TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

Pierwszy skandynawski meczet prowadzony wyłącznie przez kobiety!

Pierwszy skandynawski meczet prowadzony wyłącznie przez kobiety!

Źródło tekstu i zdjęć: New York Times – Women In The World

skandynawskie 1
Otwarcie pierwszego w Skandynawii kobiecego meczetu, prowadzonego przez dwie imamki [przyp. red. przełożone w meczecie] miało miejsce w Kopenhadze pod koniec sierpnia. Ponad 60 kobiet uczestniczyło w inaugurującej piątkowej modlitwie odprawionej przez Sherine Khankan i Salihe Marie Fetteh.

Khankan odśpiewała “adhan”(wezwanie do modlitwy), a Fetteh wygłosiła “khutbah“ (kazanie) dotyczące pozycji kobiet i islamu we współczesnym świecie. Podczas modlitwy zobaczyć można było rzędy kobiety klęczących i dotykających swoimi czołami podłogi. Stanowiło to wyjątkowy widok, gdyż zazwyczaj muzułmańskie kobiety zachęcane są do praktykowania religii w zaciszu domowym lub w małych i szczelnie odseparowanych od reszty częściach meczetu.

Meczet Mariam rozpoczął swoją działalność nieoficjalnie już w lutym i od tego czasu udzielił 5 ślubów (włączając te międzywyznaniowe oraz dla rozwodników). Świątynna karta ślubów charakteryzuje się 4 zasadami: brak uznania dla poligamii, kobieta ma prawo do rozwodu, małżeństwo może zostać rozwiązane jeśli jedna ze stron w związku dopuści się psychicznej lub fizycznej przemocy oraz w przypadku rozwodu kobieta ma równe prawa do opieki nad dziećmi. Jednym z głównych celów meczetu jest zakwestionowanie patriarchalnych struktur w instytucjach religijnych.
Meczet rzucił także wyzwanie patriarchalnej interpretacji Koranu i promuje progresywne islamskie wartości. Mimo że plany Khankan co do zostania imamką spotkały się z pewnym oporem ze strony najbliższych, to nie pochodziły ze strony rodziców. “Mój tata jest ikoną feminizmu. Gdyby nie on, nie mówiłabym teraz o kobiecych imamkach. To on zaszczepił we mnie przekonanie, że mogę być kimkolwiek chce”. Ojciec Khankan jest syryjskim opozycjonistą, który przybył do Danii po tym jak był więziony i torturowany przez państwowy reżim.

“Reprezentujemy współczesny, uduchowiony islam” – opowiada o swojej inicjatywie Khankan. “Staramy się stworzyć alternatywny głos bez wykluczenia kogokolwiek. Chcemy by Mariam stało się miejscem, do którego każdy może przyjść i gdzie możemy razem rozkwitnąć. To co odbywa się w meczecie wychodzi poza jego mury i wpływa na społeczeństwo.”

skandynawskie 2

 

Tłumaczenie i opracowanie: Karolina Ufa

Korekta: Klaudia Głowacz

 

„Jeżeli będę chciała kupić burkini od M&S, zrobię to”

Autorka: 

Źródło: The Guardian

Zdjęcie: AFP/Getty Images dla Dolce & Gabbana

 

Modowy magnat – Pierre Bergé, oskarżył domy mody projektujące ubrania dla muzułmanek o branie udziału  w ,,zniewalaniu kobiet’’.  Dlaczego jest w błędzie?

2539Przemysł modowy otwiera się na nowe rynki, a tworzenie ,,islamskich ubrań’’  staje się powszechnie akceptowane. Jednak powoduje to niepokój u dyktatora mody Pierre’a Bergé i Laurence Rossignol, francuskiej ministry do spraw równouprawnienia kobiet, która ostatnio skrytykował markę Marks & Spencer, za włączenie burkini do kolekcji strojów kąpielowych.

Burkini jest projektowane dla węższej grupy odbiorczyń.  Jak oni mają czelność! Zatrzymajmy ich! W imię wolności, nie pozwalamy kobietom nosić tego czego chcą. Bądźmy poważni, czas, aby dorosnąć.

Naprawdę, nie pragnę po raz kolejny pozbawiać muzułmanek prawa do decydowania. Jedyną osobą, która powinna być właścicielką ciała kobiety, jest ona sama. Jeśli chcą kupować burkini od M&S, niech to robią. Jeżeli ktokolwiek chce kupować bikini, niech zgadnę, jest  ono również dostępne w tej sieci sklepów. Bergé krzyczy o wolności, ale  rozmowa o wolności wyboru, nie może toczyć się tam gdzie trwa zniewolenie. Ja twierdzę, że ironia go zgubi.

Moda nie powinna być kontrolowana w ten sposób. Moda to kreatywna ekspresja i  jest tworzona dla różnych potrzeb i smaków. Przemysł modowy jest szeroki, wzywa do naturalnych i przyjaznych kroków, ale pozwólmy nazwać rzeczy po imieniu- takie działanie brzmi opłacalnie dla biznesu.

Rozważmy to: globalnie, Muzułmanie wydali  226 bilionów dolarów na ubrania i buty w 2013 roku, zgodnie z ostatnim raportem Thomson Reuters and Dinar Standard. Dla porównania, zgodnie z tym samym raportem, amerykańcy konsumenci wydali 395 bilionów dolarów na te same potrzeby. Nie jest niespodzianką, że Muzułmanie mają zamiar zrobić wielki ,,zastrzyk gotówki’’  dla przemysłu modowego, szczególnie od czasu, gdy muzułmańskie wydatki globalnie dojdą do 484 bilionów dolarów w roku 2019.

Przez ostatnie pięć lat, wielkie marki  wyciągały rękę do muzułmanek, takich jak ja. Muzułmański wpływ na przemysł modowy zyskał nowy przydomek ,, skromnych ubrań’. Dwa lata temu, marka DKNY lansowała nowy strój kąpielowy przeznaczony na czas Ramadanu, który zawierał: kwiatowy jednoczęściowy kombinezon, długą kwiatową koszulę i sukienkę o długich rękawach, który osobiście kocham i znajduje się w mojej garderobie. H&M w sierpniu zeszłego, w reklamach gazet przedstawił pierwszą muzułmańską modelkę w hijabie, promującą  kampanię: moda dla wszystkich, której hasłem stało się: w modzie nie ma zasad. Nawet marka D&G wyprodukowała z własną metka, serię hijabów i abays (długi kwiatowy strój, wyglądający jak sukienka) skierowany do kobiet w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Prawdziwym problemem Bergé’a i Rossignol jest rozmowa o modzie, którą prowadzimy. Rozwód mody z tożsamością, uczciwością i kulturą jest pomijanym punktem. Moda powinna zachęcić do otwarcia własnej ekspresji. Ponadto możesz być piękna i jednocześnie zakryta, pomimo komentarza Bergé’a, który stwierdził, że projektanci którzy dają im wolność, nie kolaborują z ich dyktatorami. Panie Bergé, powstrzymaj swoją hipokryzję, to już nie jest w modzie.

Poza tym, ,,skromny ubiór’’ jest coraz szerszy, przyciąga młode żydówki i chrześcijanki, jak i tysiące kobiet, które chcą połączyć modę z ich przekonaniami i wrażliwością. Nawet Nigella Lawson wybiera burkini ponad stroje kąpielowe, będące w głównym nurcie, przez co prowokuje głosy protestu w mediach oraz zaskakuje niektórych: dlaczego ona chce wprowadzić założenia prawa szariatu również na plażę. Nigella zmusza do myślenia nad jej prawem do wyboru i kontrolą nad tym, co widzą inni w zależności od miejsca i okoliczności. Kolejna sytuacja, w której ciało kobiece jest rozumiane niewłaściwie, jako coś co można poddać pod publiczną kontrolę.

Sądzę, że to najwyższy czas, żeby raz na zawsze pożegnać się z protekcjonalizmem.  Hipokryzja modowych guru, mówiących kobietom co powinny nosić i minister do spraw równouprawnienia kobiet zabierający prawo wyboru tego co kobiety chcą zasłaniać – nie rozumiem tego.

W tym samym obozie zwanym feminizmem , część potępia męską dominację, a jeszcze trzeci mówią: to chodzi o pieniądze. Ja po cichu odejdę i będę celebrować moje prawo do wyboru. Może nawet kupię  burkini.

 

Tłumaczenie: Katarzyna Stokłosa

„Zapytaj muzułmankę”

Mona Haydar, muzułmanka z Cambridge w stanie Massachusetts, usiadła przed miejscową biblioteką, ustawiając obok siebie stolik z kawą i donutami oraz tabliczkę z napisem „Zapytaj muzułmankę”. Jak twierdzi – chciała zrobić coś szalonego.

 

ask-a-muslim-2-2bc310a6ae2f66ec8e6727d3b4ce4cba2596c320-s800-c85

Pomysł podsunął jej mąż, Sebastian, zainspirowany występem w programie This American Life zorganizował podobne przedsięwzięcie pod nazwą „Zapytaj Irakijczyka”. Po kilku dniach Mona podzieliła się na Facebooku swoimi wrażeniami. Napisała między innymi aby muzułmanie i muzułmanki „nie załamywali się, jest bowiem na tym świecie dużo miłości i warto o niej pamiętać, ilekroć spotykają się z niechęcią otoczenia”.

Jakie były reakcje ludzi? Większość nie mówiła oczywiście zbyt wiele. Mona obawiała się negatywnych reakcji, tymczasem dużo osób zatrzymywało się aby podziękować Monie za to, co robi i aby przeprosić za islamofobiczne nastroje w amerykańskim społeczeństwie. Szczególnie ciepło zapamiętała homoseksualną parę. Od osób żyjących od 22 lat w szczęśliwym związku Mona i Sebastian otrzymali, jak twierdzą, wiele cennych porad przydatnych dla ich wspólnego życia. Rozbawia ją również wspomnienie mężczyzny, który po rozmowie z nią zdecydował się przyjąć islam.

Wkrótce Mona zamierza zorganizować podobną akcję.

***

opr. i tłum. Michał Żakowski
na podst. materiału NPR
źródło ilustracji – jw.

„Fatamorgana saudyjskiej przestrzeni społeczno-kulturowej kobiet” / recenzja

Arabia Saudyjska podawana jest w dyskusjach o prawach kobiet jako przykład państwa ekstremalnie ograniczającego ich swobody polityczne, społeczne i ekonomiczne. W istocie, separacja płci jest w społeczeństwie saudyjskim zjawiskiem powszechnym, a swoboda kobiet jest ograniczana przez specyficzne normy moralne bardziej niż przez – stopniowo ulegające osłabieniu – ograniczenia o charakterze prawnym. W dyskusji o prawach kobiet w Arabii Saudyjskiej brakuje jednak głosu samych zainteresowanych. Praca Anny Odrowąż-Coates wypełnia tę lukę.

Autorka przeprowadziła swoje badania podczas pobytu w roli osoby towarzyszącej mężowi, skierowanemu do pracy w Arabii Saudyjskiej. W swojej książce prezentuje obraz kobiet realizujących swoje aspiracje w sposób, jaki uważają za słuszny – przedstawia również czynniki wpływające na postrzeganie właściwych ról społecznych. Fundamentalistyczna interpretacja islamu, przekazywana za pośrednictwem systemu szkolnego oraz demonizowanie wizerunku obcych wartości, wpływa na postrzeganie wyznaczonej saudyjskim kobietom drogi życiowej jako słusznej. Kobiety stykające się z kultura zachodnią (np. podczas wyjazdów zagranicznych) prezentują jednak bardziej zniuansowane podejście do swoich praw. Niektóre kobiety – oraz (w myśl saudyjskiego prawa odpowiedzialni za ich uczynki) mężczyźni – traktują narzucone im normy jako rodzaj gry, w której muszą uczestniczyć. Kiedy tylko opuszczają granice Arabii Saudyjskiej, kobiety odsłaniają swoje włosy, mężczyźni natomiast nie odmawiają sobie picia alkoholu czy innych zabronionych im zachowań.

1082-1247-thickbox

Autorka zarysowuje panoramę problemów wynikających z przekonania o konieczności segregacji płci. Kobieta, która opuści dom samotnie, narażona jest na molestowanie i próby gwałtu ze strony mężczyzn. Kobieta, która odsłoni kawałek włosów narażona jest na złośliwe uwagi i gesty pogardy ze strony przechodniów. Jeżeli kobieta zasłabnie w miejscu publicznym, nikt nie udzieli jej pomocy – dotykanie obcej kobiety traktowane jest jako obraza na niej i dla jej rodziny. Nie warto również w Arabii Saudyjskiej udzielać pomocy ofiarom wypadków drogowych – co boleśnie odczuł na swojej skórze, pochodzący z Afryki, kierowca autobusu wiozącego żony pracowników z osiedla zamkniętego, na którym mieszkała autorka. Za chęć niesienia pomocy osobie poszkodowanej zapłacił zwolnieniem z pracy i procesem, w którym został uniewinniony jedynie dzięki solidarnym zeznaniom pasażerek. W społeczeństwie saudyjskim powszechne jest przekonanie, że nasze życie i śmierć znajduje się w rękach Allaha – a próba ingerencji w jego wolę (np. przez pomoc osobom, które uległy wypadkowi lub zasłabły) jest wręcz świętokradztwem.

Autorka nie podaje prostych odpowiedzi na interesujące wszystkich pytanie o ewentualne zmiany tego stanu rzeczy. Zaznacza, że dzięki działalności środowisk postrzeganych jako bardziej umiarkowane dochodzi do powolnych przemian – w nadchodzących wyborach samorządowych kobiety będą mieć bierne i czynne prawo wyborcze, od 2013 r. kobiety zasiadają w najwyższej radzie konsultacyjnej (organ doradzający królowi i rządowi), od 2012 r. mogą pracować w sklepach (w działach przeznaczonych dla rodzin), planowane są również rozwiązania zabezpieczające sytuację rozwiedzionych kobiet. Niewątpliwie, sytuacja praw kobiet w Arabii Saudyjskiej nadal wymaga poprawy w zakresie podstawowych uprawnień, np. zezwolenia na prowadzenie samochodów. Te problemy wydają się być jednak relatywnie niewielkim wyzwaniem – socjalizacja kobiet i mężczyzn, program nauki w szkołach podporządkowany promowaniu wahhabickiej interpretacji islamu i poczucia saudyjskiej supremacji względem osób innego wyznania, narodowości i obywatelstwa, utrzymywanie formalnej dyskryminacji cudzoziemców (Saudyjka wychodząca za mąż za obywatela innego państwa traci obywatelstwo swojego państwa) sprzyja umacnianiu stereotypów, wpływających z kolei na tworzenie barier mentalnych, utrudniających włączanie kobiet do życia społeczeństwa.

„Fatamorgana saudyjskiej przestrzeni kulturowej kobiet” to pozycja obowiązkowa dla osób chcących zrozumieć, w jaki sposób oczekiwania kulturowe wpływają na pozycję kobiet. Jest to również bardzo ważny materiał dotyczący sytuacji kobiet opisywanej z perspektywy samych zainteresowanych – czasami przyjmujących stawiane im oczekiwania, czasami mniej lub bardziej otwarcie konfrontującymi się z nimi. Po książkę powinny również sięgnąć osoby zainteresowane fenomenem osiedla zamkniętego – autorka zawarła w swojej pracy opis funkcjonowania osiedla, na którym mieszkała oraz mentalności jego mieszkańców, jak również relacjom mieszkańców osiedla ze światem zewnętrznym. Opis czynników wpływających na postawy rasistowskie, wrogie wobec innych religii i nacji, wydaje się być bardzo ważny również z perspektywy problemów występujących w Europie – autorka doskonale opisała relację między skrajnym etnocentryzmem oraz indoktrynacją religijną a dyskryminacją osób z grup postrzeganych jako obce. Obrazy kreowane przez reprezentantów saudyjskiego społeczeństwa – proste kalki, odnoszące się do wyrywkowego postrzegania problemów występujących w innych kulturach oraz zwykłej pogardy dla państw mniej rozwiniętych oraz ich mieszkańców – są niepokojąco zbieżne z obrazami obcych obecnymi w europejskich społeczeństwach. Pokazuje to, że rasizm, ksenofobia, nietolerancja religijna jest problemem ogólnoludzkim, który może być jedynie ograniczany lub umacniany za pośrednictwem osób i instytucji wpływających na naszą socjalizację.

Książka do nabycia w księgarni Feminoteki.

autorka – Anna Odrowąż-Coates

tytuł – „Fatamorgana saudyjskiej przestrzeni społeczno-kulturowej kobiet. Płynne horyzonty socjalizacji, edukacji i emancypacji”

Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2015

***
autor recenzji – Michał Żakowski, wolontariusz Feminoteki. Zaangażowany w kampanię HejtStop, poświęconą przeciwdziałaniu mowie nienawiści. Wolontariusz w warszawskiej grupie lokalnej Greenpeace Polska.

Trzy odważne kobiety, które walczyły o równość w Iranie

Od setek lat irańskie kobiety uporczywie upominały się o swoje prawa. Pod pewnymi względami, kobiety w starożytnej Persji cieszyły się większymi swobodami niż dzisiejsze Iranki. W historii Iranu odnajdziemy kobiety walczące o te same cele, o które ubiegają się kobiety dzisiaj. Oto historie kilku z nich.

 

 

 

Qurrat “Tahira” al-Ayn – krnąbrna i zdeterminowana (1817-1852)

Uważana za pierwszą męczennicę w walce o równość. W swoich ostatnich słowach powiedziała: “Możecie mnie zabić, ale nie powstrzymacie emancypacji kobiet”. Związana z babizmem – ruchem religijnym o charakterze reformatorskim – uważana jest za jedną z pierwszych aktywistek na rzecz praw kobiet w Iranie. Jako młoda osoba, zgłębiła tajniki teologii, prawoznawstwa i literatury. Ojciec – konserwatywny duchowny – pozwolił jej na potajemne słuchanie jego wystąpień, dyskutował z nią o ich treści. W wieku 14 lat – po poslubieniu swojego kuzyna – przeprowadziła się do Karbali (dzisiejszy Irak). Zdobywała tam nauki u Shaykha Ahmada al-Ahsa’i oraz Siyyida Kazim-i Rashtiego. Wraz ze swoimi mistrzami uczestniczyła w narodzeniu babizmu, w wieku 18 lat stała się jedną z centralnych postaci tego ruchu. Babiści głosili radykalne postulaty zerwania z szariatem i wprowadzenia równości wobec prawa. W 1848 r. wzbudziła sensacje, występując publicznie bez chusty. Wkrótce potem rząd irański rozpoczął prześladowania babistów. Tahira trafiła do aresztu domowego, w 1852 r. została skazana na śmierć, Obecnie jest upamiętniana przez bahaistów – członków ruchu odwołującego się do tradycji babizmu.

Cierń wymierzony w kobiety – Bibi Khanum Astarabadi (1858-1921)

Bibi Khanum Astarabadi stała się znana po tym, jak publicznie podważyła podrzędną pozycję kobiet wyznaczaną przez Koran. Otwarcie wyraziła wątpliwość, czy tak rzeczywiście wygląda boża wola. Napisała książkę “Słabości Mężczyzn”, będącej odpowiedzią na, napisaną – jak się sama wyraziła, przez osobę “bojącą się swojej żony tak bardzo, że nie zdecydowała się podpisać własnym imieniem”. Była to satyryczna odpowiedź na publikację stwierdzającą min., iż:

  • kobieta – jako istota podobna do dziecka – musi być uczona przez mężczyznę
  • zbawienie kobiety uzależnione jest od jej podporządkowania wobec męża
  • zadaniem kobiety jest zapewnianie mężczyźnie spokojnego wypoczynku w domu
  • celem małżeństwa jest zaspokojenie seksualnych żądz mężczyzny
  • kobieta musi przez cały czas zachowywać się skromnie, jedynym wyjątkiem jest małżeńskie łoże
  • kobiecie nie wolno się odzywać podczas posiłków

Bibi Khanum Astarabadi odniosła się do tego w następujący sposób:

“Kiedy już przez to przebrnęłam, doszłam do wniosku, że autor zaprezentował niesamowity krytycyzm wobec kobiet, ostrzejszy niż cierń ostu. Napisałam tę książkę w odpowiedzi dla tego złego człowieka, aby mężczyźni mogli zrozumieć, że wśród kobiet są również takie, które godne są szacunku i potrafią czynić użytek ze swojego słowa. Zanim mężczyzna zacznie udzielać nam wskazówek, powinien popracowac nad swoimi słabościami. Uważa siebie za zwesternizowanego i cywilizowanego, ale tak naprawdę cięzko go nazwać choćby pół-cywilizowanym”. Ponadto, Astarabadi poddała krytyce Muhammada Baqera Maljisiego, uznającego, iż nie kobiety nie powinny czytać niektórych części Koranu, ponieważ zdeprawuje to ich umysły.

W 1907 r. założyła Szkołę dla Dziewcząt. Uczono w niej czytania, pisania, arytmetyki, historii, prawa, religii, geografii oraz gotowania. Publikowała również artykuły, które docierały jednak głównie do najbardziej postępowych warstw irańskiego społeczeństwa.

Nowy Świt – Shahla Sherkat (ur. w 1956 r.)

“Mówienie o tematach tabu wymaga niebywałego kunsztu. W naszym kraju, w którym władze obawiają się, że każde słowo może im zagrozić, uprawianie dziennikarstwa jest naprawdę cięzkie. Trud związany z tym zawodem można porównać z pracą artysty cyrkowego”. Takie słowa wypowiedziała Shahla Sherkat, założycielka i redaktorka naczelna feministycznego magazynu Zanan.

Pismo powstało w 1992 roku. Redagowane przez niewielki zespół, złożone głównie z pań, otwarte jest dla kobiet o nastawieniu świeckim i religijnym. Stojąc po stronie praw kobiet, redakcja nie boi się występować przeciwko instytucjom władzy państwowej, zdominowanych przez mężczyzn. Sherkat doprowadziła także do wydania w Iranie klasyczek feminizmu – np. Virginii Woolf czy Simone de Beauvoir jak również współczesnych autorek, m.in. Alice Walker. Na otwartość umysłu Sherkat wpłynęło jej wychowanie – choć urodziła się w rodzinie religijnej, w mieście Isfahan, w ich najbliższym otoczeniu było wiele osób o świeckich poglądach. Dorastając w takich warunkach w przed-rewolucyjnym Iranie, nauczyła się szacunku dla różnorodności postaw. W 2004 roku Międzynarodowa Fundacja Kobiecych Mediów doceniła jej działalność, przyznając jej nagrodę “Award in Journalism” (dziennikarskiej odwagi). W następnym roku otrzymała kolejną nagrodę, tym razem od Fundacj Neimana działającej przy Harvardzie.

Źródło –  NytLive
Tłumaczenie i opracowanie: Michał Żakowski

logo batory

 

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

Francuskie Muzułmanki: zakaz noszenia chust to usprawiedliwienie dla dyskryminacji

WISSOUS, Francja – Gdy pewnego dnia Malek Layouni zabrała swojego 9-letniego syna do parku rozrywki pod Paryżem, nie myślała wtedy o swoim muzułmańskim wyznaniu, ani chuście na jej głowie. Ale, jak się potem okazało, dla innych było to bardzo ważne.

Autorka: SUZANNE DALEY I ALISSA J. RUBIN

Data:26.05.2015

Źródło: New York Times

Francuskie Muzułmanki twierdzą, że ciągłe dyskusje o zakazie noszenia chust zrobiły z nich cel przemocy i dyskryminacji.
Francuskie Muzułmanki twierdzą, że ciągłe dyskusje o zakazie noszenia chust zrobiły z nich cel przemocy i dyskryminacji.

Ochroniarze zagrodzili jej drogę, gdy kierowała się na teren nadmuchiwanych zabawek na tymczasowej plaży. Jako argument podali regulamin, który zabrania wnoszenia na jego teren symboli religijnych. A to oznacza zakaz wstępu dla kobiet, które noszą chusty na głowach.

Pani Layouni nadal rumienieje ze wstydu, gdy przypomni sobie jak na oczach swoich przyjaciół i sąsiadów odmówiono jej wejścia oraz, że nie potrafiła odpowiedzieć swojemu synowi na pytanie: „Co zrobiliśmy nie tak?”.

Ponad 10 lat od wprowadzenia we Francji pierwszego prawa zakazującego noszenia burek w szkołach publicznych, nakrycia głowy muzułmańskich kobiet, od kolorowych jedwabnych chustek po czarne czadory, stały się najsilniejszymi punktami zapalnymi w trudnych relacjach między rosnącą populacją muzułmańską a resztą społeczeństwa.

Politycy głównego nurtu stale próbują wprowadzić nowe sposoby na odebranie kobietom w burkach dostępu do pracy, edukacji i życia społecznego. Często tłumaczą, że robią to dla dobra porządku publicznego oraz w imieniu laïcité, co jest francuskim terminem na separację kościoła od państwa.

Jednak krytyczne opinie mówią, że bardziej niż do promowania świeckiego państwa, zakaz noszenia burek przyczynia się do coraz szybszego wzrostu fali dyskryminacji przeciwko Muzułmanom w ogóle, a kobietom w burkach w szczególności.

Zakaz, mówią niektórzy krytycy, jest także kolejnym powodem dla Islamistów do podżegania  negatywnych nastrojów między Muzułmanami i niemuzułmańskimi społeczeństwami zachodnimi.

Jak dotąd Francja ustanowiła dwa prawa, jedno w 2004 zakazujące noszenia burek w szkołach podstawowych i średnich oraz drugie, uchwalone w 2011, zakazujące nakryć, które zasłaniają całą twarz, które co ciekawe są noszone tylko przez znikomą część francuskiej populacji.

Jednak muzułmanki we Francji, które noszą różne okrycia głowy, od szali, które są luźno zawiązane po brodą po ciasno dopasowane czepki, trochę na kształt tych, które noszą zakonnice, i które zasłaniają każdy kosmyk włosów, mówią, że ciągłe dyskusje o zakazie noszenia chust, sprawiły, że stały się celem przemocy ludzi na ulicach, którzy potrafią na nie napluć lub popychać, jeśli mają na sobie chustę.

W niektórych miastach, matkom, które noszą szale na głowie zabroniono odbierać dzieci ze szkoły lub pomagać jako opiekunka podczas szkolnych wycieczek. Nawet jedna z większych sieci sklepów dyskontowych została oskarżona o uporczywe śledzenie klientek w chustach.

Niektóre kobiety były agresywnie atakowane. Całkiem niedawno, w Toulouse, ciężarna kobieta, której włosy zakrywał szal, trafiła do szpitala po tym jak została pobita przez młodego mężczyznę, który nazwał ją „brudną Muzułmanką”.

Statystyki przygotowane przez Narodowy Instytut do Walki z Islamofobią, który jest organem nadzorującym, pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat kobiety to 80% ofiar anty-muzułmańskich aktów przemocy.

To co jest najbardziej okropne w takich sytuacjach to fakt, że mają one miejsce w biały dzień i przy totalnej obojętności świadków,” powiedział Abdallah Zekri, prezydent Instytutu.

Francja, gdzie Muzułmanie stanowią około 8% populacji, już od dłuższego czasu wyraża swoje niezadowolenie z powodu zakryć głowy, które noszą Muzułmanki.
Francja, gdzie Muzułmanie stanowią około 8% populacji, już od dłuższego czasu wyraża swoje niezadowolenie z powodu zakryć głowy, które noszą Muzułmanki.

Francja, gdzie Muzułmanie stanowią około 8% populacji, już od dłuższego czasu wyraża swoje niezadowolenie z powodu Muzułmanek, które zakrywają swoje głowy, co jest standardem w świecie muzułmańskim i jest zgodne z Koranem, który uczy skromności.

Niestety na przestrzeni kilku ostatnich lat, liderzy francuskiej polityki i opinii publicznej coraz bardziej skupiają się na zakazie noszenia burek. Są motywowani przez wiele różnych czynników, między innymi przez rosnącą w siłę skrajną prawicę, która otwarcie potępia nazwane przez siebie zjawisko Islamizacji Francji oraz obecną rzeczywistość, w której dwa największe ataki w całej Francji były dziełem francuskich muzułmańskich ekstremistów, między innymi styczniowa strzelanina w siedzibie satyrycznego czasopisma Charlie Hebdo.

Najważniejsi politycy prawicy, łącznie z byłym prezydentem Nicolasem Sarkozy, chcą aby kobiety noszące burki miały zakaz wstępu na uniwersytety. Inni członkowie partii Sarkozy’ego chcieliby aby kobietom, które zakrywają swoje twarze zostały postawione zarzuty przestępstwa. Po lewej stronie sceny politycznej, mała partia forsuje prawo, które zakazuje kobietom w burkach podejmowania pracy w publicznych centrach opieki.

Nawet w socjalistycznym rządzie prezydenta François Hollande, Pascale Boistard, młodsza ministra od praw kobiet, powiedziała, że „nie jest pewna czy uniwersytety to odpowiednie miejsce do noszenia burek.”

Nils Muiznieks, komisarz ds. praw człowieka w Radzie Europy, który potwierdził w swoim raporcie z 2014 roku, że wysoka liczba ataków na kobiety w burkach to sprawa szczególnej wagi, krytykuje, jak to nazwał „zbytnie zaabsorbowanie kraju” ubiorem Muzułmanek.

“To tylko je eksponuje i stygmatyzuje,” powiedział.

Wielu francuskich urzędników broni tego zakazu. Według nich zakaz zasłaniania twarzy jest potrzebny ze względów bezpieczeństwa, dodają także, że w Belgii istnieje podobne prawo, a Holandia rozważa wprowadzenie takiego u siebie. Argumentują, że zakaz noszenia burek w szkołach, który był wynikiem incydentu, gdy 3 uczennice publicznej szkoły zostały odesłane do domu, ponieważ nie chciały zdjąć szali, które okrywały ich głowy, jest w interesie laïcité. Dodają, że jarmułki, duże krzyże oraz inne ostentacyjne symbole religijne także zostały zakazane.

Koncepcja laïcité powstała jeszcze podczas Francuskiej Rewolucji i miała na celu zmniejszenie wpływu Kościoła Rzymskokatolickiego na sprawy państwa.

Niedawno, eksperci stwierdzili, że ten konflikt stał się wezwaniem dla prawicy, która przyjęła nakrycia głowy Muzułmanek jako swoją broń w walce o francuską tradycję, którą, w opinii wielu, chce zniszczyć rosnąca w siłę muzułmańska społeczność.

Mimo, że Francja coraz silniej opowiada się za restrykcjami odnoście religijnych nakryć głowy, to najnowsze prawo zakazujące także zasłaniania twarzy, okazało się bardzo problematyczne. Niektórzy kwestionują praktyczne podstawy tego przepisu, bo tylko bardzo mały ułamek francuskich muzułman stosuje takie zakrycia – nie więcej niż 2 tys., a możliwe nawet, że tylko 500, z czego część to konwertyci.

Trzy lata od kiedy ten zakaz wszedł w życie, nałożono około 1 tys. grzywn, które sięgają nawet 150 euro. Wydaję się, że jest kilka kobiet, które nawet lubią podjudzać policję. Jedna z nich ponad 80 razy otrzymała karę pieniężną. Część kobiet płaci sama. Część korzysta z funduszu założonego przez zamożnego algierskiego biznesmena specjalnie na potrzeby opłacania wszelkich mandatów tego typu.

Tymczasem, badacze informują, że część Francuzek, których wiara zobowiązuje je do całkowitego zakrycia ciała, ze strachu nie wychodzą z domu, boją się wyjść na ulicę.

“To jest najgorszy z możliwych scenariuszy,” mówi Naima Bouteldja, która opracowała dwa raporty w tej sprawie dla organizacji non profit Fundacja Otwarte Społeczeństwo, która działa na rzecz praw człowieka. „To prawo nie ratuje kobiet, ono je więzi.”

Wielu muzułmańskich Francuzów drwi z tych zakazów mówiąc, że bogate turystki z Bliskiego Wschodu w pełnych zakryciach twarzy i torbach z luksusowych sklepów w rękach, jakoś mogą przechadzać się po Champs-Élysées lub spędzać wakacje na Côte d’Azur bez żadnych problemów z policją.

Uważają także, że ciągłe debatowanie na temat zakrywania głowy przez kobiety sprawiło, że wielu ludzi już nie wie co jest legalne, a co nie.

W Méru, na północ od Paryża, od 18 miesięcy matki, które noszą burki nie mogą być opiekunkami podczas szkolnych wycieczek. Nie mogą także pomagać w wakacyjnych imprezach dla dzieci, które często połączone są z chrześcijańskimi świętami.

Ouassila Arab, 34-letnia matka, która dostała zakaz udziału w takich wydarzeniach, powiedziała, że pierwsza kobieta, która dostała zakaz wejścia na teren szkoły pracowała przy organizacji bożenarodzeniowego przyjęcia. Sprawa obecnie znajduje się w sądzie.

“Francja nie miała nic przeciwko nam, gdy nas potrzebowali,” powiedziała pani Arab, która wychowała się w Méru, i której ojciec przyjechał tutaj z Algierii aby pomóc budować drogi. „Teraz nie są już tacy chętni.”

Pani Arab mówi, że zaczęła zakrywać swoje włosy, gdy jako 20latka stawała się coraz bardziej wierząca. Ale tak jak wiele innych zakrytych kobiet, mówi że przyszło jej zapłacić za tę decyzję. Miała duże trudności w znalezieniu pracy, a teraz dojeżdża godzinę do Paryża, gdzie pracuje jako sekretarka w założonej przez muzułmanów firmie budowlanej.

Zakryte kobiety – tak jak każdy inny, kto nosi widoczne symbole religijnej przynależności – mają oficjalny zakaz pracy w publicznym sektorze z powodu pierwotnego prawa laïcité. Jednak budzi to poważne zastrzeżenia, bo jak się okazuje zakaz ten ma bardzo destrukcyjny wpływ na Muzułmanki.

W ostatnią niedzielę, grupa młodych Muzułmanek uczęszczających na comiesięczne spotkania religijno-moralne, spotkała się w mieszkaniu w Montreuil na przedmieściach Paryża, aby przedyskutować sprawę zakrywania głowy i ciała. Prywatnie wszystkie noszą burki, ale zdecydowana większość mówi, że czują, że jest to w ich obowiązku ściągać je w miejscu pracy, niektóre przebierają się w samochodach.

Na spotkaniu były także kobiety, które pracują w finansach, marketingu, a także jedna farmaceutka, optyczka i dietetyczka. Wiele z nich mówi, że starało się znaleźć pracę w burkach, ale pracodawcy byli niechętni, gdy zobaczyli je na żywo.

33-letnia inżynierka z innej dzielnicy przedmieścia Paryża powiedziała, że przez lata nie miała odwagi aby zakryć włosy w miejscu pracy, ale wreszcie po 10 latach zdecydowała się to zrobić pracując w dużej firmie budowlanej.

Okazało się to “bardzo, bardzo trudne,” powiedziała.

Jej szef wspierał ją, ale podkreślał, że powinna nosić „ładne” i „kolorowe” chusty, które nie będą zasłaniały jej szyi. Niektórzy spośród współpracowników przestali z nią rozmawiać. Kilkoro poszło do jej szefa, aby powiedzieć, że nie powinna „reprezentować firmy”.

“Jestem przekonana, że chcą abym wyleciała,” mówi.

W obronie zakazu zakrywania się na tymczasowej plaży, Richard Trinquier, mer Wissous, powiedział w sądzie, że w ten sposób stara się chronić francuską zasadę świeckości.

Francuskie gazety informują, że mer, który jest członkiem centroprawicowej partii Sarkozy’ego U.M.P., powiedział, że wzrost obecności symboli religijnych w życiu publicznym stał się “przeszkodą dla życia społecznego.” Trinquier odmówił wywiadu.

Sędzia w sprawie z Wissous, nie zgodził się z tym stwierdzeniem i plaża została otwarta dla Pani Layouni. Jednak te wydarzenia wpłynęły na nią bardzo negatywnie, ponieważ podzieliły jej przyjaciół na tych, którzy ją wspierają i na tych, którzy są przeciwko.

“Mój mąż powiedział, że straciłam moją wewnętrzną pozytywną energię,” powiedziała pani Layouni wzdychając. W następstwie wyroku sądu, małżeństwo, które posiadało herbaciarnię w Wissous, spostrzegło, że ich biznes zaczął podupadać. Ostatecznie zamknęli herbaciarnię w tym roku i przenieśli się do sąsiedniego miasta.

Badania w Paryżu przeprowadziły Aya Kordy i Laure Fourquet.

Źródło: The New York Times

Tekst tłumaczyła: Agata Skowrońska, wolontariuszka Feminoteki.

logo batory

 

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.