama Suwarta „Dwie niepodobne historie”, zainspirowany biografiami mecenasa Juliusza Wójciaka i Jana Suwarta – uczestnika Poznańskiego Czerwca 1956 i będący próbą opowiedzenia przy pomocy teatralnego dokumentu o nieoczywistych drogach naszej tożsamości społecznej.

Aleksandra Jakubczak / Krzysztof Szekalski
Spektakl „Maestro” to drugie wydarzenie, które zostało zapoczątkowane w Poznaniu podczas Festiwalu Okupacyjnego „Ósemek” w październiku 2014 roku. Koprodukcja Festiwalu Konfrontacje, Sopot Non-Fiction i Teatru Ósmego Dnia to przewrotna opowieść o jednej z najgłośniejszych poznańskich afer społeczno-kulturalnych ostatnich lat.

20-konfro-newsletter

KRAKÓW | 29.05 | prof. Ann Snitow w MOCAK-u

mocakW piątek 29 maja o godzinie 18 zapraszamy na wydarzenie towarzyszące wystawie Gender w sztuce – rozmowę profesor Ann Snitow, Dyrektor MOCAK-u Marii Anny Potockiej i Igora Stokfiszewskiego, podczas której poruszone zostaną zagadnienia z zakresu gender studies.

Ann Snitow jest amerykańską feministką, profesorem literatury i ekspertem z dziedziny gender studies w New School for Social Research w Nowym Jorku, Igor Stokfiszewski – krytykiem literackim, dramaturgiem, członkiem zespołu „Krytyki Politycznej”. Spotkanie będzie tłumaczone na język polski.

https://mocak.pl/gender-studies-spotkanie-z-profesor-ann-snitow

https://www.facebook.com/events/1556770334583086/

Feminoteka objęła matronat nad wystawą Gender w sztuce