Uniwersytet Columbia pozwany w sprawie o molestowanie seksualne

Uniwersytet Columbia pozwany w sprawie o molestowanie seksualne

Autor: Rick Rojas

Źródło tekstu i zdjęcia: The New York Times

Enrichetta Ravina myślała, akademia feministycznaże profesor jest jej mentorem, że chciał pomóc jej uzyskać dostęp do bezcennej składnicy wiedzy – bazydanych z informacjami o tym, jak pracownicy inwestują swoje oszczędności emerytalne. Jej projekt badawczy, jak wierzyła, miał pomóc jej uzyskać stały etat wykładowczyni w Columbia Business School.
Wkrótce jednak rozpoczęły się niejednoznaczne aluzje.

Profesor opowiadał jej o oglądaniu pornografii
i o swoich seksualnych odkryciach. Zaczął się do niej przystawiać, mówić do niej „kociaku”.
Przez cały czas – opowiada Enrichetta Ravina – udawało mu się ograniczać jej dostęp do cennych danych.

W aktach sprawy założonej 22 marca w Sądzie Okręgowym, pani Ravina zeznaje, iż wielokrotnie zgłaszała sprawę odpowiednim organom uniwersyteckim, skąd odsyłano ją z kwitkiem i lekceważono zarzuty. Pani Ravina stała się ofiarą dyskryminacji ze względu na płeć oraz molestowania seksualnego, za co żąda ponad 20 milionów dolarów odszkodowania za straty moralne. Prosi także o więcej czasu na ubieganie się o etat wykładowczyni.

― Nigdy nie chciałam znaleźć się w takiej sytuacji, ale było to jedyne wyjście, które mi pozostało ― powiedziała
w marcowym wywiadzie pani Ravina, która zajmuje stanowisko adjuktki na Wydziale Ekonomii i Finansów w szkole biznesu od 2008 roku. ― Poczułam się naprawdę oszukana ― mówi pani Ravina. Myślałam, że Uniwersytet zajmie się rozwiązaniem tej sprawy, jak powinien.

Na początku maja 2014 roku pani Lawina złożyła formalne doniesienie w Radzie Wydziału oraz w administracji uczelni ― czytamy w aktach sprawy. Dziekan nazwał sytuację, w której znalazła się kobieta „operą mydlaną”.
Inni poradzili jej, żeby wycofała skargę i zrezygnowała ze swojego projektu badawczego. W listopadzie 2014 roku biuro uczelni ― która, notabene, utrzymuje, iż działa w zgodzie z Dziewiątą Poprawką, to jest chroni pracowników jednostek naukowych przed dyskryminacją ze względu na płeć ― orzekło, że w postępowaniu profesora nie ma żadnych nieprawidłowości.

Pracownicy Uniwersytetu poinformowali panią Ravinę w czerwcu, iż zostanie ona przeniesiona na płatny urlop naukowy na rok akademicki 2015-2016. W tym okresie obiecano przedsięwziąć działania w kierunku przyznania poszkodowanej etatu profesorskiego. We wrześniu urlop został odwołany, w grudniu zaś poinformowano ją,
że proces przyznania jej etatu rozpoczął się i przebiega w trybie przyspieszonym. Teraz pozostało jej mniej czasu
na przygotowanie, dlatego pani Ravina przewiduje, że jej szanse otrzymania etatu znacznie zmaleją.
Zarząd uczelni odmówił komentowania sprawy pani Raviny ze względu na toczący się proces, oświadczył jednak,
iż traktuje zarzuty o molestowanie „z najwyższą powagą”.

W ramach prowadzonych badań pani Ravina analizuje zestawy danych, w oparciu o które śledzi indywidualne decyzje finansowe w poszczególnych gospodarstwach domowych.

W roku akademickim 2009-10 ― czytamy w aktach sprawy ― Geert Bekaert, który od roku 2000 pełni funkcję profesora na wydziale Finansów i Ekonomii Uniwersytetu Columbia, zaproponował pani Ravinie, że pomoże jej uzyskać dostęp do dużej bazy danych, ze względu na swoje bliskie relacje z firmą, która dane te posiadała.
W treści umowy, którą pani Ravina zawarła z firmą zastrzegano, że firma może cofnąć dostęp. Pan Bekaert mógł wywrzeć na nich wpływ, żeby tak zrobili ― mówi pani Ravina.

Badaczka spędziła ponad dwa lata na przygotowaniu danych do swojego badania. Kiedy dotarła do punktu,
w którym odebranie jej dostępu poważnie zaburzyłoby kontynuację całego projektu, rozpoczęło się molestowanie
ze strony pana Bekaerta.

Kiedy badaczka odrzuciła zaloty profesora, ten wziął na niej odwet, opóźniając i utrudniając postępy w jej pracy.
W pewnym momencie powiedział, że jeśli kobieta będzie dla niego „milsza”, pozwoli, aby jej praca postępowała szybciej.

Pani Ravina złożyła oddzielną skargę na dręczyciela.

W środę 23 marca pan Bekaert zaprzeczył wszystkiemu oraz podkreślił, że zarzuty zostały wcześniej przeanalizowane przez instytucje uniwersyteckie i określone jako bezpodstawne.

„Jestem zniesmaczony odkryciem, że moja koleżanka po fachu ― nigdy bowiem nie byłem jej zwierzchnikiem ani promotorem ― wymyśla podobne oszczerstwa, żeby zniszczyć moją reputację” ― napisał w e-mailowym oświadczeniu pan Bekaert.

„Tak naprawdę ― dodaje ― jest to smutne potwierdzenie słów Stephena Kinga: żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary”.

„Przez wiele lat ― pisze napastnik ― pracowaliśmy wspólnie na zestawie danych, które otrzymałem z firmy,
dla której pracowałem. W zamian pani Ravina fabrykuje serię całkowicie fałszywych oskarżeń na mój temat.
Część z nich dodana została dopiero dziś, słyszę o nich po raz pierwszy”.

Według słów pani Raviny, trauma, której doświadczyła nie tylko zniszczyła reputację zawodową badaczki, ale także wyniszczyła kobietę psychicznie. Jak czytamy w aktach sprawy „emocjonale cierpienie było tak silne, że przez ostatnie dwa lata pani Ravina co tydzień spotykała się z psychiatrą, który pomagał jej radzić sobie z objawami”. Psychiatra zeznał, że pacjentka zaczęła chorować na nerwicę lękową.

― Myślę, że moja historia jest okropna, ale wydaje mi sie, że mnóstwo kobiet musi stawiać czoła podobnym sytuacjom ― mówi pani Ravina. ― Uczelnia mnie zawiodła, i mogła zawieść więcej ofiar w ten sam sposób.

Tłumaczenie: Ola Gocławska


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *