EL*C. Wiedeń 2017 | Monika Rak. Siła filmu dokumentalnego, czyli lesbijki do kamer!

FEMINOTEKA-pażdziernik2

W Wiedniu podczas EL*C spotkało się kilka Polek: m.in. Agnieszka Frankowska / Agnieszka Małgowska / Izabela Morska / Monika  Rak / Joanna Semeniuk / Magdalena Świder / Magdalena Wielgołaska / Anna Zawadzka / Ewa Dziedzic. To dla wielu z nas była niespodzianka. Większość polskich uczestniczek opisze swoje wrażenia, doświadczenia. Ciekawe jesteśmy, w których punktach się posprzeczamy, w których miniemy, w których będziemy mówić wspólnym głosem. Sukcesywnie będziemy publikować te wypowiedzi w cyklu Lesbijska Inspira.

GŁOS DRUGI. Monika Rak. Siła filmu dokumentalnego, czyli lesbijki do kamer!

O konferencji EL*C dowiedziałam się właściwie przypadkiem. Usłyszałam o niej podczas jednej z debat MNW , która dotyczyła kobiet nieheteronormatywnych i mimo że nie zostałyśmy o tym nawet powiadomione, choć działamy na rzecz kobiet nieheteronormatywnych  od  ponad 8 lat jako Damski Tandem Twórczy– poszłam na to spotkanie, bo nie mogło zabraknąć naszego głosu. Bo ten głos mówi o polskich lesbijkach, ich herstorii, docenia i opisuje wszelkie lesbijskie artaktywności.

Niełatwo jest ciągle upominać się o swoje miejsce – zwłaszcza na spotkaniach, organizowanych przez  wydawałoby się sojusznicze organizacje LGBTQ+, które choć ze względu na głoszone przez siebie hasła równościowe, powinny wspierać działania lesbijek. A tak niestety nie jest. Ale cóż, niszowe, offowe działania mają za mało masteringowego blasku, za mało są uniwersalne i nie pachną wielkim światem… I jakże się mylą ci, którzy tak myślą, bo wystarczy pojechać na lesbijską konferencję do Wiednia, by zobaczyć, że ten – tak lansowany w Polsce sznyt – jakoś nie ma wziecia wśród lesbijek na świecie. A z pewnością nie jest to jedyny możliwy sposób uwidocznienia kobiet nieheronormatywnych.

Miałyśmy jako Tandem plan, żeby do Wiednia pojechać ze spektaklem Gertruda Stein & Alicja B.Toklas i Wiele Wiele Kobiet i filmem dokumentalnym L.Poetki. Obie propozycje zostały zaakceptowane przez organizatorki. Co istotne, w fazie akceptacji nasze propozycje nie podlegały ocenie, nikt nie oczekiwał ode mnie zapisu spektaklu, czy pokazania całego filmu. Kuratorka Maja Radosavljević przyjęła film i spektakl z otwartymi rękami, wiedziała, jak ważny jest każdy lesbijski głos. Nie sadzę, by selekcji w ogóle nie było. Bo z pewnością propozycji było więcej niż te, które zostały zaprezentowane ostateczne. Bardzo sobie cenię takie podejście, sam stosujemy ten system, gdy organizujemy wydarzania z udziałem artystek-lesbijek w Polsce. Wolimy się przyglądać i pokazywać działania innych lesbijek niż je punktować.

Paradoksalnie same się przeselekcjonawałyśmy. Na wiedeńską konferencję ostatecznie wybrałyśmy – ze względów technicznych – jedynie film, przygotowanie spektaklu na miejscu wymagałoby czasu. A chciałyśmy po prostu w konferencji uczestniczyć, poczuć jej atmosferę, zdobyć wiedzę i nowe doświadczenie.

L.Pplakat-L.png-feminoteka (1)oetki na lesbijskiej konferencji to zrealizowane pragnienie, które podczas pracy nad filmem, było zwykłą mrzonką, bo taki byt jak EL*C  na mapie europejskich wydarzeń jeszcze nie istniał. A dla mnie szczególnie ważne było pokazanie tego filmu kobietom nieheteronormatywnym, W Polsce to się średnio udaje, ale na europejskiej konferencji się udało.

Na projekcję przyszło sporo widzek. To przyjemne i wcale nie oczywiste, bo nie wszystkie filmy i ich autorki miały to szczęście. Z powodu natłoku propozycji, jeden z filmów Lesbian Avengers Eat Fire Too, który opiszę później, został pokazany w przerwie obiadowej. Trudno się dziwić, że oblegane były stoły z jedzeniem, a nie sala projekcyjna. Ale to nierówna walka. Nota bene, wciąż trzeba pamiętać, ile czynników, czasem banalnych, może wpływać na percepcję. Naprawdę wielka-wielka szkoda, bo film – moim zadaniem – jest wyjątkowo ważny. L.Poetki naprawdę miały szczęście, że zostały pokazane w czasie tzw. kinowym, czyli wieczorem, już po kolacji.

Jednak bez względu na ilość widzek/widzów każdy pokaz jest dla mnie ważny, dlatego zawsze zostaję na projekcji filmu schowana w kąt, żeby obserwować reakcje publiczności. Jak zwykle był śmiech, były łzy i emocje. I moje poczucie, że ta przecież na wskroś polska historia może być bliska Austryjaczkom, Belgijkom, Amerykankom, Rosjankom. Że łączy nas po prostu jedno wspólne doświadczenie – bycie kobietą-lesbijką. I co najważniejsze – na widowni znalazły się Polki, które przyjechały na konferencję i dopiero tu w Wiedniu miały okazję zobaczyć L.Poetki. Izabela Morska, której fragment wiersza posłużył jako motto filmu, Magdalena Świder, panelistka, reprezentująca na konferencji fundację Pro Diversity, Joanna Semeniuk, penelistka. działaczka GALA LGBT firmy ING i współtwórczyni Women@Workplace Pride oraz Anna Sutt, Polka mieszkająca w Wiedniu i współpracująca z tamtejszymi organizacjami.

Z rozmów po projekcji wynikało, że film porusza, że kamera jest tak blisko bohaterek, że właściwie jesteśmy w ich intymnej przestrzeni. I że trzeba go pokazywać… i  dlatego 3.11.2017 na ogólnoświatowej Konferencji ILGA w Warszawie L.Poetki pokażą się ponownie. Każdy pokaz to budujące doświadczenie – dla mnie, dla samych bohaterek poetek, które miały odwagę pokazać się w filmie, zwłaszcza dwie z nich, które do czasu realizacji dokumentu nie były wyautowane. Ich udział w tym projekcie to akt odwagi. Czyż nie warto byłoby to docenić? Jak? Przychodząc na film.

L.Poetki, kolaż, fot. Monika Rak

doc_project_alt_logoCykl pokazów zaczynał znakomity Lesbian Avengers Eat Fire Too (Lesbijskie wojowniczki też połykają ogień) Kelly Cogswell, rejestracja działań amerykańskich lesbijek z początku lat 90-tych XX wieku. Film pozwolił w pełni przyjrzeć się metodom, jakie wcieliły w życie lesbijki zza oceanu, sprzeciwiając się odwiecznemu zarzutowi niewidzialności w przestrzeni. Impulsem do działania była nieprzypadkowa śmierć kilku lesbijek i gejów. A działaniem – różnorodne performance’y w przestrzeni publicznej, a popularność tej akcji przyniosło grupowe połykanie ognia. Stąd tytuł dokumentu.

 

Trudno streścić ten pełen zaangażowania, aktywizującej energii film, wszystkie akcje, które zostały zarejestrowane kamerami wielu kobiet w kilku miastach USA. Muszę jednak wspomnieć o jednym performansie, szczególnie mi bliskim, bo związanym z Gertrudą Stein i Alicją B. Toklas. Dziewczyny z Lesbian Avengers do znanego pomnika Gertrudy Stein, który stoi w parku Bryanta w Nowym Yorku, dostawiły figurę Alicji B. Toklas, traktując równorzędnie wkład tych obu kobiet w literaturę. Temu „właściwemu” odsłonięciu pomnika towarzyszyło czytanie tekstów autorki Czułych guziczków. Niezwykle emocjonalnie działają na mnie te wspólne kulturowe klisze lesbijskie. To, że lesbijki z różnych części świata odczytują je w podobny sposób, budzi moje poczucie wspólnoty, sięgające dużo dalej niż językowe znaczenia.

Myślę, że ten film powinien się stać obowiązkową filmową pozycją, budzącego się niezależnego ruchu lesbijskiego w Polsce. Smuci mnie, że historia sprzed ponad ćwierćwiecza jest wciąż aktualna, że Manifest, który napisałyśmy w ramach projektu Lesbijska Inspira, to wynik dokładnie takiego samego gniewu i niezgody na pomijanie, jakie czuły lesbijki początku lat 90. w Ameryce. Im udało się zewrzeć szyki i przez czas jakiś dawać o sobie znać światu. Nam też to musi się w końcu udać. Już widać ruchy tektoniczne polskich lesbijek. Oby nastąpiło trzęsienie ziemi.

P21-We-are-1-1030x690Nie mniej znaczący był kolejny film dokumentalnego cyklu tej konferencji We are Here (Jesteśmyw reżyserii Shi Tou i Jing Zhao, który w Europie rozpowszechnia Marie Vermeiren, reżyserka i organizatorką kobiecych wydarzeń kulturalnych kobiet, członkini Festiwalu Filmów dla Kobiet ELLES TOURNENT w Brukseli oraz Marie-Francoise Ebel, tłumaczka, działaczka NGO. Film chińskich twórczyń opowiada o IV Światowej Konferencji w sprawie Kobiet pod egidą ONZ , która odbyła się w Pekinie w dniach 4-15 września 1995. Konferencja podjęła problem nierówności między płciami w kontekście praw człowieka m.in. praw lesbijek i tu pojawiły się głosy sprzeciwu, slyszane m. in. z Watykanu. Ale – co najważniejsze – spotkało się 300 lesbijek z całego świata. Powstał pierwszy lesbijski namiot NGO-sowy przy Forum ONZ. Lesbijskie działaczki mówiły w nim bez ogródek, że prawa lesbijek są prawami człowieka. Po raz pierwszy lesbianizm został  tak wyeksponowany przy globalnym wydarzeniu. Na marginesie warto przypomnieć, że na tej oenzetowskiej konferencji były również polskie lesbijki m.in. Roma Cieśla. Kiedyś opowiadała mi o tym wydarzeniu z emocjami. Cieszy mnie i bawi, że polski wątek wyskakuje jak królica z kapelusza w światowych opowieściach o lesbijkach.

le-bal-des-chattes-sauvages-katzenball-french-editionWieczór filmowy kończyła projekcja filmu Katzenball  Veroniki Minder, szwajcarskiej reżyserki, kuratorki sztuki. Jednej z głównych inicjatorek wielu festiwali i retrospekcji, jak na przykład Frauen Film Tage Schweiz (festiwalu filmów kobiecych, zwanego później NouVelles), Queersicht (festiwal filmu gejowsko-lesbijskiego i Zauberlaterne Berno (festiwalu filmów dla dzieci). Film Minder otrzymał  w 2005 roku nagroda Tedy, przyznawaną corocznie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.

A sam film to opowieść o Szwajcarii ostatnich 70 lat widzianej oczami pięciu dojrzałych kobiet – lesbijek. Mowa w nim o poszukiwaniu tożsamości, o walce politycznej i… balach maskowych, bogato dokumentowana znanymi Szwajcarkom obrazami filmowymi i telewizyjnymi. Dla mnie to przykład herstorii lesbijek-seniorek, której tak brakuje w polskiej lesopowieści.

Wszystkie te dokumenty to lekcja lesbijskiej herstorii, wielonarodowej, wielopokoleniowej. Niestety powszechnie nieznanej. Takie filmy to po prostu skarb. Oglądanie ich przypomniało mi uczucie, jakie towarzyszyło mi podczas projekcji dokumentu o brytyjskich sufrażystkach Sufrażystki. Ani służące ani prostytutki. Olśnienie, poczucie ciągłości, zrozumienie procesów.

Dlatego – mimo że oglądam lesbijskie filmy fabularne, seriale, pełne różnorodnych wątków, motywów -najchętniej wracam do dokumentów. Tych lesbijskich dokumentów znam naprawdę niewiele. A przecież to one jak najwierniej odzwierciedlają nasz świat, budują naszą lesbijską dumę, dają nam możliwość osadzenia się w historii. Dlaczego jest ich tak mało? A może jest ich dużo, tylko nie są na tyle dostępne, żebym mogła po nie sięgnąć. A trzeba po nie sięgać, dlatego nie mogę nie wymienić polskich filmów dokumentalnych lub jakkolwiek z polską związanych, które w pełni poświęcone są lesbijkom: Lesteśmy Marty Wystub (film zrealizowany przez Niemkę polskiego pochodzenia), Moje dwie polskie miłości Tali Tiller (film zrealizowany przez Niemkę o żydowskich i polskich korzeniach), Mniejszość w mniejszości Martyny Jader, Lesbork Dominiki Kaliny.

To niestety wszystko. A jestem przekonana, że herstorii do opowiedzenia jest więcej i niemało jest też bohaterek, na które czeka miejsce przed kamerą. Wiem z własnego doświadczenia, że podstawą zrobienia takiego film jest zaufanie dziewczyn stających przed kamerą do tych, które ją trzymają. A buduje się ono o wiele szybciej, kiedy po obu stronach są kobiety z tym samym doświadczeniem – bycia lesbijką.

Dlatego z Wiednia, z lesbijskiej konferencji, przywożę to, co już wiem od dawna, ale teraz nabrało to mocy. Lesbijki do kamer – opowiedzcie o sobie, zapisujcie swoje doświadczenie filmowo. Nie słuchajcie, jakie te filmy być powinny, o czym i w jaki sposób zrobione. Nawet jeśli mówią, że to pycha robić filmy o sobie, że to towarzystwo wzajemnej adoracji – niech tak będzie. Wreszcie zajmijcie się sobą. Nigdy nie przestanę nawoływać do tego, choć wiem, jak trudno taki film zrobić, jak trudno go dystrybuować, ale to już inna historia.

—————————————————————

Monika Rak. 2/2 Damskiego Tandemu Twórczego
lesbijka / feministka / artaktywistka / aktorka / dramatopisarka / filmowczyni / graficzka. Współtwórczyni  projektów: Kobieta Nieheteronormatywna (cykl debat) / A kultura LGBTQ+ nie poczeka (projekt archiwistyczny / O’LESS Festiwal (2012-2014) / DKF Kino lesbijskie z nutą poliamoryczną / Portret lesbijek we wnętrzu (czytanie dramatów) / Orlando.Pułapka? Sen (spektakl) Fotel w skarpetkach (spektakl), 33 Sztuka (spektakl), Czarodziejski flet (spektakl), Gertruda Stein & Alice B. Toklas & Wiele Wiele Kobiet (nanoopera) /L.Poetki (film dokumentalny) / dtandemt.blogspot.com

—————————————————————

LESBIJSKIEJ INSPIRY . Inne teksty.

I. Manifest. Rozmowa.
II. EL*C. Wieden 2017.Magdalena Wielgołaska. Odzyskiwanie lesbijskiej tożsamości – wreszcie pomyślmy o sobie, Siostry.
III. EL*C. Wiedeń 2017.  Magdalena Świder. Wokół tożsamości.
IV.  EL*C. Wiedeń 2017. Agnieszka Małgowska. Peformansy, czyli witamy w Lesbolandii.

——————————————–

Aktualne wiadomości na temat projektu Lesbijska Inspira znajdziesz na:

Feminoteka
http://feminoteka.pl/
Facebook Fundacja Feminoteka

Kobiety kobietom
https://kobiety-kobietom.com/
 
https://www.facebook.com/KobietyKobietom/

Strefa Les*
https://www.facebook.com/LesStrefa/

Kobieta Nieheteronormatywna
https://www.facebook.com/kobietanieheteronormatywna/

A kultura LGBTQ+ nie poczeka!
https://www.facebook.com/a.kultura.lgbtq/

Kontakt: lesbijskainspira@gmail.com


Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *