“Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami”, Jeannie Vanasco – publikujemy fragment książki

Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami

Autorka: Jeannie Vanasco

Przekład: Anna Dzierzgowska

Wydawnictowo Relacja

Premiera: 25 listopada 2020

[Fragment]

Wiem, że to pusty moralizatorski trop

Mark napisał dwa dni temu. Umówiliśmy się na piątek.

            Dziś jest piątek.

Cały ranek zajmuję się zbieraniem materiałów na temat zachowań mężczyzn, którzy wykorzystują seksualnie kobiety. Często mężczyźni ci podejmują coś, co badacze określają jako seria pozornie nieistotnych decyzji – niekoniecznie o charakterze seksualnym – dzięki czemu powstają warunki, w których mogą kogoś wykorzystać.

            Gdy będę rozmawiać z Markiem, może twierdzić, że nigdy świadomie nie planował mnie wykorzystać; a jednak podjął różne decyzje, które doprowadziły do tego, że powstały warunki, w jakich mógł to zrobić.

            Na imprezie Mark słuchał, jak opowiadałam, że bardzo tęsknię za moim tatą. Kilka razy napełniał mi kieliszek. Garrett powiedział do mnie: „Chyba powinnaś już przestać pić”. Za to Jake mnie zachęcał. Upiłam się pierwszy raz w życiu.

            Ktoś (być może Mark) zasugerował, że powinnam się przespać w pokoju Marka w piwnicy. Mark i Jake sprowadzili mnie na dół, po czym Mark powiedział, że zostanie ze mną i upewni się, czy wszystko w porządku.

Nurtuje mnie jedno pytanie: Dlaczego ktokolwiek miałby sprowadzać pijaną osobę po licznych schodach do piwnicy, zamiast odprowadzić ją do sąsiedniego pokoju? Jeśli to Mark zasugerował pokój w piwnicy, mogłoby to znaczyć – biorąc pod uwagę, to co się stało – że wszystko zaplanował.

            Nie chcę wierzyć w to, że Jake mógł być z nim w zmowie.

Kiedy Mark mnie przepraszał, powiedział, że za dużo wypił, później przyznał, że to żadne usprawiedliwienie dla tego, co zrobił, a później znów przypomniał mi, że za dużo wypił.

W trzeciej księdze Etyki nikomachejskiej Arystoteles twierdzi, że mężczyzna, który pod wpływem alkoholu popełnia czyn niesprawiedliwy, jest zań odpowiedzialny – o ile był w stanie przewidzieć, że pijany źle się zachowa.

Nurtuje mnie teraz jeszcze inne pytanie: Dlaczego podkreśliłam, że wtedy upiłam się po raz pierwszy? Czy chodzi o to, że picie mnie dyskwalifikuje, że nie mogę być Dobrą Ofiarą ? Nawet jeśli wiem, że to pusty moralizatorski trop, który ma pasować do uproszczonych narracji, i nawet jeśli wiem, że nie jestem w stanie zadowolić wszystkich, wciąż zabiegam o aprobatę, o odpuszczenie – ponieważ jakaś pozbawiona poczucia bezpieczeństwa cząstka mnie chce uprzedzić wszelkie możliwe twierdzenia czytelników, dotyczące tego, że powinnam zrobić to a to („dać mu w pysk, kopnąć go w jaja, ugryźć w rękę”) zamiast leżeć nieruchomo i cichutko płakać – ponieważ, tak, żałuję tego, że leżałam znieruchomiała, i żałuję, że płakałam. I co z tego, że byłam pijana? Co z tego, gdybym wcześniej upijała się setki razy?!

Myślę o sobie i o Marku pod idealnie prostym znakiem stopu.

Wciąż słyszę jego głos:

            – Po prostu jestem taki samotny.


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *