Feministyczna Kooperatywa na miarę 50+ zaproszenie

MFrej (2)Nazywam się Anna Wiatr.

Zacznę, dla odmiany, od końca.

Po pierwsze: Kobiety po 50. (ciut młodszych nie odeślemy z kwitkiem);
2. Z wyższym wykształceniem najchętniej;
3. Bezrobotne, nie z wyboru;
4. Młode (duchem);
5. Zdeterminowane do pracy zarobkowej;
6. Samodzielne w działaniach;
7. Feministki.

Wystarczy, a teraz od początku.

Poszukuję Koleżanek do współpracy. Do kooperatywy 50+, która zapewni nam godną pracę za przyzwoite wynagrodzenie. Żeby było jasne, nie mam gotowego pomysłu i nie proponuje Wam etatów w swojej firmie. Proponuję wspólne przedsięwzięcie, które wymyślimy i zorganizujemy.

Czy jesteście tutaj? Jeżeli tak, to poproszę o kontakt.

Wypełnijcie ankietkę i prześlijcie pod adres: 50plus@feminoteka.pl

Czekam na Was do końca listopada.

Skąd taki pomysł? Ano z życia.

Zanim jeszcze przekroczyłam magiczną pięćdziesiątkę, stało się u nas w kraju modne pomaganie „seniorkom i seniorom” za unijne pieniądze. A to można było zobaczyć jak wygląda klawiatura komputera, a to posiąść podstawy angielskiego, a nawet zostać zmotywowaną przez jakiegoś dziarskiego trzydziestolatka. Gorzej było z pracą, bo już wtedy nasze cv szły do kosza z powodów poza merytorycznych. Kryzys ( którego nie było) szalał sobie w najlepsze, a nasze mikroprzedsiębiorstwa padały jak muchy.

Wiele z nas zostało na lodzie, a z czasem i bez środków do życia. Na mnożących się konferencjach „pomocowych” dowiadywałyśmy się, że musimy być elastyczne, nie bać się nowych wyzwań i oczywiście przekwalifikowywać się koniecznie. „Fantastycznie” – mówiłam, ale też pytałam na kogo mam się przekwalifikować? Na fryzjerkę, bukieciarkę, tramwajarkę? A co wtedy będą robiły te, które już są fryzjerkami, bukieciarkami itd. i w tym kierunku się kształciły, bo tak chciały, takie miały ambicje.

Ja mam ze trzy fakultety, bo tak chciałam, bo to mnie interesowało. Mam doświadczenie zawodowe w kilku branżach, niekoniecznie pokrewnych z kierunkami studiów. Jestem elastyczna jak cholera, dobra, mogę sprzątać, dyplomy mi w tym nie przeszkadzają, tylko czy powinnam odbierać pracę tym, które niczego innego nie potrafią? Czy moja wiedza i doświadczenie wyparowały, ważne żeby ręce sprawne do miotły i ściery, kręgosłup zdrowy do wysadzania na basen staruszków w UK-ju? No halo! Coś chyba nie tak!

Może za chwilę tak będzie i poddam się i zmienię klimat, ale póki co jeszcze próbuję znaleźć swoje miejsce w moim kraju. I Was zapraszam.

A i jeszcze jedno, patrz pkt.7. Ja już nie chcę pracować z tymi, które za feministki się nie uważają.

Ważne! Nie udzielamy wsparcia finansowego, nie mamy gotowych miejsc pracy ani dotacji.

Ankietka:
Imię i nazwisko:
Data urodzenia:
Wykształcenie:
Umiejętności:
Od kiedy bezrobotne:
Adres mailowy, tel.:

Fundacja Feminoteka udziela wsparcia i matronuje inicjatywie.


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *