Agnieszka Kublik: Mam mdłości, gdy w restauracji matka publicznie przewija dziecko

Agnieszka KublikSiedzimy ze znajomymi w restauracji. Nagle kobieta z naprzeciwka ściąga córce majtasy i zmienia pampersa z niespodzianką. Patrzę na te czynności higieniczne, chociaż wcale nie chcę. Siedzę w końcu nad talerzem z kolacją – pisze Agnieszka Kublik w “Gazecie Wyborczej”.

(…) Przy okazji przypomina mi się, jak niedawno na podwórku zobaczyłam matkę, która zdejmowała spodenki swemu kilkuletniemu synkowi. Obok piaskownica, a dzieciak leje na trawnik. Na ten sam, po którym maluchy turlają się od wiosny do jesieni, po którym łażą na czworakach, gdzie budują domki dla swoich lalek i garaże na plastikowe samochodziki (…)

Cały tekst i fotografia: Wyborcza.pl, 28.12.2014 


2 komentarze

  1. To już jest przesada.Rozumiem matki, rozumiem,ze dziecko trzeba przebrać,ale na litość, czy ja muszę na to patrzeć.Nie każdy jest estetyczny, niech mi nikt nie wmawia,że zapach kupy nie zniechęci w restauracji do zjedzenia dania. Byłam z mężem w restauracji, blisko były te stoliki. Nagle wyciąga swą nie małą pierść i karmi dziecko, dziecko nie było zbyt zainteresowane. Mleko kapie na maxa, a ona głowa do góry i patrzy dumna, kto patrzy na nią. Masakra. Gdyby chciała usiadłaby tyłem do wszystkich,ale tu chodziło o to,że chciała by patrzeć na nią. Kompletnie nie skupiała się na dziecku, tylko lampiła kto się gapi na cycka z kapiącym mlekim, bo dziecko nie chciało jeść. Czy ja muszę na to patrzeć.

  2. Ja nigdy nie miałam przykrych sytuacji a często z córką chodzę do knajp i restauracji. W weekendy chodzimy do warszawskiego Teatru Małego Widza a potem gdzieś na obiad.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *