Wywiad z Gunhild Westhagen Magnor, reżyserką filmu “Optymistki” | Matronat Feminoteki

Wesołe jest życie norweskich staruszek!

Niedługo na ekrany naszych kin trafi dokument Optymistki” o niezwykłej żeńskiej drużynie siatkarskiej z Norwegii. Pomimo odbywanych co tydzień treningów, kobiety od trzydziestu lat nie zagrały żadnego meczu. Teraz to jest jednak ich cel! Dopracowują ostateczną strategię meczową składającą się z dużej dawki śmiechu, poczucia jedności i wyszydełkowanych kwiatów.

W oczekiwaniu na polską premierę reżyserka Gunhild Westhagen Magnor zgodziła się opowiedzieć Feminotece o swojej pracy, karierze a także starości.

F: Zazwyczaj kiedy myślimy o starości mamy przed oczami obraz naszych babć siedzących w bujanych fotelach i robiących na drutach bożonarodzeniowe swetry. „Optymistki” to ciepły, podnoszący duchu film o nieprzeciętnych seniorkach z miasteczka Hamar. Kim są Optymistki?

GWM: Wróćmy do roku 1973 r. Wśród pań regularnie spotykających się na brydża w mieście Hamar pojawił się pomysł, aby poza mózgiem zacząć trenować również ciało. Kobiety postanowiły spróbować piłki siatkowej. Co ciekawsze, były już daleko po pięćdziesiątce i nigdy wcześniej nie trenowały sportów drużynowych. Ochrzciły się Optymistkami. Żadna z nich nie miała pojęcia, jak się właściwie gra w siatkówkę a pozytywna nazwa miała je motywować do dalszych działań. Goro i Lillemor dwie główne bohaterki filmu były z Optymistkami od początku.

Goro (lat 98) jest szczególną osobą – ze swoją siłą, chęcią życia i fioletowymi tenisówkami jest uosobieniem całej filozofii drużyny. Kiedy złamała 3 palce, po prostu obwiązała je bandażem i grała dalej. Kiedy samotność puka do jej drzwi ona wyznacza sobie nowe cele i dąży do ich realizacji. Jak mówi: „Wiem, że jestem najgorszą siatkarką w drużynie, ale wszyscy chcą bym nadal grała pewnie ze względu na mój wiek”.

optymistki1
(źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Optymistki trenują co poniedziałek i tak już od ponad 40 lat. Kobiety mają zajęcie i czują, że gdzieś przynależą. Doceniają ćwiczenia fizyczne, ale siatkówka nie jest dla nich wartością nadrzędną. To raczej poczucie wspólnoty, troski o pozostałe i atmosfera sprawiają, że nadal trenują. Było dla mnie niezwykle wzbogacającym doświadczeniem poznać je wszystkie. Naprawdę dobrze się z nimi bawiłam. W czasie kręcenia filmu byłam w ciąży, co dodatkowo pozwoliło mi spojrzeć na moje życie z innej perspektywy.

(źródło: materiały prasowe dystrybutora)
(źródło: materiały prasowe dystrybutora)

F: Skąd pomysł na dokument?

GMW: Wiesz, jak to jest. Kiedy kończysz 30 lat zaczynasz się zastanawiać nad swoim wiekiem. Wiele z osób odbiera starzenie się jako zniewagę i prowokację. Starość równa się niemocy i utraconym szansom. Żyjąc w epoce zdominowanej przez kult młodości obawiamy się „wypaść z obiegu”. W powszechnej opinii panuje mniemanie, że wraz z zaprzestaniem pracy zawodowej kończy się życie. Starszy człowiek zamyka się w domu, przestaje doceniać smak jedzenia, rozwijać się intelektualnie, poznawać nowe rzeczy, śmiać się czy kochać. Po prostu egzystuje i czeka na koniec. Byłam szczęśliwa kiedy moja 72-letnia mama któregoś dnia oznajmiła mi, że przyłączyła się do żeńskiej drużyny siatkarskiej zwanej „Optymistkami”. Był to dla niej nowy start. Zafascynowana historiami opowiadanymi przez moją mamę o poszczególnych zawodniczkach postanowiłam je bliżej poznać…

F: Jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie?

GMW: Gdy po raz pierwszy poznałam Optymistki byłam pod wielkim wrażeniem. Dziewczyny z drużyny zaskoczyły mnie. Moje stereotypowe przekonania o osobach starszych nie pasowały do tego co zobaczyłam na boisku. Te kobiety nie były wcale delikatne i żałosne. Patrząc na nie uświadomiłam sobie jak bardzo są żywiołowe i z jaką zachłannością korzystają z życia. Przebywając z nimi poczułam, że bez względu na swój wiek emanują wyjątkową siłą i głęboko zakorzenionym poczuciem własnej wartości. Chciałam przejąć od nich wiedzę o pozytywnym starzeniu się, wcielić ją w życie i pozbyć się wszystkich moich obaw. Poczułam, że muszę przedstawić światu tą drużynę. Filmem chciałam także zainspirować innych do podjęcia wyzwań, które mogą wzbogacić ich dotychczasowe życie.

(źródło: materiały prasowe dystrybutora)
(źródło: materiały prasowe dystrybutora)

F: Jak wygląda starość w Norwegii? Oglądając Twój dokument odniosłam wrażenie, że jest to raj dla ludzi starszych. W Polsce nadal mierzymy się z obrazem pasywnych, wycofanych emerytów zajmujących się wnukami…

GMW: W gruncie rzeczy nasze kraje nie różnią się za bardzo. Niestety myślę, że przedstawianie starości jako czegoś przygnębiającego jest powszechne – przynajmniej na Zachodzie. Szkoda, że ciągle nie szanujemy i nie doceniamy osób starszych.

F: Właśnie. W naszej medialnej rzeczywistości kobieta po 40 staje się niewidzialna. Nie ma jej na okładkach modowych magazynów, w telewizyjnych programach czy na wybiegach. Jesteśmy owładnięci żądzą wiecznej młodości i perfekcyjności. Boimy się zestarzeć. Dlaczego zdecydowałaś się zrealizować film o dojrzałych kobietach?

GMW: Zastanawia mnie obraz osób starszy funkcjonujący w świadomości społecznej. Reklamy kremów przeciwzmarszczkowych, peelingów chemicznych i botoksu atakują nas z każdej strony. Na całym świecie przeprowadza się setki tysięcy badań laboratoryjnych w celu wynalezienia cudownego antidotum na starość, na opóźnienie oznak postępującego czasu. Innymi aspektami bycia osobą starszą poruszanymi w mediach jest słabość krajowej opieki geriatrycznej, wszechobecne choroby i samotność. Wszystko to tworzy przekaz informujący nas, że wraz z przejściem na emeryturę kończy się nasze życie. Nie jest to oczywiście pełen obraz osób starszych.

(źródło: materiały prasowe dystrybutora)
(źródło: materiały prasowe dystrybutora)

F: W filmie udało ci się stworzyć intymny i wielowymiarowy portret każdej z siatkarek – Goro jest nieśmiała i niepewna swoich umiejętności, Lillemor słynie z sarkastycznego poczucia humoru, Birgit wydaje się być świetną organizatorką… W jaki sposób zdobyłaś zaufanie seniorek? Czy czujesz się częścią drużyny?

GMW: Towarzyszyłam dziewczynom ponad rok. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy wspominałam, że chcę nakręcić o nich film. Chyba nie do końca były świadome konsekwencji. Wydawały się zainteresowane inicjatywą, ale jednocześnie dodawały: „tylko mnie nie kręć!” Musiałam spędzić naprawdę dużo czasu zdobywając ich zaufanie i oswajając je z obecnością kamery tak by czuły się przed obiektywem naturalnie.

W związku z tym, że większość ujęć kręciłam sama bez obecności dużej ekipy filmowej szybko stałam się częścią drużyny. Myślę, że wszystkie w pewnym momencie prawie zapomniałyśmy o projekcie filmowy. Dzisiaj, kiedy film odniósł sukces na międzynarodowych festiwalach Optymistki nadal nie mogą uwierzyć w swoją popularność. Nadal razem podróżujemy, pokazujemy nasz dokument, odbieramy nagrody… To była i jest naprawdę cudowna podróż dla mnie jak i reszty drużyny.

(źródło: www.skoftelandfilm.no)
(źródło: www.skoftelandfilm.no)

F: Którą z Optymistek darzysz szczególną sympatią?

GMW: Podczas realizacji filmu bardzo zżyłam się z Goro (98). Od pierwszego dnia wiedziałam, że będzie ona centralną postacią w dokumencie – jest bowiem najstarszą i najdłuższą stażem Optymistką. Z czasem zauważyłam jej nieprawdopodobnie pozytywną energię. Było to niezwykle inspirujące i utwierdziło mnie w przekonaniu, że to właśnie Goro powinna zostać główną bohaterką mojego dokumentu.

optymistki6
(źródło: materiały prasowe dystrybutora)

F: W porównaniu z innymi filmami o tematyce sportowej „Optymistki” nie powielają klasycznego schematu a la „Rocky”. Odniosłam wrażenie, że celem Twojego filmu nie było pokazanie jak zawodniczki przygotowują się do ważnego meczu. Jakie jest prawdziwe przesłanie „Optymistek”?

GMW: Rzeczywiste przesłanie filmu zostało podsumowane pojawiającym się na końcu filmu cytatem… Wiesz, wierzę w moc pozytywnych historii. Na co dzień jesteśmy otoczeni przez dramatyczne, przygnębiające i przerażające wiadomości. Czuję, że za wiele tego dookoła nas. Wiem, że nie każda historia może być opowiedziana od pozytywnej strony, ale myślę, że to właśnie optymizm często motywuje do zmiany.

F: Czego według Ciebie możemy nauczyć się od zawodniczek?

GMW: Nie czuję się upoważniona dodawania takich odpowiedzi. Zachęcam każdego widza do indywidualnej refleksji.

F: Wraz z popularnością filmu „Optymistki” Twoja kariera nabrała tempa. Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Czego będą dotyczyły Twoje następne filmy?

GMW: Mam już w głowie kilka pomysłów. W związku z tym, że w trakcie realizacji filmu zostałam mamą dwójki dzieci zamierzam na jakiś czas odłożyć na bok projekty filmowe.

F: Dziękuje za rozmowę.

/KU/

banernorweskie_batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *