TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

„Nakarm mnie” | recenzja książki Julity Strzebeckiej.

okladka nakarm mnie

Nakarm mnie

Autorka: Julita Strzebecka

Wydawnictwo Replika, 2017

Recenzuje: Izabela Pazoła

 

To debiutancka książka autorki, opowiadająca o zmaganiu się ze ludzką słabością – objadaniem, dodajmy chorobliwym prowadzącym do megaotyłości.. Trudno jest samej podjąć decyzję i rozpocząć nierówną walkę o swoje zdrowie nie mając żadnego wsparcia. To czeka Joannę. Główną bohaterkę poznajemy już jako osobę otyłą, przyczyną był rozwód. Doprowadził ją on do niepohamowanego obżarstwa by zatopić smutki w cukrze i zapomnieć o tym co było, a czego już nie ma.. Obecnie waży ponad 140 kg. Dzięki kilku zbiegom okoliczności uświadamia sobie, że nie może dalej tak żyć. Postanawia zawalczyć. Spotyka na swej drodze Wiktora, lekarza bariatrę, który nie jest tym za kogo się podaje i głównej bohaterce oprócz walki z nadwagą przyjdzie walczyć i o swoje życie..
Lekarz początkowo ukrywa swoje preferencje, należy on do specyficznej grupy społecznej zwanej feedersami a po polsku wypasaczami, tuczycielami, dokarmiaczami. Traktują oni kobiety jak przedmioty – nośniki fetyszu, jakim jest tłuszcz. Manipulują nimi, czynią z nich kaleki, a wszystko po to, żeby zaspokoić własne potrzeby.  Relacja między wypasaczem (feeder) a dokarmianą (feedee) przypomina relację hodowcy zwierząt rzeźnych ze swoimi podopiecznymi. Tuczona kobieta jest atrakcyjna o tyle, o ile stale przybiera na wadze, stając się zlepkiem tłuszczu i mięsa – tak najczęściej widzi ją oprawca.. Choć dokarmiacze z reguły zapewniają o swoich uczuciach, trosce i potrzebie bezustannej opieki nad swoją otyłą wybranką, to trudno uznać tę relacje za miłość. Moment, w którym dokarmiana traci na wadze, oznacza często koniec relacji z dokarmiaczem, taka kobieta zostaje wtedy zostawiona sama sobie i może odczuwać objawy jak osoba uzależniona po odstawieniu uzależniacza.

Istnienie feedersów czyli osób, szukających ofiar, które następnie stają się dla nich ludzkim materiałem do tuczenia poruszyła mnie. Do tej pory nie byłam świadoma istnienia takiego stanu rzeczy, a także działań, które się z nim wiążą, czyli uzależniania swojej feedee od siebie, manipulowania emocjami i psychiką oraz wykorzystywania jej niskiego poczucia własnej wartości, by wzbudzić poczucie winy, a tym samym zmusić ją do jedzenia.    Debiutancka powieść Julity Strzebeckiej niewątpliwie szokuje i zmusza do wielu smutnych refleksji. Książka porusza bardzo ważny i wciąż mało znany temat dotyczący pewnej grupy społecznej zwanej feedersami, którzy ekscytują się w chorobliwym dokarmianiu kobiet. Zmuszanie kobiet, obezwładnianie ich psychiczne, uporczywa niby troska i ciągłe dokarmianie swoich wybranek to codzienność feedersów, której nikt o zdrowych zmysłach nie jest w stanie zrozumieć.

Książka ostrzega przede wszystkim przed tym, że otyłość to choroba, która jeśli jest zaniedbana może doprowadzić do wielu tragedii, a nawet i śmierci. Warto o tym pamiętać i przestrzegać wszelkich zdrowych i normalnych zasad nie tylko żywienia, ale i ogólnie życia.

„Ognistoruda Fryderyka” Christine Nöstlinger | Nowa książka wydawnictwa Feminoteki!

dff-okladka

Z dumą zawiadamiamy o nowej książce wydanej przez Feminotekę!

Christine Nöstlinger, austriacka pisarka, od lat 70. publikuje książki dla dzieci i ma na swoim koncie ponad 100 tytułów! Ognistoruda Fryderyka to jej pierwsza książka (1970). Autorka urodziła się w Wiedniu w 1936 roku. Studiowała grafikę użytkową, ale od 1970 całkowicie poświęciła się pisaniu. Od tego czasu ukazało się ponad sto książek jej autorstwa przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, które zostały przetłumaczone na wiele języków, także na polski. Jej twórczość została wyróżniona m.in. Medalem im. Hansa Christiana AndersenaLiteracką Nagrodą im. Astrid Lindgren oraz Austriacką Literacką Nagrodą Dzieci i Młodzieży. Jest jedną z najbardziej znanych niemieckojęzycznych autorek piszących dla młodych czytelników i czytelniczek.

Fryderyka jest historią o odważnej dziewczynce, która ma ognistorude włosy. 

Dzieci wyśmiewają się z Fryderyki z powodu jej koloru włosów, co bardzo smuci dziewczynkę. Ale ponieważ Fryderyka ma czarodziejskie włosy, to wkrótce zaczynają się dziać niesamowite rzeczy…

Jest to niezwykła historia dla dzieci tym, że każda dziewczynka (i chłopcy też) są równi i że każdy kolor włosów jest fajny.

Ognistoruda Fryderyka wpisuje się w nurt edukacji antydyskyminacyjnej i promuje równościowe podejście. Myślą przewodnią jest historii jest, że żadna cecha nie może powodować, żeby gorzej traktować drugą osobę. A wszystko to opisane w dowcipny i mądry sposób.

Książka doskonała dla małych i dużych, a szczególnie dla dzieci w wieku 4-9 lat.

 

Kup Ognistorudą Fryderykę w księgarni Feminoteki!

Ognistoruda Fryderyka

Autorka: Christine Nöstlinger

Tłumaczenie: Aleksandra Magryta

Ilustracje: Stefanie Reich

Wydawnictwo Feminoteki, 2017

fryderyka2

fryderyka1

Konkurs! Wygraj książkę „Dziewczyny z Solidarności”Anny Herbich

dziewczyny_z_solidarnosci2Czym dla ciebie jest solidarność?

Mamy dla was trzy egzemplarze książki „Dziewczyny z Solidarności” Anny Herbich, wydanej w październiku 2016 r. przez wydawnictwo Znak.

Aby wziąć udział w konkursie, wpisz w komentarzu czym dla ciebie jest kobieca solidarność. Temat traktujcie dowolnie: herstorycznie, odnosząc się do bieżących wydarzeń, Solidarność jako ruch, solidarność jako wsparcie…

Tekst powinien być krótki, najwyżej parę znań.

Czekamy do 28.10, godz. 23:00. Zwyciężczynie lub zwycięzców podamy 31.10 tutaj, pod tekstem, oraz powiadomimy mailowo.

Uwaga! Prosimy o cierpliwość, komentarze nie pokazują się od razu.

Książkę otrzymają:

Marta (komentarz 
NieWójt (komentarz 
Finka (komentarz 

Prosimy o kontakt na maila [email protected], w tytule Solidarność

O książce:

Dziewczyny z Solidarności

Autorka: Anna Herbich
Oprawa: twarda
Liczba stron: 304
Znak, 2016

Mówili im: „Kobiety, nie przeszkadzajcie nam, to my walczymy o Polskę!”
Nie posłuchały. Dla wolności gotowe były zaryzykować wszystko.

Janina miała 50 lat, gdy została pobita przez ZOMO na demonstracji. Do szpitala trafiła z siedemnastoma szwami na głowie. Za domową drukarnię aresztowali ją dwa razy.
Izabella zostawiła w domu dwójkę maleńkich dzieci. Mimo więzienia nie ugięła się. Zbuntowała całe miasto.

Joanna w oknie celi wywiesiła biały ręcznik, na którym napisała czerwoną szminką Solidarność. Straszyli: jeśli się nie zamkniesz, zamkniemy ci syna. Siedemnastolatek został najmłodszym więźniem stanu wojennego.

Należały do legendarnej Solidarności i chciały lepszej Polski dla swoich dzieci. Czasem walczyły ramię w ramię z mężczyznami, a czasem wbrew nim. Produkowały i kolportowały „bibułę”, strajkowały, chodziły na demonstracje. Wyrzucano je z pracy, podsłuchiwano, bito i aresztowano. Grożono im odebraniem dzieci. Często zostawały bez środków do życia, musiały liczyć na pomoc innych.

To prawdziwe historie naszych mam i babć. Czy zdobylibyśmy się na podobną odwagę?
Anna Herbich przywraca pamięć o kobietach, bez których rewolucja Solidarności nie mogła się udać. Oddaje głos bohaterkom, które zbyt długo pozostawały w cieniu wielkiej historii.

dziewczyny_z_solidarnosci

Feminarium 21 czerwca: Wanda Jakubowska, czyli jak dziś pisać biografie politycznie niepoprawne

Wanda Jakubowska, czyli jak dziś pisać biografie politycznie niepoprawne.

Kolejne spotkanie w ramach cyklu dyskusji o tematyce społeczno-kulturowej „Feminaria”, odbędzie się 21 czerwca (wtorek), godz. 18:00.

Na spotkanie zapraszają: Fundacja Gender Center, Instytut Badań Literackich PAN oraz Krytyka Polityczna.

wanda-jakubowska-monika-talarczyk-gubala

 

 W fascynującej książce Wanda Jakubowska. Od nowa (2015) Monika Talarczyk-Gubała szuka klucza do twórczości Jakubowskiej w jej biografii: w wyborach ideowych, politycznych, estetycznych, w przyjaźniach i współpracy z ludźmi, z którymi połączył ją moment dziejowy, a bardziej jeszcze twórcza pasja, miłość do kina. Autorka nie wybiela swojej bohaterki, ale stara się spojrzeć na nią i jej dorobek z empatią i szacunkiem. Sięgając po metodę biograficzną, spogląda na filmy Jakubowskiej nie jako na propagandowe agitki, ale teksty intymne, wyrastające z osobistych przeżyć i przekonań reżyserki. Talarczyk-Gubała „odzyskuje” Jakubowską jednak nie tylko jako reżyserkę (w tym ikonę kina kobiet), ale także wychowawczynię kolejnych pokoleń filmowców, współorganizatorkę życia kulturalnego w powojennej Polsce, a wreszcie jako kobietę walczącą o swą podmiotowość w zmaskulinizowanym świecie kina.

Książka Moniki Talarczyk-Gubały stanie się dla nas punktem wyjścia do dyskusji o tym, jak dziś konstruować biografie osób politycznie niepoprawnych, takich jak Wanda Jakubowska – komunizująca reżyserka kina socrealistycznego. Będziemy także rozmawiać o samym socrealizmie jako o estetyce i praktyce kultury w powojennej Polsce. Wreszcie poruszymy problem podmiotowości i sprawczości kobiet w rzeczywistości polskiego socjalizmu.

Wanda Jakubowska (1907-1998) – nazywana niegdyś „matką polskiego kina” – jest dziś w Polsce reżyserką raczej zapomnianą, dla wielu – z uwagi na komunistyczne poglądy i wierność socrealistycznej estetyce – postacią niewygodną czy wprost niechcianą. Zachodni krytycy cenią ją za film Ostatni etap (1947) – należący do klasyki kina o traumie Zagłady – polscy zaś wypominają jej monumentalną produkcję Żołnierz wolności (1953) o generalne Karolu Świerczewskim, „człowieku, który się kulom nie kłaniał”.

 

 W dyskusji udział wezmą:

dr Magdalena Grabowska (Instytut Filozofii i Socjologii PAN)

dr hab. Monika Talarczyk-Gubała (Wydział Organizacji Sztuki Filmowej PWSFTviT w Łodzi)

dr Grzegorz Wołowiec (Instytut Badań Literackich PAN)

Prowadzenie: dr Agnieszka Mrozik (Instytut Badań Literackich PAN)

 

21 czerwca (wtorek), godz. 18.00

Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72, sala nr 144

 

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu dyskusji społeczno-kulturalnych „Feminaria”.

Wstęp wolny.

Jaka była Maria Czubaszek i jakie miała poglądy? Recenzja książki „Nienachalna z urody”

 

Nienachalna.z.urody

Jaka była Maria Czubaszek i jakie miała poglądy? Każdy z nas natknął się na jej teksty czy wypowiedzi. Niestety, najczęściej wyrwane z kontekstu, z falą hejtu i oburzenia. Jednak Pani Maria nigdy nie przejmowała się tym co myślą inni. Chciała żyć po swojemu i jej się to udało. Żyła szczerze i bardzo otwarcie. Nie bała się mówić o tym co myśli i taka właśnie jest jej książka. To zbiór przemyśleń na różne tematy, ale też kolekcją wspomnień o osobach, które znała. Pierwszą rzeczą, którą Pani Czubaszek wzięła na warsztat jest jej własny wygląd. Miała zdrowe podejście do swojej aparycji i podchodziła do niej z dużym poczuciem humoru, które jest mi całkiem bliskie.

„Jeśli mam być szczera, to wydaje mi się, że przyczyną mojego wyglądu, bardziej niż papierosy jest wiek. Ale gdyby jakaś organizacja społeczna chciała wykorzystać mnie do kampanii ostrzegającej przed zgubnymi skutkami palenia, to oczywiście mogę w niej wystąpić.”

Już po pierwszych akapitach śmiałam się, chociaż w komunikacji miejskiej nie zawsze wypada to robić. Dalej jest tylko ciekawiej. Książkę można podzielić na kilka grup tematycznych. Pierwszą z nich jest życie osobiste. Pani Maria nie próbowała ukrywać szczegółów. Przyznała się do ingerencji w swoje ciało i wyjawia powody dlaczego tak, a nie inaczej postąpiła. Opowiedziała szczerze o swoich związkach, podejściu do ludzi i dzieci. Nie jest to próba wybielania swojego wizerunku, złagodzenia podejścia czy wmawianie nam, że pewnych rzeczy nie powiedziała lub przejęzyczyła się. Inną grupą jest praca i ludzie, którzy ją otaczali. Jak udało jej się trafić na studia? Co robiła w pracy? W jaki sposób odniosła swój mniejszy i większy sukces? Następnie Satyryczka z właściwą sobie pasją i charakterem komentuje też naszą rzeczywistość, polityków i zmianę władz. Nie jest to tylko jej zdanie, ale też odbicie aktualnej sytuacji w kraju oraz próba zrozumienia tego co się dzieje. Wszystko otoczone wyszukanym humorem i dystansem do świata.

„Nie noszę kotylionów, nie obwieszam się flagami. Dowodem na to, że jestem patriotką, jest fakt, że płacę podatki. Owszem, zdarza się, że robię to w ostatniej możliwej chwili, ale fakt, że bez żadnego kombinowania oddaję fiskusowi swoje pieniądze, jest w moim przekonaniu naprawdę przejawem patriotyzmu.”

Podziwiam Marię Czubaszek za wybór i konsekwencję w podążaniu swoją ścieżką. Zazdroszczę odwagi w głoszeniu swoich poglądów i szczerych opiniach. Chciałabym mieć takie podejście do wszystkich spraw. Warto przeczytać jej książkę choćby dla samego spojrzenia z innej perspektywy. Dzięki niej można przemyśleć nasze zachowania i uświadomić sobie, że każdy ma swoje racje. Dla mnie czas spędzony z tą książką był czystą przyjemności i żałuję tylko, że nie będzie drugiej części. Nie będziemy mieć długo w naszej polskiej świadomości takiej postaci. Postarajmy się zatem trzymać jak najdłużej jej wspomnienie i rady: zachowajmy do życia dystans, nie przejmujmy się innymi, bo po śmierci i tak będzie nam już wszystko jedno.

 

Autorka: Justyna Chruściel – osoba marząca o lepszym świecie, aktywna uczestniczka życia Feminoteki

Korekta: Klaudia Głowacz

 

 

Recenzja książki „Patyk” Hanny Samson

Samson_Patyk_500pcx

Patyk
Autorka: Hanna Samson
Znak, 2016

 

Opowiadanie o najnowszej książce Hanny Samson nie jest zadaniem łatwym. To opowieść, która jednocześnie wciąga, generuje u czytelniczki/ka masę emocji, a jednocześnie – pozostawia z masą niedopowiedzeń, zmusza do refleksji nad własnym zachowaniem, sprawia, że dzielimy z bohaterką jej obawy, radości i – w pewnym momencie – wściekłość z powodu swojej bezradności. Aby jednak można było odczuć te emocje z pełną mocą, należy bezwzględnie unikać jakichkolwiek wyjaśnień w zakresie fabuły – osoba czytająca książkę musi sama wpaść w wir narracji, której wartkość – tradycyjnie już w utworach Hanny Samson – stanowi jedną z najmocniejszych stron całości.

W książce wyróżnić można dwa główne motywy przewodnie – rozliczenie głównej bohaterki ze swoją przeszłością oraz wątek pełniący rolę nadrzędną, widoczny w każdym fragmencie książki – problem przemocy wobec kobiet, z elementami refleksji nad innymi przejawami patriarchatu w życiu codziennym.

O sytuacji wiemy tyle, ile opowie nam bohaterka. Poznajemy problemy, z jakimi mierzyła się dawniej. Obserwujemy próbę zbudowania nowego życia po ciężkich przeżyciach. Bohaterka usiłuje odbudować relacje z matką, krytycznym okiem patrzy również na swoją pracę. Konfrontuje się z dawnymi znajomościami i miłościami. Drży z przerażenia, czy nie zrobiła czegoś, co zniszczy jej życie. Ale jeszcze bardziej boi się powiedzieć “sprawdzam”.

Obserwując sytuację, zaczynamy snuć swoje domysły. Podobnie jak bohaterka, powoli dostrzegamy większy obraz całości. Mamy swoje przypuszczenia. Zaczynamy się domyślać, że popełnia błędy. Czy jednak nasze oceny są trafne?

Temat przemocy wobec kobiet i seksizmu zajmują ważne miejsce w książce. Doświadczenie autorki w pracy z kobietami doświadczającymi przemocy pozwoliło jej nakreślić sytuacje, do których może dochodzić wokół nas. Czy potrafimy rozpoznać sytuację? Jak reagować? Czy możemy się uchronić przed przemocą? Jak wielkim problemem może być wyuczona przez kobiety postawa, że czego by mężczyzna nie zrobił, nie wolno go skrzywdzić?

Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim osobom, które potrafią otworzyć się na cudze doświadczenia, mają dar słuchania i odrobinę empatii. Walorem lektury jest przekazanie ważnych przemyśleń, z perspektywy osoby zaangażowanej w tematykę feministyczną. Przemyślenia te nie wnoszą może nic nowego dla osób mających styczność z poruszanymi kwestiami, ale czytelnikom/czkom mniej zaangażowanym w tę tematykę dają możliwość przemyślenia tego, co dzieje się wokół nas, a na co potrafimy nie zwracać uwagi. Jest to niewątpliwie zaleta, mam bowiem nadzieję, że książka przebije się poza krąg ściśle feministycznych środowisk.

“Patyk” to książka, która zaskoczy osoby oczekujące lektury łatwej, przyjemnej, dającej złudzenie, że przemoc wobec kobiet to temat daleki, który na pewno nie wystąpi w naszym otoczeniu. Zawiedzione będą również osoby lubiące oceniać ludzkie zachowania, korzystając z wygodnej pozycji trzeciej osób. Tutaj nie da się „przelecieć przez ksiązkę”, nie angażując się emocjonalnie w sytuację bohaterki. A jeśli nawet można, jest to lektura znacznie zubożona.

Od „Patyka” nie można też oczekiwać, że pozostawi nas całkowicie zadowolonych i nie zmusi do refleksji. To, co przeczytamy, zapada na długo w pamięci.

Na pewno warto sięgnąć po lekturę i wyrobić własny pogląd. Książka do nabycia w księgarni Feminoteki. Gorąco zachęcam przeczytanie książki z bliskimi osobami: po uczestnictwie w doświadczeniu terapeutycznym głównej bohaterki pomocna będzie własna mini-terapia, podczas której przegadamy z inną osobą nasze refleksje i damy upust swoim emocjom.

Autor: Michał Żakowski

Korekta: Klaudia Głowacz

Strefa konfrontacji — recenzja książki „Bliskie kraje” Julii Fiedorczuk

Autorka: Ola Gocławska

„Człowiek sam sobie tworzy horyzont” — mówi Weronika, charyzmatyczna bohaterka opowiadania „Punk dla menadżerów”. Ów horyzont często pojawia się w opowiadaniach Fiedorczuk jako bezkresna przestrzeń, nieostra granica oceanu wyznaczona przez zasięg ludzkiego wzroku. Czasami horyzont zostaje przesunięty i wtedy, czytając, znajdujemy się w przestrzeni granicznej, tuż za linią demarkacyjną, która oddziela wygodną codzienność od niejednoznacznej rzeczywistości innych, ludzi i nieludzi.

Bez tytułu1
Zdjęcie: The Guardian

Sposób opowiadania autorki pozwala głęboko wniknąć w świadomość bohaterek i bohaterów. Poznajemy Ewkę, żyjącą na ulicy. Ewka za pomocą smrodu broni się od potencjalnej przemocy. Nie może uwierzyć, że mimo to przypadkowo poznany mężczyzna dostrzega w niej kobietę, to znaczy człowieka. Bezimienna anorektyczka dąży do duchowego oczyszczenia. Niewidzialny robotnik w „Strefie unikania” bezszelestnie przemyka przez miasto, w którym czuje się obcy. Młode małżeństwo z dzieckiem zostaje zaatakowane przez grupę chuliganów. Nastoletnia Ryśka broni się przed chłopakami z klasy, klnąc i zjadając pająki. Trzynastoletnia M. zakłada pierwszy stanik — symbol kiełkującej dojrzałości, o którym wkrótce będzie chciała zapomnieć. Matka S. od momentu rozpoczęcia porodu staje się wydmuszką: traci ciało i uczucia, odkąd odebrano jej prawo do ochrony przed bólem. Jej córka, S., nie chce myśleć o matce, nie ma ciała, nie ma duszy, pije i dzięki temu nie pamięta.

Bez tytułu2
Zdjęcie: climatejustice.org.uk

Nie chce pamiętać także Zetka. Nie chce myśleć. Obojętnie obserwuje agonię potrąconej na szosie wiewiórki, żeby potem ze spokojem pogodzić się z rozpadem własnego małego świata. „Po prostu usiądzie, zdejmie buty i będzie się przyglądała swoim stopom o podeszwach popękanych jak wysuszona glina. Będzie siedziała i czekała na zmierzch”. Niewzruszona jak ziemia, i tak samo bezbronna.

Postacie sportretowane przez Fiedorczuk to w większości osoby postawione wobec nagłej świadomości bezsensu wszelkich działań. Nie wszyscy się poddają. Dwie przyjaciółki opiekują się sobą nawzajem — wobec zagrożenia postanawiają współpracować, aby wystrychnąć agresorów na dudka. Mimo zmęczenia, matka prowadzi córkę przez pola do leśnego kościółka, kiedy mała odczuwa nagłą potrzebę rozmowy z Matką Boską Grawitacją . Staruszki, szczupłe i niezmordowane jak pająki, oddają się szczęśliwemu, uważnemu trwaniu — powoli budują szczęście z małych rzeczy. W zderzeniu z klęską ekologiczną, odseparowany od rodziny mężczyzna oddaje się wspominaniu przeszłości. Profesor uniwersytecki odnajduje ukojenie w poezji, codziennie czyta jeden wers z Pieśni nad Pieśniami, który przypomina mu o ulotności życia — kruchego jak ptaki z origami. Ludzie, zwierzęta, owady, drzewa — w „Bliskich krajach” wszystkie byty są od siebie odległe niczym oddzielne światy, obce, choć na wyciągnięcie ręki. Jeśli bliżej się przypatrzyć, wszyscy okażemy się tym samym.

Bez tytułu3
Zdjęcie: colparques.net

Jak połączyć jednostkowe szczęście z poczuciem społecznej odpowiedzialności? To jedno z trudniejszych pytań, które pozostawia lektura książki. Pozbywać się nadmiaru przedmiotów, a jednocześnie produkować coraz więcej śmieci? Odwracać wzrok i dzięki temu móc popełniać codzienne, małe akty przemocy? Autorka nie proponuje odpowiedzi — stawia problemy i kreśli kontury wieloznacznych obrazów, które wywołują jednocześnie niepokój i zachwyt.

 

Korekta: Klaudia Głowacz

KONKURS! „Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji” + koszulki Marty Frej

Brama, przez którą diabeł dostał się na ziemię.

Siedlisko niebezpiecznej kobiecej żądzy.

Błogosławieństwo i przekleństwo kobiet.

Tymczasem… to tylko wagina!

Zapraszamy do konkursu związanego z książką „Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji” Diane Ducret!

Jeśli chcesz wygrać książkę lub wyjątkową koszulkę z memem Marty Frej (limitowana edycja, powstało tylko 9 sztuk!) wpisz w komentarzu czym jest dla ciebie „zakazane ciało”, jak to rozumiesz. Wystarczy kilka zdań! 

Komentarze mogą pojawić się z kilkugodzinnym opóźnieniem, ale bez obaw, wszystkie będą widoczne na stronie.

Czekamy do 29.02, do godziny 24:00. Następnego dnia wybierzemy trzy najciekawsze, zdaniem zespołu Feminoteki, komentarze. Wybrane osoby otrzymają książkę lub koszulkę, tu zadecyduje los.

 

Rozwiązanie konkursu: Nagrody otrzymują wiecznazapaśniczka, zizulkaVongoogen

 

Sylwia Urbańska – dyskusja na temat nowej książki

Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego mają zaszczyt zaprosić Państwa na dyskusję o książce dr Sylwii Urbańskiej Matka Polka na odległość. Z doświadczeń migracyjnych robotnic 1989–2010 (seria Monografie Fundacje na rzecz Nauki Polskiej) z udziałem autorki, prof. Beaty Łaciak, dr Elżbiety Korolczuk, dr. Macieja Gduli. Spotkanie poprowadzi Agata Chełstowska

graf

Spotkanie odbędzie się 12 października 2015 r., o 18.00 w  Pałacu Tyszkiewiczów-Potockich, Uniwersytet Warszawski (ul. Krakowskie Przedmieście 32)

 

Kontakt z organizatorami:

dr Marcin Lutomierski, tel. 691-667-510, e-mail: [email protected]

Wstęp wolny,

Zapraszamy!

„Teoria King Konga”: zbiórka trwa! Mamy nowe matronaty!

sisterhood maleNasza zbiórka społecznościowa na wydanie po polsku „Teorii King Konga” zyskała wspaniałe nowe matronaty! To wspaniałe uczucie móc liczyć na siostrzane organizacje! Do tej pory matronatu udzieliły nam: Codziennik Feministyczny z Warszawy, Fundacja na Rzecz Równości z Wrocławia, Fundacja FIKA z Olsztyna, Stowarzyszenie BABA z Zielonej Góry, Stowarzyszenie Inicjatyw Kobiecych z Warszawy, Fundacja Pozytywnych Zmian z Bielsko-Białej, Stowarzyszenie Łódzki Kongres Kobiet. Wiwat Siostrzeństwo! Dziękujemy! Z Wami możemy więcej.

A jeśli Wy jeszcze nie wsparłyście/liście zbiórki, zróbcie to koniecznie teraz!

Możecie to zrobić klikając w link powyżej lub wpisać w wyszukiwarce adres zbiórki: zbiórki: www.pomagam.pl/kingkong

20 dni i 6449 zł do zebrania. Pomożecie?

teoria_king_konga[1]Feminoteka nadal zbiera środki na wydanie genialnej „Teorii King Konga” Virginie Despentes. Mamy już 3551 zł. Zostało nam 20 dni na zebranie brakujących 6449 zł. Wierzymy, że to się musi udać!

Uwielbiasz feminizm, ale brakuje Ci współczesnych książek feministycznych po polsku?

Gdzieś słyszałaś/eś to nazwisko, ale nie udało Ci się jeszcze przeczytać żadnej książki Despentes?

Intryguje Cię komiksowa okładka francuskiego wydania?

Chcesz czytać o kobietach językiem kobiet, z doświadczenia kobiet i dla kobiet…

…Dla wszystkich kobiet? Jak nikt nigdy przedtem?

Ta książka jest dla Ciebie.

Już teraz dołącz do naszej zbiórki. To dzięki Twojej wpłacie będziemy mogły wydać teorię King Konga po polsku. Mamy już tekst, tłumaczenie, musimy teraz zebrać środki na przygotowanie do druku i druk książki. Jeśli to się uda, książka do Twoich rąk trafi już pod koniec października. Nie czekaj, dorzuć się i Ty. Wydajmy razem „Teorię King Konga” Virginie Despentes. To się uda!

Zbieramy środki na wydanie „Teorii King Konga” – pomóż i Ty!

teoria_king_konga[1]Dziś wystartowała zbiórka środków na wydanie genialnej książki Virginie Despentes „Teoria King Konga”. To genialny manifest współczesnego feminizmu. Przyznają to jak dotąd wszystkie osoby, które miały okazję z nami o książce porozmawiać i które ją czytały.

Udało nam się nabyć prawa do wydania tej niezwykłej książki. Mamy też gotowe tłumaczenie. Teraz zbieramy środki na przygotowanie dzieła do druku i sam druk, oraz na działania promocyjne.

Serdecznie zachęcamy do wsparcia inicjatywy dowolną kwotą pod tutaj

Virginie Despentes napisała dotąd osiem książek. Na podstawie jej prozatorskiego debiutu „Baise-moi” powstał film „Gwałt”, głośny także w Polsce. Zanim Despentes została pisarką pracowała m. in. jako prostytutka, masażystka i sprzedawczyni w dużej paryskiej księgarni. W „Teorii King Konga” analizuje patriarchat, ale pisze także o swoim życiu. Ostro, celnie, bez znieczulenia. Przez wiele francuskich feministek jest uznawana za genialną pisarkę współczesną. Jedno jest pewne: jej proza nikogo nie pozostawia obojętnym.

Czym nas ta książka ujęła? To prawdziwy, współczesny feministyczny manifest! Napisany przez silną kobietę o sile kobiet. Ale nie tylko tych, które są u władzy,  robią karierę, czy mają pieniądze. O czym pisze? O tym, że ideał kobiety nie istnieje. Niepokorna, silna, wyznaczająca sobie i innym kobietom nową ścieżkę, pisze o swoich własnych doświadczeniach, gwałcie, prostytucji;  aktorkach porno,  wielkich feministycznych filozofkach i niedokończonej feministycznej rewolucji i o tym, kto ją przegrał, wreszcie o sile feminizmu i pisaniu książek, które nim stały się nagradzanymi bestsellerami, były tak niegrzeczne, niepokorne i wywrotowe, że nikt nie chciał ich wydawać. Dziś we Francji jej książki otrzymują prestiżowe nagrody i, co najważniejsze, zdaniem krytyków, niosą kolejną falę feminizmu…

Jej styl jest niepowtarzalny: bezkompromisowy, bezpardonowy, żywy, mocny i celny. Płomienny, bo „Teoria King Konga” to wielki feministyczny manifest u progu XXI wieku. Dzięki Tobie przeczytamy go także po polsku, dzięki Tobie może i w Polsce przyniesie on kolejną falę feminizmu! Wesprzyj wydanie książki teraz!

 

 

Wydałyśmy nową książkę! ,,Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką” Jochen König | Feminoteka 2015

Fundacja Feminoteka właśnie wydała książkę o rodzicielstwie i feminizmie ,,Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką” Jochena Königa.

 

Już jest nasza najnowsza publikacja! Jest to książka o ojcu, który to decyduje się zamieszkać z dzieckiem i wychowywać je od momentu urodzenia. Napisana lekkim językiem, poruszająca, chwilami radosna.

frizi okładka

Bożena Chołuj, germanistka i femnistka o ksiażce: „Jochen König nie pisze podręcznika ani poradnika o tym, jak należy się zachować, kiedy partnerka niespodziewanie zajdzie w ciążę i zgrana do tej pory para nie będzie z tego szczególnie zadowolona. On po prostu dzieli się swoimi doświadczeniami po tym, jak oboje nie decydują się na usunięcie ciąży, chociaż według niemieckich przepisów mają do tego prawo, którego nie mieliby w Polsce ze względu na najbardziej restrykcyjne w tym względzie regulacje prawne w Unii Europejskiej.”

,,Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką” jest dostępna tylko w księgarni Feminoteki.

Przeczytaj fragment.

 

Przeczytaj recenzję.

 

Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką

Autor: Jochen König

Fundacja Feminoteka, Warszawa 2015

 

 

SAFA. Nie okaleczajcie mnie | Fakty o Female Genital Mutilation | Fundacja Kwiat Pustyni

safa

SAFA. Nie okaleczajcie mnie
Autorka: Waris Dirie
Świat Książki, 2015

Książka pod matronatem Feminoteki

 

Okaleczenie kobiecych narządów płciowych (ang. Female Genital Mutilation, FGM) jest destruktywnym zabiegiem, podczas którego damskie genitalia są częściowo lub całkowicie wycinane lub kaleczone. Najczęściej dokonuje się tego zabiegu przed okresem dojrzewania, głównie w wieku 4 – 8. Ostatnio coraz częściej poddaje się temu również kilkudniowe, -tygodniowe lub –miesięczne dzieci.

FGM praktykowane jest głównie w północno – wschodniej i zachodniej Afryce. Jednak występuje również na Bliskim Wschodzie, w południowo – wschodniej Azji i wśród imigrantów w Europie. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na świecie jest 150 milionów kobiet dotkniętych FGM. Tylko w Europie liczba okaleczonych lub zagrożonych dziewczynek i kobiet wynosi 500 000.
FGM jest zazwyczaj wykonywane przez profesjonalne „obrzezające”- kobiety cieszące się dobrą reputacją w swoich grupach społecznych, ale też przez tradycyjne położne i okazyjnie przez uzdrowicieli, golibrody lub pielęgniarki czy lekarzy. FGM jest zazwyczaj wykonywane bez znieczulenia i w katastrofalnych warunkach higienicznych. Używa się m.in. noży, brzytew, żyletek czy kawałków potłuczonego szkła.
Waris Dirie urodziła się w 1965 roku w nomadzkiej rodzinie żyjącej na somalijskiej pustyni nieopodal granicy z Etiopią. W wieku pięciu lat została siłą poddana nieludzkiemu zabiegowi okaleczenia narządów płciowych. Ten okropny zabieg jest wciąż stosowany w wielu krajach świata – zarówno przez muzułmanów, jak i chrześcijan. Według danych ONZ każdego dnia FGM dotyka ponad 8 000 dziewczynek.
W wieku trzynastu lat, w wyniku nacisków na poślubienie mężczyzny, który mógłby być spokojnie jej dziadkiem uciekła z ojczyzny. Po odważnej „dezercji” i wielu perypetiach trafiła do Londynu, gdzie początkowo pracowała jako sprzątaczka, a potem w McDonald’ s. Własnie tam Dirie została dostrzeżona przez bardzo popularnego fotografa, Terence Donovana, który uchylił jej furtkę do światowej sławy modelingu. Poza tym wystąpiła również w przygodach Jamesa Bonda “W obliczu śmierci” z Timothym Daltonem w roli głównej.
Kilka lat później Dirie zdecydowała się poświęcić się walce z FGM na świecie. W 1996 roku Sekretarz Generalny ONZ, Kofi Annan, mianował Waris Dirie Specjalną Ambasadorką ONZ do spraw eliminacji FGM.
W 1997 roku została wydana pierwsza książka autorstwa Waris Dirie – „Kwiat pustyni”, która szybko zyskała miano światowego bestselleru. W międzyczasie została opublikowana w 65 licencjonowanych edycjach i wygrywała rankingi bestsellerów w wielu krajach. Ponadto Dirie napisała również książki pt.:
– „Córka nomadów”
– „Przełamać tabu”
– „List do matki: wyznanie miłości”
– „Czarna kobieta, biały kraj”
„Safa”  – mała Safa pochodzi ze skrajnie biednej rodziny w Dżibuti. Wychowana w slumsie, została wybrana do roli małej Waris Dirie w ekranizacji światowego bestselleru Kwiat pustyni.
Dramatyczna scena brutalnego obrzezania dziewczynki doprowadza do łez ludzi w kinach na całym świecie. Ale tak naprawdę Safa nie została obrzezana. Waris Dirie jest więc tym bardziej przerażona, gdy dowiaduje się, że dziewczynka wkrótce ma być okaleczona. I robi wszystko, by uchronić ją przed straszliwym losem.
Gdy Waris Dirie pierwszy raz spotyka małą Safę ze slumsu w Dżibuti, powracają bolesne wspomnienia z jej własnego dzieciństwa. Ale czuje też ulgę: dziewczynka, która ma zagrać w ekranizacji jej historii, Kwiecie pustyni, jest jeszcze nietknięta. Tym większe jest przerażenie Waris, gdy dowiaduje się, że rodzice dziewczynki honorarium za jej udział w filmie chcą przeznaczyć właśnie na obrzezanie córki. Dla Waris to oczywiste: trzeba dziewczynkę za wszelką cenę uchronić przed okaleczeniem. Zawiera z rodzicami umowę: jej fundacja Kwiat Pustyni zadba o to, by Safa otrzymała wykształcenie i będzie wspierać jej bardzo biedną rodzinę aż do uzyskania przez dziewczynkę pełnoletniości.
Cztery lata po ukończeniu pracy nad filmem Waris odwiedza Safę i jej rodzinę w Dżibuti i stwierdza, że mimo umowy Safie nadal grozi poważne niebezpieczeństwo. Książka opowiada o walce Waris o Safę oraz o związanych z tym przygodach samej dziewczynki – od momentu jej udziału w castingu, przez wystąpnienie w filmie i wydarzeniach po podpisaniu przez Fundację Kwiat Pustyni umowy z jej rodzicami zabraniającej jej obrzezania, m.in. szkole, czy też wycieczce do Europy, podczas której zrodził się pomysł rozpoczęcia kampanii na wielką skalę w celu uratowania większej również innych dziewczynek.
W 2002 roku Waris Dirie wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami, Joanną Jasik i Walterem Lutschingerem otworzyła Fundację Waris Dirie, aby wspierać swoją działania przeciwko FGM. W 2010 roku fundacja ta została przemianowana na Fundację Kwiat Pustyni, aby odzwierciedlić nowy, szerszy wymiar walki przeciwko FGM.
Obecnie międzynarodową siedzibą Organizacji jest Wiedeń. Poza tym biura regionalne znajdują się w: Polsce, Niemczech, Szwajcarii, Holandii, Monako, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Dżibuti i Sierra Leone. Zespół Fundacji składa się z kobiet i mężczyzn uznających równość płci, prawa człowieka, a wszyscy wspólnie podzielają myśl przewodnią Waris Dirie: KONIEC OKALECZANIA KOBIECYCH NARZĄDÓW PŁCIOWYCH.
Kluczowe aspekty działania Fundacji Kwiat Pustyni:
– Podnoszenie świadomości: poprzez warsztaty, seminaria, szkolenia, konferencje, prezentacje, akcje charytatywne, kampanie internetowe itd.
– Działania prewencyjne: poprzez takie projekty, jak „Ocal mały Kwiat Pustyni”, które mają na celu ochronę dziewczynek w Afryce przez FGM
– Naprawianie szkód: poprzez nasze Centra Kwiat Pustyni próbujemy pomóc ofiarom FGM odzyskać tyle radości z życia i pewności siebie, na ile to możliwe.

W 2002 roku nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że te brutalne tortury są praktykowane wśród imigrantów w Europie. Waris Dirie i jej świeżo założony zespół Fundacji Kwiat Pustyni postanowili wspólnie z młodymi dziennikarzami z Europy i Afryki rozpocząć tajne badania wśród wspólnot afrykańskich na terenie Europy. Raport zawierał 4000 stron twardych faktów. Potem Waris Dirie zdecydowała się, z pomocą londyńskiego wydawnictwa Virago Books opublikować w 2005 roku książkę „Przełamać tabu”. Utwór został przetłumaczony na wiele języków oraz opublikowany w licznych krajach świata.
Publikacja zarówno książki, jak i wyników badań przyniosła skutki. W międzynarodowych mediach rozgorzała dyskusja na temat 500 000 kobiet dotkniętych FGM w Europie, które nie mają odpowiedniej opieki ani nie są edukowane w zakresie zaprzestania tych praktyk. FGM stało się nagle nie tylko problemem Afryki, ale również Europy. Pierwszy raz w historii UE włączyła FGM do swojego porządku obrad 6. lutego 2006, kiedy to zaproszono Waris Dirie i zespół Fundacji Kwiat Pustyni do zaprezentowania wyników ich badań podczas posiedzenia Rady Unii Europejskiej. Ministrowie europejscy byli zszokowani i obiecali podjąć natychmiastowe działania. Niemal wszystkie europejskie państwa wdrożyły lub zaostrzyły regulacje prawne oraz zainicjowały kampanie przeciwko temu przestępstwu.

11. września 2013 roku Fundacja Kwiat Pustyni we współpracy z berlińskim szpitalem Waldfriede otworzyła w Berlinie pierwsze Centrum Kwiat Pustyni zajmujące się holistycznym leczeniem ofiar FGM obejmującym m. in. operacje rekonstrukcyjne, leczenie ginekologiczne, urologiczne i psychologiczne dla pacjentek. Ponadto Centrum Kwiat Pustyni oferuje warsztaty i programy edukacyjne dla społeczności afrykańskich, pracowników medycznych, nauczycieli, działaczy, pracowników opieki społecznej, organizacji pomocy rozwojowej, gmin miejskich i organizacji pozarządowych.

Fundacja Kwiat Pustyni poprzez Program Adopcyjny Kwiat Pustyni chroni małe dziewczynki przed okaleczaniem ich narządów płciowych. Pierwszą uczestniczką projektu była wspomniana już Safa. Umowa z jej rodzicami gwarantuje, że Safa nie zostanie okaleczona. Fundacja Kwiat Pustyni wspiera jej rodzinę comiesięcznymi dostawami żywności, nafty i opłaca szkołę Safy. Pediatra, dr Emma Acina regularnie kontroluje jej stan zdrowia. Projekt pilotażowy zainicjowany został w 2009 roku.
Dzięki umowom z ich rodzicami małe Kwiaty Pustyni są chronione przed FGM i przymusowymi małżeństwami, co jest sprawdzane regularnie. Dziewczynki uczęszczają do szkoły, przechodzą systematyczne badania wykonywane przez naszych lekarzy, są szczepione, a jeśli któraś zachoruje zapewniamy jej lekarstwa. Ich matki również otrzymują comiesięczne wsparcie finansowe z Fundacji Kwiat Pustyni. Ponadto wszystkie dziewczynki otrzymują podręczniki, przybory oraz odzież szkolną. Często zdarza się, że pójście do szkoły nie jest dla dziewczynki możliwe, bo ich rodzice nie mają pieniędzy na artykuły i odzież do szkoły.
Dajemy tym dziewczynkom szansę na zabezpieczenie przyszłości. Zdrowie, fizyczna integralność i edukacja są najważniejsze, aby móc prowadzić niezależne i szczęśliwe życie.
W 2014 roku udało się ocalić ponad 1 000 dziewczynek. Zainteresowanie programem jest bardzo duże. Rodziny licznie zgłosiły się do udziału w nim. Niestety, wiele z nich nie może uzyskać wsparcia ze względu na brak sponsorów. Mamy nadzieję, że organizaowane przez Fundację kampanie przyczynią się do wzrostu liczby osób chcących uchronić kolejne dziewczynki przed FGM. 

Fakty
* 500 000 dziewczynek i kobiet żyjących w UE jest dotkniętych lub zagrożonych FGM.
* 75 000 z nich żyje w Wielkiej Brytanii, 65 000 we Francji, 30 000 w Niemczech.
* Ofiary to imigrantki, których rodzice „zabrali” tę praktykę ze sobą opuszczając ojczyznę.
* Pomimo, że FGM jest zabronione pośrednio lub bezpośrednio w większości krajów Europy, prawa te są albo niekompletne, albo nie są egzekwowane. Jedynym państwem, w którym zostało wszczęte postepowanie sądowe w kwestii FGM jest Francja.
* Większość państw europejskich prawie nie inwestuje w szkolenia podnoszące świadomość oraz dochodzenia.
* Nie istnieją skuteczne środki przeciwko FGM stosowane na skalę międzynarodową. Wszystkie starania odbywają się w granicach państw i ogromnie różnią się od siebie natężeniem. FGM wciąż nie jest postrzegane za problem Europy.
* Podejście zarówno służby zdrowia, jak i władz w stosunku do ofiar jest zazwyczaj nieodpowiednie. Wciąż panuje ignorancja.
* Niemal w żadnym kraju Europy FGM nie jest częścią szkoleń zawodowych dla lekarzy, pielęgniarek, położnych, czy pracowników pomocy społecznej.
* Żadne europejskie państwo nie akceptuje zagrożenia obrzezaniem kobiecych narządów płciowych, jako wyraźny powód do przyznania azylu.

„O lękach ojca, że nie będzie dobrą matką – recenzja książki „Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką” Jochena Königa.

fritzi

Fritzi i ja. Czyli o lękach ojca, że nie będzie dobrą matką

Autor: Jochen König

Fundacja Feminoteka, Warszawa 2015

Książka do zakupu w naszej księgarni.

Więcej o książce znajdziesz tu.

 

 

Jochen König w wieku dwudziestu lat przyjechał do Berlina z niewielkiego niemieckiego miasta. Tutaj studiował, pracował, bawił się. Siedem lat później jego dziewczyna zaszła w ciążę, ale była ambiwaletnie nastawiona do rodzicielstwa. On – wręcz przeciwnie. Jego partnerka zdecydowała się w związku z tym urodzić dziecko, nad którym on przejął całkowitą opiekę. Nawet dla alternatywnego Berlina taki wybór okazał się kontrowersyjny. Doświadczenia pierwszych miesięcy i lat samodzielnego ojcostwa Jochen opisał w książce, która jest nie tylko studium alternatywnego modelu rodzicielstwa, ale również – a może nawet przede wszystkim historią o tym, jak cholernie ciężko jest w pojedynkę zajmować się dzieckiem. Chyba niezależnie od tego, czy jest się kobietą, czy mężczyzną.

„Dzień powszedni. Odwiedza mnie koleżanka. „Tak tu wspaniale u Ciebie, spokojnie” – zachwyca się. „No właśnie”- śmieję się. „To jest mój problem, że tak tu spokojnie, nic się nie dzieje.” […] Wieczorem Fritzi zasypia o 19, potem już nie wychodzę z domu.”

Jochen cieszy się opieką nad Frtizi, ale z utęsknieniem czeka na weekend czy popołudnie, kiedy matka Fritzi się nią zajmuje. Wtedy próbuje maksymalnie wykorzystać czas – nie do końca wiedząc, czy lepiej odespać zarwane noce, czy zarwać kolejną, spotykając się ze znajomymi, chodząc na randki i przygotowując się do zajęć na uniwersytecie. Bez komentarza przytacza wypowiedzi znajomych matek, które narzekają, że odkąd urodziło się dziecko, nie miały nawet jednego wolnego popołudnia dla siebie. Pyta je wtedy, czy ich partner nie przejmuje czasem opieki, ale te pytania pozostają często bez odpowiedzi.

Najlepszą agentką demaskowania teatru płci okazuje się być sama Frtizi, dla której macierzyństwo wiąże się z funkcją, jaką spełnia w jej życiu Jochen. Jej koleżanki odprowadzają do przedszkola mamy, one też szykują im posiłki i kładą do snu – a więc naturalne jest, że dziewczynka zwraca się do Jochena per ‘mamo’. Dorosłych jednak nawet pomalowane paznokcie Jochena nie dają rady zmylić – tata to tata, czyli ten co ma siusiaka.

Pisana z socjologiczną wrażliwością i poczuciem humoru dokumentacja doświadczeń ojca, który obawia się, że będzie złą matką, to nie tylko lektura dla tych osób, które lubią genderowe transgresje. Jest tam też spora dawka wiedzy o tym, jaką rolę instytucje miasta i państwa mogą przyjmować w projekcie rodzicielstwa. Z polskiej perspektywy na przykład historie o finansowym wsparciu dla niepracującego zawodowo rodzica, który dzięki socjalowi może wyjechać z dzieckiem na urlop na Majorkę brzmią jak z innego świata – i dobrze, bo mogą dzięki temu stać się punktem wyjścia do dyskusji o kolektywnym budżecie i faktycznej trosce rządów o rodziny oraz samodzielnych rodziców. Nawet jeśli budżetom polskich miast daleko do zadłużonego po uszy Berlina, który wciąż ładuje pieniądze w prorodzinne projekty, to nie zaszkodzi zerknąć na zachodnie rozwiązania.

To, co może być trudne do przełknięcia, to… płeć autora książki. Bo czy nie było dotychczas kobiet, które opowiadały o trudach samodzielnego rodzicielstwa? Te historie są jednak na tyle kanoniczne, że nie zwracają uwagi. Ale mężczyzna, który podejmuje się takiego projektu, ma szansę na znacznie większą uwagę mediów i czytelników. Oby zachwyt nad rodzynkiem nie zaszkodził samemu autorowi i społecznemu oddźwiękowi, jaki jego pierwsza, i podobno nie ostatnia, książka może wywołać.

Katarzyna Czerwonogóra

Nominacje do NIKE 2015! | Chutnik, Tulli, Grzegorzewska, Tokarczuk

Znamy już książki nominowane do nagrody Literackiej NIKE 2015.

Jak co roku, finalistów i finalistki poznamy we wrześniu, a zwycięska książka zostanie ogłoszona w pierwszą niedzilę października.

Pośród różnorodnych tytułów znalazły sie wyjątkowo przez nas polecane:

w krainie czarow maleW krainie czarów

Autorka: Sylwia Chutnik

Znak, 2014

Śmierć, strata, ból. Kiedy ostatecznie wychodzimy z bezpiecznego ogrodu dzieciństwa? Stajemy się dorośli, odpowiedzialni, dojrzali? Kiedy i od kogo uczymy się jak radzić sobie z trudnymi emocjami, jak radzić sobie ze sobą?

Bohaterowie najnowszej książki Sylwii Chutnik to zwyczajni ludzie, którzy muszą radzić sobie w niezwyczajnych sytuacjach. Ich życie pełne jest kontrastów i nieoczywistości, a wybory nigdy nie są łatwe.
We wspaniałym literackim stylu, pisarka odkrywa przed czytelnikiem pulsujący obraz codzienności, który ani przez chwilę nie jest zwyczajny i nie przestaje zaskakiwać.

 

guguly maleGuguły

Autorka: Wioletta Grzegorzewska

czarne, 2014

Wiolka mieszka w małej wsi Hektary na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jej świat wypełniają: chodzenie do szkoły, polowanie na chrabąszcze, zabawy z rówieśnikami, rozmowy z ojcem, podglądanie tajemniczej krawcowej i oczekiwanie na przyjazd Jana Pawła II. To tutaj po raz pierwszy doświadcza miłości, erotyki i śmierci. Książka Wioletty Grzegorzewskiej to znakomita ballada o polskiej wsi w czasach PRL-u i dojrzewaniu, które smakuje jak cierpkie guguły.

 

pupilla malePupilla. Metamorfozy figury drapieżnej dziewczynki w wyobraźni symbolicznej XX wieku

Autorka: Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz

Słowo/obraz/terytoria, 2014

Namysł nad figurą dwudziestowiecznej nimfetki to opowieść o tym szczególnym splocie znaczeń; o zaskakującym aliansie etymologii, entomologii i optyki. W masowej wyobraźni wywrotowa fille fatale pojawia się przede wszystkim dzięki Nabokovowskiej Lolicie, choć nie jest to ani pierwsza, ani ostateczna spośród rozlicznych inkarnacji drapieżnej dziewczynki. Małoletnie kochanki wielokrotnie powracają w minionym stuleciu jako autorki anarchistycznych posunięć, językowej rebelii, estetycznych i filozoficznych wybryków, oszustw i pułapek. Ich historie należy dziś być może przeczytać przede wszystkim jako traktaty optyczne, w bohaterkach dostrzec zaś nie tyle ofiary nadużyć, ile ich sprawczynie. Pupilla to bowiem figura inicjacji, patronująca odbieraniu niewinności – intelektualnej, erotycznej, metafizycznej. Figura paradoksalna: mechanizm jej działania opiera się przecież na udawaniu kogoś, kto sam inicjacji potrzebuje. W tym właśnie tkwi jej siła i na tym między innymi polega groza zapowiadanego przez nią doświadczenia.

 

ksiegi jakubowe maleKsięgi Jakubowe

Autorka: Olga Tokarczsuk

Literackie, 2014

Niemal tysiąc stron, kilkadziesiąt wątków i postaci — Księgi Jakubowe imponują literackim rozmachem, wielością poziomów i możliwych interpretacji. Olga Tokarczuk pełnymi garściami czerpie z tradycji powieści historycznej, poszerzając jednocześnie jej granice gatunkowe. Z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia realia epoki, architekturę, ubiory, zapachy. Odwiedzamy szlacheckie dwory, katolickie plebanie i żydowskie domostwa, rozmodlone i zanurzone w lekturze tajemniczych pism. Na oczach czytelników pisarka tka obraz dawnej Polski, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam.

 

szum maleSzum

Autorka: Magdalena Tulli

Znak, 2014

Najnowsza powieść jednej z najwybitniejszych polskich pisarek. Naznaczona emocjonalną intensywnością historia kobiety, próbującej przełamać towarzyszące jej od zawsze poczucie wyobcowania i poszukującej porozumienia z matką, z którą zawsze łączyły ją trudne relacje.

To najodważniejsza, najbardziej osobista książka Magdaleny Tulli. Autorka odkrywa w niej uniwersalną prawdę o kondycji ludzkiej, w którą wpisany jest pierwiastek obcości, niedostosowania, a także dojmująca potrzeba wzajemnego zrozumienia i wybaczenia.

 

 

Pewnie nie ma nikogo tak dziecinnego jak ja… | recenzja książki „Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości”

Astrid Lindgren opowiesc o zyciuAstrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości
Autorka: Margareta Stromstedt
Marginesy, 2015

 

Pewnie nie ma nikogo tak dziecinnego jak ja – mówiła o sobie Astrid Lindgren. Umiejętność patrzenia na świat oczami dziecka stanowiła bez wątpienia jedną ze składowych jej sukcesu. Mój kolega przeczytał w swoim życiu tylko jedną książkę. To były „Dzieci z Bullerbyn”. I chociaż do lektury zmusiła go nauczycielka, książkę tę przeczytał z wielką przyjemnością. Astrid Lindgren potrafiła opisać z pozoru zwykłe życie tak, że wielu z nas dałoby wiele, by znaleźć się w Bullerbyn czy innym wymyślonym przez nią miejscu, chociaż przez kilka dni.

Pierwowzorem Bullerbyn jest niewielka osada w Smalandii, szwedzkiej prowincji, w której urodziła się i wychowała sama pisarka. Sądzę, że dwie rzeczy sprawiały, iż nasze dzieciństwo było takie, jakie było – powiedziała później – poczucie bezpieczeństwa i wolność. Astrid czuła się dzieckiem kochanym i chcianym, miała rzecz jasna – jak większość wiejskich dzieci – liczne obowiązki, musiała też przestrzegać obowiązujących reguł, ale w chwilach zabawy nikt jej nie kontrolował. Mogła biegać po całej wsi bawiąc się w sposób zupełnie nieskrępowany. W swojej twórczości często odwoływała się do własnych doświadczeń.

Pamiętała również o dzieciach, których rzeczywistość przedstawiała się zdecydowanie mniej idylliczne. Nie bała się trudnych tematów, takich jak samotność, bieda czy śmierć.  Do dziś jej książki wykorzystywane są w celach terapeutycznych.

Mimo, że bardzo strzegła swojej prywatności, często zabierała publicznie głos w kwestiach dla niej ważnych, dotyczących przede wszystkim szeroko rozumianych praw człowieka. Krytykowała obowiązujący system stosunków społecznych, uprzemysłowienie rolnictwa, eksploatację przyrody, czy konsekwencje konfliktów zbrojnych. Zyskując międzynarodową sławę, stała się niekwestionowanym autorytetem opiniotwóczym, nie tylko w rodzimej Szwecji.

Margareta Strömstedt z niezwykłym wyczuciem i taktem opowiada o bohaterce swojej książki, jak najmniej pisząc o jej osobistych sprawach, skupiając się raczej na jej życiu publicznym i literackim. Przedstawione historie ukazują genezę powstania poszczególnych utworów i ich paralele z osobistymi doświadczeniami autorki, ale bez ingerowania w jej prywatność. Opisom tym towarzyszą liczne ilustracje i zdjęcia.

Mimo że o prywatnej Astrid Lindgren autorka biografii pisze niewiele, nie miałam wrażenia, iż przedstawiony obraz życia słynnej pisarki jest niepełny. Nie odczuwałam potrzeby, by poznawać tajemnice, których sama bohaterka książki nie chciałaby zdradzać. Biografia przedstawia kobietę nietuzinkową, odważną, utalentowaną, a jednocześnie skromną i „normalną” w najlepszym tego słowa znaczeniu, bez wystawiania laurki czy popadania w tani sentymentalizm.

 

Justyna Łopińska

 

banernorweskie_batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

Warszawa | 14.05 | Miłość i ekonomia, czyli jak żyli komuniści w przedwojennej Polsce

broniewscy_listy

Fundacja Gender Center, Instytut Badań Literackich PAN oraz Krytyka Polityczna zapraszają na spotkanie:

Miłość i ekonomia, czyli jak żyli komuniści w przedwojennej Polsce

Spotkanie wokół książki „Miłość jest nieprzyjemna. Listy ze wspólnego życia” Janiny i Władysława Broniewskich.
14 maja, czwartek, godz. 18.00, Pałac Staszica, sala nr 144, ul. Nowy Świat 72, Warszawa.

W dyskusji udział wezmą:
dr Wioletta Bojda (Instytut Filologii Polskiej, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach Filia w Piotrkowie Trybunalskim)
dr Dobrochna Kałwa (Instytut Historyczny UW)
Krzysztof Tomasik (Krytyka Polityczna)
Prowadzenie: dr Agnieszka Mrozik (Instytut Badań Literackich PAN)

Jak pozostać wolną, autonomiczną jednostką w bliskiej relacji z drugim człowiekiem? Jak zachować godność i podmiotowość w sytuacji materialnej zależności? Co ma ekonomia do miłości, a miłość – do polityki?

To tylko niektóre pytania nasuwające się po lekturze listów Janiny i Władysława Broniewskich, zebranych w tomie Miłość jest nieprzyjemna (Krytyka Polityczna, 2014). A jest to lektura fascynująca! Kilkaset listów, napisanych na przestrzeni blisko czterdziestu lat, przynosi obraz relacji nietypowej. Dziś nazwalibyśmy ją LAT (living apart together), czyli związkiem ludzi, którzy będąc razem, żyli w istocie osobno. Z kolei rodzina, którą stworzyli wraz z kolejnymi partner(k)ami i dziećmi z kolejnych związków, stanowiła modelowy przykład patchworku, rodziny z wyboru. W jakimś sensie byli w tym typowi dla swoich czasów, a zarazem awangardowi, pionierscy. Czytając historię ich życia, zamkniętą w listach, zyskujemy wgląd w obyczajowość radykalnie lewicowej inteligencji w przedwojennej Polsce, ale też w układ stosunków klasowych w II RP. Problemy z pracą, problemy z mieszkaniem, ciągły lęk o pieniądze ostudzić mogły najżarliwszą miłość, a zarazem ożywić inne uczucia – gniew i pragnienie społecznej zmiany.

W trakcie spotkania zapytamy m.in., czy i do jakiego stopnia dla Broniewskich (i im podobnych) prywatne (nie)możliwe było bez politycznego, a intymne i osobiste bez publicznego i wspólnotowego. A także o to, co z ich projektu życia jako „skandalu prawdy” jest aktualne także dziś.

wydarzenie na fb: https://www.facebook.com/events/416250295214600/
Spotkanie odbywa się w ramach cyklu dyskusji społeczno-kulturalnych „Feminaria”.
Wstęp wolny.

Dekameron w TV. Wywiad z Hanną Samson.

dom_wzajemnych_rozkoszy

Dom wzajemnych rozkoszy

Autorka: Hanna Samson

Czarna Owca, 2014

 

Co sprawia, że tak chętnie podglądamy życie innych ludzi? Dlaczego przestaliśmy myśleć o tym co ważne i zaczęliśmy żyć medialną fikcją?

Zapraszam do lektury rozmowy z Hanną Samson, na temat jej najnowszej książki „Dom wzajemnych rozkoszy”.

 

1. „Skończmy z tą pruderią na pokaz i skoro miliony Polaków oglądają pornografię, a drugie tyle się do tego nie przyznaje, to przestańmy owijać penisa w bawełnę i wyjdźmy śmiało naprzeciw oglądalności”. To fragment Pani książki „Dom wzajemnych rozkoszy”. Czy rzeczywiście jest tak, że w mediach najlepiej sprzedaje się seks?

Myślę, że tak i to nie tylko w mediach. Cała nasza kultura jest przesiąknięta pomysłem korzystania z kobiecego ciała jako czegoś uatrakcyjniającego produkt, który chcemy sprzedać. Wiele reklam jest opartych na różnych skojarzeniach seksualnych.

Niedawno oglądałam program Kuby Wojewódzkiego, z udziałem pana Halamy. Właściwie każde skojarzenie, każdy dowcip był związany z seksem. Początkowe żarty pana Halamy były szczytem mizoginii i protekcjonalnego stosunku do kobiet, aż byłam zaskoczona, że to jeszcze możliwe, żeby nie wiedzieć w tym nic niestosownego. Ostatnio widziałam również w telewizji program, który mną wstrząsnął – „Mali giganci”. To talent show, gdzie dzieci występują, a dorośli oceniają. Nie będę komentować całego programu, który jest nowym, zadziwiającym wykwitem naszej kultury, choć z pewnością warto by przeanalizować jego psychologiczne skutki zarówno dla dzieci, które w nim występują, jak i dla tych, które go oglądają. Tam również niektóre rozmówki prowadzone przez jury z małymi uczestnikami miały seksualny podtekst, takie ulotne żarciki rzucane przez dorosłych nad głowami dzieci, z których dorośli się śmieją, a dzieci nie bardzo wiedzą, ale już przeczuwają, o co chodzi.

 

2. Twórcom programu w Pani książce zależy na jak najbardziej pikantnych historiach. Jednak największe zainteresowanie widzów wzbudza historia Zofii-Marii, kobiety w średnim wieku, która odchodzi od męża alkoholika i dopiero będąc kobietą dojrzałą odkrywa swoją seksualność. Dlaczego to właśnie jej losy budzą takie poruszenie?

Pewnie wiele kobiet może się w jej historii odnaleźć. Mój zamysł, który mam nadzieję, udało mi się zrealizować, był taki, że te historie są prawdziwe, wyrastają z własnego doświadczenia uczestniczek i uczestników, mówią o tym, co ludzie naprawdę przeżyli, co zdarza się w relacjach międzyludzkich. Nawet jeśli zostały przeze mnie wymyślone, to na podstawie wielu rozmów z ludźmi, poznania ich życia. W Domu Wzajemnych Rozkoszy ta prawda zderza się boleśnie z oczekiwaniami telewizji, dla której ważne są słupki oglądalności. A nasza wiedza o świecie w coraz większym stopniu pochodzi z mediów, nasze doświadczenie przestaje mieć znaczenie nawet dla nas samych, nie służy nam do weryfikacji obrazu medialnego.

 

3. Wątek kryminalny w „Domu wzajemnych rozkoszy” odsłania medialne mechanizmy. Wszyscy mamy świadomość tego, że media to krzywe zwierciadło rzeczywistości. Nie wydaje się Pani, że mimo to wiele osób chętnie przyjmuje narzucany przez środki masowego przekazu, określony odbiór świata? Że ten świat medialny spotykany na każdy kroku, nie pozastawia miejsce na własne zdanie, krytycyzm?

Właśnie o tym mówię. Zarówno „Dom wzajemnych rozkoszy”, jak i książka „Flesz” są wyrazem mojego niepokoju, który przeżywam od dawna. Dostosowujemy swoje życia do medialnego obrazu, który tak naprawdę jest oderwany od naszego realnego doświadczenia. Nawet media społecznościowe pokazują nam obraz świata, który niekoniecznie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, ale to właśnie tym żyjemy. Moja powieść jest próbą zwrócenia na to uwagi. Wspominałam o programie dla dzieci. Pozwalamy im myśleć, że najfajniejsze, co się może wydarzyć, to wystąpienie w telewizji i wygranie jakiejś konkurencji. Nie zostawiamy wiele miejsca na szukanie własnych dróg. Brakuje myślenia o tym, dokąd zmierzamy, jak chcemy, żeby wyglądał świat.

 

4. Myśli Pani, że można to jakoś zmienić?

Próbuję (śmiech). Wiele lat temu przeczytałam przypowieść o ptaszku, który próbował ugasić pożar lasu. Latał do odległego jeziora, nabierał kropelkę wody do dzióbka i wypuszczał ją na płomienie. Powtarzał to wielokrotnie, aż ktoś go zapytał: „Ptaszku, po co to robisz? Kropelkami nie ugasisz pożaru.”. Ptaszek na to: „Nic więcej nie mogę zrobić”. Więc jestem takim ptaszkiem, ale nie czuję się osamotniona w tym, co robię. Jest wielu ludzi, którzy widzą, że odpuściliśmy sobie myślenie o tym, co jest ważne. Pozwoliliśmy, żeby to pieniądze decydowały o wszystkim, a nie my. Jeżeli ptaszków będzie coraz więcej, w którymś momencie staną się realną siłą. Książka kończy się wyjściem ludzi na ulicę i ja rzeczywiście myślę, że kiedyś powiemy „dość” i dokonamy rewolucji.

 

5. W Pani książce widzowie reality show tracąc kontakt z realnym światem, biorą urlopy, by móc śledzić losy uczestników „Domu wzajemnych rozkoszy”. Kiedyś ogromną popularnością cieszył się program „Big Brother”, teraz jest to „Warsaw Shore”. Skąd w nas taka chęć na podglądanie prywatnego życie innych ludzi? Życia wykreowanego przez media, obdartego z intymności i przepełnionego seksem?

Lubimy podglądać, jesteśmy ciekawi, co się dzieje u innych i dobrze, że obchodzimy siebie nawzajem. Jak sąsiadka zostawi otwarte okno na parterze, to przechodząc obok pewnie sporo ludzi zerka. A jeśli wokół tego jest wytworzona aura, że to coś nadzwyczajnego, to podglądanie staje się jeszcze bardziej atrakcyjne. „Big Brother” był sprzedawany jako przekraczanie granic i tak jest też w moim Dekameronie. To okazja, żeby zobaczyć, co robią inni, zwykli ludzie, w sytuacjach, do których zwykle nie mamy dostępu. Ty mógłbyś/mogłabyś być na ich miejscu, a jednocześnie ty możesz ich oceniać, siedząc bezpiecznie w fotelu. Jesteś jurorem/jurorką. Problem w tym, że ci ludzie wiedzą, że są podglądani, i robią to, co myślą, że chcemy zobaczyć. A my, patrząc na to, upewniamy się w tym, że tak właśnie wygląda świat.

 

6. Od fenomenu „Big Brothera” minęło wiele lat, a jednak wciąż tysiące ludzi ogląda tego typu programy.

W tych programach nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że obniżają poprzeczkę. Jeśli widzimy, że „zwykłym ludziom” chodzi tylko o seks i pieniądze, to nie inspiruje to nas do szukania czegoś więcej. Weźmy badania przeprowadzone w ramach teorii norm społecznych, które pokazują, jak działa domniemana norma. Na przykład studentów, którzy bardzo dużo pili, pytano, ile piją ich rówieśnicy. Większość zakładała, że tyle samo. Kiedy dowiedzieli się, że średnia spożywania alkoholu jest dużo niższa, ograniczyli picie. Przekonanie, że inni uważają lub zachowują się tak jak my, zwalnia nas z krytycyzmu wobec siebie i świata.

 

7. To znaczy, że tak bardzo chcemy dostosować się do reszty społeczeństwa? Gdzie tu jest miejsce na indywidualizm?

Jest w nas potrzeba konformizmu, a kierunki, w których podążamy, podsuwają nam media. Ale właśnie w „Domu wzajemnych rozkoszy” chciałam pokazać, że ludzie są różnorodni. Moi bohaterowie nie są superatrakcyjni, nie są dobrani pod względem walorów zewnętrznych czy wewnętrznych. A kiedy w telewizji włączamy jakiś program, jest ogromna szansa, że zobaczymy młodą, dobrze ubraną kobietę, a jeszcze bardziej prawdopodobne, że będzie to mężczyzna młody albo w średnim wieku, w garniturze, który coś do nas mówi. Obowiązuje jeden wzorzec.

 

8. Skąd taka przewrotna, ironiczna dedykacja: w hołdzie Wolnemu Rynkowi?

Mam poczucie, że my rzeczywiście składamy hołd wolnemu rynkowi, uznając, że nie potrzebuje naszego rozumu, świadomości i sam może zarządzać naszym życiem. A ta książka jest właśnie o tym, że warto, żebyśmy też mieli coś do powiedzenia.

 

Rozmawiała Izabela Gałecka

 

banernorweskie_batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent