TELEFON DLA KOBIET DOŚWIADCZAJĄCYCH PRZEMOCY

Телефон для жінок, які зазнають насильства

CZYNNY PONIEDZIAŁEK-PIĄTEK
OD 11.00 DO 19.00

Активний з понеділка по п’ятницю з 14:00 до 17:00

BIAŁYSTOK | 4. Dni Różnorodności Kobiet DZIEW/CZYNY | 14.03

dziewczyny logoJuż w tą sobotę odbędą się 4. Dni Różnorodności Kobiet DZIEW/CZYNY! Tegoroczny program to mix różnorodnych wydarzeń – w ciągu jednego dnia zaprosimy na filmy, społeczne śniadanie czy… grę LARP!

Dziew/czyński dzień zacznie społeczne i wegańskie „Śniadanie przyjazne zwierzakom”. Będzie można posmakować przysmaków kuchni wegańskiej i wesprzeć zwierzaki ze stowarzyszenia Happy Dog. Przed wejściem będziemy sprzedawać bilety-cegiełki, z których całkowity dochód zostanie przeznaczony na wsparcie stowarzyszenia. Dzieciaki zaprosimy na spotkanie „Gdzie jest Pippi?” – urodzinowe przyjęcie Pippi Pończoszanki z okazji jej 70 urodzin. W grze LARP „Czekając na księcia” uczestniczki wcielą się w role księżniczek znanych z adaptacji filmowych Walta Disneya. Postacie głównych bohaterek i ich historie, zarówno w nowoczesnej jak i oryginalnej, ludowej wersji, stanowią punkt wyjścia do rozważań na temat dziewczęcych marzeń, iluzji i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Chętne do wzięcia udziału w grze prosimy o wcześniejsze zapisy na [email protected]. Na spotkaniu „Aktywizm 2.0” razem z zaproszonymi artystkami, naukowczyniami, animatorkami zastanowimy się nad kobiecym aktywizmem – skąd się bierze, czy jest potrzebny i jak może zmieniać rzeczywistość. Spotkanie będzie okazją do wymiany doświadczeń i inspiracji. Po spotkaniu zaprosimy na  „Żubroffkowy pokaz filmowy ‘Wschód Kobiet’” – zestaw filmów krótkometrażowych, który  miał swoją premierę  w  ramach  zeszłorocznego  Międzynarodowego  Festiwalu  Filmów Krótkometrażowych  ŻUBROFFKA. Filmy z Europy Środkowej i Wschodniej prezentują różne oblicza i problemy kobiecości. Dziew/czyński dzień zakończymy natomiast imprezą w Zmianie Klimatu, na której zagra BADA – kobiece laptop-duo. Wstęp 5 zł.Przez cały dzień również będzie dostępna dziew/czyńska półka z książkami o tematyce feministycznej, równościowej, antydyskryminacyjnej i prozwierzęcej.

 

4 DNI RÓŻNORODNOŚCI KOBIET DZIEW/CZYNY – 14 marca

Miejsce: Spółdzielnia Bar&Kafe, ul. Marii Skłodowskiej-Curie 8 

 

plakat DZIEWcZYNY 2015PROGRAM:
11:00-13:00 ŚNIADANIE PRZYJAZNE ZWIERZAKOM
społeczne wegańskie śniadanie połączone ze zbiórką na rzecz zwierząt przebywających pod opieką białostockiego Stowarzyszenia Happy Dog, wstęp: cegiełka na rzecz Happy Dog

13:30-15:30 PIPPI, GDZIE JESTEŚ?
Szukamy Pippi Pończoszanki w jej 70-te urodziny! Do zabawy zapraszamy dzieciaki młodsze i starsze.

10:00-12:00, 13:00-15:00 CZEKAJĄC NA KSIĘCIA
gra LARP z elementami empowermentu dla kobiet, organizowana we współpracy z Białostockim Klubem LARPowym “Żywia”.
Obowiązują zapisy: [email protected]

16:00-18:00 AKTYWIZM 2.0
spotkanie open mike: białostockie aktywistki, działaczki na rzecz społeczności, polityczki, naukowczynie, artystki.

18:00-20:00 ŻUBROFFKOWY POKAZ FILMOWY 'WSCHÓD KOBIET’
Kuratorka pokazu – Ela Wtulich (CinEast – Central and Eastern European Film Festival, Luksemburg)
Siłaczka / The Strongwoman, Aleksander Pawluczuk,
Coś niebieskiego / Something Blue, Virág Zomborácz
Pociągi/Trains, Pavel G. Vesnakov
Bo tak to już jest/Just the way it is, Bernadett Tuza Ritter
Snieg / Snow, Ivana Šebestová
Pokaz dzięki współpracy z Białostockim Ośrodkiem Kultury i Międzynarodowym Festiwalem Filmów Krótkometrażowych Żubroffka

DZIEW/CZYŃSKA PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
dostępna przez cały dzień, a na półce książki o tematyce feministycznej, równościowej i prozwierzęcej dla najmłodszych, młodzieży i dorosłych

21:00 – SZPARKIET
impreza w Klubokawiarni Zmiana Klimatu, ul. Warszawska 6.
Wstęp 5 zł.
Gra: BADA
kobiece laptop-duo // pop/disco/funk/all_night_greatest_hits!

SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE:

„Śniadanie przyjazne zwierzakom”

Już po raz czwarty DZIEW/CZYNY zapraszają na wegańskie śniadanie, tym razem połączone ze zbiórką pieniędzy na rzecz zwiarząt przebywających pod opieką białostockiego Stowarzyszenia Happy Dog. Wstęp: cegiełka na rzecz Stowarzyszenia Happy Dog.

„Czekając na księcia”

W larpie „Czekając na księcia” uczestniczki wcielą się w role księżniczek znanych z adaptacji filmowych Walta Disneya. Postacie głównych bohaterek i ich historie, zarówno w nowoczesnej jak i oryginalnej, ludowej wersji, stanowią punkt wyjścia do rozważań na temat dziewczęcych marzeń, iluzji i konsekwencjach podejmowanych decyzji.

 

“Pippi, gdzie jesteś?”

Zapraszamy najmłodszych i najmłodsze do Willi Śmiesznotki, gdzie od 70 lat mieszka Pippi Pończoszanka, główna bohaterka powieści Astrid Lindgren!

I jak to w Willi Śmiesznotce bywa, na gości czekają same niespodzianki. Gdy przeczytamy opowieść o Pippi, poznamy ją trochę i dowiemy się skąd się w ogóle wzięła w Willi… okaże się, że musimy wspólnie wyruszyć na poszukiwanie tej rudowłosej dziewczynki! Po drodze czekają na nas zagadki do rozwiązania, przeszkody do przeskoczenia, wyzwania nie do odrzucenia! Takich cech Pippi jak wytrwałość, odwaga, energia, uśmiech i pomysłowość – nie może nam zabraknąć!

 

“Aktywizm 2.0”

To spotkanie z kobietami działającymi w regionie i nie tylko – społeczniczkami, artystkami, blogerkami, animatorkami, naukowczyniami i aktywistkami. To one dostaną mikrofon w swoje ręce i opowiedzą o tym, co robią i czym jest dla nich aktywizm. Spotkanie stanie się okazją do wymiany doświadczeń i zastanowienia się nad tym, jak kobiecy aktywizm może zmieniać rzeczywistość.

 

„Żubroffkowy pokaz filmowy ‘Wschód Kobiet’”

W ramach pokazu zaprezentowany zostanie specjalny zestaw  filmów  krótkometrażowych  „Wschód  kobiet”,  który  miał swoją premierę  w  ramach  zeszłorocznego  Międzynarodowego  Festiwalu  Filmów Krótkometrażowych  ŻUBROFFKA. Wybór filmów z  Europy  Środkowej  i Wschodniej  ukazuje różne odcienie kobiecości. Ela Wtulich (CinEast ‐ Central and Eastern European Film Festival, Luksemburg)  jest  kuratorką  pokazu,  zrealizowanego  dzięki  współpracy  z  Białostockim Ośrodkiem  Kultury  i  Międzynarodowym  Festiwalem  Filmów  Krótkometrażowych ŻUBROFFKA.

 

“Dziew/czyńska półka z książkami”

Dziew/Czyny kochają dobre książki! W zeszłym roku matronowała nam Zofia Nałkowska. W tym roku idziemy krok dalej – tworzymy własną, ale dostępną dla wszystkich dziew/czyńską biblioteczkę. Każda książka o tematyce feministycznej, równościowej, antydryskryminacyjnej i prozwierzęcej znajdzie na niej swoje miejsce. Dzięki współpracy z licznymi wydawnictwami i stowarzyszeniami udało nam się zebrać całkiem pokaźną półkę dobrych książek! Półka będzie dostępna przez cały 14 marca, a później – chcemy uruchomić wypożyczalnię, aby książki były w “ciągłym ruchu”. Wciąż też można przynosić książki!

Wanda Jakubowska. Od nowa | recenzja książki

jakubowska_okladkaWanda Jakubowska. Od nowa

Autorka: Monika Talarczyk-Gubała

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2015

 

 

Postać Wandy Jakubowskiej i historia polskiego filmu nigdy nie były mi dobrze znane. Nie jest to zbyt popularny temat w kręgach młodych ludzi, przez co podeszłam do tej lektury z wielkim entuzjazmem.  Książka w doskonały sposób przedstawia cały przebieg kariery pani Jakubowskiej, ze szczególnym opisem filmów powstałych po II Wojnie Światowej i pobycie bohaterki w Oświęcimiu. Autorka, mimo trudności w uzyskaniu niektórych materiałów (film „Nad Niemniem” zaginął), potrafi ukazać atmosferę pracy na planie i z prawdziwym oddaniem śledzi dla nas historię tej niezwykłej kobiety. Książka opisuje też czynniki i otoczenie, które wywarły ogromny wpływ na kształt wybieranych tematów i wyglądu poszczegolnych filmów. Wanda Jakubowska mimo licznych przeciwności była silną i zdecydowaną kobietą, która, chcąc realizować swoją pasję, musiała czasami stoczyć bój z kolegami i Cenzurą o swój przekaz. Tworzyła w czasach, w których filmowcy w wielu kwestiach musieli iść na kompromisy i godzić się na ciągłe zmiany ostatecznego kształtu produkcji. Jest to kobieta, o której zdecydowanie powinno się mówić i oddać jej należyte miejsce w historii polskiego kina. To ona przetarła Polkom szlaki w tym zawodzie i wychowała kolejne pokolenia filmowców.  Nie pozwólmy o niej zapomnieć i pokazujmy ludziom, że mamy wybitne kobiety w naszej historii.

Książka nie jest  łatwa w odbiorze, wiele w niej faktów i szczegółów. Lista nazwisk przewijających się w biografii jest ogromna i czasami łatwo się pogubić – szczególnie, gdy panie zmieniały nazwiska po ślubach. Stanowczo nie polecam czytać jej w pośpiechu w metrze, czy w autobusie. Książka w pełni zasługuje na ciszę, skupienie i refleksję czytelnika. Tylko wtedy jesteśmy w stanie wyciągnąć z niej piękno i przyjemność.

Na koniec coś dla tych, którzy oceniają książkę po okładce. To wydanie cenię za prostotę i świetną oprawę wizualną. Jako osoba zwracająca uwagę na szczegóły jestem zachwycona użytym do druku papierem oraz zdjęciami z planów filmowych. Chodźby tylko za to można już ją polecić.

Wszystkim więc życzę miłej lektury

 

Tekst: Justyna Chruściel

 

banernorweskie_batory

Rozwój wolontariatu w fundacji Feminoteka jest możliwy dzięki dofinansowaniu rozwoju instytucjonalnego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z Funduszy EOG.

superfemka 1 procent

„The beauty myth” – „Mit urody” w roku 2015 | Recenzja

651973Mit urody

 

Autorka: Naomi Wolf

Czarna Owca, 2014

 

Interesuję się szeroko pojętym wizerunkiem kobiet, czyli głównie tym, jak kobiety są odbierane przez swój wygląd. Ciekawi mnie, jak społeczeństwo wpływa na to, że kobiety chcą wyglądać akurat tak, jak wyglądają. Właśnie zaczęłam czytać książkę Naomi Wolf „The beauty myth” – klasyczną pozycję literatury feministycznej z początku 90. Na dzień dzisiejszy jeszcze nie skończyłam czytać książki, ale zdążyłam już przeczytać wstęp napisany do niej przez Naomi Wolf po ponad dziesięciu latach od jej wydania. I do tego wstępu chciałabym się odnieść w tym wpisie.

Otóż, we wspomnianym wstępie do książki Wolf pisze, że przez 10 lat zdążyło się dużo zmienić. Na okładkach magazynów nie pojawiają się już tylko i wyłącznie białe kobiety przed 25. rokiem życia. Często są to również kobiety w mniej więcej średnim wieku (jak się dobrze zastanowić, to nawet ?kobiety po siedemdziesiątce znajdą teraz swój odpowiednik, np. w osobie Jane Fondy reklamującej L’Oreal)lub kobiety czarnoskóre. Większość nastolatek nie chce już powiększać sobie biustu. Co więcej, dziś kobiety, które ochoczo decydują się na takie zabiegi są traktowane trochę z góry i uważane za raczej mało inteligentne. A zaburzenia odżywiania są szeroko dyskutowane w przeróżnych kontekstach. Często szkodliwych, np. powstają strony internetowe, na których zrzeszają się kobiety będące „za anoreksją”. Następnie Wolf wspomina o tym, że obecnie jest wiele mitów urody. W związku z tym można powiedzieć, że prawie każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Tylko czy to faktycznie coś zmienia?

Obecnie silne środki odchudzające nie są już powszechnie reklamowane (przynajmniej w USA). Teraz nastała moda na bycie ‘fit’. W Polsce jest obecnie mnóstwo znanych trenerek, propagujących zdrowy styl życia. Oczywiście dbanie o zdrowie jest ważne, każdy chce być zdrowy i żyć jak najdłużej. Popularność wielu programów trenerskich sprowadza się jednak w efekcie do tego samego, o czym pisze Wolf. Czyli do urynkowienia wyglądu kobiet. Wszystkie kobiety mają mieć podobne sylwetki, kupować te same programy trenerskie lub zwiększać liczbę kliknięć w banery reklamowe na blogach popularnych trenerek. Wolf wspomina również o tym, że wygląd kobiet ulega coraz większej seksualizacji. Pornografia tak bardzo przeniknęła do mody, że czasem aż trudno jest odróżnić zdjęcie pornograficzne od modowego. Coraz młodsze dziewczynki są stylizowane na seksowne kobiety.

Wniosek z tego jest taki, że kobiety wciąż nie mają kontroli nad swoimi ciałami. I to zarówno w kwestiach związanych z wyglądem, jak i tych związanych chociażby ze zdrowiem reprodukcyjnym. Wydaje mi się, że czasem niektóre dziewczyny zbyt bezrefleksyjnie podchodzą do chwilowych mód. Chcą być ‘fit’, katują się dietami lub inwestują mnóstwo czasu i pieniędzy w produkty, bez których, według nich nie będą piękne. Z drugiej strony ciężko je za to winić, skoro tak wielka machina te mody napędza. I czerpie z nich ogromne zyski finansowe.

Ewa Krzeszewska – studentka socjologii, wolontariuszka Feminoteki, autorka bloga printandblue.blogspot.com

/wolontariat Feminoteki/

MATRONAT FEMINOTEKI | „Nie przeproszę, że urodziłam” Karolina Domagalska | fragment

706495

Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro

Autorka: Karolina Domagalska

Czarne, 2015

 

Z przyjemnością zawiadamiamy, że Feminoteka objęła matronat nad książką „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”.

Karolina Domagalska sięga po temat, który budzi wiele kontrowersji, wywołuje lęk, stawia trudne pytania o wartości etyczne. Zwłaszcza w Polsce, gdzie brak szczegółowych regulacji prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro.
Autorka odmalowuje szeroki i społecznie zróżnicowany obraz tego zjawiska. Sięga po historie i doświadczenia rodzin „klasycznych”, czyli heteroseksualnych, ale też „nowych”: lesbijskich lub gejowskich, pisze także o kobietach, które pragnęły mieć dziecko, mimo że nie miały partnera. Rozmówców szuka autorka również za granicą: podróżuje do Izraela, Holandii, Wielkiej Brytanii, Skandynawii, dzięki czemu czytelnik ma szansę poznać wiele odmiennych rozwiązań prawnych: zasady działania banków spermy, dawstwa anonimowego i nieanonimowego, poznaje samych dawców i ich motywację. Równie ważne stają się spotkania, w trakcie których autorka rozmawia o tym, co czują rodzice, którzy decydują się na ten typ rodzicielstwa, kobiety, które przechodzą proces zapłodnienia in vitro, wreszcie dzieci, które nie znają tożsamości biologicznych rodziców.

Książka Karoliny Domagalskiej to niezwykle cenny głos w dyskusji o współczesnych modelach rodziny. Napisana z delikatnością i taktem, mówi jednak wyraźnie: rodzicem nie jest ten, kto rodzi czy płodzi, tylko ten, kto wychowuje i obdarza miłością.

 

Zapraszamy do przeczytania fragmentu książki:

domagalska-nie przeprosze_124-136

„50 Twarzy Greya”, a raczej „50 Twarzy Propagowania Przemocy Na Tle Seksualnym W Najbardziej Oczekiwanej Premierze Roku” | Recenzja

greeyyy                Czternastego lutego, w (O, ironio!) święto zakochanych, wszedł do kin na całym świecie film „50 Twarzy Greya”, oparty na fabule książki z 2011 roku, o tym samym tytule, autorstwa E.L. James. Jak to bywa z literaturą- każdy ma co do niej inne upodobania. Jednak jest powód dla którego „50 Twarzy Greya” jest lekturą po prostu złą, obiektywnie nieodpowiednią, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Zaledwie rok po opublikowaniu „50 Twarzy Greya” każda kobieta w średnim wieku nosiła tę książkę pod pachą, wyciągała w metrze, w tramwaju, w autobusie. Tą charakterystyczną okładkę widziałam wszędzie. Teraz, gdy do kina wchodzi ekranizacja tego bestselleru, plakaty przedstawiające mężczyznę, czule pieszczącego dziewczynę ze związanymi rękami, są porozwieszane prawdopodobnie na całym świecie, biorąc pod uwagę (niezasłużony) sukces tej książki.

Oczywiste jest, że docelowym odbiorcą „50 Twarzy Greya” były i wciąż są osoby fantazjujące o przygodzie, jaka spotkała główną bohaterkę powieści, Anę. Cóż to za przygoda? Multikino pisze „Studentka literatury Anastasia Steele poznaje przystojnego, tajemniczego milionera Christiana Greya. Początkowe zauroczenie przemienia się w gorący, perwersyjny romans, który na zawsze zmieni życie Anastasii. Najbardziej oczekiwana premiera roku.”. Nie wątpię, że jest to „najbardziej oczekiwana premiera roku”, ale czy związek Any i Christiana można nazwać „gorącym, perwersyjnym romansem”?!

Oto cytat, który mówi wystarczająco o fabule książki:

 

„– Boli? – pyta, nachylając się nade mną.

– Trochę – przyznaję.

– Lubię, jak cię boli. – Oczy mu płoną. – To mi przypomina, gdzie byłem, ja i tylko ja.”

 

Problem tkwi w tym, że opowieść ta jest naprawdę niepozorna. Ana ciągle jęczy z bólu, opisuje swoje cierpienie, swój lęk przed Christianem, jednocześnie Grey podoba jej się do tego stopnia, że zostaje przy nim i przyjmuje swój ból, jakby była to nagroda. Z tego powodu czytelnik wręcz nie zauważa, że bohaterka jest, bądź co bądź, ofiarą przemocy.

Teraz zastanówmy się na chwilę, jak wyglądałaby taka sytuacja w prawdziwym życiu. Wyobraźmy sobie rzeczywistą partnerkę potencjalnego Christiana Greya. Nie taką, jaką wypromowała pornografia BDSM, tylko kobietę z krwi i kości. Nie jest ona szczęściarą, której udało się zdobyć seksualne zaspokojenie, poprzez wręcz wyjęty ze snu, „lekko perwersyjny” związek z przystojnym nieznajomym. Jest ona po prostu ofiarą przemocy seksualnej. Wielu ludzi o tym fantazjuje, jednak mało kto naprawdę rozumie, jaki wiąże się z tym ból. Ból, który nie jestem niczym wysublimowanym. Ból, który jest po prostu bólem.

„50 Twarzy Greya” nie tylko bagatelizuje problem agresji we współżyciu seksualnym, ta książka wręcz to gloryfikuje. Doprowadziła do tego, że teraz każda kobieta chce mieć swojego Christiana Greya, który będzie ją na zmianę bił i pieścił, upokarzał.  Jest to o tyle niebezpieczne, o ile agresja, jakiej dopuszczał się Grey jest koszmarem, z którym zmagają się kobiety na całym świecie. Koszmarem, a nie spełnieniem seksualnych fantazji.

Z tych względów apeluję do wszystkich, mających na uwadze problem, jakim jest przemoc na tle seksualnym, nie idźcie do kina na „50 Twarzy Greya”. Nie kupujcie książki „50 Twarzy Greya”. Nie wspomagajcie sukcesu taniej, źle napisanej powiastki, której fabuła tworzy fantazję wokół cierpienia innych. Nie ulegajmy ładnej ramce, w jaką oprawiona jest przemoc seksualna. Przemoc, która od wydania książki stała się ohydnym marzeniem milionów ludzi na całym świecie. Są o wiele lepsze książki niż ta i o wiele ciekawsze filmy, na które można wybrać się z partnerem, niekoniecznie promujące kulturę, której fundamentem jest znęcanie się nad kobietami.

 

Tekst: Marta Zysko

/wolontariat Feminoteki/

 

WARSZAWA | 26.02 | Feminarium wokół książki „Kontrakt płci”

kontrakt_plciFundacja Gender Center, Instytut Badań Literackich PAN oraz Wydawnictwo Czarna Owca zapraszają na spotkanie wokół książki Carole Pateman Kontrakt płci

Jeśli nie kontrakt, to co?

 

26 lutego (czwartek), godz. 18.00

Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72, sala nr 144

 

W dyskusji udział wezmą:

dr Joanna Bednarek (Pracownia Pytań Granicznych UAM)

dr Magdalena Grabowska (Instytut Filozofii i Socjologii PAN)

dr Michał Kozłowski (Instytut Filozofii UW)

Prowadzenie: dr Maciej Gdula (Instytut Socjologii UW)

Wiele oczywistości regulujących kiedyś relacje między płciami rozpłynęło się dziś w powietrzu. Podział na dom jako obszar wyłącznie kobiecy i sferę publiczną jako domenę męską stracił na jasności. Mężczyźni podejmują się pracy opiekuńczej, a kobiety nie rezygnują z kariery dla podtrzymywania ciepła domowego ogniska. Dla konserwatystów oznacza to postawienie świata na głowie, formułują więc postulaty powrotu do naturalnego porządku. W obozie zwolenników egalitarnych relacji między płciami nikt nie wierzy w zbawczą moc powrotu do natury, ale trudno byłoby powiedzieć, że panuje w nim jednoznaczny entuzjazm wobec stanu relacji między płciami. Kres oczywistości nie wyeliminował bowiem napięć, ale ujawnił je często w nowych obszarach – podziału obowiązków domowych, reprodukcji, seksu czy pracy. Na spotkaniu inspirowanym książką Carole Pateman Kontrakt płci (Czarna Owca, 2014) zastanawiać się będziemy, czy kontrakt jako model porozumienia między równymi stronami jest w stanie usunąć dzisiejsze napięcia i jakie są wobec niego alternatywy, aby zbudować egalitarną wspólnotę mężczyzn i kobiet.

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu dyskusji społeczno-kulturalnych „Feminaria”.
Wstęp wolny.

Niezależnie od tego, kim miałaby być bohaterka, bardzo mnie jej historia dotyka | „Najgorszego człowieka na świecie” recenzuje Natalia Skoczylas

najgorszy-czlowiek-na-swiecie-b-iext27631258Najgorszy człowiek na świecie
Autorka: Małgorzata Halber
Znak, 2015

 

recenzuje: Natalia Skoczylas

 

Picie szkodliwe. Nawrót. Nie wolno mi. Głód alkoholowy. Lecz się tym, czym się zatrułaś. Przepraszam. Impreza. Wódka. Picie ryzykowne. Jeden na drogę. Terapia. Piwo bezalkoholowe. Alkoholizm. Boję się.

„Myliło mi się to, co czuję, z tym, co myślałam, że czuję. To, co czuję, zastępowałam słowami i zdaniami na temat tego, co myślę. Myliło mi się najprawdopodobniej całe życie(..)”

Czytając, odrywam się od tego, że wiem z mediów, że jest to swoisty coming out Małgorzaty Halber, nie próbuję dopasować do Krystyny tego, co wiem o autorce. Nie dziwi mnie, że bohaterką jest wykształcona, młoda kobieta ze stolicy. Też nią jestem, jeżdżę nocnymi autobusami i widzę, co się dzieje, chyba przestałam się tym przejmować, przecież też bywałam po tej drugiej, rozmazanej, nietrzeźwej stronie. Niezależnie od tego, kim miałaby być bohaterka, bardzo mnie jej historia dotyka.

„Zaczynam być przeterapeutyzowana.

Każde moje zdanie, nawet niewypowiedziane, tylko takie w głowie, jest podejrzane.

Jestem uwikłana w praktykę podejrzeń.

Bo skoro mówię, że nie lubię swoich kolegów z terapii, to znaczy, że mam nawrót. Bo kiedy nie mogę wstać z łóżka i wszystko mnie boli, cały świat mnie boli, to znaczy, że uciekam w depresję(..)”

 

W całej swojej przemądrzałości zastanawiam się czy osoby, które nie mają doświadczenia poddawania się pokusie kompulsywnej utraty kontroli nad sobą, ćwiczeń na terapii czy toksycznych relacji wyłuskają z „Najgorszego człowieka na świecie” coś więcej niż: aha, smutek, smutek, strach, wstyd, ironia, hahaha, smutek, strach, niepokój. Chyba jednak tak, bo książka jest napisana bardzo przystępnym, familiarnym językiem, bohaterka często używa znienawidzoną (czyżby?) przez siebie ironię, głównie w stosunku do siebie i swoich problemów. Niby z tak poważnych spraw nie ma co robić sobie żartów, ale jeśli żyje się z nimi od 14 roku życia? Trzeba jakoś żyć. Dużą wartością jest opisanie odczuć w stosunku do terapii i tego jak podstawowe zasady terapii grupowej, gdy zaczyna się je stosować zmieniają punkt widzenia. Wierzę we wszystko, co czuje Krystyna, nawet, gdy fabuła jest poszarpana i chaotyczna i podejrzewam nieco autokreacji, to emocje pozostają autentyczne i bolesne.

To książka o walce. O tym, że walka może być każdy dzień, pójście na pocztę, zmuszenie się do wyjścia z mieszkania, zrobienie obiadu. O tym, że własną walkę można traktować i z patosem i ją oswajać, że ta walka dla niektórych to już część osobowości i możliwe, że nigdy ich nie opuści. Czy jest to nadużywanie alkoholu, czy:

 „(..) Kobiety spalone na solarium, które spędzają w nim codziennie pół godziny, a wieczorem już wydaje im się, że są bledsze.

Nastolatek, który musi zagrać jeszcze jedną turę Heroesów.

Emerytka, która musi zobaczyć nowy odcinek „M jak miłość”.

Trzydziestolatek gromadzący na podwórku cegły, deski i stare akwaria, bo mogą się do czegoś przydać.

Śliczna studentka filologii tnąca się skalpelem po udach(..)”

 

I myślę, że właściwie jeszcze o tym.. Czemu nie? „Po co mi ta ostrość?” Skoro życie boli, a potem się umiera?

Cieszę się, że Małgorzata Halber napisała „Najgorszego człowieka na świecie”, bo nadal, mimo coming outów znanych osób, takich jak Maria Peszek czy Justyna Kowalczyk, problemy natury psychologicznej są w Polsce traktowane, jako coś niewygodnego. Ale „Ja nie mogę udawać, bo kiedyś szłam ulicą i myślałam o stygmacie(..)”

Nie traktuję tej książki, jako opowieści o problemie społecznym, jakim jest alkoholizm. Nie uderzajmy się wszyscy w piersi. Naprawdę, nie wszyscy mamy problem. I nie piszę tego, by stygmatyzować bohaterkę i wytykać ją palcami. Przeciwnie. To jest bardzo delikatna historia. Osobista i tragiczna. Nie zawłaszczajmy sobie tego.

„Z boku to wygląda zupełnie inaczej niż dla kogoś, kto jest w tym w środku i dla kogo jedyne życie toczy się, kiedy w końcu może się nie kontrolować(..)”

 

Natalia Skoczylas: Studentka prawa, wolontariuszka Feminoteki

WARSZAWA | 18/02 | Czy naprawdę musimy być Supermenkami?

supermenki baner duzy

Kobiety,  dajcie sobie spokój!  Nie starajcie się być perfekcyjne we wszystkim!  Nikt nie jest doskonały. Nawet Supermenki.

To przesłanie książki „Supermenki. O seksie, władzy i pogoni za perfekcją“ Debory L. Spar* – książki o tym, jak być kobietą i jak być sobą w gąszczu sprzecznych wymagań i oczekiwań.
Jej autorka, odnosząca sukcesy na amerykańskich uniwersytetach, przez wiele lat uważała, że walka o prawa kobiet nie jest już potrzebna, że ruchy kobiece wywalczyły dla kobiet wszystko, czego im trzeba. Jednak na pewnym etapie życia zmieniła zdanie.

„Supermenki“ to opowieść o kobietach urodzonych w latach 60., 70., 80., 90. – pokoleniu po feminizmie, który – jak pisze Agnieszka Graff we wstępie – jest dziś postrzegany nie jako masowy ruch na rzecz równości i sprawiedliwości, ale jako „zestaw wymagań stawianych pojedynczym kobietom”. „Mamy się kształcić, robić kariery i być idealnymi matkami. Mamy korzystać z wolności seksualnej i budować stabilne związki. Mamy jeść zdrowo, uprawiać sport, udzielać się społecznie. Mamy być dynamiczne, kreatywne, pozbierane, spełnione. A jesteśmy? Przede wszystkim zmęczone i zawiedzione. Że nie dajemy rady. Stąd ogromna pokusa by rzucić to wszystko, cofnąć się w czasie”.

Na ile osobista historia i przemyślenia Debory L. Spar są zbieżne z doświadczeniami u problemami polskich czytelniczek? Czy polskie kobiety także wpadły w pułapkę bycia perefkcjonistkami w życiu zawodowym i prywatnym, tytułowymi Supermenkami? A jeśli tak – czy to na własne życzenie biorą na siebie zbyt wiele, stawiają sobie ogromne wymagania? Jakie ponoszą koszty? Czy mają szansę trochę sobie „odpuścić“?

18 lutego, godz. 19:00

barStudio, pl. Defilad 1, Warszawa

O książce rozmawiać będą:

Sylwia Chutnik, prezeska Fundacji MaMa działającej na rzecz poprawy sytuacji matek w Polsce, pisarka i felietonistka, kulturoznawczyni, absolwentka Gender Studies na UW. Autorka takich książek,f jak „Kieszonkowy Atlas Kobiet”, „Cwaniary”, „Warszawa Kobiet”, „Mama ma zawsze rację” ,”W krainie czarów”.

Maria Cywińska, z wykształcenia socjolożka internetu, z zamiłowania blogerka, pasjonuje się komunikacją międzyludzką, słowem pisanym i mediami społecznościowymi. Jej najnowszy projekt to Lumpiata w krainie seksu, blog pisany z myślą o kobietach. Matka nastoletniego syna.

Agata Diduszko-Zyglewska, dziennikarka i aktywistka z Krytyki Politycznej, pisze o prawach kobiet, sprawach społecznych i o kulturze, współautorka miejskiego dokumentu „Miasto kultury i obywateli. Program rozwoju kultury w Warszawie do roku 2020”, mama Róży i Marcela

Klara Klinger, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej, zajmuje się głównie tematami społecznymi, edukacją, zdrowiem. Inicjatorka akcji „Matka Polka Pracująca” w Dzienniku Polska Europa Świat, matka trójki dzieci.

*Debora L. Spar jest rektorką kobiecej uczelni Barnard College przy Uniwersytecie Columbia, gdzie rozwija międzynarodowy program kobiecego przywództwa. Doktorat zdobyła na Uniwersytecie Harvarda i przez lata wykładała w Harvardzkiej Szkole Biznesu. Jej napisana w 2013 roku książka „Supermenki. O seksie, władzy i pogoni za perfekcją” znalazła się na liście bestsellerów New York Timesa.

Książce matronują: Fundacja FeminotekaFundacja MaMa iStowarzyszenie Kongres Kobiet

“Dziew/czyńska półka z książkami” – masz książkę? – podziel się książką!

dziewczynska polka z ksiazkami

DZIEW/CZYNY* w 2015 roku chcą stworzyć ogólnodostępną półkę z książkami

Dziew/Czyny kochają dobre książki! W zeszłym roku matronowała nam Zofia Nałkowska. W tym roku idziemy krok dalej – tworzymy własną/prywatną, ale dostępną dla wszystkich dziew/czyńską biblioteczkę. Każda książka o tematyce feministycznej, równościowej, antydryskryminacyjnej i prozwierzęcej znajdzie tam dla siebie miejsce. Szukamy książek dla dzieci, młodziezy i dorosłych!

Masz taką książkę, do której rzadko zaglądasz? Pracujesz w wydawnictwie, które takie książki ma w swojej ofercie? Twoja organizacja wydała książkę w tej tematyce? A może po prostu lubisz nas i chcesz wesprzeć fajne dziewczyny?

Podziel się książką! Stwórz wspólnie z nami półkę z książkami, które każda i każdy musi przeczytać!!!

Zbiórka do 8 marca

kontakt z DZIEW/CZYNAMI:
w wiadomości na FB https://www.facebook.com/events/1544173402497559/
mailowo: [email protected]

Półka będzie dostępna podczas dziew/czyńskich wydarzeń 14 marca w Białymstoku!

Niech moc molek książkowych będzie z nami!

Organizatorem jest: Stowarzyszenie 9/12
*DZIEW/CZYNY powstały jako wydarzenie z okazji Dnia Kobiet. To oddolna inicjatywa, która angażuje różnorodne środowiska kobiet i mężczyzn mieszkających i działających w Białymstoku. Przedsięwzięcie propaguje współpracę białostoczanek w ramach kolektywnych działań o charakterze kulturalnym i społecznym oraz koncentruje się na rozpowszechnianiu idei równego traktowania kobiet i mężczyzn w społeczeństwie.
4. Dni Różnorodności Kobiet DZIEW/CZYNY odbędą się w tym roku 14 marca w Białymstoku.

Relacja ze spotkania wokół „Warszawy w oczach pisarek” | Justyna Łopińska

Warszawa w oczach pisarek15 stycznia 2015 r. w Instytucie Badań Literackich odbyło się spotkanie wokół książki Małgorzaty Büthner-Zawadzkiej „Warszawa w oczach pisarek. Obraz i doświadczenie miasta w polskiej prozie kobiecej 1864-1939”. Autorka skupiła się na tekstach powstałych między upadkiem powstania styczniowego a wybuchem II wojny światowej. Wybrała piętnaście pisarek, których teksty pozwalają spojrzeć na Warszawę z kobiecej perspektywy, różnej od tej, jaką znamy ze słynnych powieści napisanych przez pisarzy mężczyzn.

W spotkaniu oprócz autorki wzięły udział Sylwia Chutnik oraz dr Lena Magnone. Dyskusję moderowała Agnieszka Kozłowska. Panelistki rozpoczęły rozmowę od wprowadzenia w główne tematy książki – obraz miasta wyłaniający się z analizowanych utworów – powieści, reportaży, opowiadań – jak i doświadczenie samych kobiet w konkretnej przestrzeni miejskiej, jaką stanowiła Warszawa w badanym okresie. Zwróciły uwagę na dwa momenty przełomowe – jakimi niewątpliwie były Rewolucja 1905 roku w Królestwie Polskim i związane z nią zamieszki w stolicy oraz rok 1918, kiedy po Pierwszej Wojnie Światowej Polska odzyskała niepodległość.

Wraz z rozwojem miasta postępowała też emancypacja kobiet, wyrażająca się m. in w powszechniejszym dostępie do pracy i edukacji. Jeszcze przed I wojną światową w zmaskulinizowanym mieście Kongresówki kobietom – m.in. ze względu na dużą skalę legalnej prostytucji – nie wolno było samotnie spacerować ulicami. Warszawa XiXw. to miasto mężczyzn. Nieusprawiedliwiona obecność na ulicy mogła mieć dla kobiety nieprzyjemne skutki. Przestrzeń publiczna nie była zatem przestrzenią kobiet. To mężczyźni tworzyli zasady jej organizacji, reglamentując wydzielone obszary kobietom. Stało się to źródłem zjawiska określonego przez panelistki mianem agorafobii publicznej.

To mężczyzn wiązano tradycyjnie z tym, co publiczne i kolektywne , kobiety z tym, co prywatne i domowe. Mieszkania również dzielono na część publiczną i prywatną, tę odwiedzaną od frontu i tę poznawaną od kuchni, w których kobiety i mężczyźni dzielili usankcjonowane latami tradycji funkcje. Z tej perspektywy nawet własny dom jawił się jako klaustrofobiczny, kobiety musiały znać w nim swoje wyznaczone odgórnie miejsce. Jednocześnie chronił i zamykał. Nawet tam kobiety nie czuły się wolne.

Teksty skupiają się na życiu kobiet z różnych środowisk – inteligentek, robotnic, Polek pochodzenia żydowskiego…Bez względu na pochodzenie i status społeczny, kobiety te próbowały odnaleźć się w przestrzeni publicznej, zaadoptować ją do własnych potrzeb, zaznaczyć w niej własną obecność, odzyskać. Przedwojenna Warszawa stanowiła tygiel, patchwork, miasto, które nie pozwalało się określić jednym zdaniem. Prawo do kontrolowania kobiet w przestrzeni publicznej w jakiś sposób kobiety z tych różnych światów jednoczyło, nawet jeśli nie zdawały sobie z tego sprawy.

Ówczesne pisarki podjęły próbę wynegocjowania w męskiej przestrzeni publicznej miejsca dla siebie. Zdawały sobie sprawę z licznych ograniczeń. Pozostawały w sytuacji permanentnego pomiędzy, ani do końca w środku ani na zewnątrz, rozumiały, że przestrzeń publiczna nie jest do końca ich miejscem, ale ich miejscem nie jest też dom. Nigdzie nie czuły się u siebie. Pisarki tamtego okresu to zatem kobiety niezwykle odważne, świadomie przekraczające narzucone im ograniczenia, walczące o należne im pozycje – publicystek, poetek, pisarek, dziennikarek, kobiet samostanowiących o sobie. Zdawały sobie sprawę, iż otaczająca ich rzeczywistość nie jest ustalona na zawsze, dlatego próbowały ją opisać, a w rezultacie zmienić .

Książka Małgorzaty Büthner-Zawadzkiej to projekt mający na celu zachowanie pamięci o kobietach tamtych czasów, tak by teraźniejszość mogła z ich opowieści korzystać i rozumieć samą siebie. Panelistki przywołały kilka tytułów współczesnych powieści, których akcja toczy się w Warszawie. Zadały pytanie, jakim miastem Warszawa jest obecnie, jak widziana jest oczami współczesnych kobiet, jak sprawić, by wreszcie stała się ich miejscem.

Relacja: Justyna Łopińska

 

 

WARSZAWA: 29.01| Premiera książki „Niebezpieczne związki. Macierzyństwo, ojcostwo i polityka”

Czas: czwartek 29 stycznia 2015, godz. 18:00

Miejsce: Krytyka Polityczna, ul. Foksal 16 II piętro

Spotkanie poprowadzi dr Agnieszka Graff, a udział w dyskusji wezmą:
dr Renata E. Hryciuk
dr Elżbieta Korolczuk 
dr Dorota Szelewa

Porozmawiamy o tym dlaczego w Polsce rodzi się tak mało dzieci, choć tak wiele osób deklaruje, że chciałoby zostać rodzicami, o tym w jaki sposób polityka wpływa na kształt macierzyństwa i ojcostwa w Polsce a także jak sami rodzice wpływają na sferę polityki.

Macierzyństwo, a także – choć w mniejszym stopniu – ojcostwo trafiły ostatnio do głównego nurtu debaty publicznej. Politycy i eksperci mówią o „katastrofie demograficznej”, rządzący próbują zachęcić Polki i Polaków do posiadania dzieci, m.in. wydłużając urlop macierzyński, podczas gdy rodzice, zwłaszcza matki, coraz częściej protestują, żądając realnego wsparcia państwa. Teksty zebrane w książce „Niebezpieczne związki” pozwalają lepiej zrozumieć te zmiany. Pokazują, że to, co często uważa się za prywatne, np. decyzje o posiadaniu dzieci, sposoby organizowania opieki czy jej podział w rodzinie, jest w istocie polityczne, zależy m.in. od polityki państwa, zbiorowych wyobrażeń dotyczących tego, co to znaczy być dobrą matką bądź dobrym ojcem, obowiązujących wzorców obywatelstwa i modeli ekonomicznych, a także działań samych rodziców.

Po spotkaniu organizatorki zapraszają na lampkę wina

https://www.facebook.com/events/334935446707951

 

***

705296Niebezpieczne związki. Macierzyństwo ojcostwo i polityka

Redakcja: Renata E. Hryciuk, Elżbieta Korolczuk

Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, 2015

Książka skupia się na kluczowych aspektach upolitycznienia rodzicielstwa. W poszczególnych tekstach poddano analizie charakter tego zjawiska, jego źródła, konteksty i lokalną specyfikę w Polsce i w Rosji, a także wpływ, jaki na wykonywanie rodzicielstwa mają procesy globalne, takie jak neoliberalizacja i migracja. Autorki i autorzy krytycznie analizują poszczególne obszary polityki społecznej, pokazując, w jaki sposób jest ona kształtowana przez państwo, Kościół katolicki czy ruchy społeczne, uwidaczniając przyczyny oraz skutki ścierania się różnych dyskursów i ideologii dotyczących rodzicielstwa, opieki i obywatelstwa w przestrzeni publicznej oraz polityce społecznej w Polsce.

Macierzyństwo, a także – choć w mniejszym stopniu – ojcostwo trafiły ostatnio do głównego nurtu debaty publicznej. Politycy i eksperci mówią o „katastrofie demograficznej”, rządzący próbują zachęcić Polki i Polaków do posiadania dzieci, m.in. wydłużając urlop macierzyński, podczas gdy rodzice, zwłaszcza matki, coraz częściej protestują, żądając realnego wsparcia państwa. Teksty zebrane w tym tomie pozwalają lepiej zrozumieć te zmiany. Pokazują, że to, co często uważa się za prywatne, np. decyzje o posiadaniu dzieci, sposoby organizowania opieki czy jej podział w rodzinie, jest w istocie polityczne, zależy m.in. od polityki państwa, zbiorowych wyobrażeń dotyczących tego, co to znaczy być dobrą matką bądź dobrym ojcem, obowiązujących wzorców obywatelstwa i modeli ekonomicznych, a także działań samych rodziców.

„Jestem stąd” to opowieść Agnieszki Graff, jej herstoria | recenzuje Justyna Łopińska

graff_okladka_ostatGraff. Jestem stąd

Autorka/autor: Agnieszka Graff, Michał Sutowski
Krytyka Polityczna, 2014

 

Każdy ma swoją opowieść, każdy konstruuje własny świat w obrębie jednej, wspólnej rzeczywistości. „Jestem stąd” to opowieść Agnieszki Graff, jej herstoria.

Budujemy swoją tożsamość opowiadając sobie swoje życie. To może być źródłem ciekawych doświadczeń, nie zawsze łatwych, ale z pewnością cennych, potwierdzających to,  kim jesteśmy, skąd pochodzimy, z kim i z czym się utożsamiamy. To pewna pula faktów, takich jak płeć, narodowość, wyznanie, rodzina, wykształcenie, dzięki którym wiemy, że istniejemy, przynależymy. Ale też szczególny stan świadomości, który bierze się z lektur, doświadczeń, rozmów, przemyśleń, że to kim jestem, a właściwie kim się stałam/stałem, kim być mogę, a kim nigdy nie będę wynika też z szerszej perspektywy, którą chcąc nie chcąc przyswajam i która mnie współtworzy.

Agnieszka Graff jest stąd. O tym jest ta opowieść. Niby banał, niby sprawa oczywista. Jednak każda osoba, która myśli i szuka, wie, jak długi intelektualny labirynt prowadzi do pozornie prostych wniosków. Graff opowiada nam o sobie, miejscami bardzo odważnie. Poznajemy jej korzenie rodzinne, dzieciństwo, młodzieńcze fascynacje, intelektualne i duchowe poszukiwania, życie codzienne z całym drobiazgiem bardzo namacalnych spraw. To już nie są suche fakty znane z notek biograficznych o słynnej feministce, wykładowczyni, publicystce, ale żywe opowieści, jej osobiste opinie, które można podzielać lub nie ( ja nie wszystkie podzielam), ale które pozwalają zrozumieć świat, w którym żyjemy, nawet jeśli, a może zwłaszcza jeśli oglądamy go z różnych stron.

Świat Agnieszki Graff bardzo rożni się od mojego, może dlatego nie przeczytałam tej książki jednym tchem. Więcej myślałam niż czytałam. Szukałam w jej opowieści paraleli do mojej osobistej hertorii, która jest kompletnie rożna, ale przecież uwikłana w tę samą rzeczywistość. Dlatego tak lubię wywiady rzeki, gdy czytam uważnie, czuję jakbym sama rozmawiała z bohaterką/bohaterem i chociaż ona/on mnie nie słyszą, ja słyszę samą siebie, staję się bogatsza o liczne refleksje i wnioski.

 

Justyna Łopińska

Bohaterki ruchu emancypacji na krakowskich szlakach – „Krakowski szlak kobiet” recenzuje Katarzyna Kozłowska

przewodniczka_krakowski_szlak_kobiet_I

Bohaterki ruchu emancypacji na krakowskich szlakach

Tekst: Katarzyna Kozłowska

 

Krakowski szlak kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek. Tom I. Pod red. Ewy Furgał.

Wydawnictwo Fundacja Przestrzeń Kobiet, Kraków 2009

 http://www.krakowskiszlakkobiet.pl/

 

 

Niewiele jest takich miejsc na świecie jak miasto Kraków, gdzie w tutejszej przestrzeni miejskiej można wciąż odnaleźć ślady pierwszych emancypantek. Tak więc po Krakowie można wędrować „Śladami krakowskich emancypantek” lub „Śladami krakowskich Żydówek” czy „Śladami wybitnych Krakowianek” i to tylko propozycje tras, jakie można powziąć by odetchnąć duchem prawdziwej herstorii i dać się poprowadzić przewodniczkom po meandrach tkanki miejskiej.

Jednak nie byłoby to tak oczywiste, gdyby nie zmagania i trudy Fundacji Przestrzeni Kobiet. Włączanie kobiet do historii miasta ma swoją genezę w projekcie z 2008 roku „Polki, Żydówki – krakowskie emancypantki. Historia i współczesność dla równości i różnorodności”, w ramach którego wydano pierwszy pilotażowy tom „Krakowski szlak kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek” (2009). Potem powstały jeszcze trzy tomy dodatkowe a praca nad odzyskiwaniem pamięci kobiet obejmująca szeroki kontekst antropologiczny jest przewidziana na lata.

Spis treści podzielony jest na rozdziały I. Konteksty, II. Kobiety, III. Konspekty przy czym główny rozdział II. Kobiety koncentruje się na biografii kobiet tj. Kazimiery Bujwidowej, Marii Orwid, Zuzanny Ginczanki, Jadwigi Morozowskiej – Toeplitz, Marceliny Kulikowskiej, Marii Dulębianki, Anny Świrczyńskiej, Zofii Ameisenowej, Marii Turzymy, Teresy Rudowicz, Wandy Bobkowskiej, Sary Schenirer oraz Pauliny Wasserberg.

Wymienione kobiety zasłużone, których biografie są częścią tomu pierwszego „Krakowski szlak kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek” pozostawiły po sobie spuściznę w postaci „biografii z czynem”. Z kolei zebrane głosy wielu kobiet to „spuścizna pozostawiona współczesnym w postaci praw wyborczych, prawa do studiowania, prawa do pracy, przełamywania ograniczających społecznych wyobrażeń o rolach płci” jak pisze Natalia Sarata we wstępie tomu. To nie bagatela uzyskać bezpośredni biogram i wgląd w pamięć jednostki, która zbyt długo była zbyta milczeniem. Kobieca opowieść miniona nie miała szans na utrzymanie się w pamięci zbiorowej jeśli kursowała tylko i wyłącznie w sferze domowej. Nie wiadomo właściwie jak przebiegał transfer wiedzy o sufrażyzmie, w tym rozwój i wdrażanie zdobyczy cywilizacyjnych oraz nowych idei modernizmu dajmy na to w poszczególnych warstwach społecznych czy zakładach pracy gdzieś pomiędzy ulicami krakowskiego rynku a także na szerokich przedmieściach. Dla wielu sama myśl o aktywności kobiecej w srogich czasach dla jakichkolwiek ruchów emancypacyjnych jest pytaniem nieomal retorycznym. Nie komentowało się też wówczas rzecz jasna spraw światopoglądowych. Na zawsze pozostanie pytanie jaką rzeczywistość widziały i zwalczały w swojej zwykłej codzienności emancypantki, dziś duchowe przewodniczki nowych generacji.

Dlatego każda z trzynastu herstorii opowiedzianych w rozdziale II. jest cegłą podtrzymującą dyskurs kobiecy. Autentycznym listem o tytanicznej pracy do każdej z nas, z obowiązkiem nie zmarnowania przekazanej treści.

Przeczytanie każdej opowieści z tomu wyzwala niesamowitą mieszankę emocji, nazwisk, ulic i informacji istotnych do zapamiętania. Fantastycznie czyta się krótki aczkolwiek spójny portret Marii Orwid (1930-2009) autorstwa A. Bednarczyk oraz I .Hajdarowicz. Orwid była uznaną ekspertką w dziedzinie psychiatrii a także inicjatorką jednego z pierwszych badań nad psychicznymi skutkami wojennych przeżyć obozowych. Co najważniejsze, jej przełożony Antoni Kępiński uznał ją za swoją następczynię i kontynuatorkę jego metod pracy z pacjentami w późniejszej Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Krakowie. Jej wkład oraz innowacyjne badania przyniosły jej uznany zaszczyt także w środowisku międzynarodowym.

Większość kobiet emancypantek nie miała takiego szczęścia jak Maria Orwid. Portret Zuzanny Ginczanki (1917 – 1944) spisany przez Olgę Andrynowską to portret ofiary Holokaustu, który okazał się splotem tragicznych faktów z czasów pożogi wojennej. Doceniona dopiero w latach 90. XX wieku odkrywana powoli na kartach swojej poezji jest silnym głosem w pełni zasymilowanej feministki. Ginczanka a właściwie Zuzanna Polina Gincburg pisze pięknie i proroczo jakby „Przeznaczeniem niektórych jest mieć za mało o szczęście lub za wiele o nudę”. Mieć o wiele za nudę nigdy jej nie dotyczyło.

W kolejnych naszkicowanych biografii pełno jest bezkompromisowości i wierności swoim zasadom. Mowa tutaj o pionierkach działalności oświatowej tj. Marcelinie Kulikowskiej (1872 – 1910) oraz Kazimierze Bujwidowej (1867 – 1932) czy wydawczyni i redaktorki Marii Turzymy (ok.1860 – 1922), która wraz z K. Bujwidową prowadziła aktywną kampanię na rzecz dopuszczenia kobiet do wyższych uczelni. Pierwsza z omawianych M. Kulikowska miała w swojej biografii pewien skandal, związany z jej ateizmem. Nie bez znaczenia jest też rok 1905, w którym to skandal odbił się głośnym echem po Galicji.

K. Bujwidowa była „od urodzenia społecznicą” oraz jak ją w jednym z listów opisał mąż Odon Bujwid „współzałożycielką I Gimnazjum Żeńskiego w Krakowie dla kobiet pragnących uzyskać wyższe wykształcenie. I będzie przed śmiercią żałowała, ze tak mało zostaje z jej działalności. A dr Hulewicz poświęcił jej obszerną biografię jako przodowniczce ruchu kobiecego, wespół z kilkoma innymi wybitnymi niewiastami niosącymi pochodnię wolnej myśli. Cieszyłaby się teraz, widząc, że jednak jej wielka praca wydała owoce.

Ciekawym portretem jest ten napisany przez Katarzynę Zwolak o Marii Dulębiance (1858 – 1919) znanej głównie ze związku z Marią Konopnicką. Prawdą jest jednak, że M. Dulębianka miała swoje fantastyczne zasługi w powstaniu niepodległego państwa polskiego oraz uzyskaniu przez kobiety praw wyborczych. Jej niezmożony optymizm i skuteczna działalność w kręgach kobiecych i narodowowyzwoleńczych są nie do przecenienia i nie pójdą z pewnością w zapomnienie. W podobnym tonie można wypowiedzieć się o Sarze Schenirer (1883 – 1935) uznanej za postać mityczną w środowisku ortodoksyjnych, żydowskich pedagogów. Żydowska pedagożka ze względu na wkład w nauczanie zyskała miano Matki Izraela i Matki Pokoleń.

Każda z opisywanych postaci to mnóstwo pracy niemierzalnej, prawie detektywistycznej. Odczytywaniem tego, co uznane było długo za miałkie i niegodne prac badawczych. Przeszukiwanie Wielkich Ksiąg Adresowych miasta Kraków, wielokrotne próby odczytania pamiętników (jeśli przetrwały), szperania w rodowodach i korzystania z przekazów ustnych. „Jedyna szansa była w odnalezieniu rodziny. To właśnie rodzinne archiwa i pamięć bliskich krewnych przechowują obrazy swych antenatek. Tam powiązane wstążeczkami leżą ich listy, w albumach można zobaczyć fotografie, a opowieści rodzinne ujawniają anegdoty.” jak trafnie zauważa Grażyna Kubica. Czasem jak w przypadku biogramu Wandy Bobkowskiej wymóg zbadania archiwum Parafii Ewangelickiej co G. Kubica skutecznie uczyniła.

Wszystkie wyżej naszkicowane a opisane w tomie „Krakowski szlak kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek” kobiety to z pewnością społeczniczki, obywatelki oddane sprawie kobiecej. Swoiste bohaterki her – storii, o czym wtedy jeszcze zajęte pracą u podstaw, nie wiedziały.

16 Dni Działań Przeciwko Przemocy wobec Kobiet: Dyskusja – Zygmunt Miłoszewski, Joanna Piotrowska, Łukasz Wójcicki

Serdecznie zapraszamy na dyskusję wokół ksiązki „Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego. Zastanowimy się co mężczyźni mogą zrobić dla zmniejszenia przemocy wobec kobiet oraz dlaczego jest ważne, aby mężczyźni zwrócili uwagę na powszechny seksizm.

Spotkanie odbedzie sie w gronie: Zygmunt Miłoszewski (autor „Gniewu”), Joanna Piotrowska (fundacja Feminoteka), prowadzenie Łukasz Wójcicki (Głosy Przeciw Przemocy).

Fundacja Feminoteka, Mokotowska 29A, Warszawa (mapka)

2 grudnia, godz. 18:00

***

Jest nam niezmiernie miło zauważyć, że działalność i publikacje Feminoteki maja wpływ na literaturę, a przez to na coraz większe kręgi odbiorców i odbiorczyń. Pan Zygmunt Miłoszewski w swojej najnowszej książce, „Gniew”, dziękuje prezesce Feminoteki Joannie Piotrowskiej za rozmowę o przemocy wobec kobiet i seksizmie, a także za podsunięcie odpowiednich lektur – „Paradoksu Macho” i raportu „Dość Milczenia”.

gniew

Gniew

Autor: Zygmunt Miłoszewski
W.A.B., 2014

 

 

gniew_podziekowania

***

16daysSpotkanie odbedzie się w ramach 16 Dni Działań Przeciwko Przemocy wobec Kobiet. Jest  to międzynarodowa kampania, organizowana przez Centrum na rzecz Globalnego Przywództwa Kobiet (Center for Women’s Global Leadership). Wybrano dni pomiędzy 25 listopada (Międzynarodowym Dniem Przeciw Przemocy Wobec Kobiet) a 10 grudnia (Międzynarodowym Dniem Praw Człowieka). Wybór tych dat to symboliczne podkreślenie, że prawa kobiet są niezbywalną i integralną częścią praw człowieka.

Akademia Feministyczna: „Graff. Jestem stąd”. Z Agnieszką Graff rozmawia Elżbieta Korolczuk

graff_okladka_ostatFundacja Feminoteka zaprasza na spotkanie z Agnieszką Graff, prowadzone przez Elżbietę Korolczuk.

Rozmowa toczyć się będzie wokół najnowszej książki Agnieszki Graff, „Graff. Jestem stąd”. Będziemy rozmawiać o pisaniu feministycznych (auto)biografii, siostrzeństwie i pokoleniach, a także szansach na to, by polityczny maternalizm stał się jedną ze strategii ruchu kobiecego w Polsce.

Zapraszamy do Feminoteki (ul. Mokotowska 29A, Warszawa MAPKA ) 12 listopada o godz. 18:00

Agnieszka Graff: polska pisarka, tłumaczka i publicystka. Członkini zespołu „Krytyki Politycznej”. Autorka Świata bez kobiet, Rykoszetem, Magmy, Matki Feministki i Graff. Jestem stąd

Elżbieta Korolczuk: socjolożka i aktywistka. Publicystka, współredaktorka (z Renatą E. Hryciuk) książek „Pożegnanie z Matką Polką?” (2012) i Niebezpieczne związki. Macierzyństwo, ojcostwo i polityka (w druku)

 

Zapraszamy osoby z dziećmi – zapewniamy opiekę nad potomstwem
Prosimy o wypełnienie formularza, który pozwoli nam najlepiej przygotować się do przyjęcia młodych osób http://goo.gl/forms/PX3T3ErgsN

 

wydarzenie na facebooku: https://www.facebook.com/events/318166158384520/?fref=ts

 

„Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego – podziękowania dla Feminoteki

Jest nam niezmiernie miło zauważyć, że działalność i publikacje Feminoteki maja wpływ na literaturę, a przez to na coraz większe kręgi odbiorców i odbiorczyń. Pan Zygmunt Miłoszewski w swojej najnowszej książce, „Gniew”, dziękuje prezesce Feminoteki Joannie Piotrowskiej za rozmowę o przemocy wobec kobiet i seksizmie, a także za podsunięcie odpowiednich lektur – „Paradoksu Macho” i raportu „Dość Milczenia”.

Panie Zygmuncie, gratulujemy szerokich horyzontów i wrażliwości na kwestie przemocy wobec kobiet!

 

gniewGniew
Autor: Zygmunt Miłoszewski
W.A.B., 2014

 

 

paradoks machoParadoks macho. Dlaczego niektórzy mężczyźni nienawidzą kobiet i co wszyscy mężczyźni mogą z tym zrobić
Autor: Jackson Katz
Feminoteka / Czarna Owca, Warszawa 2012

 

 

 

doscmilczenia_okladka_200Dość milczenia. Przemoc seksualna wobec kobiet i problem gwałtu w Polsce

Autorki: Joanna Piotrowska, Alina Synakiewicz

Feminoteka, 2011

 

 

gniew_podziekowania

gniew_dedykacja

WARSZAWA: Promocja książki Tsultrim Allione „Nakarmić swoje demony” połączona z pokazem filmu „Kiedy wzleci żelazny ptak”

nakarmic demony

Zapraszamy 13 października o godzinie 18:30 na promocję książki Tsultrim Allione Nakarmić swoje demony połączoną z pokazem filmu Kiedy wzleci żelazny ptak.

 https://www.facebook.com/events/377178499099254/?fref=ts

 

Tsultrim Allione jest nauczycielką buddyzmu tybetańskiego, która w swoich naukach niezwykle konsekwentnie łączy ścieżkę duchową z postawą feministyczną i wykazuje się niezwykłą wrażliwością na kwestie dyskryminacji kobiet także w buddyzmie. W wieku 22 lat jako jedna z pierwszych Amerykanek została wyświęcona na mniszkę, po kilku latach intensywnej praktyki zwróciła śluby, wyszła za mąż i urodziła dwoje dzieci. Rozwiodła się, wyszła ponownie za mąż i urodziła bliźnięta, z których jedno zmarło. Zawsze podkreślała, że jej osobista praktyka duchowa ma bliski związek z jej doświadczeniami jako kobiety, żony i matki. Jej misją jest odtworzenie żeńskiej linii buddyzmu.

Info o książce Nakarmić swoje demony

Stworzona przez Tsultrim Allione pięciostopniowa metoda karmienia demonów wywodzi się ze starożytnej buddyjskiej praktyki czie, ale nie jest praktyką religijną, nie wymaga znajomości buddyzmu. Stosowana jest przez profesjonalnych psychoterapeutów, psychologów, lekarzy i doradców życiowych.

Z okładki:

„Demony są w nas. To nasze lęki, zazdrość, uzależnienia. Prowadzimy z nimi ciągłą walkę, a one nie znikają. W miejsce odciętej głowy smoka wyrasta nowa. A gdyby tak karmić demony, zamiast z nimi walczyć? Autorka przekonująco pokazuje, że współczucie i rozumienie to lepsza droga rozwiązywania konfliktów. Tych wewnętrznych i tych zewnętrznych. Gdyby przyjąć tę nową strategię w stosunkach społecznych, świat miałby szansę na pokój. Nie musimy na to biernie czekać. Możemy zacząć od siebie.

Hanna Samon – pisarka, psycholożka

 

„KIEDY WZLECI ŻELAZNY PTAK” – film zabierający nas w ciekawą podróż eksplorującą interakcje pomiędzy buddyzmem tybetańskim, a zachodnią kulturą. Przedstawia doświadczenia i wglądy zarówno nauczycieli tybetańskich jak i zachodnich praktykujących. Ukazuje zagadnienia buddyjskich prawd w świetle nowoczesnej nauki, psychologii i sztuki. Co ważne porusza też kwestie dotyczące kobiet w buddyzmie. Tworzy żywy i ciekawy portret świata buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie i zadaje istotne pytanie: Czy w tych coraz bardziej chaotycznych czasach te pradawne nauki mogą pomóc nam odnaleźć prawdziwe szczęście i stworzyć zdrowszy, bardziej współczujący świat XXI wieku?

O czym jest film?

„Kiedy wzleci żelazny ptak, a konie pogalopują na kolach Tybetańczycy zostaną rozproszeni po całej Ziemi niczym mrówki” – Guru Padmasambava VIII wiek 

W roku 1959 roku chińska inwazja na Tybet otworzyła drzwi do tajemniczego świata buddyzmu tybetańskiego, w nagły sposób pradawne nauki stały się dostępne dla współczesnego zachodniego świata.

Po prawie 50-ciu latach wyjątkowej współpracy pomiędzy Wschodem i Zachodem nasz film zadaje pytanie: Gdzie teraz jesteśmy? Czego się nauczyliśmy? Co działa, a co nie działa? Czy istnieje coś, co można nazwać zachodnim buddyzmem tybetańskim?  Naszą uwagę zwracają też kontrowersyjne kwestie patriarchatu, hierarchii, związku nauczyciel-uczeń oraz uprzedzenia związane z płcią.

 

Historia filmu

„Kiedy wzleci żelazny ptak” tka misterny gobelin z rozmów z współczesnymi nauczycielami buddyzmu tybetańskiego, z historii zachodnich praktykujących, unikalnych archiwalnych materiałów oraz obrazów nowoczesnego zachodniego życia, w którym nauki Buddy są dostępne i rozświetlają drogę.

Przez ostatnie trzy lata pracy nad filmem ekipa filmowa podróżowała do Anglii, Meksyku, Nepalu i przez Stany Zjednoczone filmując wielu znanych, a także wschodzących nauczycielu buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie m.in.: Tsoknyi Rinpoche III, Chokyi Nyima Rinpoche, Dzigar Kongtrul Rinpoche, Dzongsar Khyentse Rinpoche, Anam Thubten, Choegyal Rinpoche, Thrangu Rinpoche, HH Dalai Lama, Phakchok Rinpoche, Khandro Rinpoche, Mingyur Rinpoche i wielu zachodnich nauczycieli: Lama Tsultrim Allione, Matthieu Ricard, Reggie Ray, Alan Wallace, Gerardo Abboud, Elizabeth Mattis-Namgyal, Fleet Maull, Sharon Salzburg, a także aktor Richard Gere.

Film zawiera ciekawe historie zachodnich praktykujących z różnych tradycji buddyzmu tybetańskiego m.in.:

– niemiecką mniszkę, którą widzimy, jako pierwszą kobietę w historii buddyzmu tybetańskiego otrzymującą stopień Geshe (odpowiednik europejskiego doktora filozofii).

– młodego mężczyznę, który po spędzeniu kilku lat, jako bezdomny na ulicy przenosi się do Indii i rozpoczyna intensywne studia buddyjskiej filozofii w tybetańskim college’u.

– mężczyznę, który spędził trzynaście lat w więzieniu, gdzie rozpoczął na poważnie praktykę medytacji. Teraz naucza na całym świecie. Widzimy jak w osobistym życiu integruje zrozumienie nauk opiekując się umierającą żoną.

– młodą kobietę, która porzuca pracę i szybkie tempo nowojorskiego życia, aby spędzić pięć miesięcy na samotnym odosobnieniu w górach Kolorado.

 

Recenzje:

Film „Kiedy wzleci żelazny ptak” oferuje żywe, trzymające w napięciu i gruntowne wprowadzenie do najbardziej podstawowych ludzkich prawd: nasze umysły ciągle odczuwają brak satysfakcji i egzystencjalny niepokój – oraz jak w końcu możemy odnaleźć spokój. Polecam gorąco.

– Daniel Goleman, autor, „Inteligencja emocjonalna”

„Film opowiada ewoluującą historię podróży tybetańskiej Dharmy z klasztorów i jaskiń Wschodu do pędzącego współczesnego świata Zachodu oraz ukazuje jej wpływ na XXI wiek. Mam nadzieję, że ten film zainspiruje wielu ludzi do eksploracji tych cennych i zawsze aktualnych nauk. Wiem, że ten film przyniesie wielki pożytek w tych trudnych czasach”

-Tsoknyi Rinpocze III

„Film jest wzruszającym i żywym udokumentowaniem wędrówki Dharmy ze Wschodu na Zachód, jego przesłanie jest ważne i bardzo potrzebne w dzisiejszych trudnych czasach”

– Kate Crisp – Prison Dharma Network

“Żyjemy w historycznych czasach, w których buddyzm przybył ze Wschodu na Zachód i po raz pierwszy tybetańskie nauki wyszły poza granice swojej tradycji. Jak te odległe nauki, najbardziej ezoteryczne w świecie stały się dostępne i praktykowane na Zachodzie? W filmie „Kiedy wzleci żelazny ptak” odkrywamy różnorodność odpowiedzi na to pytanie w wypowiedziach nauczycieli tybetańskich nauk i praktykujących buddyzm na Zachodzie”

– Lama Tsultrim Allione, założycielka Tara Mandala, autorka książki „Kobiety Mądrości” i „Karmiąc Swoje Demony”

„Ten film w piękny i wzruszający sposób otwiera okno do rozkwitu buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie.

– Tara Brach, buddyjski nauczyciel i autor, „Radykalna Akceptacja”

SZCZECIN: Dyskusja wokół książki „Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku”

1395391945_GALANTWydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego zapraszam na dyskusje wokół książki Arlety galant „Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku „

Spotkanie odbędzie się o 16 października godzinie 18.00 w Secesja Cafe, al. Papieża Jana Pawła II 19/1. W rozmowie udział wezmą: Agnieszka Gajewska (UAM), Aleksandra Grzemska (US) oraz dr Arleta Galant.

https://www.facebook.com/events/975346899157983/?fref=ts

KRAKÓW: Dyskusja wokół książki „Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku”

1395391945_GALANTWydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego zapraszam na dyskusje wokół książki Arlety galant „Prowincje literatury. Polska proza kobiet po 1956 roku „

 

Spotkanie odbędzie się o 13 października godzinie 17.00 w Massolit Books & Cafe, ul. Felicjanek 4. W rozmowie udział wezmą: dr hab. Dorota Kozicka, dr Monika Świerkosz oraz dr Arleta Galant. Spotkanie organizowane jest przez Pracownię Pytań Krytycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

„Mundra” w recenzji Agnieszki Sosińskiej

mundraMundra
Autorka: Sylwia Szwed
Czarne, 2014

Recenzuje: Agnieszka Sosińska

 

Sylwia Szwed w rozmowach z położnymi dociera do źródeł naszego życia. Odkrywa  historię tyleż uniwersalną, co niezwykłą. Poród.

Autorka tworzy w swojej książkę przestrzeń dla wypowiedzi tytułowych mundrych, tych, których wiedza kiedyś otoczona była ogromnym powszechnym szacunkiem. Wyjątkowa i otoczona tajemnicą, intymnością, choć tak powszechnie potrzebna – wszak przy narodzinach każdego, lub prawie każdego dziecka obecna była babka, mądra, akuszerka, kobieta która babiła i która wiedziała. Brała w swoje doświadczone, mocne, sprawne ręce życie rodzącej kobiety i rodzącego się dziecka.

Nie jest to jedyny, ale na pewno szczególny zawód (a może raczej: posługa?), który od lat będąc przypisany kobietom, stosunkowo niedawno stał się domeną mężczyzn, męskiego budowania i stosowania wiedzy, męskiej kontroli. Rozmówczynie Sylwii Szwed przytaczają historie sal szpitalnych, w których panowała doskonała czystość i takiż rygor. Podporządkowanie rodzących, dzieci i samego porodu szpitalowi, instytucji totalnej wiązało się z postawieniem na pierwszym miejscu lekarza. Co to oznaczało dla położnych? Podrzędne w stosunku do lekarzy traktowanie, niższe zarobki, brak lub ograniczoną możliwość podejmowania decyzji, które często bliskie były doświadczeniu rodzących kobiet.

Z całą pewnością doborowi opowieści, jakie zebrała Sylwia Szwed nie można jednak zarzucić jednowymiarowości. Mamy tu historie zebrane na przestrzeni niemal stulecia. Znalazło się miejsce na różne głosy, podejścia i doświadczenia. Bo przed szpitalem totalnym było przecież odbieranie porodów w czasie wojny. Po nim zaś stopniowo nastąpiła prawdziwa fascynująca rewolucja w polskim położnictwie., którą możemy śledzić podążając za świadectwem jej uczestniczek, inicjatorek i oponentek.

Czy owa rewolucja była potrzebna? Czy jest to rewolucja zakończona sukcesem? Teściowie jednej z bohaterek cieszyli się, gdy ta postanowiła zostać położną, bowiem w Skandynawii znane jest powiedzenie na określenie męża położnej – to mężczyzna, który nigdy nie będzie się musiał martwić o swój byt. Praca położnej jest bowiem otoczona powszechnym poważaniem, samodzielna i godnie wynagradzana. Inna opowiada, jak reagowały jej koleżanki położne pracujące wraz z nią w Tanzanii, gdy zaczęła proponować kobietom poród w kucki zamiast na leżąco. Bo – jak mówi i właściwie to zdanie mogłoby być mottem książki – nie ma jednego sposobu na rodzenie.

 

Agnieszka Sosińska – Socjolożka, absolwentka Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Działaczka i badaczka społeczna. Napisała pracę magisterską o Kongresie Kobiet Polskich widzianym oczami liderek polskiego feminizmu. Przygodę z Feminoteką zaczynała jako studentka Gender Studies w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Członkini Gendermerii. Interesuje się ruchami społecznymi i społeczną sytuacją kobiet. W wolnych chwilach pisze, tłumaczy i podróżuje.