Uchodźczynie w Europie – z Brukseli pisze dla Feminoteki Ewa Rogala

Parlament Europejski poświęca tegoroczny Międzynarodowy Dzień Kobiet tematowi uchodźczyń i kobiet ubiegających się o azyl w Unii. Z tej okazji 8 marca, podczas sesji plenarnej PE w Strasburgu zostanie zaprezentowany – i, jak się oczekuje, przyjęty – raport o sytuacji kobiet-uchodźców – pisze prosto z Brukseli Ewa Rogala, która uczestniczyła w seminarium dla dziennikarzy, poświęcone temu tematowi, reprezentując Feminotekę.

„Nie mam żadnyLesbos, Grèce. Sunduz, 34 ans, Kurde d'Irak, a fui, il y a trois mois, Mossoul et Daech, avec son mari et ses deux jeunes enfants. Enceinte de deux mois et en état de choc après la traversée en bateau, elle a fait un malaise à son arrivée sur la plage.ch notatek, ani nawet długopisu czy kartki. Ale mam coś innego”. Dziewczyna kładzie na stole dwie plastikowe butelki i parę rajstop. Wyobraźcie sobie teraz, że te przedmioty mogą uratować komuś życie…”.  To, co nam później opowiada, wydaje się zbyt przerażające, by mogło dziać się naprawdę. Dramaty kobiet przeprawiających się przez wielką wodę na niestabilnych łódkach, tratwach – samotnie lub z dziećmi, w towarzystwie obcych mężczyzn. Ryzykują życie, by dostać się do Europy, by uciec od dramatów w ich ojczyźnie, od wojen, od głodu, od przemocy. Nasza rozmówczyni, Nawal Soufi, zapewnia, że widziała to wszystko na własne oczy, nie raz odczuła także na własnej skórze.

Urodzona w Maroku, a obecnie mieszkająca we Włoszech, dziennikarka i wolontariuszka, kolejny rok niesie pomoc uchodźcom. Jest nazywana „panią SOS” albo „aniołem z Katanii”, to z nią kontaktują się ludzie, którzy mają problemy na trasie z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Europy. Jej dwa telefony komórkowe dzwonią co chwilę, a ona nie lekceważy żadnej informacji, bo wie, że od szybkiego działania może zależeć czyjeś życie.

Szacuje się, że na całym świecie jest teraz około 60 milionów ludzi, którzy musieli opuścić rodzinne strony. W zeszłym roku blisko milion migrantów przedostało się do Europy z nadzieją na nowe, lepsze życie. Co trzeci przybysz jest z Syrii, w której od ponad pięciu lat toczy się wojna. Uciekają także Afgańczycy, Irakijczycy, mieszkańcy Erytrei czy Nigerii. Najczęściej kierują się do Grecji i na południe Włoch. To tam płyną wypełnione ludźmi łodzie.

„Morze Śródziemne jest czerwone od krwi. Rozgrywa się tam współczesny Holokaust, a my nic z tym nie robimy, tylko patrzymy” – Soufi nie pierwszy raz wskazuje na Europę i jej przywódców, jak dotąd bezsilnych wobec migracyjnej fali. Tym razem Włoszka bierze udział w spotkaniu w Parlamencie Europejskim, zorganizowanym w przeddzień Międzynarodowego Dnia Kobiet. Tegoroczny poświęcono uchodźczyniom i kobietom ubiegającym się o azyl w Unii Europejskiej.

Kobiety – najwrażliwsze

Najnowsze dane UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Uchodźców) wskazują, że kobiety i dzieci stanowią ponad połowę uchodźców przybywających do Europy.  To najbardziej wrażliwa grupa migrantów. Kobiety i dziewczęta najczęściej narażone są na przemoc, zarówno w czasie podróży, jak i w miejscach, do których trafiają po przebyciu długiej i wycieńczającej drogi.  Z własnego kraju uciekają przed przemocą i wyzyskiem,  tymczasem tu, na starym kontynencie, padają ofiarą przemytników, oszustów, a także – co szczególnie bolesne – innych uchodźców.

Szczególnie narażone są te podróżujące samotnie. Bezbronne, mogące liczyć tylko na siebie, dla przemytników są łatwym celem. Zmusza się je do uprawiania seksu w zamian za przeprawienie przez morze, albo za paszport lub jedzenie dla dziecka. Mają wybór, ale wiedzą, że odmowa może oznaczać brak pomocy.

Kobiety, z którymi rozmawiali wolontariusze Amnesty International, potwierdzały, że były wielokrotnie nękane.

Hala z Aleppo, lat 23:

„W hotelu w Turcji, jeden z mężczyzn, który współpracował z przemytnikiem, Syryjczyk, powiedział, że jeśli się z nim prześpię, to nie będę musiała płacić albo dostanę zniżkę. Oczywiście odmówiłam, to było obrzydliwe, to samo przytrafiło się każdej z nas w Jordanii. Mojej przyjaciółce, która uciekła razem ze mną z Syrii, skończyły się w Turcji pieniądze, więc pomocnik przemytnika zaoferował jej seks ( w zamian za miejsce na łodzi). Oczywiście nie zgodziła się, a w rezultacie –  nie opuściła Turcji.”

Nahla, 20 lat, Syryjka

„Przemytnik molestował mnie,  próbował dotykać. Nie zbliżał się do mnie tylko wtedy, kiedy mój kuzyn znajdował się w pobliżu. Byłam przerażona, słyszałam historie kobiet, które nie mogły uwolnić się od przemytników, którzy proponowali im zniżki za podróż w zamian za to, że się z nimi prześpią.” *

„NiktCentre de tri et d'enregistrement « Paul-Hallen », Passau, Allemagne. En arrivant dans cette petite ville frontalière avec l'Autriche, les réfugiés touchent pratiquement au but. C'est là qu'ils vont enfin pouvoir faire leur demande d'asile pour rester en Europe, comme Ola et Hla, deux étudiantes syriennes. Auparavant, ils subissent quelques derniers contrôles : fouille au corps, relevé d'empreintes digitales, etc..., kto ocalał z wojny, nie powinien być narażony na takie traktowanie. Uciekinierki z krajów ogarniętych walkami, stają się ofiarami tam, gdzie powinny uzyskać pomoc” – mówi Iverna McGowan, szefowa Biura Amnesty International do spraw Instytucji Europejskich w Brukseli.

Podkreśla, że nie lepiej mają kobiety w ciąży – one najczęściej narzekają na utrudniony dostęp do opieki medycznej.

Wszystkie, bez wyjątku, skarżą się na brak tłumaczek, przyznają, że rozmowy w obecności mężczyzn są dla nich krępujące, zwykle nie mówią więc otwarcie mówić o swoich potrzebach czy o problemach zdrowotnych.

Kobiety, z którymi rozmawiali przedstawiciele Amnesty, nie kryły, że w podróży do Europy cały czas towarzyszył im strach. Poczucie zagrożenia wzrastało, gdy były zmuszone spać w tych samych pomieszczeniach co setki obcych mężczyzn. Uchodźczynie skarżyły się na koszmarne warunki w obozach przejściowych – ograniczano tam dostęp do żywności, toalety były zaniedbane, część pomieszczeń sanitarnych było wspólnych dla kobiet i mężczyzn. Kilka kobiet potwierdziło, że doświadczały przemocy także ze strony oficerów bezpieczeństwa – w Grecji, na Węgrzech i w Słowenii.

Rania, 19-letnia ciężarna z Syrii, tak mówiła o swoich doświadczeniach z Węgier:

„Policja przeniosła nas w inne miejsce, które było jeszcze gorsze. Składało się z ciasnych klatek, nie było tam w ogóle powietrza. Byliśmy zamknięci przez dwa dni. Dostawaliśmy dwa posiłki dziennie. Toalety były gorsze niż w innych obozach, mam wrażenie, że były zorganizowane w taki sposób, żeby nas jeszcze bardziej męczyć.” *

 * https://amnesty.org.pl/no_cache/aktualnosci/strona/article/8731.html

Jak można pomóc?

Eksperci zaproszeni na brukselskie seminarium podkreślali zgodnie, że aby walczyć z traumami i strachem, trzeba zapewnić uciekinierkom znacznie lepszą niż obecnie opiekę. Najważniejsze, by już na etapie podróży do Europy organizować dla nich szkolenia, by uczyć nowego języka. Niezbędne jest też poradnictwo dotyczące przepisów oraz lokalnych zwyczajów. Kobiety muszą wiedzieć, co je czeka w nowym miejscu, jakie będą mieć tam prawa. Konieczne są tłumaczki i lekarki, musi być też zorganizowana opieka nad dziećmi, ponieważ nie wszystkie kobiety są gotowe opowiadać o swoich przejściuchodzczynie2ach w obecności najmłodszych. W centrach dla uchodźców potrzebne są oddzielne pomieszczenia dla kobiet i mężczyzn, chyba że rodzina chce być razem. To niby oczywiste, ale w wielu miejscach, do których trafiają przybysze z daleka, takich „udogodnień” brakuje.

Podczas spotkania w Brukseli podkreślano, że kobiety muszą być dobrze przygotowane do integracji. Nie zawsze się ona udaje, nawet, gdy otrzymają status uchodźcy. Czy zdołają się  zaaklimatyzować, znaleźć pracę i czy będą czuły się dobrze w nowym miejscu – to zależy od wielu czynników. Integracja nie powiedzie się, jeśli rodziny nie będą mogły liczyć na dach nad głową. Kobiety, które wcześniej pracowały zawodowo, muszą mieć szanse na wykorzystanie swoich umiejętności i podnoszenie kwalifikacji w kraju, w którym mają zacząć nowe życie.

Skuteczna integracja jest jednak możliwa – przekonywały o tym kobiety, które od lat mieszkają w Unii Europejskiej. Przybyły tu jako migrantki, nierzadko uciekając przed wojną i biedą w swoim regionie. Assita Kanko od 10 lat mieszka w Belgii. Przyjechała z Burkina Faso, gdy miała 25 lat. Dziś jest popularną dziennikarką i polityczką, napisała autobiograficzną książkę poświęconą dramatom kobiet poddawanym rytuałowi okaleczania narządów płciowych (sama przeszła ten okrutny zabieg, gdy miała 5 lat).

Mamy różne korzenie, pochodzimy z różnych stron świata, ale dziś uważamy się za Europejki, bo tu – w Europie – mieszkamy” – mówiła Kanko, w imieniu swoim i innych kobiet, które, tak jak ona, zdołały znaleźć tutaj swoje miejsce. Niedawno pojechała do Burkina Faso, pierwszy raz od dekady. I widziała swoje rodaczki, które nie miały tyle szczęścia co ona. „Kobiety płacą najwyższą cenę” – przyznaje dziennikarka.

Historie kobiet

Gevgelija, Macédoine. Une fois la frontière entre la Grèce et la Macédoine franchie, les réfugiés doivent marcher quelques centaines de mètres avant d'atteindre le camp de transit de Gevgelija. Pour les plus âgés, les invalides et les handicapés, ainsi que pour les femmes avec des enfants en bas-âge, c'est une épreuve supplémentaire.

Zanim uciekinierki z Afryki i Bliskiego Wschodu złożą wniosek o  status uchodźcy lub o azyl, czeka je długi i trudny proces. Dla wielu to pierwsza w życiu taka walka. Trudna zwłaszcza wtedy, gdy mają pod swoją opieką dzieci lub wkrótce zostaną matkami. Z bliska przyglądała się uchodźczyniom francuska fotoreporterka Marie Dorigny, której wystawę, zatytułowaną „Przesiedlone” (‘Displaced’), można od kilku dni oglądać w brukselskim Parlamentarium.

W grudniu i styczniu Dorigny fotografowała ludzi przybywających łodziami z Turcji, zdjęcia robiła  m.in. na wyspie Lesbos, na granicy Grecji i Macedonii, w niemieckim centrum dla uchodźców. Na fotografiach widać kobiety  z dziećmi na rękach, ciężarne, kobiety starsze. Marie Dorigny miała okazję rozmawiać z nimi, choć – jak przyznaje – nie są to osoby otwarte na obcych. Nie chodzi tylko o barierę językową (większość nie mówi po angielsku), ale przede wszystkim o strach, jaki towarzyszy im przez całą podróż do Europy.

Od 2 marca wystawa zdjęć Marie Dorigny i innych fotoreportażystów przygotowana we współpracy z grupą #Dysturb jest dostępna w Paryżu, Brukseli i Barcelonie.

Zdjęcia autorstwa Marie Dorigny z wystawy w Brukseli.


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *