7 rzeczy, które feministki koloru chcą powiedzieć białym feministkom

Źródło: Bustle

Autorka: Gina M. Florio – pisarka i podróżująca instruktorka jogi

4

[tłumaczenie zostało zedytowane 17.04.2016r.]

Definicje:

White feminism/Biały Feminizm – feminizm, który rażąco pozostawia niezauważonymi troski i problemy women
of color/kobiet koloru.

Women of color/Kolorowe kobiety – kobiety należące do grupy rasowej innej niż biała.


7 rzeczy, które kolorowe feministki chcą powiedzieć białym feministkom

Gorzką prawdą jest, że białe feministki są uprzywilejowane w sposób, z którym kolorowe feministki nie mogą się utożsamiać i nie jest to ich wina.  Tak, niektóre białe feministki nie zdają sobie sprawy z własnego przywileju i jest to złe. Jednak nasze społeczeństwo również jest winne udając, że stosunki rasowe w USA są bardziej zaawansowane niż w rzeczywistości.

Jako osoba rasy mieszanej nie mogę patrzeć na białe kobiety występujące jako rzeczniczki teorii feministycznych, które tworzyły kolorowe kobiety. Na bardziej osobistym poziomie, byłam świadkinią sytuacji, w których pracowite nie-białe kobiety z mojej rodziny zderzały się z systemowymi uprzedzeniami, których większość białych kobiet nigdy nie zrozumie, takich jak: słabej jakości opieka zdrowotna czy nisko płatne prace, które nie dają nadziei na awans.

Wiem, że nie mogę w pojedynkę rozwiązać wszystkich konfliktów w środowisku feministycznym, ale mogę przekazać te siedem rzeczy, które feministka koloru chciałaby powiedzieć białym kobietom.

  1. 1. Historia feminizmu n2aznaczona jest rasizmem.

Niektóre z najbardziej znanych amerykańskich feministek niestety były rasistkami. Na początku XX wieku, Elizabeth Cady Stanton, liderka amerykańskiego ruchu sufrażystek, była oburzona faktem, że białe kobiety nie mają prawa głosu, podczas gdy “zwyrodniałym czarnym mężczyznom” dano możliwość ustawienia się w kolejce do urn. Inna sufrażystka, Frances Willard, odmówiła wsparcia protestu na rzecz zaprzestania kary linczu na południu, bo uważała, że czarni mężczyźni byli pijanym zagrożeniem i wszyscy odpowiadali za gwałcenie białych kobiet.

Ponadto, białe kobiety organizujące marsze równości w Waszyngtonie bezczelnie zażądały by czarne sufrażystki  szły na końcu ich parad. W rezultacie, niektóre czarne kobiety zdecydowały się nie iść na marsz w ogóle, odmawiając udziału w kolejnej formie segregacji.

  1. Biały feminizm jest faktem.

3Biały Feminizm marginalizuje kolorowe kobiety. Biały Feminizm nie daje kolorowym feministkom przestrzeni do dyskusji o tym jak rasowa nierówność jest związana z nierównością płci. Stale przypomina nam, że standardem urody w naszej kulturze pozostaje szczupła biała blondynka.

Biały Feminizm jest obecny w środowisku akademickim, w Hollywood, w naszym rządzie, a także w Internecie. Poza wykluczaniem z feminizmu kolorowych kobiet, wyklucza również nieheteroseksualne oraz niepełnosprawne kobiety.

 

  1. Wszystkie jesteśmy odpowiedzialne za budowanie bardziej otwartego feminizmu.

Łatwo oskarżać kobiety takie jak Miley Cyrus i Lena Dunham o promowanie Białego Feminizmu w mediach, ale wskazywanie palcami nie ułatwi postępu ruchu feministycznego. Dużo lepszym sposobem w jaki feministki mogą spędzać czas jest wspólnie dążenie do zwalczenia dyskryminacji wewnątrz ruchu.

Często uprzywilejowane kobiety nawet nie zdają sobie sprawy, że wyłączają inne marginalizowane grupy.
To nie jest usprawiedliwienie dla ich zachowania, ale to jest szansa dla kolorowych kobiet, żeby uczciwie powiedzieć uprzywilejowanym feministkom, jak ich brak samoświadomości wpływa na inne kobiety. Pomagając sobie nawzajem zrozumieć, że kobiety różnych ras, orientacji seksualnych i statusów socjoekonomicznych doświadczają nierówności płci na inne sposoby, wszystkie możemy stać się bardziej zintegrowane.

 

  1. Niektóre kolorowe kobiety nie czują się komfortowo nazywane feministkami.

Ze względu na napięcia między nimi a Białym Feminizmem nie powinno nikogo zaskoczyć, że wiele kobiet koloru niechętnie identyfikuje się jako feministki. To nie znaczy, że nie lobbujemy na rzecz równych praw; po prostu nie możemy ignorować wspomnianego już rasizmu w historii ruchu. Co ważniejsze, jesteśmy hiper-świadome szkodliwego dyskursu, który powstał w głównym nurcie feminizmu i słusznie martwi nas fakt, że brak naszych praw obywatelskich jest w dużej mierze wciąż ignorowany.

Nic w tym nowego. W 1980 roku – gdy blada blondynka Gloria Steinem została twarzą głównego nurtu feminizmu – kobiety koloru tworzyły wówczas ruchy womanist i mujerista, w odpowiedzi na pominięcie ich obecnościw feminizmie. W swojej książce Search Of Our Mothers’ Garden, Alice Walker zdefiniowała “womanist” jako czarną feministkę lub kolorową feministkę. Następnie termin mujerista (które powstało od hiszpańskiego słowa oznaczającego kobietę – mujer) został przyjęty przez  latynoskie kobiety jako “zajęcie ich przestrzeni wśród białych feministek”.

Oba te ruchy do dziś mają swoje zwolenniczki. Jednakże wiele kolorowych feministek nie identyfikuje się również z tymi grupami przez co czują, że w ogóle nie mają swojego miejsca  w ruchu feministycznym.

 

  1. Nasza walka jest inna niż wasza.

Sytuacja heterose1ksualnej, białej amerykańskiej kobiety z klasy średniej jest inna niż sytuacja niewykształconej, homoseksualnej amerykanki koloru. Podczas gdy pierwsza walczy o równą płacę i płatny urlop macierzyński, druga bardziej skupia się na zatrzymaniu skupionej na rasie brutalności policji, pozyskiwanie funduszy na miejskie szkoły publiczne i wypracowanie bardziej kompleksowych programów leczenia HIV.
W eseju „For Salonie”, Brittney Cooper, profesora Women’s and Gender Studies oraz Africana Studies na Uniwesytecie Rutger’a, stawia to takiej w perspektywie. Zwraca uwagę, że feministki skupiają się na równości, podczas gdy kolorowe feministki  (zwłaszcza czarne feministki) walczą
z niesprawiedliwością. Pisze: “Jeden rodzaj feminizmu skupia się na prawach, które pomogą kobietom w pełni zintegrować się z istniejącym systemem amerykańskim. Drugi rozpoznaje podstawowe błędy w tym systemie i chce jego kompletnej przemiany.”

Dopóki wszystkie nie zrozumiemy tej różnicy i nie znajdziemy wspólnej drogi by połączyć oba te cele wiele kolorowych kobiet nie będzie chciało identyfikować się jako feministki.

 

  1. Chcemy być usłyszane

Tak jak napisała Ijeoma Oluo w prowokacyjnym tekście dla Ravishly, kiedy kolorowe kobiety mówią szczerze o rasie i feminizmie, jesteśmy albo pomijane albo mówi się nam, że “nasze skargi prowadzą do podziałów” i że powinnyśmy skupić się na “prawdziwym wrogu”. Innymi słowy, nie powinnyśmy mówić o tym, jak nierówności rasowe i nierówności płciowe są ze sobą powiązane. Przykładowo, gdy Nicki Minaj wykorzystała Twittera jako platformę do zwrócenia uwagi na brak reprezentacji czarnych kobiet w nominacjach VMA 2015, Miley Cyrus powiedziała The New York Times, że “to nie było zbyt uprzejme z jej strony”.

Jednak  bardziej niepokojące od  niedoreprezentowania kobiet koloru w mediach, jest fakt, że czarne i latynoskie kobiety są nieproporcjonalnie biedne i otrzymują bardzo mało pomocy publicznej oraz to, że czarne kobiety są trzy razy bardziej narażone na śmierć w czasie porodu niż białe kobiety.

Narzucanie kolorowym kobietom milczenia o tym jak nierówność rasowa wpływa na ich życie będzie utrzymywać podziały w ruchu feministycznym.

  1. Nie chcemy żeby za nas mówić

Zdecydowana większość pisarek, działaczek i celebrytek reprezentujących feminizm to białe uprzywilejowane kobiety. Pomyśl o słynnym przemówieniu Patrici Arquette na ubiegłorocznej ceremonii Oscarów albo o Emmie Watson jako ambasadorce kampanii He For She. Nie jest tak, że te kobiety nie robią dobrych rzeczy, ale kolorowe kobiety nie mogą dłużej ignorować faktu, że nie są równo reprezentowane w naszym społeczeństwie i w ruchu feministycznym.

W pamiętnej debacie o białości feminizmu pomiędzy Rebeccą Traister i Judith Shulevitz, dwóch  redaktorek New Republic, Traister zwróciła uwagę jak ironicznym jest fakt, że obie uczestniczki to białe, wykształcone kobiety z Nowego Jorku.

Niezależnie od ich dobrych intencji, białe feministki nie powinny być jedynymi feministki mówiącymi o kolorowych kobietach. Zasługujemy na platformę, z której możemy dyskutować o tym jak nasza rasa wpływa na nasz feminizm i zasługujemy na włączenie do głównego nurtu ruchu feminizmu. Kropka.

 

Tłumaczenie: Julia Maciocha

Korekta: Klaudia Głowacz


Komentarz

  1. zetknięcie z tamtejszym rasizmem. Byłam przerażona i zaskoczona, że może istnieć taki rasizm. Rasizm nie polegający na agresji i nienawiści młodszych i starszych łobuzów z gatunku “patrzcie jaki ja jestem zły i niepoprawny (politycznie ;))”, ale rasizm spokojnej, sytej, uprzywilejowanej w dalszym ciągu po upadku apartheidu burżuazji, żywiącej spokojne i pozbawione agresji przekonanie, że czarni to po prostu podludzie, nie tak inteligentni, nie tak zdolni jak biali. Nie będący w stanie żyć i troszczyć się o siebie samodzielnie, a tym bardziej rządzić państwem. No trudno, nie poradzi się na to nic.” Bez refleksji skąd się bierze uprzywilejowanie białych innej niż „jesteśmy zdolniejsi „ i „tak fajnie nam się żyło kiedyś”. Nie to, że mniejszość żyła w luksusie kosztem przytłaczającej czarnej większości, i teraz się już się do końca tak nie bawimy, tylko kiedyś było lepiej teraz jest gorzej, bo czarni nie po trafią zarządzać itp.
    Prawdopodobnie podobny, choć ze względu na warunki zapewne nie identyczny mechanizm jest w Stanach. Przerażające jest coś takiego i trudno się po tym otrząsnąć. Ale wróciwszy trochę do równowagi pomyślałam… zaraz, zaraz, ale ja znam to zjawisko. Znam tak dobrze, że nawet nie zauważam. Nie w odniesieniu do czarnych, ale do kobiet.
    Dlatego może to chciałabym zapytać te kolorowe feministki, czemu nie dostrzegają, jak zbieżny jest feminizm z walką przeciwko rasizmowi, jak podobny jest mechanizm z którym się walczy Że nawet jeśli jakaś feministka sama w sobie jest rasistką (co trudno sobie wyobrazić, ale pewnie jest możliwe) to jej zwycięstwo jest zwycięstwem na tym samym wrogiem, nad przekonaniem, że niektórzy ludzie z racji urodzenia są gorsi, jakby niedorozwinięci i mają zajmować w społeczeństwie miejsce podrzędne i obsługiwać lepszych Dlaczego przede wszystkim chcą coś powiedzieć białym feministkom, a nie białym szowinistom Bo tak już jest, że można się wyrwać do upominania kobiet z miejsza obawą i z większą nadzieją na poklask tłumu
    Nie wiem. W każdym razie pewnie istnieją feministki rasistki, choć moja intuicja podpowiadała by mi, ze jeśli ktoś nie jest w stanie podjąć tej refleksji i dostrzec ogólnej funkcji, to nie może być dobrą teoretyczką feminizmu, ani antyrasizmu. Ale doświadczenie przeczy tej intuicji. Np Stephen Biko tak genialny w dostrzeganiu rozumieniu mechanizmów rasizmu, upokorzenia i jego dewastującego wpływu, a ciągle powtarzający „black man” i kompletnie nie umiejacy zastosować swoich własnych spostrzeżeń i swojej własnej metody do kobiet, co aż w tych tekstach zgrzyta.
    Niemniej jednak uważam, że jego teksty to ogromny wkład w walce rasizmem, doceniam go bardzo i gdyby żył nie byłby pierwszą osobą, którą bym chciała w 7 punktach upomnieć. Bo walka z rasizmem sama w sobie jest wartością,tak jak i feminizm sam w sobie jest wartością.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *