TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Bezsenność. Krótki monolog z kotem w tle Barbary Elmanowskiej

Odeszła tak po prostu, zanim na dobre przyszła.
Bohaterka

AM: Zanim przeanalizujemy kolejny polski lesbijski dramat, warto wspomnieć, jak ten tekst znalazł się w naszym posiadaniu, bo jak większość les*utworów dramatycznych nie był publikowany.

MR: Tym razem po prostu autorka, Barbara Elmanowska, przysłała nam tekst.

AM: Po prostu – tak bym nie powiedziała. [śmiech] Zdobywanie lesbijskich sztuk to zadanie dla wytrwałych. Najpierw trzeba wyśledzić teksty, a potem namówić autorki, by podzieliły się swoją twórczością. Dzielą się dramatem, ale nie dostajemy zgody na analizę tekstów w naszym cyklu…

MR: Tym razem się udało. I dziś rozmawiamy o Krótkim monologu z kotem w tle. To monolog tragikomiczny, pierwszy monolog, który omawiamy. Dotychczas dramaty były małoobsadowe, ale żaden nie był napisany na jedną osobę. Kto więc utrzymuje naszą uwagę przez całą sztukę?

AM: Bohaterka bez imienia. Nie poznajemy też imienia jej ukochanej. Będziemy dla ułatwienia pisały o nich: Bohaterka i Ukochana. Potraktujemy te określenia – trochę samowolnie – jako imiona postaci dramatu.

MR: Bohaterki bez imienia pojawiły się też w Kostce smalcu z bakaliami Ingmara Villqista i w Moje życie królicze Izabeli Morskiej (Filipiak). Zawsze to coś znaczy.

AM: W przypadku monodramu Elmanowskiej służy każdej bohaterce inaczej. Dzięki temu zabiegowi można ukryć tożsamość Ukochanej i zamazać płeć Bohaterki.

MR: To sprawa zasadnicza. Konstytuująca opowieść. Didaskalia na początku zaznaczają, że postać jest kobietą, autorka nawet podkreśla kobiecość Bohaterki. Ale jednocześnie postać wdziewa męski strój – czarne spodnie, biała koszula, krawat – który utożsamia ją z mężczyzną. To oznacza bycie mężczyzną, które nazywa koniecznością, zabawą, grą, żartem. Zawsze jednak swego rodzaju konwencją. Tę konwencję realizuje też przez używanie męskich końcówek gramatycznych.

AM: Bohaterka traktuje męskość jak kostium symboliczny. Stan chwilowy. Usiłuje zachować granicę między swoją kobiecością biologiczną a skonwencjonalizowaną męskością. Jakby bała się, że kobiecość może zniknąć ostatecznie. Autorka podkreśla to komentarzem w didaskaliach: Musi być widać, że świadomie i być może jedynie kontekstualnie wchodzi w rolę męską, co ani trochę nie przeszkadza jej w byciu pewną swej kobiecości kobietą.

MR: Możemy się zastanowić, czy to trzymanie granic płci to wynik lęku, czy myślenia transgenderowego, queerowanie czy może maska teatralna. Trzeba zaznaczyć, że znajdujemy się na scenie. To zdaje się jedyna omawiana przez nas sztuka umieszczona w teatrze. Otwiera to dodatkowy poziom rozpatrywanej historii i umożliwia performowanie nie tylko płci.

AM: Skoro teatr, to i scenografia. Minimalistyczna i bardzo tradycyjna: stolik i dwa krzesła po jednej stronie. Po drugiej krzesła w trzech rzędach, sugerujące publiczność, lecz odwrócone tyłem do stolika. Elementem scenografii jest też wyimaginowana publiczność.

MR: No i mamy wszystkie elementy teatru, który stworzyła autorka Bohaterce, by ta mogła przeanalizować swoje miłosne doświadczenie. Do tej analizy wykorzystuje jeszcze maszynę do pisania i sporo kartek papieru. Będziemy bowiem świadkiniami_ami procesu twórczego – zapisywania emocji miłosnych i refleksji nie-tylko-miłosnych. Bohaterka może być wcieleniem autorki, tym samym monodram może być autotematyczny, ale pewności nie mam. Wiem jednak, że Bohaterka dokonuje wiwisekcji, chciałaby ją zrobić z piórem w ręku, ale nie ma siły pisać, jedyne co może, to produkować spisy, wykazy tytułów, tematów, streszczeń. Zbieram nasiona, czekając na sezon. Czy nastąpi, to nie wiem, ale zbierać trzeba.

AM: Bohaterka żyje w pustce albo w wyimaginowanej rzeczywistości, którą stwarza tylko po to, by urealnić swoją spowiedź, będącą rodzajem coming outu. Czuje potrzebę ujawnienia swojej nieheteronormatywnej nieszczęśliwej historii miłosnej, choćby przy wymyślonym audytorium.

W istocie zmierzam jednak do rzeczy zgoła odmiennej. W zanudzaniu innych sobą łatwo zgubić kierunek, jeśli taki w ogóle pozwala się obrać. Zresztą zdyscyplinowany nigdy nie byłem. Nie mówiąc o konfesji. Ostatni raz spowiadałem się ze sto lat temu, nie licząc przyjaciółek.

MR: I choć to fikcja, dziwnie przypomina realną sytuację lesbijki–artystki w Polsce, która sama coś przeżywa, sama opisuje, sama wystawia, sama ogląda. [śmiech]

AM: Mimo całego tego tragikomicznego kontekstu spowiedź jest prawdziwa. Wszystko krąży wokół niej. Każdy niemal motyw wpleciony w opowieść jest jej emanacją, poczynając od bezsenności.
Bezsenność to… – czas bez snu. I bez tabletek. Często bez alkoholu. Bez terapii. Bezsenność z seksu się nie wlicza. Nic, co dobrowolne, nie jest z >bez<. Bezsilność, bezradność.

MR: Tymi słowami zaczyna się tekst monodramu, którym towarzyszą działania pantomimicznie imitujące poranne ablucje przed toaletką na scenie. Codzienne czynności stanowią ramy, a może kręgosłup, dzięki któremu trzyma się konstrukcja sceniczna, ale też chyba sama Bohaterka. To stelaż podtrzymujący, bo w jej historii jest dużo luk.

AM: Mamy wrażenie, jakby bohaterka wyłaniała się z nicości, a scena jest miejscem, gdzie może urodzić się na swoich zasadach. Zaczyna performować siebie i swoją przeszłość. Bezradność i bezsilność sprawiają, że kreuje nowy świat – nieoczywisty i nieprosty. Trochę jak ze snu.

MR: Sen to ważny element opowieści. I zawsze jest jakoś zaburzony.

AM: To również klasyczny motyw lesbijski – obecny w filmach czy w sztukach plastycznych. Pojawiał się w także w dramatach przez nas omawianych, na przykład u Ingi Iwasiów, która uczyniła sen medium komunikacyjnym.

Bohaterki Pogadywania wokół sprawy orgazmu wielokrotnego traktują sen jako bezpieczną zasłonę dla intymnych, wzajemnych wyznań miłosnych. Każda mówi o swojej miłości tylko wtedy, gdy druga śpi. Być może miłość jest tak wielka, że rzeczywistość jej nie unosi. Być może niemożliwe jest bezpośrednie wyznanie uczucia.

MR: W tekście Elmanowskiej sen również potraktowany jest jako kanał komunikacyjny. I na pewno jest sposobem radzenia sobie z lękiem przed bliskością, ale też odcina od świadomego zmierzenia się z orientacją seksualną. O to podejrzewam Ukochaną. Ucieczka w sen może być też sposobem ominięcia decyzji o identyfikacji płciowej czy orientacji seksualnej.

AM: Mocne stwierdzenie. Nie musimy przecież podejmować jednoznacznych decyzji tożsamościowych. Możemy też incydentalnie – jak nasza Bohaterka – wpadać w gry genderowe albo tkwić pomiędzy jak Ukochana, która być może nie podejmuje decyzji, bo nie chce czy nie umie jej podjąć lub może bawi się uczuciami bohaterki. Zresztą Ukochana jest tak szczątkowo zarysowana, że wszystko, co mówimy o tej postaci to spekulacje.

MR: Prawda, ale wróćmy do tematu snu. Mam wrażenie, że zaburzenie snu jest symptomatyczne. To jest głębszy problem. W świecie naszej Bohaterki nawet we śnie nie ma spokoju. Sen jest przecież udawany. Obie bohaterki udają, że śpią. Sen – temu trudno już zaprzeczyć – to sposób na nieprzyznanie się do pragnień erotycznych obu postaci, choć bardziej to Ukochana robi uniki. U Ingi Iwasiów dziewczyny zapadały w sen prawdziwy. U Elmanowskiej prawdziwego snu nie ma.

AM: I być nie może. Skoro rzeczywista bliskość między Bohaterką a jej ukochaną jest niemożliwa, udawany sen to okazja, by się dotykać. Obie na to zezwalają. Jak to odczytywać? Jako świadomą grę czy manipulację?

Czasami, budząc się w nocy, przypominam sobie, jak nie mogłem spać, czując ją przy sobie, obejmując, czując, jak oddycha. To było takie proste. Rzeczy najbardziej proste są zwykle najbardziej przejmujące. I przecież docierało do mnie, że prawdopodobnie nie śpi, ale nie reaguje, bo jest daleko stąd i wcale nie chce, choć z jakichś względów też nie odmawia. Miałem mieszane uczucia. Podejrzewałem nawet, że jej późniejsze zapewnienia o tym, jak miły był mój dotyk i, że bardzo go wówczas potrzebowała, były tylko zapewnieniami mądrej kobiety, która nie chce urazić mojej męskiej dumy.

MR: Sen jest silnie kojarzony z łóżkiem, w którym Bohaterka spędza wspólną noc z Ukochaną. Od tej pory Bohaterka staje się więźniarką łóżka (wcześniej sypiała na podłodze), które kojarzy się z wyjątkową, niepowtarzalną chwilą i które zacieśnia związek Bohaterki z Ukochaną, ale nie koi bólu odrzucenia.

AM: Zdaje się, że wręcz przeciwnie, w chwilach przerywających nieczęsty sen Bohaterka czuje ból fizyczny.

Przyznaję, kiedy już śpię, to budzę się w nocy. Nigdy nie sprawdzam, która godzina, aby nie zajmować sobie myśli rozważaniem, który to narząd zgodnie z zegarem biologicznym właśnie mnie obudził. Czasami odczuwam lekki ból w karku, czyli po prostu mam zmienić pozycję, może lekko na bok, może bez poduszki. Czasem majaczy mi w głowie myśl, że już dosyć tych dziecinnych głupot, że czas wrócić na podłogę.

MR: W sposób oczywisty motyw snu ściśle wiąże się w tym tekście z erotyką:

[…] wiele fragmentów ciała odsłoniło się samoistnie w trakcie snu, więc to chyba nie moja wina. Sunąłem dłonią przez fragment jej pośladków, po linii wyznaczonej przez kręgosłup aż do karku. Tu już musiałem wejść pod sweter. No i ten brzuch, nie wiem dlaczego, zupełnie oszalałem na jego punkcie. Tam znów wsunąłem dłoń pod sweter, docierając do fragmentów piersi, odkrytych przez rozpięty biustonosz. Przysięgam, że to nie ja go rozpiąłem. Potem ucho i te cudowne włosy. Jezu, gdzie były jej usta, gdzie te usta? Ach! Dotykałem też tych dłoni. O dłoniach już chyba mówiłem. Tak, są absolutnie wyjątkowe. A skóra, cała skóra, cudowna w dotyku.

AM: Taki substytut realności. Ale to jedyna – jak się wydaje – tego rodzaju sytuacja, która zdarzyła się w relacji Ukochana-Bohaterka.

MR: Ja w tym dotyku przez sen widzę nadużycie, które współgra z seksistowskimi grami utrwalającymi heteronormatywny wzorzec relacji między Ukochaną a Bohaterką. Ten tekst, moim zdaniem, zdradza głęboką nieświadomość genderową, a świadoma gra płciowa ogranicza się tylko do przebieranki.

AM: To mnie nie dziwi, mieści się w mainstreamowym rozumieniu crossdressingu. Za męskim strojem właściwie nie idzie nic, prócz ograniczonej w czasie przemiany, która pozwala wejść w skórę płci przeciwnej. Bohaterka na czas monodramu wchodzi w męską rolę rozumianą bardzo tradycyjnie. I nie próbuje nic więcej z tym zrobić. Tym samym wzmacnia stereotyp.

MR: Ten stereotyp powraca. Na przykład podczas bezsennych nocy, które mają swoje rytuały: słuchanie radia, oglądanie telewizji – bohaterce udaje się zdrzemnąć w czasie programu Martyny Wojciechowskiej, a potem nagle budzi się, gdy na ekranie spacerują nagie dziewczyny z heteroseksualnych filmów pornograficznych. Zderzenie Wojciechowskiej i filmów erotycznych to zwizualizowane lesbijskie pożądanie.

AM: To zderzenie jest być może niewinne, być może perwersyjne, ale przede wszystkim wybija z heteronormy. Zwróć jednak uwagę, że to wybicie wynika z kontekstu, nie wiem, czy nie są przypadkowe w tekście Barbary Elmanowskiej.

MR: Lesbijskie pragnienie erotyczne drga w Bohaterce cały czas. Tłumione, ale co czas jakiś daje o sobie znać w formie, w jakiej może przebić się – poza świadomością bohaterki. Zdarza się, że bohaterka postrzega rzeczy erotycznie, jak na przykład papierosa, bo kojarzy się jej z Ukochaną.

Nie mogę się oprzeć, gdy tak otwiera paczkę papierosów i wysuwa mi jednego. A potem zapala zapalniczkę. Jezu! No więc postanowiłem, że rzucam. W tym czasie spotkaliśmy się z moim bratem we Wrocławiu. Siedzieliśmy w knajpie, ona po mojej prawej stronie. Kątem oka widziałem, jak powtarza rytuał, otwieranie opakowania, wyjmowanie papierosa. A gdy usłyszałem dźwięk odpalanej zapalniczki, przeszły mi ciarki po całym kręgosłupie. […] Poza tym 2-3 razy nasze kolana spotkały się pod stołem, co ostatecznie wyeliminowało mnie z dalszej rozmowy.

AM: Opowieść krąży wokół erotyzmu i krąży wokół łóżka, co znowu zwraca nas do dramatu Iwasiów. Jej bohaterki nie wychodzą z sypialni, to centrum ich świata.

MR: Podkreślmy, że łóżko to nie tylko znak erotyzmu, to też znak intymności, domowości, która charakteryzuje polskie dramaty lesbijskie. Pisała o tym kiedyś Magdalena Szcześniak w tekście Domowe dramaty lesbijek.

AM: Ta domowość ujawnia się także za sprawą herbaty. Brzmi to żartobliwie, ale motyw herbaciany, choć wydaje się nieznaczący, jednak pojawia się w większości polskich sztuk o lesbijkach. Nabiera więc znaczenia. Nie sądzę jednak, żeby autorka świadomie nawiązywała do naszych poszukiwań lesbijskich toposów, ale motyw tym bardziej wydaje mi się symptomatyczny, kolejna postać popija herbatę. W tekście Elmanowskiej wyobrażenie kubka łączy się z lękiem, że Bohaterka nie zapanuje nad prostą sytuacją.

Stojąc w ciągu dnia przy grzejniku w pracy, umysł nagle podsuwa mi te nocne majaki, prowokuje następne, jak na przykład te, że pewnie zaraz nie utrzymam kubka z herbatą, jakby dłonie odmawiały mi posłuszeństwa. I widzę w wyobraźni, jak ten kubek roztrzaskuje się na podłodze i zalewa mi spodnie przynajmniej do kolan. Dobrze, że mieszkam niedaleko.

MR: Obok “safickiej herbatki” mamy jeszcze w monodramie koci motyw. Kot często przemyka między kartkami dramatu lesbijskiego. Na przykład w sztuce Agnieszki Łuczak straszył gości w łazience, w tekście Elmanowskiej koci topos został rozbudowany, stał się wieloznaczny i przede wszystkim wpisany został w tytuł – Krótki monolog z kotem w tle. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

AM: Na poziomie realnym jest po prostu kotem Bohaterki. Na poziomie symbolicznym jest wcieleniem Ukochanej i samej Bohaterki. Już opis wyglądu kota sugeruje podobieństwo z Bohaterką. Oboje czarno-biali, z krawatem i skarpetkami.

MR: Natomiast kocia osobowość w oczach Bohaterki jest lustrem bardzo stereotypowo rozumianej kobiecości.

Gdy kobieta jest jak kot, niezależna, wymykająca się, z własnym światem wewnętrznym, którego nigdy nie pojmę, podejmująca nieustanną grę, której reguł do końca nigdy nie poznam, czuję się wspaniale, a moja męskość na tym tle staje się wyraźna. To banały, ale powiem. Ja się staję. Czuję wówczas w sobie myśliwego, obserwuję urzeczony, próbuję odgadnąć następny krok.[…] Nie lubię za te wszystkie cechy, które uwielbiam u kobiet.

AM: Powiązanie kobiety z kotem podbija fakt, że kot jest prezentem, który został Bohaterce podrzucony przez Ukochaną. Nieustająco przypomina o nieszczęśliwej miłości. Jego obecność jest jak jątrząca rana, dlatego dostaje się biednemu stworzeniu za brak serca kobiety. Ale też dzięki niemu Bohaterka może wyrazić swoją nienawiść do wciąż odrzucającej ją kobiety.

MR: Ale też kocia kobiecość ożywia w naszej bohaterce naturę myśliwego, która kobietę sprowadza do zwierzyny łownej. I tym samym relacja między kobietami zostaje zaklęta w klasycznym patriarchalnym wzorcu.

AM: Być może niemożność wyjścia z tego wzorca podtrzymuje mit miłości niemożliwej.

Odeszła tak po prostu, zanim na dobre przyszła. Z torbą na dworcu mówiła, jak jej przykro, że jednak nie mogę przykładowo… zapuścić brody. No nie mogę. Choć czasem chciałbym.

MR: I to chcenie Bohaterki-kochanki trzyma w senno-performatywno-miłosnym potrzasku sceniczną opowieść i nie pozwala ruszyć z miejsca Bohaterce-pisarce, mimo że osobiste i twórcze procesy wzajemnie się stymulują, to nie mamy pewności, jaki będzie artystyczny efekt tego zmagania, którego jesteśmy świadkiniami.

AM: Jednak ostatnie didaskalia sztuki dają nadzieję: Siada do biurka, gasi papierosa, zaczyna jednym palcem wystukiwać pojedynczy dźwięk na maszynie do pisania, powoli, rytmicznie. Ponownie motyw muzyczny z Elegii.

MR: Nadzieję daje też fakt, że monodram zdobył główną nagrodę w konkursie organizowanym przez projekt Alchemia teatralna i żeKrótki monolog z kotem w tle w wykonaniu Joanny Baranowskiej miał premierę 10 lutego 2017 rokuw Świdnickim Ośrodku Kultury w ramach XIV Forum Teatrów Niezależnych Transformacje.

MR: Może uda nam się kiedyś o tym spektaklu napisać.

****************************

Barbara Elmanowska (ur. 1981) – poetka, doktora nauk humanistycznych. Debiutowała w 2006 r. esejem Zawsze fragment (I miejsce w konkursie Literackie Talenty 2006, Świdnica). Autorka tomików: Tę drogerię mam po drodze (Wrocław 2008 – nagroda w konkursie na debiut poetycki organizowanym przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich) oraz Próby generalne (Mamiko, Nowa Ruda 2014). Jej wiersze były tłumaczone na język czeski. W 2016 r. ukazał się Czarny pegaz (MBP Świdnica), pierwszy powojenny przewodnik po grobach artystów pochowanych w Świdnicy.

Damski TANDEM Twórczy
Działa od 2009, stworzył cykle: literacki Żywe radio, performatywny Maryjan i Krystina, filmowy Kino lesbijskie z nutą poliamoryczną / czytanie dramatu Portret lesbijek we wnętrzu, Niesubordynowane czytanie sztuki Jolanty Janiczak / spektakle: Orlando. Pułapka? Sen, Fotel w skarpetkach, 33 Sztuka, Czarodziejski flet, Gertruda Stein & Alice B. Toklas & Wiele wiele Kobiet, SharmTrio plus. Drag King Show. Retroseksualni / dokument L.Poetki / O’LESS Festiwal (2012-2014) / cykl debat i audycji Kobieta Nieheteronormatywna / projekt archiwistyczny A kultura LGBTQ+ nie poczeka! / współzałożycielki Stowarzyszenia Sistrum. Przestrzeń Kultury Lesbijskiej* / LAW. Lesbijskie Archiwum Wirtualne.

Agnieszka Małgowska – lesbijka / feministka / artaktywistka / reżyserka / trenerka teatralna / scenarzystka.
Monika Rak – lesbijka / feministka / artaktywistka / aktorka / dramatopisarka / slamerka / graficzka

Korekta: Maja Korzeniewska

*************************

LESBIJSKA INSPIRA. Manifest i wywiady POCZYTAJ
AAAKulturalnik. Teatr Lesbijski w Polsce. Cykl teatrologiczny POCZYTAJ
AAAKulturalnik. Sistrium rozmawia o L*Kulturze. POCZYTAJ

Udostępnij

Ostatnie wpisy

Centrum 11.11 – oficjalna inauguracja

Choć jesteśmy tam od dobrych kilku miesięcy, to dopiero teraz była okazja, by zainaugurować działanie naszego Centrum 11.11, która odbyła się 11 listopada. Jednocześnie świętowałyśmy

Wystawa 💛💙 888 88 79 88💛💙

Tекст Українською знаходиться нижче  Fundacja Feminoteka we współpracy z organizacjami partnerskimi rusza w świat, by pokazać, jak ważny jest głos osób, które doświadczyły przemocy. Celem